Jak odnieść sukces? Czy jesteś gotowy na niego?

Chcesz odnieść sukces? Chcesz być człowiekiem sukcesu? Ale czy jesteś na niego gotowy? Przeczytaj tego bloga zanim rura Ci zmięknie. 


wt., 2014-06-03 23:53 — TYAB

Do napisania tego bloga, skłoniła mnie sytuacja, która wydarzyła się kilka dni temu, ale o niej napiszę troszkę później.

Zanim Ci o niej opowiem, to odpowiedz mi na jedno pytanie. Czy chciałbyś odnieść sukces?

Głupie pytanie co? No jasne!!! Tak mi odpowiesz. Pewnie, że tak, kto by nie chciał być człowiekiem sukcesu?

Każdy chce odnieść sukces. Ale czy Ty, aby jesteś gotowy na to by odnieść sukces?

Ile to jest teraz książek, na temat sukcesów, każdy sprzedaje swoje niezawodne metody na to, jak stać się człowiekiem sukcesu. Więc posłuchaj mojej metody.

Sukces jest nie dla wszystkich. Ogólnie po czym poznasz, że ktoś osiągną jakiś sukces? Po samochodzie, pieniądzach, przyjaciołach? Po statucie społecznym? Może po wyglądzie?

Jest takie powiedzenie:

” Miarą sukcesu jest liczba Twoich wrogów nie przyjaciół”

I to jest święta prawda. Prawdziwym wyznacznikiem tego, że osiągnąłeś sukces, jest liczba Twoich wrogów, przeciwników, osób, które Cię nagle z jakiś powodów nie lubią. Nie pieniądze, samochody i inne precjoza. Tylko liczba nie przychylnych Ci osób, które nagle zaczynają rzucać Ci kłody pod nogi, abyś tego sukcesu kurwa nie osiągnął. 

Kiedyś pamiętam ja zawsze chciałem, aby wszyscy mnie lubili. Kto by nie chciał zresztą? Teraz też w sumie chciałbym:), ale wiem, że to jest niemożliwe. Przez większość mojego życia byłem takim gościem, który można powiedzieć był lubiany, byłem takim ”śmieszkiem” w towarzystwie, takim żartownisiem, tu zażartuje, tam zażartuje, takim pociesznym przygłupem, który nic nie znaczy w towarzystwie. 

Byłem zapraszany na wiele imprez i miałem dużo znajomych, oj naprawdę dużo. Bardzo mi zależało, żebym był lubiany i robiłem wszystko, żeby się przypodobać każdemu.

Pamiętam całe życie matka mi wpajała ”Pokorne Ciele dwie matki ssie” i taki byłem całe życie pokornym cielaczkiem, nie wychylającym się. Takie powiedzenie może miało rację bytu w PRL-U, ale w dzisiejszych czasach te pokorne ciele jedyne co może possać to życiowego fiuta i nic więcej, a o sukcesie to może zapomnieć

W dzisiejszych czasach te pokorne ciele ssie fiuta czule po same kule, a potem i tak jest ”bite”. Nie ukrywam bardzo zakorzeniło się w mojej psychice te powiedzenie, bycie pokornym, matka nawet teraz mi mówi ”spokojnie nie wychylaj się”, ”pokorne ciele dwie matki ssie”, przez to wyrobiłem sobie nawyk bycia takim cielęciem, który zawsze jest gdzieś na uboczu, robi swoje, ale nie tyle by osiągnąć sukces i wybić się z szarego tłumu przeciętniaków. Jaki był tego skutek uboczny? Oprócz tego, że chciałem być lubianym, to przeżywałem bardzo mocno wszystko co ktoś sobie o mnie pomyśli czy o mnie wypowie. Starsznie ograniczające przekonania, które nie pozwoliły mi osiągnąć sukcesu. To one go tłumiły w zarodku.

Pamiętam, zawsze gdy gdzieś pracowałem jako ”nowy pracownik”, bałem się konfrontacji werbalnej. Ktoś coś miał do mnie, albo był niemiły dla mnie bo jestem nowy i przez to sobie zaczął pozwalać za dużo. Ja cóż spuszczałem głowę, przyjmowałem baty na klatę, dawałem nie raz się poniżać, byle tylko ”się nie wychylać”, ” nie popadać z kimś konflikt” , no bo za wszelką cenę chciałem ze wszystkimi żyć za pan brat, chciałem by wszyscy mnie lubili.

I to była moja taktyka przetrwania, potem jakoś wtapiałem się w towarzystwo i tyle i jakoś to było, raz lepiej raz gorzej. Jednak ludzie w ogóle nie liczyli się ze mną, z moim zdaniem. Dawałem sobą pomiatać w myśl zasady ”Pokorne Ciele dwie matki ssie, nie wychylaj się” czy ja byłem człowiekiem sukcesu? O nie!!, Czy ja byłem gotowy na sukces? O nie:).

Czy widziałeś kiedykolwiek, aby jakaś szara myszka, która siedzi cicho jak mysz pod miotłą osiągnęła jakiś sukces? Ja nie widziałem:), a nie przepraszam widziałem. Była to moja koleżanka z byłej pracy. Która po 2 miesiącach pracy, awansowała na managera restauracji. Inne osoby musiały latami pracować, aby zostały zauważone. Nierzadko kierownikowi trzeba było gałę opierdolić za awans lub stale podpierdalać. Koleżanka była szarą cichą myszką, jednak była bardzo pracowita, zapierdalała dosłownie jak dziki osioł na sterydach. Tak zapierdalała, że nawet potrafiła ogarnąć wszystkie stanowiska w restauracji. Tak naprawdę mogła ona być i nikt więcej:). Kierownikowi się to spodobało, zauważył w niej potencjał i szybko awansował.

Awansowała dzięki swojej naprawdę ciężkiej pracy, co akurat w owych restauracjach jest rzadkością. Czyli osiągnęła jakiś sukces, bo dostała awans, miała już ludzi pod sobą, dostała podwyżkę….i co się stało? No nie wszystkim to się zaczęło podobać. Zaczęli na nią krzywo patrzeć niektórzy, zaczęli obgadywać, że nie nadaje się na managera, że coś źle robić, oczywiście wszystko działo się za plecami:), jakieś podśmiechujki.

Dziewczę zaczęło to zauważać, pamiętam po pracy wracałem z nią tym samym autobusem i powiedziała mi:

-”TYAB, ale o co chodzi, ja jestem jedną z was, ja jestem wciąż ta sama, o co chodzi..?”

Wtedy byłem za głupi,żeby jej pogratulować, bo właśnie odnosi sukces, a gdzie sukces tam zawiść, zazdrość, to powiedziałem jej tylko:

-”oj olej to”.

Cóż dziewczyna zaczęła przejmować się na tyle opinią jakiś kurwa pionków, że zrezygnowała ze stanowiska, bo chciała żeby wszyscy ją lubili, chciała żeby było jak dawniej. I cóż znów stała w miejscu…

Zapamiętaj to, świat to jest jedna wielka dżungla, a ludzie tak naprawdę to zwierzęta. Nie żyjemy w świecie miłości, teraz wyznacznikiem ”zaradności życiowej” jest ”wydymanie kogoś”.
Jak wchodzisz w stado wilków musisz stać się wilkiem, jak wchodzisz w stado wron to kraczesz jak wrona. Jest powiedzenie ”człowiek człowiekowi wilkiem” no cóż taka prawda. Walczymy ze sobą już jak jesteśmy plemnikami. Czytałem książkę Robina Bakera-”Wojna Plemników” ? Autor w niej pisze, że jak kobieta miała seks z dwoma partnerami w krótkich odstępach czasu, to ich plemniki walczą ze sobą i wygrywają najsilniejsze. Dlatego tych plemników są miliony, a zapładnia tylko jeden, ten najsilniejszy, TEN KURWA NAJLEPSZY!!!!.

Dlatego, bo reszta jest ukierunkowana na walkę, a człowiek jest istotą stworzoną do rozmnażania. Twardsze przetrwają, a wyginą te słabsze tak jest w przyrodzie. W świecie ludzi, a właściwie zwierząt bo dla mnie ludzie to zwierzęta:), twardsze odniosą sukces, a słabsze są pokornymi cielakami, co się nie wychylają, boją się odezwać gdy ktoś ich atakuje, żeby ”nie popsuć relacji”, ludzie im wchodzą na głowy, żyją gdzieś w cieniu, prowadzą sobie spokojne ciche życie,które i tak prędzej czy później zostanie zburzone. Prędzej czy później jak będziesz małym cielaczkiem to i tak spotkasz na swojej drodze wilka, który będzie chciał Cię zjeść.

Kolega mi kiedyś opowiadał, że został zatrudniony w pewnym urzędzie. Jako, że był nowy na zasadzie ”pokorne ciele dwie matki ssie”, chciał się ze wszystkimi zaprzyjaźnić tam,chciał by wszyscy go lubili, no i niektóre osoby to zauważyły to zaczęły to wykorzystywać. ZaczĘli dawać mu zadania, które to one powinny robić:), a kolEga bał się powiedzieć ”NIE”, bał się wychylić bał się narazić. I tak przez jakiś czas robił pracę kilku osób, nawet ją zabierał do domu. Aż w końcu powiedział ”DOSYĆ” tyle tylko, że już przyzwyczaił kilka osób, do tego stanu rzeczy, że jest ”pokornym cielaczkiem” i one były potem dla niego bardzo niemiłe no bo ”jak to, pokorny cielaczek powiedział, nie!!!, jak on mógł nam to zrobić”, chłopak zauważył to i zaczął źle się z tym czuć, chciał znów się im przypodobać:).

Gdy odniesiesz sukces, jakiś drobny nawet, chociażby zmiana osobista to pojawią się przy Tobie ludzie, którzy coś będą chcieli od Ciebie, będziesz miał osoby, które autentycznie będą Cię lubiły, będziesz miał osoby, które będą Cię wręcz nienawidzić, a im będziesz więcej miał sukcesów na swoim koncie tym tych ludzi będzie więcej.

Ja pamiętam jak kupiłem samochód, a przez całe życie chodziłem z buta, więc dla niektórych to był szok. Niektórzy mówili mi, fajnie że w końcu kupiłeś samochód, a niektórzy mówili na mnie ”banan się teraz wozi” haha czaicie jakie to chore było:D, niektórzy zaczęli inaczej mnie traktować, tylko dlatego że kupilem samochód:D, to był jakiś absurd, ale jak takie rzeczy dzieją się w drobnych sprawach, to wyobraź sobie jakie mogą być rzeczy jak naprawdę odniesiesz sukces?

Gdy będziesz odnosił sukcesy, to musisz być bardzo uważny. Bo im większy sukces, tym nagle starzy znajomi odzyskują pamięć, ktoś coś zaczyna chcieć od Ciebie,”one zawsze wracają”:). Tak właśnie ludzie, zawsze wracają. Jak odniesiesz sukces to nagle zauważysz, że pełno masz starych ziomków koło siebie, nagle dziwnym sposobem się byłe odzywają, taki zbieg okoliczności co?. Ostatnio spotkałem kolegę z liceum, z którym się kiedyś mocno trzymaliśmy.

Jak poszliśmy na studia, kontakt sie urwał. Ja chciałem mieć ten kontakt, co raz dzwoniłem do kolegi, ale też za każdym razem kiedy dzwoniłem pytał się zdziwiony ”Kto mówi, z kim rozmawiam”:), przekaz był jasny, nie chciał mieć ze mną kontaktu. W sumie mu się nie dziwię, ja teraz też nie chciałbym mieć kontaktu z taką osobą jaką reprezentowałem jeszcze kilka lat temu.Właśnie po rozmowie z Arturem piszę tego bloga. Z Arturem pogadałem trochę, sam zauważył, że się mi ”powodzi”, mówił, że widział mnie w lokalnych mediach, widział, że kilka razy jechałem w samochodzie lokalnego bogatego przedsiębiorcy:) o którym napomknąłem już tutaj w innym blogu i co? Pada zaproszenie na Wesele:).

Artur nagle stał się ziomkiem mimo,że jeszcze kilka lat temu mnie nie znał. Nagle sobie przypomniał o mnie i to od razu z zaproszeniem na wesele. Wesele w lipcu, a on mnie nagle zaprasza, co za zbieg okoliczności. Powiedziałem mu wprost ”To miłe, że mnie zapraszasz, ale nie skorzystam bo jesteśmy tylko znajomymi”, on do mnie z pretensjami ”Jak to? przecież znamy się tyle lat….koniec końców Artur się obraził, że odrzuciłem jego zaproszenie na wesele i opowiada moim znajomym, że się zmieniłem, jestem jakiś wyniosły itd. Heh jak byłem tym kim byłem czyli taką szarą pokorną myszką to nie zawracał sobie mną głowy nawet pies z kulawą nogą?, może niektórzy Cię lubili,ale większości i tak byłeś obojętny. Obojętność to potężna broń. Jak kobieta jest obojętna to znaczy, że nie wywołujesz w niej jakichkolwiek emocji, jak jesteś obojętny ludziom to znaczy, że nie osiągnąłeś sukcesu.

Jak to się mówi sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Jak osiągniesz sukces to w okół Ciebie pojawi się wiele osób, które będą Ci gratulować, ale tutaj trzeba być uważnym, bo większość tych gratulacji jest tylko ze względu na to, aby blask Twoich sukcesów spłyną na inne osoby. Jak nie odnosisz sukcesów to nikt Ci nie gratuluje, bo w sumie nie ma czego:D.

Jak osiągniesz sukces to poznasz swoich prawdziwych znajomych. Często to właśnie oni zasilą szeregi armii Twoich wrogów. Musisz pogodzić się z tym, że jeśli pragniesz sukcesów to pojawi się bardzo duża liczba Twoich wrogów. Jeśli chcesz sukcesów i chcesz, aby wszyscy Cię lubili to powiem Ci, że to nie możliwe. Owszem możesz chcieć, aby wszyscy Cię lubili, ale wiedz, że zawsze i wszędzie w każdym towarzystwie trafi się jakaś menda niedowartosciowana, której prawdopodobnie z jakiś powodów zagrażasz i będzie próbowała Cię obgadywać, śmiać się z Ciebie, poniżać, ośmieszać. Musisz po prostu się z tym pogodzić. Musisz pogodzić się z Tym, że jak coś osiągniesz w życiu to stracisz kolegów. Musisz pogodzić się z tym, że jak osiągniesz sukces to niektóre osoby będą robiły wszystko co w swojej mocy, aby Cię obalić.

Opowiem wam historię.

Jakiś czas temu spotykałem się z pewną Eweliną, w sumie była moją dziewczyną 1 miesiąc:). Ona była nieskromnie mówiąc bardzo atrakcyjna. Poznałem ją z moimi znajomymi i tyle. W mojej grupie znajomych był taki Kamil. Kamil to kawał skurwysyna, a takich Kamilów też pewnie macie w okół siebie, tylko nawet o tym nie wiecie. Kamil co jakiś czas jak ze mną gadał pytał się ” A jak tam z Eweliną?” odpowiadałem ”Dobrze,a jak ma być?”, no ok spytał się raz, drugi, trzeci, ale coś za często zaczął się wypytywać mnie o nią, więc zapaliła się mi lampka alarmowa,bo coś za bardzo zaczął interesować się moim związkiem.

Po jakiś 3 tygodnaich nie dogadywałem się z Eweliną, robiła mi jakieś wyrzuty, miała pretensję, że się najebałem i się zarzygałem cały, choć ja alkoholu nie pije. Nie mogłem się z nią porozumieć, a na pytanie moje ”o co chodzi, powiesz mi” to mówiła te babskie teksty ”nieważne”:). Pomyślałem sobie, że Ewela jest pierdolnięta i że pomyliłem się co do niej, więc zerwałem z nią.
Cóż za jakiś czas spotkałem się z nią całkiem przypadkiem. Pogadaliśmy sobie i powiedziała mi,że Kamil po zerwaniu do niej startował, wyjaśniliśmy sobie parę spraw i wtedy mi powiedziała, że z Kamilem miała taki cichy pakt, krótko mówiąc on jej będzie mówił co ja będę robił, gdzie byłem itd jak stara kurwa społeczniara jej donosił na mnie, byle tylko jej się przypodobać. Ewelinie to pasowało, no bo jaka dziewczyna by nie chciała mieć takiego cichego konfidenta? I dlatego mi nic nie mówiła. Jak się o tym dowiedziałem to jakby mnie piorun pierdolnął, od razu ciśnienie skoczyło, gdyby Kamil był wtedy w zasięgu moich rąk to by zaliczył awarię zębów. Na dojebanie mnie wyszło na jaw, że on pisał w moim imieniu do niej smsy z interentu, jakieś kurwa głupoty naprawdę, przez które się niedogadywaliśmy. Ona myślała, że jestem zjebany, a ja myslałem też, że jest zjebana. Taki oto paradoks. Ona łykała te farmazony Kamila, ale i tak w głębi duszy miała go za frajera, a on myślał, że takim sposobem wkupi się w jej łaski i ją mi odbije. Chodziłem cały dzień wkurwiony, no niedowierzałem, w sumie od zawsze odkąd pamiętam znaki na niebie i ziemi mówiły wyraźnie, że to frajer,ale w swoim gronie trzymałem takiego frajera bagatelizując te znaki. Gdy nadarzyłą się okazja znów spotkaliśmy się w gronie znajomych, w których był Kamil. Do mnie zachowywał się z dystansem, czyli widziałem że coś leży mu na serduchu. Gdy kamil polewał wódkę, to powiedziałem przy wszysztkich, że z nim nie pije, bo jest dwulicowy. On się oczywiście oburzył, zaczął się tłumaczyć, w sumie śmieszne jest jak tacy ludzie się tłumaczą, oni by się swojej matki nawet wyparli…czasem polecam takie konfrontacje:), tak samo jak wiesz, że kobieta Cię zdradza,to jej to powiedz, zobaczysz jak będzie się tłumaczyła i zapewniała o swojej miłości. Kamil to w ogień by skoczył za mną tak mówił:).
Moim sukcesem była Ewelina, a on po prostu zazdrościł i starał się mi wbić nóż w plecy. Dlatego nieraz śmieszą mnie typy, które gdy poznają jakąś fajną laskę, biegają z nią po wszystkich znajomych, wrzucają masę fotek z nią od razu na fb, zapoznają ze wszystkimi znajomymi, kolegami, a potem nagle się dziwią, że ktoś im z butami w związek wchodzi:D,potem dziwią się, że jakieś krzywe akcje wychodzą, jakieś nieporozumienia, kobieta jest jakaś dziwna, potem ustawiają te opisy na fb ” Fałszywi ludzie,są mi potrzebni jak kurwie majtki” i tylko ustawią ten opis, a dalej otaczają się takimi ludźmi. Nawet ten w/w Kamil ustawił sobie jakiś opis pośrednio bijący w moją osobę, Kamil nagle zaczął się usprawiedliwiać w swoich oczach, ale cóż taka natura frajera.

Musisz być przygotowany na takie sytuację. Musisz być przygotowany, że nieraz się bardzo zdziwisz. Jeśli liczyłeś, że odnosząc sukces wszyscy będą Cię wielbić, no to szybko zmień to myślenie. TO JEST NIE MOŻLIWE, TO TAK NIE DZIAŁA. Wiem łatwo się mówi, bo każdy ma jakieś tam emocję, ale oglądałem niedawno na yt filmik Tomasza Marca i on dobrze mówi ”Czy właściciela IPhona interesuje, że go ktoś nie lubi?” , czy Kulczyka, Solorza i innych najbogatszych Polaków interesuje, że większość typowych Kowalskich mają ich za złodziei?, że ich nie lubia i najchętniej utopili by ich w łyżce wody?.

Ile ludzi tyle opinni na dany temat. Są opinnie, którym możesz się przyjżeć bliżej wyciągnąć jakieś rady dla siebie. Np: Po opinniach innych ludzi, można wywnioskować czego Ci ludzie potrzebują, czego brakowało w danej np: książce. I takim to sposobem wchodząc np: na amazon patrzysz po opinniach czego brakuje najwięcej i robisz to w swoim produkcie. Takie opinie są cenne na wagę złota, ale jeśli ktoś nie lubi Ciebie, Twojego produktu bo: ”Bo nie”, ”Bo jesteś chujowy” to masz zamknąć działalność gospodarczą z tego tytułu?.

Zobaczcie taki przykład CLEO & DONATAN:), odnieśli nagle sukces, nagle byli na ustach całej Polski. Mieli tysiące fanów, ale i tysiące hejterów mówiących, że są chujowi, że robia obciach, że grają muzykę dla ludzi ze wsi, a nie robią nic ambitnego. Czy C&D.Mieli przestać grać?.

nigdy nie będzie tak, że każdy Cię będzie lubił. Nawet jak nie odniosłeś sukcesu i uważasz, że każdy Cię lubi to jesteś w wielkim błędzie. Po prostu się nie wychylasz, im nie zagrażasz więc jesteś obojętny.A jeśli odniosłeś sukces, a nadal uważasz, że każdy Cię lubi, to tak Ci się zdaje tylko. Radzę popatrzeć na znajomych bo otaczają Cię fałszywi znajomi, którzy jak podwinie Ci się noga to uciekną od Ciebie jak szczury ze statku.

Apropo znajomych/kolegów/bardzo dobrych kolegów/przyjaciół, ja od czasu do czasu robie tzw. ”test jakośći”. Czyli proszę o jakąś drobną przysługę i sprawdzam jak reagują czy pomogą. Skąd to się u mnie wzięło, a otóż pewnego dnia przejeżdżałem koło domu mojego bardzo dobrego kolegi, można powiedzieć przyjaciela wtedy. Patrzę jest na podwórku i chciałem sobie żart zrobić dzownię do niego i mówię ” Karol, Ty dawaj!!! wpierdol dostałem od cyganów, jestem cały zakrwawiony, nie wiem co robić, przyjeżdżaj jestem niedaleko, ale ledwo żyje”:) coś takeigo, tylko mówiłem emocjami, tak dla jaj to powiedziałem, by jakby wybiegał z bramy to pomachałbym mu:D go zgarnął do samochodu.

Jednak Karol nie miał zamiaru wyjeżdżać nigdzie, powiedział ”Ty stary kurwa, ale nie ma mnie w mieście”, ja taki szok…kurwa…no jak go nie ma jak go widze, już miałem mu to powiedzieć, ale ta sytuacja dała mi bardzo do myślenia.Powiedziałem ”A no ok”. Nie zerwałem z Karolem kontaktu, ale z mojego przyjaciela stał się zwykłym znajomym, ograniczyłem liczbe kontaktów z nim, a także wiem, że raczej nie mogę na nim polegać, wiem też, żeby mu za dużo nie mówić.

Jak jesteś w pracy i chcesz,aby Cię wszyscy lubili i mieli o Tobie pozytywne zdanie, boisz się wychylić, postawić, a w zamian cichuteńko przemykarz przez korytarz firmowy ze spuszczoną główką to zaufaj nie jesteś gotowy na to, aby odnieść w tej firmie sukces, nie awansujesz wyżej, nie dostaniesz podwyżki, powiem wiecej będziesz pierwszym do wypierdolenia jak nastapi jakiś kryzys.

Jak chcesz robić karierę w corpo, albo tam gdzie liczą się wyniki, jest wyścig szczurów, a w dodatku liczysz na to, żeby Cię zaakceptowali, polubili pracownicy, liczysz na to, że się tam odnajdziesz to owieczko złe wilki Cię zagryzą. W miejscach takich jak praca nie ma miejsca na jakieś zażyłe przyjaźnie, a jak są to szybko się kończą. Kończą się jak dostaniesz podwyżkę Ty, a nie Twój przyjaciel. Kiedyś w mojej byłej pracy była taka managerka, typowa suka, ile to ja kurew jej słałem pod nosem, aż w końcu jej sie wprost zapytałem na jakimś ognisku pracowniczym, gdzie była całkiem inna. Zapytałem się jej wprost ”Gośka, czemu taka jesteś w pracy?, przez to nikt Cię nie lubi” Ona odpowiedziała prosto ”W pracy mnie nikt nie musi lubić, w pracy się pracuje, a pierdoli mnie to, że komuś coś tam nie pauje”.

Kiedyś miałem takie dziwne fazy miałem w głowie, że jak kogoś nowego poznawałem i on nie odwzajemniał mojego entuzjazmu, to wkręcałem sobie, że ”czemu on mnie nie lubi”, ”co ze mną nie tak” , ”o co mu chodzi” ,”on ma coś do mnie?” i zacząłem się zastanawiać czemu tak jest. Na pewno niektórzy też tak mieli lub nawet mają,że zaczynacie sobie wkręcać jakieś rzeczy odnośnie waszej osoby, a nie pomyśleliście, że to z Tą osobą może jest nie tak coś, że może ona jest gburem i ma taki styl bycia. Olejcie to szkoda energii na rozmyślanie o głupotach.

Podsumowująć

Ja jestem osobą z natury pozytywną. Moją jedną z zasad jest to,żeby osoba którą poznałem lub porozmawiałem zapamiętała mnie jak najlepiej. Zebym zostawił za sobą dobre wrażenie. Staram się robić to wszedzie nie ważne czy to ekspedientka czy pani w banku. Jednak nie jestem na tyle pozytywną osobą, która pozwala sobie wejść na głowę, jasno stawiam od razu granice oraz reaguje przy najmniejszej próbie ich przekroczenia. Wiem, że pokorne ciele to ssało, ale PRL-u, teraz może dalej ssać, ale co innego. Oczywiście nie mówię, żebyście nie byli pokorni, bo czasem są sytuacje, że pokorą wiele uda się uzyskać, ale też bez przesady z Tą pokorą.

Nie może być tak, że ludzie wam wchodzą na głowy, a wy jesteście na tyle pokorni, że nie reagujecie, nie może być tak, że was wykorzystują, a wy boicie się reagować, albo wychylić lub zwrócić komuś uwagę, bo ”popsujecie” stosunki między wami i będzie się źle mieszkało/pracowało. Nawet teraz mam remont w domu i sąsiadce coś się nie podobało, że samochód, który zabiera gruz stroi pod jej balkonem.

Czy miałem pokornie nosić ten gruz 50 m dalej , byle tylko nie popsuć stounków sąsiedzkich? Jasne, że nie, chuj mnie obchodzi, że rurze przeszkadza, że żuk zasłania słońce i jej kwiaty nie rosną. Ludziom co raz będzie coś przeszkadzać, nawet np: takie głupoty jak żuk z gruzem:). Im będziecie odnosić sukcesy im będziecie wyżej to będzie coraz więcej osób, chętnych się z wami skumplować, będzie coraz więcej osób, które zasilą armię waszych nowych wrogów i nierzadko będą to wasi znajomi, którzy nie potrafią wytrzymać, że wam się udało, to będzie tez niekiedy wasza najbliższa rodzina, poznacie też ludzi, którzy będa chcieli was wydymać bez mydła, poznacie też masę ludzi, którzy naprawdę szczerze ucieszą sie z waszego sukcesu.
Dlatego musicie być uważni. Człowiek sukcesu to przede wszystkim człowiek uważny.

Jak widzicie sukces to nie jest taka prosta sprawa:), na sukces trzeba być gotowym psychicznie. Jeśli nie będziesz, a mimo tego osiągniesz całkiem przypadkiem sukces, to szybko to stracisz na własne życzenie.

A czy Ty jesteś gotowy na sukces?

P.S Spontan blog, właśnie wypilem swoje wino, które zrobilem sam:D mocne;]

Tags:
7 komentarzy
  1. Zdjęcie profilowe Art
    Art 3 miesiące temu

    Ten blog to czysta prawda. Ostatnio dostałem propozycję awansu i Wszyscy chcą mnie zjeść, chociaż jeszcze nie wiedzą czym będę się zajmował. Będzie ciężko, ale w sumie mam to w dupie. 😀 Czasami jednak współczuję Ci znajomych. Że musisz ich selekcjonować itp. Ja mam taką samą paczkę od wielu lat, jedno bogatsi, drudzy mniej. Jednak nie było sytuacji, żeby mi odmówili kiedykolwiek pomocy. I jedni i drudzy. Generalnie dobrze się to łączy, jedni dają mi dobre rady jak wchodzić na ścieżkę sukcesu, a inni dają mi lekcje odnośnie bardziej przyziemnych spraw i czasami potrafią sprowadzić na ziemię. 🙂

    • Zdjęcie profilowe tyab autor
      tyab 3 miesiące temu

      :):)

      Oczywiście, że blog to święta prawda:)

  2. Zdjęcie profilowe Dragon444
    Dragon444 3 miesiące temu

    Stary dobry , wpis choć aktualny. Dokończę jeszcze słowami Grzegorza
    “Czym jest sukces ?-jaką walutą przyjdzie mi w życiu za niego zapłacić.? Czy będę mógł spojrzeć w lustro gdy go osiągnę ?Czy sukcesem jest mieć siano, gabloty i laski czy szczęście a może wszystko na raz ? I ta kluczowa kwestia czy to ty definiujesz sukces , czy sukces definiuje ciebie :P?” Do usłyszenia.

  3. Bogdan 3 miesiące temu

    TYAB dalej zajmujesz się sprzedażą? Czy zmieniłeś ścieżkę zawodową?

    • Zdjęcie profilowe tyab autor
      tyab 3 miesiące temu

      Na razie zajmuje się książka swoją

  4. Daniel 3 miesiące temu

    Dokładnie tak ostatnio coś o tym skrobnąłem na swoim blogu nie wiem czy mogę tutaj dac linka ryzykuje daję jak sobie nie życzysz to usuń, a może przeczytasz i się odniesiesz? 🙂 http://www.blog.dsmaster.pl/2018/08/30/jestem-zwyczajny-i-nie-zyje-po-to-by-sie-wszystkim-podobac/

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Realizacja CodeCat

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

Create Account