Czy Warto Studiować Prawo? Plusy i Minusy Wyboru Kierunku.

Czy warto studiować prawo? W artykule znajdziesz analizę plusów i minusów studiowania prawa oraz realne perspektywy zawodowe. Dowiedz się, czy ta ścieżka jest dla Ciebie!

 

 

Wiele osób staje przed dylematem w tej chwili,  jakie studia wybrać. Cóż już o tym pisałem co ja myślę o studiach, jednak dostaje sporo zapytań odnośnie studiów prawniczych więc się wypowiem. Ostatnio na portalu Rzeczpospolitej można było przeczytać taką wiadomość-cytuję:

„Nawet kilkunastu kandydatów na jedno miejsce. Prawo, psychologia i dziennikarstwo biją rekordy popularności wśród kandydatów na studia”

Gdy to przeczytałem uśmiechnąłem się lekko pod nosem. Cóż kolejna rzesza ludzi wybiera-bezrobocie. O tyle Prawo jeszcze dale możliwości, to psychologia? dziennikarstwo?. Mam koleżankę dobrą, która studiuje w Lublinie dziennikarstwo. Jednak ona jest obrzydliwie bogata z domu i ma bardzo wpływowego ojca w moim mieście, więc ona co jak co, ale nie martwi się o swoją przyszłość, a czy będzie dziennikarką czy będzie sekretarką w firmie swojego ojca lub jego kolegów to jej wsio ryba, hajs jej się będzie zgadzał. Mam też kolegę, który skończył psychologię i z dnia na dzień dostał pracę jako „psycholog” w poradni psychologicznej. Fajnie, tylko jest jedno małe „ALE”, a mianowicie jego ojciec jest lekarzem i on już praktycznie 5 lat temu wiedział, że będzie miał pracę w „ZAWODZIE”.

Pytanie jest tylko takie, czy aby na pewno „TY” masz wpływowych rodziców, którzy by Ci załatwili „ciepłą” posadkę nawet jakbyś skończył profil wędliniarsko-muzyczny?. Bo jeśli tak no to ok spoko, możesz wybierać kierunek tzw. masówkę, gdzie każdy wali na oślep bo modne, bo tam idzie kolega, bo rodzice każą gdzieś studiować. Dla Ciebie to obojętne, bo starzy i tak Ci pomogą w życiu, ale pamiętaj też jedno, że wiecznie żyć nie będą i kiedyś możesz się zesrać jak spadnie na Ciebie jakiś problem, a tu nie ma kto pomóc. Prawo to jeszcze mogę zrozumieć, bo jeszcze jest puszczany ten wieli mit o prawnikach w wielkich biurowcach, drogich garniturach i paradoksalnie największe są po nim „możliwości” z powyższych kierunków, ale kurwa gdzie psychologia?, dziennikarstwo? ja pierdole, przecież to jest strata czasu. I jeszcze pewnie dziennie, by przedłużyć sobie wakacje oraz młodość…………..

Ok dobra, żebyście mnie źle nie zrozumieli jeśli interesujesz się np: psychologią, żyjesz tym, czytasz o tym i autentycznie jesteś tego pasjonatem, no to dobra idź na tą psychologię,( chociaż ja bym omijał ją szerokim łukiem). Ale ile osób tak autentycznie chce iść na psychologię? większości się wydaje, że chce iść, a nawet nie przeczytała ani jednej książki powiązanej z psychologią na przykład o mowie ciała. Myślę też, że sporo osób idzie na takie kierunki ponieważ unikają matematyki. Ja wybrałem prawo między innymi tylko dlatego, a tak naprawdę to nie przeczytałem nawet jednego artykułu z gazety prawnej związanej z prawem. Lubiłem historię, a nienawidziłem matematyki bo byłem z niej słaby ( tak na prawdę z perspektywy czasu, wiem że ujebałem sobie w głowie, że jestem słaby z matmy, chemii, fizy i byłem słaby, wchodziło mi to do głowy opornie). Ja uwielbiam jeszcze politykę więc śmiało mógłbym pójść teraz na politologię, a ile osób idzie na politologię, a nie mają najmniejszego rozeznania na dzisiejszej scenie politycznej?. Ja lubię czytać dużo o biznesie/pieniądzach więc myślę, że tez mógłbym pójść dziś na ekonomię, a ile osób wybierających się na ekonomię rozróżnia przychód od dochodu, popyt od podaży, hossa/bessa itd?. Ja mógłbym śmiało studiować psychologię, politologię, ekonomię ponieważ te dziedziny są w kręgu moich zainteresować, jednak wiem, że studiowanie ich to jest strata czasu. Inne osoby nie interesują się psychologią, politologią, ekonomią, prawem, a mimo to wybierają te kierunki jak idące na rzeź bydło.

Skoro tyle osób idzie na takie studia, to gdy je skończą przybędzie kolejna liczba bezrobotnych magistrów. Jak jest duża liczba osób co skończyła to co ty, to wzrasta konkurencja na rynku pracy. Pracodawcy mogą wtedy przebierać w CV. Skoro mają mnóstwo CV to mają wymagania często bardzo oderwane od rzeczywistości. Widać to dokładnie na rynku prawniczym, gdzie konkurencja jest już przeogromna. Jeśli nie masz wpływowych rodziców to musisz w takim wypadku uzbroić się w wielką determinację i być bardzo dobry, jak NIE NAJLEPSZY. Ponadto nawet jeśli miałbyś miliard w rozumie, a byłbyś nieśmiały, mało komunikatywny no to możesz nie mieć szansy wykorzystania swojej wiedzy, bo nikt Ci jej nie da. To jest tak jak na allegro, gdzie jest masa produktów takich samych i klient kupuje, albo na podstawie najniższej ceny, albo  po opisie sprzedażowym, który wywoła w kliencie poczucie chęci posiadania danego przedmiotu. Na rynku pracy jest podobnie, tylko że to TY!! JESTEŚ PRODUKTEM, A PRACODAWCA KONSUMENTEM. Może brzydko to wygląda porównanie do produktu, ale taka jest prawda. W tej chwili jest rynek pracodawców i to oni dyktują warunki. Jak jesteś produktem jakich wiele i  nie będziesz się niczym wyróżniać to możesz zostać wyceniony bardzo nisko i dostać 1200 zł, albo propozycje darmowych staży itd. Tak jest w branży prawniczej, gdzie praktycznie na początku pracuje się za darmo, albo za jałmużnę.

Dobra trochę zboczyłem z tematu, więc przejdźmy już do właściwej części tematu, a mianowicie „Czy warto studiować prawo”.?

Ja w życiu kieruję się zasadą plusów i minusów. Taką metodą podejmuje zazwyczaj większość decyzji.  Widzisz tą wagę? na nią właśnie wrzucimy plusy i minusy, studiowania prawa i zobaczymy w którą stronę się przechyli  szala:

PLUSY STUDIOWANIA PRAWA:

  1. Jeden z najlepszych kierunków humanistycznych po, którym jest „teoretycznie” najwięcej możliwości na rynku pracy. Prawnicy „teoretycznie” nawet bez aplikacji są mile widziani w takich instytucjach jak: policja, urząd celny, urząd skarbowy, izba skarbowa, izba celna, sądy okręgowe, rejonowe, administracyjne i wszystkie inne urzędy i instytucje państwowe, które wydają decyzje administracyjne. Teoretycznie jeśli oczywiście jesteś dobry lub bardzo dobry. Jeśli jesteś cienki no to sorry………..
  2. Na uczelni jest możliwość poznania ciekawych ludzi, którzy w przyszłości „teoretycznie” mogą zostać adwokatami, radcami prawnymi, komornikami, sędziami, rzecznikami patentowymi, albo prokuratorami, policjantami. Dzięki temu możesz nawiązać i utrzymać ciekawe znajomości, które mogą w przyszłości zaprocentować.
  3. Możesz mieć ciekawych wykładowców ze „światka” polityki, prawa, biznesu , których potem będziesz oglądał w telewizji. Np: często widywałem mojego prof Witolda Modzelewskiego , albo na korytarzu mijałem Prezydent Warszawy. Wykłady gościnnie prowadził Waldemar Pawlak itd. Więc możesz się Prezydent Warszawy spytać o te jej „kamienice” 😉 na osobności:), albo „jak to było z mostem łazienkowskim”.
  4. Praca biurowa pod garniturem, jeśli lubisz chodzić elegancko. Wiąże się to z prestiżem, który jednak jest lekko już naciągany, ale zawsze jednak jest.
  5. Jak jesteś dobry to są i nie ukrywam wysokie zarobki, a jak bardzo dobry to bardzo wysokie. Jak jesteś słaby lub średni to cienko przędziesz lub się przekwalifikowujesz jak ja:).
  6. Możliwość realizowania ciekawych projektów lub prowadzenia ciekawych spraw.
  7. Praca z ludźmi jeśli taką lubisz.
  8. Na słowo „skończyłem prawo” większość ludzi robi „WOW”myśląc, że masz już swoją kancelarię 😉 i zarabiasz miliony jak w  prawie Agaty 😉
  9. Znajomość Prawa i przepisów, która jest przydatna w życiu. Chociaż żeby znać przepisy wcale nie musisz kończyć prawa ;).
  10. Są przedmioty nudne, ale są i przedmioty bardzo ciekawe jak na przykład prawo karne. Jak jeszcze prowadzi je fajny wykładowca to już jest miodzio.
  11. Bardzo miłe jest jak jesteś na I roku prawa, a dzwoni do Ciebie najebany wujek z poradą prawną ;).  Teksty typu „Jak to nie wiesz? Przecież studiujesz prawo…” są bezcenne ;). Albo jeszcze większa beka, jak podczas świąt jeden z najebanych wujków będzie sprawdzał Twoją wiedzę, bo gdzieś coś wyczytał:D.
  12. Będziesz mógł polemizować z policjantami, jak będą Cię spisywać za picie piwa w miejscu publicznym ha ha ;).

No to były plusy studiowania prawa. Nie wiem macie może jeszcze jakieś plusy? wpadły mi do głowy tylko takie:).  Teraz pora na minusy:

MINUSY STUDIOWANIA PRAWA:

  1. Samo skończenie prawa tak naprawdę gówno daje. Sorry, ale nie jesteś nikim wyjątkowym na rynku pracy jak masz skończone tylko samo prawo. Owszem możesz pracować w policji, w różnych urzędach np: jak urząd skarbowy, celny, ale żeby pracować w policji wcale nie musisz kończyć prawa, zresztą skończenie prawa daje Ci tylko bodajże kilka punktów więcej. Tak samo jest w urzędach. W małych miastach niestety „ciepłe posadki” są już dawno z góry obsadzone w różnych urzędach, przez „swoich”. Jak nie jesteś „swój” to odbijasz się od bram. Moja koleżanka „jest swoja”, ale ona dopiero w 1 stycznia będzie pracowała w Urzędzie w moim mieście, ponieważ pani Krysia idzie na emeryturę. Więc jak widzicie są kolejki nawet na ciepłe posadki i niektórzy czekają kilka lat. Wcale też nie trzeba kończyć prawa by pracować w urzędzie. Mój znajomy pracuje tam z protekcji dziadka, a w liceum był głąbem klasowym i studiował zaocznie w wyższej szkole bausu i lansu, gdzie pewnie wymęczył tego licencjata. Tak jest przeważnie w małych miastach i miasteczkach, w tych większych jak na przykład Warszawa jest trochę inaczej. Tam faktycznie idzie znaleźć łatwiej pracę w takich urzędach jednak tylko dlatego ponieważ przeważnie zarobki są tam małe. Na przykład w Urzędzie Skarbowym jak się tam starałem o pracę proponowali ok 1700 złotych.  W małym mieście za 1700 złotych jeszcze da się wyżyć, ale w większym typu Warszawa jest ciężko. Pokój w WWA kosztuje średnio 700 złotych+opłaty, czyli tyle ile ja teraz płacę za 3 pokoje w moim mieście.  Dodatkowo żeby dostać taką pracę w urzędzie będziesz musiał zakuwać też sporo ustaw i jechać zdawać testy nierzadko wielokrotnego wyboru z punktami ujemnymi:)
  2. Dobra zanim skończysz prawo musisz przebrnąć przez 5 bitych lat pamięciówki. Na prawie zawsze jest najcięższy I rok. Na I roku najwięcej osób odpada i albo rezygnują z tego kierunku, albo przenosi się na inną uczelnie. Ja przyznam się szczerze owaliłem I rok, ale na własne życzenie. Na I roku jest niewiele przedmiotów, które przydadzą Ci się w pracy. Jest tylko prawo rzymskie jako tako przydatne, które stanowi takie podwaliny prawa cywilnego. Przedmioty, które są niepotrzebne Ci potem są najtrudniejsze i największe pojeby ich uczą. Na przykład na moim Uniwerku był taki gość co jednocześnie wykładał u mnie i w Toruniu i osoby żeby go zaliczyć musiały jeździć nawet do Torunia kilka razy, co kosztowało czas i pieniądze, ale nie to, że nie umieli po prostu chuj wie dlaczego nie zdali. Gość nie chciał pokazywać prac. Pamiętam jak ja praktycznie nic nie napisałem i dostałem 3 , a gość co najebał z kilka kartek A4 nie zdał i musiał jeździć na poprawki, aż do Torunia. Na każdym roku trafi się jakiś przedmiot, gdzie uczy jakiś pojeb. Z jednej strony to dobrze, jak wymagający profesor jest i który wykłada na przykład KSH,KPC, KC itd, ale u mnie akurat najważniejsze przedmioty uczyli największe luzaki, którzy mieli swoje kancelarie i ogólnie w dupie mieli studentów i chyba sobie dorabiali tylko na uczelni, natomiast najbardziej przejebane przedmioty to były jakaś filozofia prawa czy ki chuj inny z którymi dosłownie każdy się męczył. Tak było u mnie, nie wiem czy coś się w tej kwestii teraz zmieniło. I to nie kwesta trudności przedmiotu, tylko pojebania wykładowcy, a na każdej uczelni i na każdym roku znajdzie się jakaś niedopchana profesorka lub stary kawaler leczący swoje kompleksy.
  3. Wkuwanie tysięcy stron bardzo dużo zajmuje czasu i zabierze Ci sporo Twojego życia oraz nerwów. I nakreślę tylko jedno, że jest to tylko sama teoria to po pierwsze, a po drugie praktyka troszkę różni się od teorii. Niestety wszystkiego uczysz się w praktyce, a to co nauczysz się na 2-3 roku jest już nieaktualne. Tak czy siak cały czas się musisz uczyć, by być na bieżąco z przepisami, a to oznacza, że musisz kochać siedzieć w przepisach. Ja niestety nie kocham…..o czym się przekonałem w późniejszym czasie.
  4. Studia prawnicze są 5 letnie i nie ma tam licencjata. Jak zrezygnujesz, albo wyjebią Cię na 3 roku to zostajesz z niczym i zmarnowałeś 3 lata.
  5. Co roku kończy studia prawnicze bodajże ok.10.000 osób. Z  tego bardzo duża liczba osób dostaje się na aplikacje.  Na aplikacje prawnicze wszystkie łącznie w 2014 roku startowało ok. 12.000 osób. Za wpisowe na aplikację komorniczą, płaciłem ze wszystkimi badaniami i innymi chujami mujami ok. 1000 złotych. Podobne ceny za egzamin jest  na innych aplikacjach czyli łącznie 12.000 x 1000= 12 MLN hajsu. Ładny biznes co?  obrót jaki ma niejedna firma. Dobra wyjebałeś 1000 zł na aplikację i przypuśćmy, że się dostałeś, a dostać się to nie sztuka tak jak kiedyś. Jesteś tym szczęściarzem jednym z ok.5000, którzy dostali się na aplikację no i teraz musisz szykować pieniążki na naukę.  Ceny różne jednak średnio szykuj się z wydatkiem ponad 20.000 złotych oraz zacznij biegać szukać patrona. Im go wcześniej znajdziesz tym lepiej dla Ciebie. Mój kolega ze studiów pochodził z Siedlec i opowiadał jak szukał patrona w Siedlcach i nie mógł znaleźć. Więc jeździł po Warszawie i tam szukał. Nie było wcale mu tak prosto znaleźć patrona pomimo, że dostał się na aplikację, jednak w końcu znalazł. I tak codziennie jeździł z Siedlec do Warszawy do pracy w Kancelarii. Do pracy, gdzie pracował za darmo.  Wyobrażasz sobie? jeździsz kilka lat codziennie w ramach praktyk i pracujesz za darmo?. Na aplikacji komorniczej jest inaczej i płacą, ale o patrona jest tam trudno. Kiedyś było łatwiej, bo i mniej ludzi szło, ale teraz i aplikacja komornicza jest oblegana, że zwiększyli pułap punktów do 100, żeby się dostać.
  6. No dobra, nich będzie przemęczyłeś się wywaliłeś kupę hajsu na aplikację, przychodzi egzamin końcowy i co? i to jest loteria jak na egzaminie na prawku. Możesz dać lub nie i wcale nie jest powiedziane, że nie umiesz, tylko miałeś pecha o tak po prostu. Znasz zapewne dobrych kierowców, którzy zdali egzamin gdzieś za 3-4 razem, tak tez bywa i na tym egzaminie. Egzamin końcowy wbrew pozorom nie jest łatwo zdać. Ja np: oblałem ;).Ale dobra niech będzie, że Ty zdasz i tym sposobem jesteś jednym z hmm… z 53,3 tys., z tego 19,5 tys. adwokatów i 33,8 tys. radców prawnych, których ma być w 2017 roku.  Dochodzi już do tego, że Adwokaci i Radcy Prawni mogą wstępować w kompetencje rzeczników patentowych więc i na tym polu pojawi się ogromna konkurencja.
  7. Dobra jesteś już jednym z wielu adwokatów i masz do wyboru, albo otwierać swoją kancelarię, albo pracować w czyjeś. Mam kolegę, który jest Radcą Prawnym, zarabia dużo, bo ok. 10.000 zł, ale ON NIE MA ŻYCIA. Dodatkowo, żeby miał większą wartość na rynku pracy robi doktorat, ponieważ jak on to sam mówi, konkurencja z roku na rok jest ogromna. Myślisz, że on ma kobietę? no nie, nie ma:). Ma pieniądze, których nie ma czasu wydać. Dobra szukasz pracy, ale co jak nie jesteś, aż tak bardzo komunikatywny? do tej pory większość czasu ślęczałeś nad książkami, zamiast uczyć się komunikacji. Możesz mieć milion ustaw w paluszku, ale co z tego jak nie będziesz potrafił się „SPRZEDAĆ”?.  Na rynku pracy jest duża konkurencja i nawet na tym szczeblu jest, a miejsce pracy zazwyczaj jest tylko jedno. Niektóre kancelarie już mają takie wymagania jak: ukończenie szkoły prawa amerykańskiego, biegła znajomość dwóch języków angielskiego, a znajomość niemieckiego będzie dodatkowym atutem. Oczywiście wszystko w mowie i piśmie i to język powinien być prawniczy, który trochę się różni od normalnego angielskiego. Już takie dodatkowe wymagania, nakładają na Ciebie drogi adepcie prawa, zainwestowania pieniędzy i czasu w naukę języków oraz tego prawa amerykańskiego. Wszystko kosztuje i to bardzo dużo, a na początku swojej ścieżki kariery jeśli nie jesteś z bogatego domu to będzie to wielkie obciążenie dla Ciebie finansowe. Dodatkowo oferty na rynku pracy też wymagają np: 5 letniego doświadczenia w obsłudze prawnej.  Mam kolegę Radcę Prawnego, który ma pracę owszem, ale w jakimś Urzędzie Gminy, gdzie pracuje za psie pieniądze, biorąc pod uwagę jego wysiłek i pieniądze włożone w naukę.
  8. No najlepszą opcją jest otworzenie kancelarii, jednak jak nie masz kancelarii z dziada/pradziada to może być Ci bardzo trudno wbić na rynek. Zaznaczam też, że rynek prawniczy jest bardzo specyficzny i tam reklama jest zakazana np: u notariuszy. U adwokatów jest troszkę łagodniej, ale też umówmy się to chuj nie reklama w dzisiejszych czasach. Jeśli chcesz mieć klientów musisz być komunikatywny i umieć nawiązywać relacje z klientami i je utrzymywać, a umówmy się też, że większości Adwokatów, Radców Prawnych i innym, odjebywuje woda sodowa do głowy jak już zrobią tą aplikację. Jednym słowem wyżej srają niż dupę mają:). Kancelarię najlepiej otworzyć jest w dużym mieście i pomalutku krok po kroku łapać klientów i ich przyzwyczajać do siebie. By potem startować do grubych ryb. Grube ryby są tylko w dużych miastach, a w dużych miastach też jest większa konkurencja. W małych jest mniejsza konkurencja, ale też jest mniej „konsumentów” i przeważnie społeczeństwo jest uboższe. Przekonał się o tym mój „znajomy”, który musiał zamknąć kancelarię swoją, bo trudno mu było się utrzymać z  spraw typu alimenty, jakieś sprawy karne drobne.  Na początku robisz tylko i wyłącznie na koszty. Jak masz łeb i umiesz nawiązać relacje z klientem no to przetrwasz.

Podsumowując w widzę więcej minusów, niż plusów. Ja teraz nie szedłbym na prawo, ponieważ jest to strata czasu i pieniędzy. Żeby coś osiągnąć w tym zawodzie musisz być: zdyscyplinowany, ambitny, dużo się uczyć, komunikatywny, uparty i będziesz kochał przepisy. Jeśli będziesz taki to prędzej czy później zostaniesz prawnikiem, być może i będziesz dużo zarabiał. Jednak ja na tej ścieżce widzę za dużo kłód pod nogami, więc wolę być zdyscyplinowany,  ambitny, dużo się uczyć i być uparty, ale w innej dziedzinie, gdzie będę zaczynał już niedługo od całkowitego zera.

Wybór należy do Ciebie, wybierz mądrze, myśl samodzielnie i nie idź za tłumem.

P.S

Jak dałem Ci do myślenia i chcesz mnie w jakiś sposób wesprzeć, to możesz mi postawić “małą czarną”, bo lubie brunetki :):)

Postaw mi – MAŁĄ CZARNĄ

Wszystko idzie na rozwój tego bloga – serwer, domena, autoresponder oraz na moją motywację do pisania. Muszę przecież mieć dużo energii, żeby pisać obszerne blogi takie jak ten, a to oznacza, że mała czarna jest wskazana :):) A tak serio, to będzie mi bardzo miło, że ktoś mnie docenił zgodnie z prawem wzajemności :):)

Podziel się swoją opinią

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *