Rozwój OsobistyWszystkie Wpisy

Dzień Chuja – jak nauczyć się asertywności

Dzień Chuja – jak nauczyć się asertywności:

Dzień Chuja - czyli jak nauczyć się asertywności
Dzień Chuja – czyli jak nauczyć się asertywności

Brak asertywności może skutkować różnymi negatywnymi konsekwencjami w życiu osoby, której brakuje tej umiejętności. Osoby nieasertywne mogą mieć trudności w wyrażaniu swoich potrzeb, uczuć, opinii i granic. Mogą czuć się zdezorientowane, niezrozumiane lub wykorzystywane przez inne osoby. Przez to w życiu zawsze będą miały pod górkę w relacjach międzyludzkich. Dlaczego? Ponieważ inni ludzie, bardzo szybko zauważą słabość ich charakteru. Wystarczy jedna, dwie czy sytuacje, w których odpuścisz, wycofasz się, spuścisz głowę, machniesz ręką, nie podejmiesz tematu i już źli ludzie, przyczepią się do Ciebie jak gówno okrętu. Osoby nieasertywne mają trudniej w życiu. Nie będą walczyć o swoje. Nie potrafią czegoś odmówić, nie potrafią się upomnieć o swoje. Najczęściej takie osoby są wykorzystywane bez prawa wzajemności, ani nie potrafią się werbalnie podstawić, kiedy trzeba. Najczęściej takie osoby odpuszczają rzeczy dla nich ważne i stawiają czyjeś dobro, kosztem drugiej osoby.


Brak asertywności jest to po prostu wyrobiony zły nawyk, który trzeba zmienić, jeśli chcesz mieć zdrowe relacje oraz dobre samopoczucie, to asertywność jest kluczowym ich elementem. Rozwijanie umiejętności asertywności może pomóc w zwiększeniu pewności siebie, budowaniu zdrowszych relacji, radzeniu sobie z konfliktami i osiąganiu sukcesów zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. W jaki sposób nauczyć się asertywności? W jaki sposób wyrobić sobie zdrowy nawyk stawiania granic w relacjach międzyludzkich? Pomoże Ci w tym – dzień chuja.


Dzień chuja – czym jest i na czym polega:

 

Dzisiaj środa, dla niektórych jest to dzień loda :):):) Na damcidomyslenia.pl środa to dzień zdrowia, gdzie wrzucam różne tipy na temat zdrowia i lepszego samopoczucia. Jednak dziś wyjątkowo środa, to będzie – dzień chuja :):):) I czytasz go w Czwartek :):):)

Czym jest i na czym polega – tzw. dzień „chuja”?

Dzień chuja, jest to jeden dzień w tygodniu – u mnie zazwyczaj był to Poniedziałek, który sobie wybierasz na to, aby dla ludzi być tym przysłowiowym „chujem”. Oczywiście nie chodzi tu absolutnie o to, abyś był w stosunku do ludzi jakiś niemiły czy agresywnie nastawiony. Chodzi o to, abyś wybrał sobie jeden dzień w tygodniu, w którym:

  • Będziesz odmawiał ludziom, mówiąc im – NIE! Bez wyjaśniania powodów swojej odmowy!

Nie, bo nie i chuj :):):)

Pomimo, że w normalnej sytuacji mógłbyś powiedzieć – TAK! I zapewne byś to zrobił. Jednak w tym jednym, konkretnym dniu, mówisz im – NIE i przez to w ich oczach możesz wyjść na chuja, ponieważ ludzie nie lubią, jak im się odmawia, kiedy tak ładnie proszą :):):) Pamiętam jak dawałem sobie właśnie tego typu wyzwania, w których starałem się w jednym konkretnym dniu, odmawiać każdemu jak tylko oczywiście mogłem to zrobić. Mogłem powiedzieć – TAK! I nic by się nie stało, ale w tym dniu, akurat zadanie miałem takie, aby mówić – NIE! Kiedy tylko nadarzyła się okazja.

Pani w sklepie spytała się mnie – czy może mi być winna grosika. Mogłem powiedzieć – TAK! Jak zawsze to robię, ale w tym konkretnym dniu powiedziałem jej – NIE! I dodałem, że jak mi brakuje grosika do czegoś, to nikt nie idzie mi na rękę :):):) Gość w kolejce spytał się mnie – czy go przepuszczę, bo on ma tylko jedną rzecz, a ja mówiłem mu – NIE! Chociaż innego dnia powiedziałbym mu – jasne stary, przechodź!

Oczywiście, pamiętaj, że musisz kalibrować sytuację. Nie przekraczaj granic dobrego smaku. Są sytuacje, w którym mimo wszystko musisz powiedzieć – TAK! Staraj się bardziej mówić – NIE – W drobnych sytuacjach życia codziennego, które mają wpływ na jakiś Twój prywatny interes typu oszczędność czasu, pieniędzy, komfortu. W sytuacjach, w których ktoś autentycznie potrzebuje pomocy, to pomóż takiej osobie jak możesz. Chyba, że Twoja pomoc będzie wiązała się z dużymi nakładami energetycznymi z Twojej strony, to wtedy jak masz ochotę powiedzieć – NIE! To po prostu zrób to chociaż tylko w tym jednym dniu. Tam, gdzie możesz powiedzieć – NIE i nic wielkiego się nie stanie, to to zrób w tym jednym, konkretnym dniu w tygodniu.

Pamiętam jak w dniu chuja, stojąc sobie na chodniku uderzyła mnie w nogę piłka. Odwróciłem się i słyszę jak kobieta z dzieckiem się mnie pyta z daleka:

-Może pan ją podać?

Pomimo, że był to dzień chuja, to nie będę, aż takim chujem, aby nie podać dziecku piłki. Kopnąłem ją więc w jego stronę i tyle. Gdyby się mnie spytała – czy bym przyniósł jej dziecku piłkę, to wtedy mógłbym się zastanowić czy to zrobić :):):)


  • Będziesz się z ludźmi nie zgadzał i podważał ich słowa:

W dniu chuja będziesz się z ludźmi nie zgadzał i podważał ich słowa, pomimo, iż w normalnym dniu przemilczałbyś jakiś temat i nie wdawałbyś się z nimi w polemikę. Chodzi o to, by podjąć dyskusję z drugim człowiekiem i starać się bronić swojego zdania, chociażbyś nie miał racji. W dniu chuja nie chodzi o to, kto ma rację, a kto nie. W dniu chuja chodzi o podjęcie dyskusji w taki sposób, aby nie zgadzać się z drugim człowiekiem. Niekiedy nawet na siłę. W dniu chuja nie chodzi o to, czy obronisz swoje stanowisko czy też nie. To nie ma znaczenia. Znaczenie ma to czy sprostasz zadaniu. Ja wielokrotnie przyjmowałem specjalnie inny punkt widzenia, chociażby tylko na chwilę, nawet jak się w pełni zgadzałem z moim rozmówcą. Jednak w dniu chuja nawet jak się zgadzałem, to starałem się nie zgadzać i patrzeć na sprawę z innego punktu widzenia. Takim to sposobem niekiedy polemizowałem z tym, że czarne jest białe, a białe czarne :):):) co wydawać się może śmieszne, ale jest to dobre ćwiczenie do umiejętności argumentacji i obrony swojego stanowiska. Ludzie mało asertywni boją się z kimś nie zgadzać, albo bronić własnego zdania. W momencie konfrontacji z drugą osobą, która jest „problematyczna” są z góry na straconej pozycji i polegają! Polegają w pracy, w szkole, w urzędzie, na ulicy. W dniu chuja chodzi o to, abyś mentalnie się przełamał i powiedział drugiemu człowiekowi, że się z nim w czymś nie zgadzasz.

Jakich słów najlepiej używać, aby podważyć czyjeś stanowisko na jakiś temat:

 

Używaj delikatnych słów typu:

-Mam inne zdanie na ten temat!

-Patrzę na tą sytuację zupełnie inaczej!

-Szanuje Twoje zdanie, ale ja mam inne

Używaj takich słów. Pamiętaj, że ludzie nie lubią jak ktoś się z nimi nie zgadza, a Tobie też nie chodzi o to, aby ludzi zrażać do siebie czy się z nimi kłócić o pierdoły, tylko o przełamanie się mentalne w niezgadzaniu się z drugim człowiekiem, jak masz w chwili obecnej problemy z asertywnością w tym temacie.


  • Będziesz się wtrącał w rozmowę:

Tak! Będziesz się wtrącał w rozmowę i podejmował pierwszy dyskusje z ludźmi na różny temat, pomimo iż w innych dniach przechodzisz koło tego obojętnie. Ten punkt świetnie się łączy się z niezgadzaniem się z drugim człowiekiem :):):) Wystarczy, że usłyszysz jakąś rozmowę  innych ludzi w kolejce w sklepie, w windzie, w pociągu, tramwaju, to dorzuć do tematu swoje trzy grosze i tyle.

Chodzi o to, abyś nie bał się zabierać niepytany zdania na jakieś tematy, które mogą nawet Cię nie dotyczyć. Chodzi o to, abyś nie bał się otworzyć ust w tłumie. Chodzi o to, abyś nie bał się kurwa ludziom przerywać w połowie zdania, wtrącając swoje trzy grosze, pomimo, iż jest to niekulturalne i poniekąd chamskie zachowanie. Może i jest, ale w dniu chuja masz na to pozwolenie :):):) A w życiu czasem trzeba komuś przerwać w połowie zdania, jeśli wymaga tego Twój prywatny interes :):):) Możesz przy okazji usłyszeć niemiłe słowa typu:

-Ale co pan się wtrąca…

-Co się wpierdalasz między wódkę, a zakąskę…

-Pytał się Ciebie ktoś o zdanie?

-To nie ładnie tak przerywać

-Czy ja Panu przerywałem?

I bardzo dobrze, że takie coś usłyszysz! Nic się nie stanie, jak raz w tygodniu ktoś Ci tak powie:):):) Fajnie by było, abyś to usłyszał, ponieważ wiele osób boi się podejmować dyskusje, nie chce się w trącać z obawy, że ktoś im powie coś niemiłego. Nie bój się mówić ludziom czegoś niemiłego, ale również i sam nie bój się usłyszeć czegoś nie miłego na swój temat.


  • Będziesz zwracał ludziom uwagę:

Będziesz zwracał ludziom uwagę w sytuacjach, w których zapewne przemilczałbyś jakiś temat, nawet jakbyś czuł dyskomfort. Zwracanie uwagi może być różne. Może być spowodowane rzeczywistą sytuacją, która wymagała Twojej interwencji, ponieważ coś Ci autentycznie przeszkadza, ale również może być szukaniem na siłę przysłowiowego „chuja” do dupy. Jednak w dniu chuja, wszystkie chwyty dozwolone :):):) więc w tym jednym dniu, możesz być – „czepliwy”. Są ludzie, którzy przypierdalają się o wszystko, do wszystkich, ale również są ludzie, którzy tolerują każdy widok oraz każdą sytuację, zamykając na nie swoje oczy.

Zwracać uwagę można również poprzez pytania, typu:

-Może pan trochę zwolnić, bo uważam, że jedzie za szybko?

-Może pan przykręcić trochę klimatyzację, bo jest stanowczo za chłodno?

-Może pan posprzątać po swoim psie, bo nie zrobił tego?

-Może pan tak nie przeklinać?

-Możesz już się więcej nie spóźniać?

-Możesz się więcej  nie spóźniać?

-Możesz pozmywać naczynia, bo zlew jest cały zapchany?

-Możesz mi nie przerywać, kiedy mówię?

-Możesz się umyć, bo strasznie śmierdzi od Ciebie :):):)

-Możesz tak się do mnie nie zwracać?

-Możesz na mnie nie krzyczeć?

-Może pan jeszcze raz zrobić mi burgera, bo kotlet jest uważam, że surowy

Możesz też poprzez pytanie – dlaczego…., tak jakby zmuszać drugą osobę do tłumaczenia Ci się z czegoś i w taki właśnie sposób możesz zwracać uwagę drugiemu człowiekowi. Pytając poprzez słowo – dlaczego, z automatu oczekuje się odpowiedzi wyjaśniająco – tłumaczącej się.

-Dlaczego nie pozmywałeś naczyń?

-Dlaczego daliście mi zimną zupę?

-Dlaczego jedzie pan tak szybko?

-Dlaczego nie sprząta pan po swoim psie?

-Dlaczego się nie myjesz? :):):)

Może i wydaje się to śmieszne co ja piszę, ale dla osoby mało asertywnej, tego typu słowa nie przejdą w ogóle przez gardło. Osoby mało asertywne zacisną zęby i będą tolerowały każdą niekomfortowość jaka ich spotka, ponieważ nie będą chciały się konfrontować z drugim człowiekiem. Nie będą chciały, ponieważ nie są przygotowane mentalnie na jakąkolwiek konfrontacje. Nie będą chciały, ponieważ całe życie uciekały od tego typu życiowych zdarzeń, nawet kosztem swojego dobra.

Wielokrotnie byłem w restauracji i zjadłem nawet kurwa zimną zupę podaną przez kelnera, ale nie zwróciłem mu na to uwagę. Kiedy spytał się mnie czy wszystko jest – OK ! Z zamówieniem, to przytaknąłem, zamiast powiedzieć prawdę i zwrócić mu uwagę. Wolałem przemilczeć temat dla pierdolonego świętego spokoju i jedynie co zrobiłem to nie poszedłem już więcej do tej restauracji lub ewentualnie na Googlu dałem 1 gwiazdkę :):):) Wielokrotnie wdepnąłem w psie gówno na trawniku, ale jak widziałem jak pies sąsiada sra, a on nie sprząta, to tylko mruknąłem sobie coś pod nosem i nic z tym nie zrobiłem. Dopiero dzień chuja zmienił to u mnie i z czasem otwierałem okno i prosiłem o posprzątanie po swoim psie, czego wcześniej nie odważyłem się robić.

Jest to o tyle ważne, ponieważ Twój brak własnego zdania, a właściwie brak nawet próby jego obrony, brak umiejętności odmawiania, brak dopilnowywania swoich spraw, nie są dobrymi cechami w relacjach damsko – męskich. Kobiety bardzo krzywo patrzą na takich mężczyzn. Tym bardziej jak same są w życiu „przebojowe”. Nie będzie tutaj prawa wzajemności. Nie będzie do siebie pasować pod tym względem i kobieta bardzo szybko to zauważy.

A po czym zauważy kobieta Twój brak asertywności?

Oczywiście, że po sytuacjach w życiu. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że wszystko będzie się objawiać w drobnych sytuacjach życia codziennego, w których na Twojej białek karcie, w oczach kobiety, będą pojawiały się kleksy. Pamiętam jak kiedyś poszedłem z pewną kobietą do restauracji na Sushi. Było to nasze pierwsze spotkanie. Można powiedzieć, że randka. Do Sushi wzięliśmy sobie jakieś japońskie piwo, którego nazwy już nie pamiętam. Pamiętam, że było dosyć drogie, bo kosztowało ok. 30 zł za 300 ml. Nie ukrywam, że jestem od zawsze piwoszem i chciałem spróbować pierwszy raz piwa z krainy kwitnącej wiśni :):):), będąc ciekawym, jak ono w ogóle smakuje. Kiedy podeszła do nas kelnerka, to złożyliśmy zamówienie na Sushi i wzięliśmy dwa razy to japońskie piwo. Kiedy doczekaliśmy się naszego zamówienia, to na widok piwa poczułem rozczarowanie.

Czemu?

W szanującej się restauracji, a ta chyba do takiej aspirowała, sądząc po menu, cenach oraz składaniu zamówienia nie przy barowej ladzie, tylko poprzez obsługę podchodzącą do stolika, piwo powinno być otworzone na oczach klientów i przelane do szklanek. Niestety w tym wypadku było zupełnie inaczej. Kelnerka przyniosła nam japońskie piwo już przelane do kufli. Kiedy rozstawiła nam zamówienie i sobie poszła, ja nachyliłem się do mojej „koleżanki” i powiedziałem jej:

-Ona powinna to piwo przelać do kufli na naszych oczach, bo w zasadzie nie wiemy, co my właściwie teraz pijemy. Czy to jest te piwo japońskie? Czy może jednak jakiś tani sikacz spod lady!

Nie wiedzieliśmy jak smakuje to piwo, więc istniało takie prawdopodobieństwo, że mogliśmy pić co innego, niż to za co zapłaciliśmy. Co prawda zapewne małe było to prawdopodobieństwo, ale jednak było. Co mi odpowiedziała na to moja osoba towarzysząca w gorączce sobotniej nocy? :):):)

Oburzyła się również jak ja, lecz zadała mi jedno, bardzo zajebiście ważne pytanie, na które nie potrafiłem kurwa przez chwilę odpowiedzieć. Spytała się mnie:

-No faktycznie, nie zwróciłam na to nawet uwagi. Ale skoro Ty zwróciłeś, to dlaczego jej o tym nie powiedziałeś, tylko teraz mi to mówisz? Było od razu zwrócić jej uwagę, że chcesz, aby otworzyła piwo przy nas, bo nie wiemy, co my tak naprawdę teraz pijemy!

Nie wiedziałem co odpowiedzieć, bo faktycznie, kiedy poczułem w sobie rozczarowanie związane z widokiem pełnych kufli piwa nieprzelanych przy naszym stole, to powinienem dopilnować swojego interesu i kelnerce zwrócić uwagę na ten fakt. Jednak nic z tym nie zrobiłem i to na oczach kobiety, z którą byłem na randce. Mogłem ją rozczarować moim brakiem konkretności przy dopilnowaniu spraw. U mnie wzięło się to z tego, że w młodym wieku, okresie dojrzewania, a nawet na studiach, sporo rzeczy za mnie załatwiała matka, a mi to było na rękę z lenistwa. Jednak w taki sposób wyrobił się we mnie zły

Jednak nie był to koniec. Kobieta na samą myśl o tym, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że może pić coś innego, za co nie zapłaciła, zaczęła drążyć zaczęty przez nią temat.

-No idź jej odnieś te piwa i powiedz, że chcesz nowe, otwarte na Twoich oczach, ponieważ nie przelała przy Tobie piwa i nie masz 100% pewności co tak naprawdę teraz pijesz.

Zacząłem się nieudolnie bronić, bo w moim odczuciu nie chciałem robić jakiś scen. Zacząłem czuć z tego powodu wstyd, że komuś mam zawracać dupę z tego powodu, że nie przelał piw na moich oczach. W końcu powiedziałem, że mogłem od razu zareagować, a teraz jak już piwo jest przelane do kufli i minęło 5 minut odkąd stoi na naszym stoliku, więc trochę głupio jest już reagować w tej sprawie, ponieważ jest już za późno i będzie wyglądało to na bezczelne.

Wtedy usłyszałem:

-No mogłeś zareagować, więc czemu tego nie zrobiłeś? Bałeś się jej to powiedzieć, czy o co chodzi?

Oczywiście było to powiedziane w formie żartu, ale ewidentnie w tym momencie zaczął się festiwal testów z jej strony w moją stronę, które oczywiście oblałem. A skoro tak to było to nasze ostatnie spotkanie, bo potem mnie jakoś unikała.

Od tego momentu, jak jestem gdzieś w restauracji, to mocno pilnuję  czy barman, tudzież kelnerka otwiera zamówione piwo na moich oczach. I powiem szczerze, że w wielu knajpkach musiałem wielokrotnie musiałem zwracać uwagę na ten fakt obsłudze.

Pamiętaj, że zwracając uwagę komuś obcemu, rób to w miarę grzecznie. Tu nie chodzi o to, że masz z kimś zaraz się kłócić i iść na noże, lecz o to, abyś się przełamał i powiedział to, co Ci nie pasuje w czymś lub czyimś zachowaniu. Różne pojeby chodzą po tym świecie. W moim mieście zginął od noża człowiek, ponieważ wychodząc wysypać śmieci, zwrócił uwagę patusowi, który szczał pod blokiem. Dlatego też jak już zwracasz uwagę, to rób to w grzeczny i spokojny sposób.


  • Będziesz mówił ludziom prawdę w cztery oczy:

W dniu chuja będziesz mówił ludziom prawdę w cztery oczy. Oczywiście chodzi mi o niewygodną prawdę, bo w tym dniu tylko ona nas interesuje:):):) Można powiedzieć, że będziesz w tym jednym dniu starał się do czegoś przypierdolić :):):) W tym jednym dniu będziesz „krytykował” ludzi, oczywiście w jak najbardziej konstruktywny i delikatny sposób. Nie chodzi tutaj o to, żebyś kogoś starał się na siłę obrazić, ale jak  Ci się coś nie podoba w danej osobie, to żebyś uchylił tą mordę i o tym jej powiedział. Nie ma nic gorszego, niż osoby, które siedzą na dupie cicho, nic nie mówią, że coś im przeszkadza, a potem dowiadujesz się od osób trzecich, że one są wielce obrażone, bo ich czymś tam uraziłeś :):):)

Pamiętaj!

Nie bój się urazić prawdą drugiej osoby. To czy ona poczuje się urażona, prawdą powiedzianą w cztery oczy, to już jest jej problem, na który nie masz wpływu. Ty dajesz konstruktywną krytykę  z której ktoś ma wyciągnąć wnioski. A czy to zrobi? Nie Twój interes! Twoim interesem jest pilnowanie swojego interesu, nawet kosztem „urażenia EGO” drugiej osoby.

Osoby mało asertywne zaciskają zęby i tolerują różnego rodzaju gówna, ponieważ boją się, że kogoś mogą urazić. Boją się, że ktoś się na nich obrazi, coś im złego powie. Nagle tworzy się w ich głowie takie poczucie winy oraz strach, że wolą zacisnąć zęby, niż powiedzieć niewygodną prawdę na jakiś temat. Rozumiem, że jeszcze można mieć opory, przed powiedzeniem prawdy prosto w oczy, jakiemuś znajomemu z naszego otoczenia. Rozumiem, że można nie chcieć psuć relacji z takim człowiekiem. Jednak jeśli masz problemy z powiedzeniem prawdy w cztery oczy obcej dla Ciebie osobie i przez to w jakiś sposób jesteś powiedzmy, że „stratny”, no to uważam, że trzeba nad tym popracować i dzień chuja jest najlepszą na to okazją, ponieważ w tym dniu jesteś tym chujem :):):)

Prawdę między oczy, będącą jednocześnie – krytyką, możesz powiedzieć praktycznie każdej osobie, praktycznie o wszystkim. U każdego można się do czegoś przyjebać, ponieważ nie ma ludzi idealnych.  Ja w dniu chuja, najczęściej krytykowałem usługi gastronomiczne, gdzie w normalny dzień zapewne machnąłbym ręką na jakieś niedociągnięcia :):):) Byłem w tym konkretnym dniu najbardziej na nie wyczulony :):):)

Jak kelner się mnie pytał – czy wszystko jest OK z zamówieniem, to w innym dniu może i bym powiedział, że jest – OK i nie szukałbym na siłę chuja do dupy, no ale w dniu chuja, obowiązkowo musiałem się do czegoś dojebać, aby powiedzieć chociaż raz, komuś prawdę w oczy, jak ktoś o nią pytał. Zazwyczaj odpowiadałem:

-Mogłoby być więcej sera… :):):)

-Za słabo było przypieczone

-Zupa była za zimna

-Niby OK, ale za długo czekałem na zamówienie…

-Niestety nie smakowało mi

-Trochę niechlujnie zostało mi podane zamówienie

Wielokrotnie zdarzyło mi się zwrócić uwagę obsłudze, poprzez prawdę w cztery oczy :):):) na temat czystości toalet, na które zazwyczaj człowiek przymykał swoje oko, jak był w jakiejś restauracji czy innym miejscu. Po prostu zrobił swoje i wychodził. Najwyżej co się lekko skrzywił i tyle.

Pamiętam jak będąc kiedyś z dziewczyną w pewnej knajpce, kelnerka spytała się nas – czy wszystko jest OK z zamówieniem. To jej powiedziałem, jej prawdę w oczy, że frytki są spalone.

Co zrobiła kelnerka?

W dość opryskliwy sposób powiedziała, że one właśnie takie mają być. Wtedy jej odpowiedziałem, że skoro tak, to ja takich nie chce. Chce normalne frytki, a nie jakieś z popalonymi brzegami. Gdybym wiedział, że one tak mają wyglądać, to nigdy bym ich nie zamówił. Zresztą na zdjęciu w menu, inaczej zupełnie wyglądały.  Kelnerka z wielką łaską wzięła ten talerz i tak mlasknęła językiem oraz oczami przewróciła, że mnie to zirytowało. Nie spodobało mi się to, więc kazałem zawołać managera i powiedziałem mu – prawdę między oczy, że nie chcę, aby ona nas obsługiwała, bo ona nie potrafi obsługiwać klientów. Kiedyś może i zacisnął bym zęby na taką obsługę, ale dzień chuja wiele mnie nauczył w tym temacie, że w życiu, w tym świecie, lepiej być chujem, niż frajerem. Zresztą kiedyś na bank, bym odpowiedział jej, że z daniem jest wszystko – OK, mimo, iż prawda była zupełnie inna.


  • Będziesz się upominał o swoje:

W dniu chuja będziesz się upomina o swoje, o to co Ci się należy. Mimo, iż w normalnym dniu, mógłbyś na coś przymknąć oko czy machnąć ręką. Można powiedzieć, że upominanie się o swoje, jest pilnowaniem swojego interesu. Osoba mało asertywna nie upomina się o swoje z obawy przed konfrontacją albo coś będzie dla niej wydawało się głupie lub nie warte upomnienia. W większości przypadków odpuszczą temat i będą na czymś stratni. Najczęściej będzie to jakaś ilość czy jakość, która należy się takiej osobie z urzędu :):):)

W przeszłości  nie upominałem się nigdy o swoje. Przeważnie wszystko odpuszczałem. W szkole wydawało mi się, że odpowiedziałem na wyższą ocenę, niż w rzeczywistości dostałem, to nawet nie spróbowałem wywalczyć wyższej oceny. Nawet tego pierdolonego plusa z przodu. Jedynie pod nosem pomarudziłem i pożaliłem się koledze z ławki, że odpowiedziałem na wyższą ocenę. Jednak co to dało? Nic! Nawet nie uchyliłem gęby w trosce o własny interes, podczas kiedy inni potrafili naprawdę wykłócić się z nauczycielką o wyższą ocenę. Pracując w moich pierwszych pracach, też dawałem się ruchać w dupę na godziny, na pieniądze i dni urlopowe. Wiedziałem, że jestem robiony w chuja, ale odpuszczałem i nic z tym nie robiłem. Robiłem to, bo nie chciałem się narazić szefowi :):):)

Nie ukrywam, ale walka o tzw. „swoje” była moim największym problemem, który stale zamiatałem pod dywan. Nawet byłem ruchany w dupę na różnego rodzaju usługach, z których korzystałem. Kiedyś chodziłem do jednej i tej samej fryzjerki regularnie, której byłem można powiedzieć, że stałym klientem. Pewnego razu zaczęła sobie w stosunku do mnie lecieć w chuja, ponieważ w ciągu dwóch miesięcy, za każdym razem podawała mi zupełnie inną kwotę od poprzedniej. Nawet nie spytałem się jej – co jest powodem tego, że tak podniosła się z ceną za tą samą usługę, z której regularnie korzystałem od paru miesięcy. Nie uchyliłem nawet swojej mordy i się nie spytałem. Bałem się oburzyć i wyrazić swoje niezadowolenie oraz zdziwienie z tego faktu, że ceny u niej rosną jak na drożdżach w sposób bardzo dziwny. Nie chciałem jej urazić, bo przecież była taka miła i tak się fajnie z nią mi rozmawiało. Raz też była sytuacja w której źle mi wydała resztę. Za mało! Nie wiem czy była to pomyłka czy też nie, ale kiedy wyszedłem z jej zakładu, to mimo wszystko nie wróciłem się i jej o tym nie powiedziałem, bo jakoś tak głupio kurwa było upomnieć się o te 5 zł.

Wielokrotnie zdarzyło mi się w jakimś kebabie dostać nie takie zamówienie, jakie składałem, ale nic z tym nie zrobiłem, tylko zjadłem to co mi dali, pomimo iż cena, za którą zapłaciłem za coś innego, mogła znacznie różnić się od tego, co dostawałem w pomylonym zamówieniu. Po prostu machałem na to ręką, bo nie chciało mi się iść i się wykłócać  z gościem co dobrze po Polsku nie umie mówić. Tak sobie to tłumaczyłem na tamten czas, ale to były wymówki. Bałem się konfrontacji z drugim człowiekiem. Może i były to głupie i śmieszne sytuacje, ale właśnie z takich sytuacji zbudowane jest nasze życie.

Nie ukrywam, ale swoje – upominanie się o swoje, swego czasu „ćwiczyłem” w Mc Donaldzie. Kiedyś w nim pracowałem i doskonale znałem standardy jakimi muszą sprostać ich produkty – nazywane jedzeniem :):):). A, że bardzo trudno jest sprostać tym wymaganiom, które umówmy się, ale nie są do końca przestrzegane w tych restauracjach, to w dzień chuja, była to dla mnie idealna okazja do nauki upominania się o to, za co zapłaciłem.

W dniu chuja zawsze szedłem do Mc Donalda i jak tylko dostałem zamówienie, które nie spełniało moich oczekiwań, którymi były standardy wypracowane przez tą restaurację, to niezwłocznie wzywałem managera restauracji i informowałem go o swoich zastrzeżeniach, zwracając mu tym samym uwagę i w gruncie rzeczy – upominałem się o swoje :):):) A tym „swoim” było najczęściej, sflaczałe frytki, które były stare, których było mało czy były dla mnie przesolone. W normalnych warunkach pewnie bym i to zjadł, ale w dniu chuja byłem bardzo wyczulony na wszystkie niedociągnięcia ze strony tej restauracji. Ja wiem jak powinny wyglądać frytki według standardów Mc Donalda, więc nie było ze mną dyskusji w tym temacie :):):) Tym „moim” było niechlujnie zrobiona kanapka, wrap czy po prostu uznałem, że coś jest już odpowiednio stare – jak na standardy Mc Donalda. Szedłem do managera serwisu i informowałem go co chce, aby było wymienione na nowe. Zawsze, bez dyskusji tak było robione. Wielokrotnie, specjalnie dla mnie robiono nowe frytki czy kanapki. W innym dniu, zapewne nie robiłbym takich scen, bo szkoda mi by było na to mojego czasu. Zresztą w innym dniu nie poszedłbym w ogóle do tego fast – fooda. Jednak w dzień chuja byłem bardzo trudnym i wymagającym klientem różnych restauracji, który zwracał uwagę na każde niedociągnięcia i nie bał się upomnieć o swoje, tym samym zwracając komuś uwagę na fuszerkę.


  • Będziesz trudnym i upierdliwym klientem:

W dniu chuja będziesz trudnym i upierdliwym klientem, który kręci nosem, zadaje dużo pytań, jest bardzo wymagający, jest sceptycznie nastawiony do usługi lub produktu, jego jakości oraz ceny. Będziesz trudnym i dociekliwym klientem, który zawraca dupę, ale przeważnie nic nie kupuje :):):) Można powiedzieć, że będziesz dla wielu sprzedawców Cię obsługujących, irytującym i wkurwiającym gościem, który zawraca dupę i nic nie kupuje, ale chuj Cię to akurat będzie obchodzić.

Chuj Cię to ma obchodzić, ponieważ jest to dzień chuja, a Ty w taki sposób przełamujesz się i nadrabiasz zaległości socjalne, które już wcześniej powinieneś był nabyć, ale z jakiś powodów tego nie zrobiłeś. Możesz wkurwiać sprzedawców swoimi pytaniami! Możesz ich irytować! Możesz zawracać im dupę! Ale nie możesz bać się tego robić. Nie możesz bać się kogoś zirytować, wkurwić, urazić czy zawracać mu dupę, jeśli będzie wymagał tego Twój prywatny interes. Nie możesz się tego wstydzić! Tym bardziej jak to jest jego praca :):):)

Żeby osiągnąć jakiś swój cel, niekiedy mogą Cię wyrzucić drzwiami, to oknem wejdziesz. Ale zrobisz to jedynie wtedy, kiedy pozbędziesz się tego uczucia, że głupio jest komuś zawracać o coś dupę lub co sobie ktoś o Tobie pomyśli, a nie daj Boże jeszcze coś nie miłego nam powie. Bo właśnie tego typu myśli Cię ograniczają. Sylvester Stallone odbył setki nieudanych castingów. Można powiedzieć, że zawracał swoją osobą dupę innym ludziom, którzy wyraźnie mu mówili, że nie nadaje się na aktora. Jednak był uparty i zdeterminowany, aby osiągnąć swój cel, który poniekąd łączył się z irytacją innych ludzi.


Przeczytaj Również: Niezwykła historia Sylvestra Stallone


Dlatego sklepy są bardzo dobrym miejscem na „ćwiczenie” w taki sposób swojej asertywności. Można powiedzieć, że było to moje najlepsze ćwiczenie, które wręcz uwielbiałem. Pod pozorem bycia trudnym i upierdliwym klientem można szybko nauczyć się tej asertywności. To tutaj możesz powiedzieć sprzedawcy – NIE! To tutaj możesz zwrócić mu na coś uwagę. To tutaj możesz się z nim nie zgadzać na każdym kroku. To tutaj możesz powiedzieć sprzedawcy prawdę między oczy o jakimś produkcie czy usłudze, którą będzie próbował Ci sprzedać. Możesz też powiedzieć mu prawdę odnośnie Twojego poziomu zadowolenia z Twojej obsługi przez niego, jako klienta.

Kiedyś przyszedłem do sklepu AGD / RTV i stałem przez kilka minut jak kołek i do mnie nikt nie podszedł. Za to sprzedawcy rozmawiali ze sobą na sklepie i się śmiali, pokazując sobie coś na telefonie. Oczywiście wyraziłem swoje lekkie niezadowolenie tym tematem, a kiedyś zapewne łaziłbym pomiędzy półkami i czekał, aż ktoś mnie zauważy:):):) i zechce mnie obsłużyć :):):) Będziesz również upominał się o swoje. Może nawet i w bezczelny sposób będziesz chciał otrzymać jakiś rabat albo będziesz negocjował cenę.

Trudny klient to taki klient, który jest niezdecydowany, dociekliwy, dużo zadaje pytań, marudzi, wie wszystko najlepiej, a i tak nie jest powiedziane, że coś w ogóle kupi. Jednym słowem zabiera dużo czasu sprzedawcy w jego obsłudze. I bardzo dobrze! Bardzo dobrze, bo czas to rozmowa, a rozmowa to doświadczenie i nauka. Jeśli chcesz nauczyć się asertywności, to musisz umieć rozmawiać z ludźmi! Musisz umieć prowadzić rozmowę i kierować ją w taki sposób w jaki Ty chcesz. W relacji sprzedawca – klient, ten kto prowadzi rozmowę, można powiedzieć, że „wygrywa”. Sprzedawca ma za zadanie sprzedać produkt i to jest w jego prywatnym interesie, a klienta interesem jest kupienie produktu spełniającego jego wymagania, za jak najbardziej możliwą cenę :):):) Tak mniej więcej wygląda ten układ, gdzie pośrodku powinno być WIN – WIN. I w tym przypadku wygrywa ten, kto ma kontrolę nad rozmową i prowadzi ją w kierunku takim jakim on chce.

Trudny klient, to asertywny klient. Trudny klient, to świadomy klient. Nie wciśnie mu się byle czego! Nie kupi kota w worku. Nie da się zakręcić jak prosty chłop w sądzie. Więc ćwiczenie swojej asertywności w różnych sklepach pod pozorem zakupu jakiegoś produktu czy usługi, przyda Ci się w przyszłości w relacjach z ludźmi. Kiedyś wśród akwizytorów w USA chodziła pewna anegdotka, że najlepsi klienci, którzy zawsze coś kupią, są to te osoby, które przed domem mają wywieszoną tabliczkę z informacją – akwizytorom wstęp wzbroniony. Taki o to paradoks :):):)

Jak myślisz? Jakie były to osoby, które wywieszały przed domem takie oto tabliczki?

Oczywiście, że mało asertywne. I dlatego najłatwiej było akwizytorom im coś wcisnąć. Owi klienci potrzebowali takich tabliczek, aby nie konfrontować się z akwizytorami, którzy byli wstanie ich tak zakręcić, że Ci mimo wszystko ich wpuszczali do domu i kupowali oferowane im produkty. Tacy ludzie bali im się odmówić. Tacy ludzie bali się powiedzieć – NIE! Tacy ludzie bali się powiedzieć prawdę! Potrzebowali do tego tabliczki informującej o tym, że nie życzą sobie akwizytorów. I to właśnie był ten paradoks, bo akwizytorzy widząc tą tabliczkę, mimo wszystko bezczelnie pukali do takich mieszkań i sprzedawali im to co mieli sprzedać :):):) Więc tabliczka nic nie pomagała :):):) Były tylko znakiem  rozpoznawczym, że tutaj mieszka osoba, której łatwiej coś wcisnąć, ze względu na brak jej asertywności.

Dodatkowo rozmawiając w sklepie z ekspedientkami, będziesz otrzaskiwał się w rozmowach z kobietami i w relacjach damsko – męskich, też Ci to może wyjść na dobre. Jak ja sobie przypomnę, jak kiedyś, kiedyś, chciałem kupić sobie perfumy z wyższej półki. Problem był taki, że one znajdowały się za szklaną ladą i jedynym sposobem ich nabycia, było porozmawianie z ekspedientką. Do tej pory jak robiłem jakieś zakupy, to wkładałem towar do koszyka i bez słowa zanosiłem do kasy, gdzie płaciłem. Tutaj już musiałem mordę uchylić i powiedzieć – czego chcę :):):) I to było najgorsze kurwa! Przez kilka minut kręciłem się przed sklepem i w głowie analizowałem, co mam w ogóle powiedzieć. W końcu zdecydowałem się na odwagę i wparowałem do sklepu i z prędkością pistoletu maszynowego, wypowiedziałem następujące słowa:

-Proszę perfumy

-Które – spytała ekspedientka

-Nie wiem! Mogą być te – pokazałem palcem przez szybę

Chciałem jak najszybciej dokonać zakupu, więc wybrałem pierwsze lepsze perfumy jakie były za szklaną szybą i chyba trafiło na Lacoste zieloną. Ekspedientka popatrzyła się na mnie, jak na wariata, co mnie oczywiście zaczęło dołować, ponieważ już do głowy wpadła mi kolejna myśl z cyklu:

-Boże! Co ona sobie o mnie teraz myśli!

Wiedziałem, że to w jaki dokonywałem zakupu perfum, mogło wyglądać komicznie, ale chciałem jak najszybciej wyjść z tego sklepu! Wszystko po to, aby przypadkiem tylko nie rozmawiać z drugim człowiekiem! Ekspedientka spytała się mnie:

-Nie sprawdzi pan nawet zapachu?

-Nie! – odpowiedziałem :):):)

Zapłaciłem jakby się paliło, złapałem perfumy i szybko wyszedłem ze sklepu! Jej mina była naprawdę nie do opisania! Dziś moje zakupy wyglądają trochę inaczej! Można powiedzieć, że jestem trudnym klientem! Szczególnie kiedy muszę kupić coś drogiego i na czym się kompletnie nie znam. Tym czymś jest wszystko co jest związane z elektroniką. Mam wtedy dużo pytań do sprzedawcy, jestem upierdliwy, zawracam dupę, zajmuję dużo czasu, bezczelnie mam odwagę jeszcze negocjować cenę i żądać jakiś gratisów :):):) Jak typowy Janusz – Nosacz :):):) Jak widać udało mi się przełamać i wyjść na „ludzi  w czym pomógł mi bardzo – dzień chuja :):):)

Jeśli nie będziesz trudnym klientem, to kontrolę nad rozmową będzie miał sprzedawca, a nie Ty. Możesz przez to dostać coś drożej, a nie taniej. Coś słabszej jakości, a nie lepszej. Czegoś mniej, a nie więcej.  Możesz kupić coś, co Ci się nawet nie podobało, ale przed samym sobą stwierdzisz – oszukując się, że jednak dokonałeś świadomego zakupu. Dlatego warto nauczyć się być trudnym klientem, dla swojego własnego, prywatnego interesu. Pamiętaj, że sprzedawca jest uzbrojony w całą wiedzę trików sprzedażowych i na spotkanie z Toba był szkolony. Jeśli Ty nie będziesz uzbrojony w asertywność, to Ci wszystko wcisną, a Ty kupisz, bo kurwa głupio było przecież odmówić, jak tak ładnie sprzedawca Cię obsługiwał. Był przecież taki miły, uczynny, pomocny. Poświęcił Tobie przecież tyle czasu. Głupio byłoby nic od niego nie kupić, bo tak się napracował. Nie chcesz przecież wyjść na chuja.

I tu jest Twój problem!

Czując już takie emocje w sobie, oznacza, że złapaliście FLOW ze sprzedawcą, a w zasadzie to on złapał z Tobą i kieruje rozmową w niezauważany dla Ciebie sposób. I wtedy trudniej jest mu powiedzieć – NIE! Wtedy trudniej jest zrezygnować z zakupów! Właśnie w taki sposób wpadłeś w jego pułapkę! Kupisz coś od niego, bo głupio tak odmówić. Zawracałeś mu dupę! Zadawałeś tyle pytań! Byłeś ładnie obsłużony! Zabierałeś czas! Więc poczucie winy zaczęło w Tobie się budzić! I jako człowiek honoru i z zasadami, warto jest docenić wysiłki drugiej osoby i cos kupić.

Tak!

Tylko, że to jest jest kurwa praca! Im płacą za rozmowę z Tobą. Więc w tym miejscu jesteś podatny na manipulację, jeśli zaczynasz odczuwać emocje poczucia winy lub wstydu, że głupio będzie Ci odmówić lub czegoś nie kupić. Jeśli jest Ci coś głupio, czujesz jakieś dziwne emocje związane z jakimś zakupem, to tym bardziej nie powinieneś w tej chwili tej rzeczy kupować. Nie powinieneś, ponieważ czujesz emocje, które sprawiają, że przestajesz być świadomym klientem.

Pamiętam jak pewnego razu w dzień chuja, wybrałem się na za trening do galerii handlowej. Była zima i postanowiłem obejrzeć zimowe kurtki, którymi można powiedzieć, że poniekąd byłem zainteresowany. Nie miałem zamiaru akurat kupować kurtki jeszcze teraz, ale liczyłem się z tym, że mogę dokonać takiego zakupu za jakiś miesiąc. Więc niby był to trening, ale rzeczywiście rozglądałem się już za interesującą mnie rzeczą.

Kiedyś miałem tak, że bałem się wejść do byle jakiego sklepu z ubraniami, ponieważ wiedziałem jak to będzie i jak to się skończy. Wejdę, a kobiety, które najczęściej pracują w takich sklepach od razu mnie obsiądą. A mi będzie głupio nic nie kupować, więc skuszę się i kupię coś, co nie chciałem kupić. Wielokrotnie tak miałem, że wszedłem do sklepu, aby tylko coś obejrzeć, a wychodziłem z jakaś chujową koszulką, którą kupiłem tylko po to, aby sprzedawczyni się ode mnie odjebała i nie zawracała mi dupy. Mi głupio było jej powiedzieć to w twarz, więc  w taki sposób się broniłem! Drobnym zakupem, który miał zamknąć mordy i sprawić, aby się ode mnie w sklepie odjebano! :):):) Przypominało mi to zasadę – akwizytorom wstęp wzbroniony :):):)

Wracając do tematu!

W sklepie bardzo szybko podeszła do mnie atrakcyjna, młoda ekspedientka, która zaczęła w uwodzicielski sposób mi sprzedawać swoją wizję kurtek! Spytała w czym pomóc, czego szukam! W czym może mi doradzić! Była bardzo ładna, miła, a i sprzedawać również potrafiła. Zresztą kobiecie wiele nie trzeba do tego by być dobrymi sprzedawcami! Atrakcyjna kobieta sprzeda wszystko, ale tylko słabym gościom. Można powiedzieć, że w jej przypadku również tak było. Znam się na sprzedaży i widziałem, że potrafi zakręcić klientem! Jednak to był dzień chuja i ja w tym dniu byłem dużo bardziej wyczulony na szmery, bajery, pompki, rowery :):):). Jak powiedziałem, że rozglądam się za kurtką, to w ciągu kilkunastu sekund już była przy mnie z całym tuzinem kurtek, różnych modeli i fasonów. Nie odstąpywała mnie na krok! Zachwalała mnie w każdej płaszczyźnie! Doradzała! Można powiedzieć, że w moją obsługę wkładała dużo czasu oraz energii. W mojej głowie czułem, że zacząłem tracić kontrolę nad rozmową. To ona zaczęła ją prowadzić, to ona zaczęła mi zadawać pytania. Musiałem złamać ten stan „uległości”, ponieważ jeszcze by okazało się, że zaraz bym coś od niej kupił. A już czułem, że załącza mi się znajomy stan uczucia, które mówiło mi:

-Taka miła Pani! Tak Cię ładnie obsługuje, więc głupio byłoby, aby nic nie kupić od niej, skoro zająłeś jej już tyle czasu!

Czułem, że zaczęło wjeżdżać mi poczucie winy, że komuś zabieram czas, a nie chcę nic kupić. Czułem, że zaczęło wjeżdżać mi na banię brak asertywności w stosunku do osoby, która była dla mnie przecież taka miła i uczynna. Postanowiłem więc przerwać ten stan tekstem, który był w zasadzie szczerą prawdą:

-Ale co mi Pani tutaj przynosi mi damskie kurtki, jak ja chciałem męskie :):):) Nie podobają mi się one! Pójdę do innego sklepu jednak!

Oczywiście powiedziałem to w tonie żartobliwym, ale mimo wszystko zwróciłem kobiecie uwagę, że nie podobają mi się kurtki, które ona chce abym przymierzył. Kiedyś mój kolega poszedł do sklepu z zamiarem kupna spodni i sprzedawczynie tak go zakręciły, że kupił spodnie nie takie jakie chciał. Można powiedzieć, że mu się całkowicie nie podobały, ale głupio mu było odmówić i kupił jakieś pedalskie biodrówki, których nigdy nie założył, bo się wstydził :):):)

Mi kiedyś koleżanka o mało nie wcisnęła o numer za małych butów Shaquille O’Neal, które kupiła w USA, argumentując to tym, że teraz taka moda na za małe buty i takie się nosi :):):). Tak mnie nakręciła, że przez myśl mi przeszło, że może bym jednak je kupił, bo tak ładnie się uśmiecha :):):) Jeśli chodzi o kobiety, to umiejętność mówienia im – NIE, jest kluczową kwestią w relacjach damsko – męskich :):):)

Warto być trudnym klientem, ponieważ w parze z nim idzie cały szereg korzyści socjalnych dla Ciebie, a i sprzedawcom również przyda się taki trening oraz wyjdzie im na dobre :):):)


  • Będziesz bezczelny:

Czym jest bezczelność?

Według słownika języka polskiego Bezczelność to cecha kogoś, kto jest pewny siebie do tego stopnia, że robiąc coś, nie liczy się z nikim i niczym. W dniu chuja będziesz bezczelny w stosunku do ludzi :):):) Jednak rozwińmy ten temat, ponieważ chcę być dobrze zrozumiany. Bezczelność możemy podzielić na 3 kategorie:

1.Bezczelność pozytywna

2.Bezczelność neutralna

3.Bezczelność negatywna

1. Bezczelność pozytywna:

 

Bezczelność pozytywna jest to taka bezczelność, w której możesz coś zyskać więcej dla siebie. Masz już coś dużego, ale w „bezczelny” sposób prosisz jeszcze o coś więcej :):):) Można powiedzieć, że bezczelnością pozytywną można nazwać tzw. „niemoralną propozycję”, którą składasz drugiej osobie. Może być to być propozycja współpracy, nawiązanie jakiejś znajomości, wyjście z czymś przed szereg, spytanie się o coś. Wszystko jest związane z Twoim prywatnym interesem.  Nie ukrywajmy, ale jeśli chcesz osiągnąć w życiu sukces, to musisz wykazać się niekiedy pozytywną bezczelnością. Często mogą ograniczać Cię myśli typu:

-Co ktoś sobie może pomyśleć…

-Głupio tak…

-Jeszcze się ośmieszę…

-Nie będę zawracał dupę

Szczególnie kiedy mowa tutaj o osobie, która w naszych oczach ma jakiś autorytet, a my chcemy nawiązać z tą osobą współpracę czy coś jej sprzedać z naszych produktów czy usług. Bezczelność pozytywną również można ćwiczyć w różnych sytuacjach życia codziennego, w których będziesz upominał się o więcej albo o to czego pragniesz. I dla innych osób może to być w pewien sposób już bezczelne, bo ty mogłeś, a im na to strach nie pozwolił. Możesz upominać się o rabat, możesz upominać się o jakieś gratisy i bonusy, możesz upominać się o niższą cenę. Nie ukrywam, że do dziś jak jestem w jakimś kebabie, to do sprzedawcy zawsze mówię z uśmiechem, żeby mi dorzucił więcej sera :):):)

Pozytywna bezczelność, to również i negocjacje, w których chcesz utargować się dla siebie jak najkorzystniejszą cenę. Pamiętam jak chciałem podszkolić się w negocjacjach, więc chodziłem na rynek, gdzie zazwyczaj nie było widocznych cen i targowałem się o niższe ceny :):):) Założyłem sobie za cel, targowanie się w bezczelny sposób dopóki nie zirytuję drugiej osoby na tyle mocno, że coś mi powie, przestanie ze mną rozmawiać, wyśmieje mnie albo zwróci mi uwagę, że zaczynam przesadzać z obniżką cen. To była granica pozytywnej bezczelności. Granicą była reakcja drugiej osoby na moje „negocjacje”.  Moim celem było dojście do granicy, gdzie słyszałem mniej więcej coś takiego:

-Pan przesadza już!

-Pan chyba zwariował już doszczętnie!

-Daj pan już spokój! Kupuje, albo idzie dalej!

Wtedy wiedziałem, że należy przerwać pajacowanie. Nie ukrywam, że parę razy udało mi się naprawdę zrobić zakup, że miałem wrażenie, że sprzedawca chyba był nawet na minusie, gdzie więcej zapłacił za towar, niż mi sprzedał :):):) Z drugiej strony chyba nie byłby na tyle mało asertywny, żeby do tego dopuścić?

2. Bezczelność neutralna:

 

Czym jest bezczelność neutralna?

Bezczelność neutralna, jest to taka bezczelność, w której Ty zyskujesz, ale drugiej osobie nie dzieje się żadna krzywda. Druga osoba nie jest w żaden sposób stratna na Twojej bezczelności, chociaż ze społecznego punktu widzenia, Twoje zachowanie może być to niemoralne. Wcześniej wspomniałem Ci o akwizytorach, którzy wykazywali się bezczelnością i pukali do domów z tabliczką – akwizytorom wstęp wzbroniony. Można powiedzieć, że właśnie to było bezczelnością neutralną. Jest tabliczka informująca o jakimś zakazie, ale druga strona mimo wszystko ma to w dupie i w bezczelny sposób puka do drzwi, chcąc osiągnąć dla siebie jakąś korzyść – a wypadku tego przykładu, sprzedać komuś jakiś swój produkt.

Pamiętam jak byłem kiedyś z dziewczyną na wakacjach. Mieszkaliśmy w domu, który oddalony był od najbliższego sklepu o jakieś 15 – 20 minut spaceru. Jednak był pewien skrót, który skracał drogę do sklepu o więcej, niż połowę. Przez ten skrót z 20 minut robiło się może z 7! Niestety pech chciał, że prowadził on przez nieogrodzoną posesję, na której widniał wielki napis – teren prywatny, zakaz wstępu! Ewidentnie ktoś sobie nie życzył, aby przez jego teren, ktoś w ogóle przechodził. Prawdopodobnie dużo osób chodziło tym skrótem i stąd taka, a nie inna tabliczka z napisem.

Co mogłem zrobić w takiej sytuacji?

Mogłem się posłuchać napisu na tabliczce oraz trochę utrudnić sobie życie i zapierdalać codziennie z zakupami dłuższą drogą, albo pierdolić ten zakaz i robić po swojemu. Moja dziewczyna widząc tą tabliczkę spytała się mnie:

-Ale tu jest zakaz wstępu! Co robimy?

-Dobra! Idziemy! Najwyżej ktoś nam zwróci uwagę i tyle!N

Plan był taki, że skracamy sobie drogę do sklepu, a jak ktoś nam zwróci uwagę na to, że nie umiemy czytać :):):) To wtedy ładnie bym przeprosił, uderzył się w pierś i poprosił o możliwość chodzenia do sklepu tą drogą, a jakby to nie pomogło, to cóż! Zapierdalał do sklepu już drogą okrężną :):):) Kluczowe było tutaj zwrócenie nam uwagi! Wtedy należy zaprzestać czynności, ponieważ bezczelność naturalna, zamieni się w bezczelność negatywną, zwaną kurestwem. I przez cały nasz pobyt na wakacjach, mieliśmy takie szczęście, że nikt nam nie zwrócił uwagi. Może i mój występek był społecznie nie moralny, ponieważ jakby nie patrzeć, złamałem zakaz wstępu i nie posłuchałem się, ale nikogo nie skrzywdziłem swoim działaniem i nikt nie był przez to w żaden sposób stratny. A ja ułatwiłem sobie znacznie życie i zaoszczędziłem trochę czasu :):):)

Inna osoba mogła widzieć tą tabliczkę, posłuchać się napisu i odpuścić, a tym samym być stratna na takiej drobnej rzeczy trochę czasu :):):) Uważam, że w życiu trzeba czasem rozepchać się łokciami, chociażby nawet w taki śmieszny sposób :):):) Kiedyś jak starałem się o pewną pracę, to chciałem się spotkać z jej właścicielem, który był nieźle strzeżony przez swoją sekretarkę.

Co ja zrobiłem?

Wszedłem do biura i rzuciłem jej tylko w bezczelny sposób:

-Jestem umówiony z szefem

Rzuciłem te słowa i minąłem jej biurko i udałem się bez pytania do jego gabinetu. Sekretarka oczywiście coś tam krzyczała zaskoczona:

– Jak to umówiony? Na którą godzinę? Proszę poczekać! Szef jest zajęty!

Oczywiście, że nie poczekałem, tylko poszedłem wprost do jego gabinetu. Gdybym poczekał to zapewne odbiłbym się od drzwi! I w taki sposób udało mi się porozmawiać o potencjalnym zatrudnieniu w jego firmie. Może i było to niekulturalne, ale co z tego? Krzywda się komuś stała? Po prostu nie posłuchałem sekretarki i zrobiłem swoje, tak jak sobie zaplanowałem! Jest to według mnie bezczelność neutralna, którą na tamten czas się wykazałem. Kiedyś bym kurwa wysłał CV mailem i czekał na telefon :):):), aż raczą odpowiedzieć :):):)

Innym razem, wracając ze znajomymi z kina w centrum handlowym, zapragnęliśmy wypić jeszcze wódkę. Przechodząc koło sklepu, który był już zamykany i zostały praktycznie minuty do zamknięcia, ja wparowałem na sklep i szybkim krokiem pobiegłem do działu z alkoholami i wziąłem butelczynę oraz popitkę :):):)

Co robiła ekspedientka jak wchodziłem na sklep?

Mówiła, że sklep jest już zamknięty, ale ja jej nie posłuchałem. Powiedziałem tylko, że ja tylko na chwilkę i zrobiłem wszystko, aby była to rzeczywiście tylko chwila. Cała czynność zakupowa zajęła może mi z pół minuty, albo nawet i mniej. Gdybym się jej posłuchał za pierwszym razem i odpuścił na same słowa, że sklep jest już zamknięty, to bym dymał do najbliższego nocnego, tak naprawdę chuj wie, gdzie, bo byliśmy w kinie w obcym mieście. W takiej drobnej sytuacji życia codziennego wykazałem się również bezczelnością neutralną. Nikomu krzywda się nie stała. Nikt nie był straty na mojej bezczelności. Może i śmieszny przykład, ale życie składa się właśnie z takich śmiesznych chwil.

Bezczelność neutralna wiąże się ze zwróceniem nam uwagi na nasze jakieś zachowanie. Zwrócenie uwagi – czyli coś, o czym już Ci tutaj pisałem, na łamach tego długiego wpisu. Czyli coś co chcę, abyś się nauczył. Niestety dużo osób, nie potrafi zwrócić uwagę drugiemu człowiekowi. Albo siedzą cicho jak mysz pod miotłą, albo ich reakcją jest agresja, która eskaluje tylko konflikt. Czy bezczelność neutralna jest pozytywnym zjawiskiem? Czy może jednak negatywnym? W teorii już samo słowo – bezczelność ma negatywną konotację. Jednak może się tak zdarzyć, że w praktyce bezczelność neutralna, nie będzie wcale taka zła. Wszystko zależy od reakcji ludzi na nią.

Kiedyś wybrałem się z dziewczyną na seans do kina Muranów. Cechą charakterystyczną tego kina jest to, że są tam małe sale i puszczają seanse, jakich nie obejrzysz w komercyjnych kinach. Poszliśmy na jakiś film romantyczny, który ciągnął się niemiłosiernie długo i był dla mnie nudny jak flaki z olejem. Znudzony seansem, wyjąłem więc telefon i zacząłem przeglądać maile, czego nie powinno się robić w kinie. Można powiedzieć, że jest to bardzo niekulturalne. Starałem się oczywiście robić to bardzo dyskretnie. Przyciemniłem ekran i ukradkiem przeglądałem maile od niedoszłych samobójców, piszących do mnie z prośbą o pomoc w odzyskaniu byłej dziewczyny :):):) Nagle obok mnie słyszę jak jakiś typ się wierci. Patrzy mi w telefon, wierci się na tym fotelu jakby siedział na butelce :):):) Potem zaczął coś chrumkać pod nosem! Domyślałem się, że mogę mu przeszkadzać tym telefonem, ale tylko się domyślałem! Poza chrumkaniem i wierceniem się, nie było wprost komunikatu, że komuś przeszkadzam. Poza chrumkaniem i wierceniem się, nie było oficjalnego zwrócenia mi uwagi. Można powiedzieć, że typ więcej robił hałasu w kinie, niż ja przeszkadzałem tym telefonem. Wychodząc z kina, jeszcze słyszę jak gość za plecami mnie obgaduje w rozmowie z jego osobą towarzyszącą. Kiedy się odwróciłem i spojrzałem mu się w oczy, to nagle zamilkł. Nic nie powiedział! Nie powiedział w ryj, to nie powiedział nic.

Czy moje zachowanie było złe?

Teoretycznie tak! Ale w praktyce skoro nikt nie zwraca Ci uwagi, to o jakim złu mówimy? Chcącemu nie dzieje się krzywda! Podobnie jest z bezczelnością. Możesz być bezczelny, ale ta bezczelność będzie zawsze neutralna, jeśli druga strona nie zwróci Ci uwagi i nie zakomunikuje, że coś jej przeszkadza. Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Jednak skoro ktoś to akceptuje i toleruje, to może tak lubi? :):):) Dlatego jeśli siedzisz jak mysz pod miotłą i boisz się odezwać wtedy, kiedy coś Ci przeszkadza, to druga strona nie robi nic złego, ani żadnej Tobie krzywdy.

Pamiętam jak  kiedyś, kiedy jeszcze studiowałem, to była kolejka do dziekanatu, aż na całą długość korytarza. Bardzo mi się spieszyło na pociąg, a miałem do załatwienia w dziekanacie parę drobnych rzeczy. Stojąc w kolejce, stwierdziłem, że jak tak dalej pójdzie, to nie wyrobię się na pociąg. I zmuszony będę wracać ostatnim pociągiem, który dopiero ruszał późnym wieczorem. Kompletnie mi się to czekanie w kolejce nie kalkulowało. Stwierdziłem, że mój prywatny interes jest ważniejszy od interesów ludzi czekających w kolejce i w bezczelny sposób władowałem się na przód kolejki, nie zważając na innych ludzi.

Czy to było bezczelne?

Oczywiście, że tak! To było nie tyle co bezczelne, ale wręcz chamskie! I wydawać się mogło, że było to złe zachowanie! W teorii tak, ale w praktyce, dosłownie nikt nie zwrócił mi uwagi na to co zrobiłem! Nikt nie krzyknął do mnie! Nikt mnie nie przystopował! Wszyscy patrzyli się na to co robię i tylko pod nosem ktoś do siebie powiedział, tak że ledwo usłyszałem:

-Kolejka jest…

Skoro nikt nie reaguje! Każdy pozwala na takie zachowanie w danej chwili, to czy mówimy tu o czymś chamskim? Wystarczyło tylko jedno słowo i wróciłbym z podkulonym łbem na koniec kolejki w której musiałbym czekać jeszcze dłużej, gdyż poprzez mój wybryk, straciłem miejsce w kolejce. Wystarczyło tylko tyle! Wystarczyło tylko zwrócenie uwagi i pilnowanie swoich interesów! Ja swoich pilnowałem, czego skutkiem było moje takie, a nie inne zachowanie. Jednak jak widać ludzie w kolejce nie pilnowali. A skoro tak to jest to mój problem? Czy ich? To mój problem, że bali się mi zwrócić uwagę czy powiedzieć prawdę w cztery oczy o moim chamskim zachowaniu?

Nie mój! A ich! Wystarczyło tylko jedno słowo! Skoro nikt się nie odzywa, nikt nie reaguje, każdy pozwala na takie zachowanie, to czy ono było czymś złym i chamskim? Skoro na to pozwolili mi, to widocznie nie widzieli w tym żadnego problemu. Może tak naprawdę nikt nie czekał do dziekanatu, tylko każdy podpierał ściany z nudów robiąc sztuczny tłok? Pewnie tak było :):):) Przecież jakby stali w kolejce i widzieli gościa co im się wpierdala w paradę, to by zareagowali! Jest to normalny odruch ludzi, którzy pilnują swoje interesy!

Oczywiście nie zlinczuj mnie :):):) Na co dzień się tak nie zachowuje :):):) Gdyby mi się nie spieszyło, to bym czekał w kolejce jak poczciwa studencina. Jednak czasem są takie chwile w życiu, że trzeba się rozepchać łokciami, nawet w bardzo chamski sposób. I to była właśnie taka chwila. Jeśli nikt nie reaguje na Twoje jakieś takie zachowanie, to nie robisz nic złego i nie powinieneś mieć wyrzutów sumienia. Dlatego chcę, abyś zaczął zwracać ludziom uwagę, bo wtedy będziesz tego typu sytuacje miał pod kontrolą :):):)

3. Bezczelność negatywna:

 

Czym jest bezczelność negatywna?

Wszystkim, jeśli ktoś Ci zwróci uwagę na Twoje zachowane, a Ty mimo wszystko dalej robisz, to co robisz. Wtedy nie jesteś bezczelny! To nie jest bezczelność! To jest już kurestwo! Gdybym w powyższym przykładzie wwalił się drugiemu człowiekowi w kolejkę, a on zwróciłby mi na to uwagę, a ja nic sobie z tego bym nie robił, to mówimy tu o kurestwie! Dlatego też bądź bezczelny, ale nie bądź kurwą dla drugiego człowieka.


Dlaczego czasem warto być chujem:

 

Ten świat jest piękny, ale niestety ludzie to kurwy. A skoro tak, to dobry, wrażliwy, a nawet uczciwy człowiek, w dzisiejszym świecie ma przejebane. Taka osoba jest wykorzystywana! Taka osoba jest poniżana! Takiej osobie wchodzi się na głowę! Takiej osobie się dokucza! Takiej osoby się nie szanuje! Żyjemy w spierdolonym świecie pełnym kurestwa, więc pierwszym krokiem, aby umiejętnie się po nim poruszać, jest nauczenie się asertywności, która dla niektórych może być mylona z chujem :):):) Jednak w dzisiejszym świecie lepiej być chujem, niż frajerem! Frajer ma zawsze pod górkę! A chuj z górki! :):):)


Na co zwracać uwagę podczas dnia chuja:):):)

 

Na co zwracać uwagę, bawiąc się w dzień chuja i w taki sposób ćwiczyć asertywność?

Rób notatki! Zwracaj w nich uwagę na Twoje odczucia emocjonalne! Zwracaj uwagę na to co czujesz kiedy komuś zwracasz uwagę, mówisz – NIE! Zwracaj uwagę na swoje emocje! I je zapisuj! Zwracaj też uwagę na to w jaki sposób zachowują się ludzie. Jak reagują i co się dzieje! Jakie konsekwencje wynikają z tego. Z czasem zobaczysz, że stwierdzisz, że to nie jest wcale, aż takie trudne. I z tygodnia na tydzień, będzie Ci co raz łatwiej w relacjach międzyludzkich. Zobaczysz, że ludzie nie gryzą oraz jak wiele osób jest nieasertywna, choć mogło wydawać Ci się inaczej, że to z Tobą jest coś nie tak.


Dzień chuja, a nasi przyjaciele, koledzy, znajomi:

 

Radziłbym Ci zacząć uskuteczniać dzień chuja na obcych Tobie osobach i neutralnych. Na sam początek oczywiście. W oczach obcej osoby masz czystą kartę. W oczach przyjaciół, kolegów, znajomych Twoja biała karta jest już zapisana w różny sposób. Twoi przyjaciele, koledzy, znajomi, mają już wyrobione jakieś zdanie na Twój temat i przez to może Ci być trudno na początku być w stosunku do nich asertywnym. Dlatego proponuję na jakiś czas ograniczyć z nimi kontakt lub zerwać go, by potem wrócić jak Fenix z popiołów.


W jaki sposób się zachowywać, podczas dnia chuja:

 

Staraj się być stanowczy oraz konkretny. Mowa ciała również! Nie możesz się garbić i mieć rozbieganego wzroku, ponieważ będziesz w oczach innych ludzi nie spójny z tym co mówisz. Jeśli podejdziesz do kogoś zgarbiony i łamiącym się głosem powiesz mu:

-Prze, prze, prze, przepraszam pana, czy mógłby pan posprzątać po swoim psie?

To istnieje duże prawdopodobieństwo, że usłyszysz:

-Panie odpierdol się ode mnie i zajmij się sobą!

Pamiętaj, że w dniu chuja komunikujesz się konkretnie i stanowczo. Przez to możesz przez niektórych ludzi odbierany jako niemiły. Większość ludzi mylnie postrzega ludzi stanowczych, jako niemiłych. Oni nie są niemili, tylko stanowczy. Dlatego ten dzień nazwałem dniem chuja, ponieważ sporo osób może Cię właśnie odbierać za chuja :):):) Ale co Cię to obchodzi? Lepiej być chujem, niż frajerem w dzisiejszym świecie.


Wesprzyj Mnie:

 

Dałem do myślenia?

Jeśli tak, to możesz mnie wesprzeć “małą czarną”, bo lubię brunetki :):) klikając w poniższy link:

Postaw mi – MAŁĄ CZARNĄ

Wszystko idzie na rozwój tego bloga – serwer, domena, autoresponder oraz na moją motywację do pisania. Muszę przecież mieć dużo energii, żeby pisać obszerne blogi takie jak ten, a to oznacza, że mała czarna jest wskazana :):) A tak serio, to będzie mi bardzo miło, że ktoś mnie docenił zgodnie z prawem wzajemności :):)


Oceń ten wpis:

 

Jeśli dałem do myślenia, to daj pięć gwiazdek, zostaw jakiś komentarz, a także podziel się nim z kilkoma Twoimi najbliższymi osobami. Jeśli coś Ci się nie podobało, to również daj konstruktywną krytykę. Chętnie podyskutuję i ewentualnie dowiem się czegoś nowego.


 

5/5 - (2 votes)
Pokaż więcej

7 Komentarzy

      1. Ciekawi mnie jakie będą rezultaty jak zastosuję się do Twoich rad – czy ludzie też będą mnie uważali za niemilucha, bo komunikuję konkretnie i bezpośrednio etc 🙂

        1. Nie powinno cię to interesować, co kto o Tobie pomysłu. Na pewno będą cię szanować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button