Kolejny fragment zbliżającego się mojego e-booka/kursu nad którym ciągle pracuje. Jest to surowy fragment, który jeszcze będzie poprawiany, także za ewentualne błędy, przepraszam. Nie mam czasu na poprawianie, więc zrobiłem na szybko copy-paste 😉
Poniższy tekst ma dać Ci tylko do myślenia, aczkolwiek nie podążaj ślepo za tym co piszę i moimi wskazówkami. Miej też i swój rozum, a zdobywana wiedzę i informacje segreguj.
Kiedyś wszedłem na Facebooka i zobaczyłem, że moja bardzo dobra koleżanka ma urodziny. Szybko wziąłem więc za telefon i do niej zadzwoniłem mówiąc:
–Kasiu, przecież chyba urodziny miałaś dwa dni temu. Od kilku lat składam Ci życzenia tego samego dnia, a tu na Facebooku pisze, że masz urodziny właśnie dzisiaj. O co chodzi?
–Nie wierz internetom. Z pewnych względów ustawiłam taką datę, a przy okazji przekonałam się kto w rzeczywistości o mnie pamięta-odpowiedziała z uśmiechem w głosie.
Pomyślałem, że to dobry pomysł i też zrobiłem tak przy okazji swoich urodzin. Po co mi setka życzeń na Facebooku typu: 100, sto lat, najlepszego, od osób z którymi nie mam już praktycznie żadnego kontaktu. To też tak samo jak ze świątecznymi życzeniami, które dostawałem SMS-em. Większość to skopiowane z internetu życzenia, które się powtarzały na zasadzie „podaj dalej”od osób, które i tak miały mnie w dupie. Gdy przyszedł czas moich urodzin, to na Facebooku oczywiście, nikt mi ich nie złożył, bo większość nie wiedziała/nie pamiętała o tym, że akurat tego dnia je mam.
W dniu moich urodzin nie było ruchu na Facebooku, a życzenia złożyły mi telefonicznie i osobiście osoby, których można policzyć na palcach jednej ręki. Osoby, które zorganizowały niespodziankę i dały prezent. Pamiętasz jak pisałem o tym, abyś spośród wszystkich swoich znajomych z Facebooka, telefonu i innych portali społecznościowych wybrał „tylko” lub „aż”, 5 osób do których mógłbyś śmiało zadzwonić np.: o 2 w nocy w środku tygodnia , aby poprosić, bez błagania i lizania po uszach, o jakąś pomoc lub przysługę, wiedząc że na 100% Ci te osoby pomogą i nie odmówią? To w moim przypadku były to właśnie takie osoby.
Były (i są dalej) to osoby do których śmiało mogę się odezwać z prośbą o pomoc kiedy tylko zajdzie taka potrzeba i oczywiście z wzajemnością. Były to osoby, które pamiętały o moich urodzinach i ja pamiętam o ich. Dobra do czego zmierzam? Widzisz urodziny to taki szczególny dzień, w którym pamięta się o drugiej osobie. Ludzie na ogół pamiętają o rzeczach, wydarzeniach, datach dla nich ważnych. Byłeś kiedyś zakochany w jakiejś kobiecie? Ja tak i uwierz znałem na pamięć nie tylko datę jej urodzin, ale także numer telefonu oraz rejestrację samochodową. Czemu? Ponieważ była dla mnie ważna i na tamten czas mogłem zrobić dla niej bardzo dużo.
Jeśli zbliżają się Twoje urodziny lub Święta, a Twój telefon milczy, to może świadczyć tylko o Twoich ubogich relacjach z ludźmi. Jeśli Twój telefon milczy, to znak że ludzie mają Cię w dupie. Jeśli Twoi najbliżsi koledzy i przyjaciele, którymi się otaczasz mają Cię w dupie lub składają Ci życzenia poprzez Facebooka, to należy zastanowić się nad jakością tych znajomości.
Dla mnie lajki i życzenia Facebookowe się nie liczą i nic nie znaczą, tak samo jak życzenia składane w stylu „najlepszego, dobra stawiaj flachę urodzinową”, które kiedyś dostawałem od byłych kolegów. Oni nie pamiętali o mnie, tylko o imprezie, która odbywała się na mój koszt. Także zanim złożysz komuś życzenia, zastanów się czy ta osoba Tobie też je składa, bo jeśli nie pamięta o Twoich urodzinach, to lekko ma Cię w dupie.
Innymi słowy, kiedyś pamiętałem o urodzinach, imieninach, mojego byłego już kolegi. Zawsze do niego dzwoniłem i składałem życzenia. On nigdy do mnie z życzeniami nie zadzwonił pierwszy. Ograniczał się do Facebookowych, krótkich wiadomości w stylu „najlepszego”. Wcześniej na takie szczególiki nie zwracałem uwagi, ale to one są znakami, które informują o tym, czy jesteś dla drugiej osoby w jakimś stopniu ważny/cenny, czy też nie. Jak wiadomo lubimy, szanujemy, pomagamy, wyświadczamy przysługi osobom, które są dla nas ważne/cenne, a w dupie mamy osoby, które dla nas są obojętne i nic nie znaczą szczególnego. Skoro nie chciało mu się wysilić, aby zadzwonić lub napisać coś dłuższego od serca, to miał mnie ogólnie w dupie i życie w niedalekiej przyszłości mi to pokazało namacalnie w realnych sytuacjach.
Wszystkiego najlepszego, szczęścia, pomyślności, zdrowia, życzyłem osobie, od której krótko mówiąc powinienem trzymać się jak najdalej. Także zastanów się kilka razy, zanim komuś będziesz życzył szczęścia, bo zanim pożyczysz, to dowiedz się dokładnie, czy ta osoba z wzajemnością chce też i Twojego dobra. Nie traktuj ludzi tak jak chciałbyś być traktowany, tylko Traktuj ludzi z wzajemnością.
Podobnie jest też z prezentami. Swego czasu z jednym kolegą składaliśmy sobie życzenia, ale tylko ja mu starałem się coś kupić na urodziny. Kupowałem dobrą wódkę, whisky, książkę, a on nigdy mi nie dał żadnego prezentu, tylko ograniczał się do suchych sms-owych życzeń. I w tym wypadku nie działało prawo wzajemności. Przez kilka lat tylko ja mu dawałem prezenty, a on nie dał mi nic ani razu. W relacjach międzyludzkich, gdzie nie ma wzajemności to na dłuższą metę, któraś ze stron jest brzydko mówiąc dymana.
W tym wypadku to ja byłem dymany, a życie pokazało mi jak bardzo w niedalekiej przyszłości, gdzie zostałem przekręcony przez tego człowieka na grube pieniądze. W tym wypadku taki „prezentowy brak wzajemności” był tylko takim małym, drobnym, nic nie znaczącym znaczkiem, na niebie i ziemi, świadczącym o relacji opartej na fałszywości, a nie na wzajemności. Znaczkiem, jednym z wielu, którego nie zauważałem, a który w jakimś stopniu powinien dawać mi do myślenia odnośnie tej relacji i osoby, której daje prezenty.
Ostatnimi czasy mam kontakt z pewnym blogerem, który w blogosferze jest bardzo znany. Jak go poznałem? Napisałem do niego, raz, drugi, trzeci, pytając o rady odnośnie prowadzenia bloga. Na początku odpisywał mi pół-słówkami, ale im częściej pisałem, tym jego rady były dłuższe. Oczywiście robiłem to w granicach dobrego smaku, a moje pytania były mądre, niezbyt długie, dobrze napisane i przemyślane. Kiedy zbliżały się Święta to napisałem mu długie, szczere życzenia Świąteczne. Kiedy zobaczyłem, że ma urodziny, zrobiłem to samo, czyli napisałem mu urodzinowe życzenia, które jak mi potem odpisał-były w tym roku najlepszymi jakie dostał.
Moje życzenia płynęły prosto z serca. Nie były oklepane, przeciętne, zwykłe, tylko szczere, prosto z serca. Szanowałem tego człowieka, więc poświęciłem więcej czasu na życzenia jakie składam moim przyjaciołom. Po tych życzeniach, jak napisałem do niego z jakimś pytaniem, to już odpisywał mi wiadomościami bardzo długimi. Ten kontakt budowałem ponad rok i zdobyłem jego uwagę głównie prawem aktualizacji, przypominając się dosyć często, oraz szczerymi życzeniami składanymi podczas Świąt i urodzin.
Bardzo chciałem poznać tę osobę, jednak doskonale zdawałem sobie sprawę, że byłem dla niej obcym, anonimowym, człowiekiem, piszącym jakich wielu. Więc czemu on chciał by mnie poznać i tracić swój czas? Dla mojego kulawego bloga z 50 lajkami na tamten czas? Uzbroiwszy się w cierpliwość, skupiłem się więc na prawie aktualizacji oraz życzeniach wywołujących wzajemność i tym sposobem na chwilę obecną mam do tej osoby prywatny numer telefonu, nie jestem dla niej anonimem, oraz kilka razy się spotkaliśmy. Z racji odległości, bardzo trudno jest rozwijać taką relację, aczkolwiek mogę śmiało powiedzieć, że mam nr telefonu do jednego z głównych blogerów w Polsce do którego mogę w każdej chwili zadzwonić z pytaniem.
Być może nie ma się czym chwalić, ale takim sposobem poznaje się ludzi. Trzeba uchylić gębę, wykazać szczere zainteresowanie drugą osobą i wykonać pierwszy krok. Plecki same się nie zrobią, jak mawia Popek. Takich kontaktów mam więcej, które wyrobiłem sobie różnymi trikami, gdzie pierwsze skrzypce grają szczere życzenia świąteczno-urodzinowe, które wywołują wzajemność i sympatię.
Rekordzista w sprzedaży samochodów Joe Girard, także wykorzystywał życzenia do tego, aby wywołać wzajemność w jego klientach i sprawić, aby do niego wracali. Wysyłał im kartki urodzinowe i świąteczne, dzięki czemu dziennie sprzedawał nawet i 40 samochodów, podczas gdy inni sprzedawcy, sprzedawali dwa lub trzy.
P.S
Jak podoba Ci się to co robię i chcesz mnie wesprzeć, ponieważ daję Ci do myślenia, to możesz przelać mi na piwo lub kawę klikając w poniższy link:
Postaw mi – MAŁĄ CZARNĄ
Co prawda amerykańskim żołnierzem to ja nie jestem, ale będzie mi bardzo miło, że mnie w taki sposób doceniłeś. Będzie na serwer, domenę i autoresponder oraz na rozwój strony. Będzie też na moją motywację :):)


