Rozwój OsobistyWszystkie Wpisy

Jak się ma system, w którym żyjemy oraz społeczne podziały do wibracji naszego ciała?

Jest to kontynuacja mojego poprzedniego wpisu, który możesz przeczytać poniżej:

Wibracyjne prawo przyciągania

Będzie to naprawdę bardzo długi blog. O czym tu przeczytasz?

Oczywiście, że o pieniądzach i życiu z tym związanym, ale również zjadę trochę polityków Inspiracją na tego bloga był komentarz zawiedzionego czytelnika:

No to jedziemy…

Takie małe przypomnienie z poprzednich blogów, żeby Ci się ładnie kleiło to co chce Ci przekazać

Wszystko jest wibracją i ma swoje częstotliwości:

 

  • To co widzisz

  • To co słyszysz

  • To co mówisz

  • To co myślisz

  • To co robisz

  • To co czujesz

  • To co tworzysz

  • To co pijesz

  • To co jesz

  • To czym się karmisz

  • To kim się otaczasz

  • To co do siebie dopuszczasz

  • To czym żyjesz

  • To jak żyjesz

Wszystko jest energią o określonej częstotliwości, KTÓRĄ BIERZESZ poprzez przyciąganie jej do siebie i KTÓRĄ również DAJESZ innym.

A za tym wszystkim i tak stoją dwie korporacje Black Rock i VanGuard, KTÓRE KONTROLUJĄ WSZYSTKO, to co pijesz, jesz, czytasz, oglądasz, słyszysz, widzisz, a właściwie to tylko jedna – VanGuard, która ma również i Black Rock – taka ciekawostka :):)

Wszystko jest energią, którą jak magnez PRZYCIĄGASZ DO SIEBIE i nawet z tego sobie możesz w pełni nie zdawać sprawy. Wszystko gdzie nie spojrzysz jest energią o określonej częstotliwości, którą możesz zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, poczuć, za pomocą swoich zmysłów: węchu, smaku, wzroku, słuchu, dotyku. Energia, która Cię otacza najczęściej przyjmuje postać materialną, którą możesz zobaczyć, dotknąć, zasmakować i ją poczuć, a także niematerialną, którą możesz jedynie usłyszeć czy poczuć za pomocą Twojej intuicji, która co zrobi?

Może wywoływać w Tobie różne emocje, które poczujesz całym sobą, ale nie tylko Ty, bo i Twoje emocje mogą przejść na osobę obok Ciebie i jej się również udzielić.

W taki właśnie sposób możesz przyciągać do swojego życia oraz swojej osoby różne zdarzenia, rzeczy oraz ludzi, którzy będą dla Ciebie niczym innym jak ENERGIĄ o określonych wibracjach.

Najczęściej będą to zdarzenia, rzeczy oraz ludzie, którzy będą miały ZBLIŻONĄ WIBRACJĘ DO TWOJEJ. Takim sposobem ludzie, rzeczy czy zdarzenia, które do siebie przyciągamy mogą być dla nas POZYTYWNE i jednocześnie UŁATWIAĆ NAM ŻYCIE, ale również mogą być dla nas NEGATYWNE i te życie nam UTRUDNIAĆ.

Wszystko zależy od Ciebie co wykreujesz, bo masz moc kreacji, która niestety jest w sprytny sposób wykorzystywana przez system. SYSTEM ,KTÓREGO OBECNIE JESTEŚMY CZĘŚCIĄ w znaczy sposób wpływa na obniżanie naszych wibracji ciała. Takie jest jego zadanie i po to został zaprojektowany poprzez jakiegoś geniusza znającego na wylot psychologię człowieka, jego moc kreacji, jego słabości oraz mocne strony.

W jaki sposób system, którego jesteśmy częścią obniża nam wibracje naszego ciała?

 

Poprzez stworzenie nam za pomocą polityki, służb, mediów, mody, filmów, seriali, gazet, internetu, finansów, ekonomii, prawa, nauki, a nawet religii,  odpowiedniego środowiska do życia, które ma na nas wpływ i nas modeluje oraz wychowuje. Można powiedzieć, że poddają nas zbiorowej hipnozie oraz manipulacji – jako kolektyw ludzki.

A jaki jest tego skutek uboczny lub cel?

Skutek ubocznym są społeczne PODZIAŁY. Dualne podziały, które zazwyczaj związane są z ocenianiem drugiego człowieka.

Ludzkość nie jest jednością. Jesteśmy podzieleni praktycznie na każdy możliwy sposób. Jesteśmy podzieleni na kolor skóry, na płeć, na miejsce zamieszkania, na pieniądze, na status społeczny, na dobra materialne, na religię, na politykę, poprzez historię, na orientację seksualną, na narodowości, a nawet na języki.

To tworzy podziały oraz obozy typu:

LEPSZY / GORSZY, SILNIEJSZY / SŁABSZY, MĄDRY / GŁUPI, DOBRY / ZŁY, PIĘKNY / BRZYDKI, BIEDNY / BOGATY, TEN CO MA / TEN CO NIE MA, NORMALNY / NIENORMALNY.

itd

Takie podziały przez co powstają?

Przez nasze poglądy, które prawdę mówiąc, to nawet nie są nasze.

Poglądy, które tak naprawdę zostały w nas wykreowane w sprytny sposób. Poglądy, przez które się dzielimy. Poglądy, które są tak naprawdę okularami poprzez, które patrzymy na świat, sytuacje życia codziennego oraz innych ludzi.

Oczywiście nie chodzi mi tu o to, że masz się z każdym zgadzać we wszystkim, ale bardzo często się ze sobą nie zgadzamy pod każdym – nawet tym błahym względem i wtedy dochodzi do kłótni, agresji, a nawet przemocy Z BYLE JAKIEGO POWODU. Widać to gołym okiem na drogach, a nawet podczas obiadu w rodzinie, gdzie TYM CO DZIELI NAJCZĘŚCIEJ  brata z bratem, męża z żoną, siostrę z siostrą, ojca z synem, córkę z matką jest polityka, pieniądze lub tematy z nimi w tle. Chociaż pieniądze tak na prawdę nie dzielą tylko pokazują jak bardzo już ktoś jest podzielony z drugim człowiekiem, bo tylko podzieleni ludzie mogą się o nie kłócić – a kością niezgody w takim wypadku nie są same pieniądze, lecz zazwyczaj podejście do nich jednej i drugiej strony konfliktu.

Dlatego ja, aby ułatwić sobie życie w tym systemie co robię?

Kiedy mam tyko taką możliwość, to bardzo często mówię ludziom to co chcą usłyszeć i pokazuję im to co chcą zobaczyć.  W takim sposobem oszczędzam sporo energii w kontaktach międzyludzkich i zjednuję sobie ludzi :):):), bo fajnie im się ze mną gada :):):)

Niestety w tym blogu tak nie będzie :):):)

Te poglądy generują w nas różne emocje. Te dobre – jak nadajemy z kimś na tych samych falach, ale najczęściej generują te złe takie jak – WKURZENIE, ZŁOŚĆ, STRACH, NIENAWIŚĆ, ZAZDROŚĆ, AGRESJA, PYCHA, IRYTACJA itd.

Każdy człowiek ma jakieś poglądy – nawet jak ich nie ma :):):)

Ludzie różne mają poglądy. Mogą to być poglądy odnośnie religii, życia, polityki, finansów, pieniądza, ale również poglądy odnośnie podejścia do drugiego człowieka.

Poglądy to nasze myśli. Myśli zamieniają się w słowa, a słowa w czyny.

A czyny?

Czyny przechodzą w nawyki – z ojca na syna, z matki na córkę, z dziada – pradziada.

W taki sposób sami sobie tworzymy środowiska do życia, do którego się przyzwyczailiśmy, na który się sami zgodziliśmy i bez którego nie potrafimy już nawet żyć. ludzie ludziom zgotowali taki los, a właściwie środowisko do życia, w którym się rodzimy i w którym umieramy.

A my jak to nazywamy?

A my nazywamy to NORMALNOŚCIĄ.

Normalnością, w której człowiek jakby mógł, to by utopił człowieka w łyżce wody dla własnych korzyści, jak nadarzy mu się ku temu okazja. Normalnością w której każdy, każdego chce na wszystkim przyciąć, oszukać, przekręcić, wykorzystać.

Normalnością w której pani z telewizora mówi Ci jak masz żyć, w co wierzyć, a w co nie, jak się ubierać, komu ufać, jak wychowywać swoje dziecko, co masz mieć, kiedy mieć i ile masz mieć. itd.

Normalnością, w której nie możesz popełniać błędów.

Normalnością w której twardsze przetrwają, a wyginą te słabsze, więc nie możesz być słaby, miękki, wrażliwy. Nie możesz mieć chwili słabości. Musisz być zawsze kurwa twardy jak skała i dusić w sobie emocje, bo to nie wypada nawet uronić łzy.

Normalnością, w której musisz zawsze z kimś rywalizować. Z kolegami o oceny w szkole, o dziewczynę, o pracę, o lepsze życie, o pieniądze, o dobra materialne, o nowości, o ciuchy, o samochody itd.

Normalnością, w której cały czas masz rzucane kłody pod nogi pod postacią różnego rodzaju opłat, podatków, składek, akcyz, bzdurnych, ciągle zmiennych przepisów, które Cię ograniczają i kontrolują Twoje życie.

Normalnością, w którym czymś normalnym jest dla wielu ludzi to, że musisz na 30 lat się zadłużać, aby zaspokoić swoją podstawową potrzebę życiową jaką jest posiadanie – na własność – własnego mieszkania, które najczęściej przypomina już wielkością schowek na miotły, zbudowany z karton – gipsu.

Normalnością, gdzie musisz naprawdę zapierdalać i się ciągle gimnastykować, aby prowadzić życie na godnym dla człowieka poziomie.

Normalnością w której urzędnik może jedną decyzją zniszczyć materialnie i finansowo coś co budowałeś latami.

Normalnością, w którym nie masz czasu, ani dla siebie, ani dla kogoś, ani dla rodziny.

Normalnością, w której dobra, uczciwa i wrażliwa osoba ma po prostu przejebane na tym świecie.

Normalnością, gdzie wszystko kręci się wokół pieniądza i na ich tle, gdzie one stoją wyżej, niż drugi człowiek.

Normalnością, gdzie zawsze jest COŚ za COŚ, nawet jak z pozoru jest za darmo.

Normalnością, gdzie człowiek uczciwy nazywany jest frajerem, a gloryfikowane jest oszustwo i kombinatorstwo.

Normalnością, gdzie największe pieniądze zarabia się na ludziach głupich i naiwnych oraz na ich krzywdzie.

Normalnością, gdzie indywidualność jest zawsze deptana, bo trzeba podążać za tłumem.

Normalnością, gdzie  kipi, aż od agresji, złości, wkurwienia i irytacji.

Normalnością, w której masz się WSZYSTKIEGO BAĆ i żyć w stresie. Masz bać się boga, masz bać się księdza, masz bać się policjanta, masz bać się urzędników, masz bać się pani nauczyciel, masz bać się szefa, masz bać się wszystkiego dookoła. Masz bać się żyć. Masz bać się spełniać marzenia, masz bać się poznawać kobiety, masz bać się poznawać ludzi. Masz być pokorny. Masz się nie wychylać, masz siedzieć cicho i się nie odzywać.

A wiesz co najlepsze jest w tym wszystkim?

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że jak rozmawiasz z ludźmi o tym systemie, który tworzy nasze życie, to co oni robią?

BRONIĄ TYCH PATOLOGICZNYCH SYTUACJI i bronią tym samym tego systemu, uznając to za zupełną normalność, że tak już musi po prostu być i nie da się inaczej. Uznając za zupełną normalność i oczywistą oczywistość to, że rodzisz się po to, aby zapierdalać w pocie czoła na spłatę kredytu wziętego na własne mieszkanie oraz na to by przeżyć, a system zamiast Ci ułatwiać życie, to Ci je jeszcze go mocno komplikuje, tak abyś zawsze za czymś gonił, nigdy nie czuł spełnienia, ciągle czegoś potrzebował i ciągle do kogoś się porównywał oraz z nim rywalizował.

I dla wielu ludzi taka normalność TO JEST ICH SENS ŻYCIA.

Zobacz jak zaprogramowano ludzi?

 

GODZĄ SIĘ NA WSZYSTKO!

SĄ NA WSZYSTKO OBOJĘTNI

WSZYSTKO MAJĄ W DUPIE

KŁÓCĄ SIĘ ZE SOBĄ

ŻYJĄ W CIĄGŁYM STRACHU I LĘKU.

I tak właśnie ma być. O to chodzi. Taki jest plan.

Jesteśmy w zbiorowej hipnozie. Nawet to, że kwiatki dajesz dziewczynie na Walentynki, a matce na Dzień Matki, też jest efektem tego programowania społecznego. Nie dasz kwiatów matce i dziewczynie w inny dzień, ani kiedy chcesz,  tylko dasz je akurat w te konkretne dni, w których WSZYSCY DAJĄ KWIATY – BO TAK WYPADA i głupio nie dać – teoria dowodu społecznego :):):) Albo jeszcze dajesz kwiatki na przeprosiny, bo tak w filmach romantycznych się zazwyczaj pary godzą :):):)

W innym dniu już nie dajesz – a przynajmniej 99% facetów tego nie robi, tylko w odpowiednich dniach, które zostały kiedyś tam narzucone nam przez system i to się stało już tradycją oraz okazją do zarobienia pieniędzy :):):)

Te dwa głupie przykłady dobitnie pokazują wzorce jakie w ludziach zostały zasianie. Zapewniam Cię, że jest to wierzchołek góry lodowej i nawet nie zdajesz sobie sprawy ile nieświadomie takich zasianych wzorców masz w swojej głowie, które wpływają na Twoje myśli, słowa, czyny, nawyki, decyzje, wybory, gusta, zainteresowania, poglądy oraz okulary poprzez, które patrzysz na świat.

To Cię pcha zazwyczaj w nurt polityczny, z którym sympatyzujesz na końcu, którego jest odpowiednia dla każdego nurtu PARTIA POLITYCZNA wraz z jej liderem lub liderami na czele. Każda partia polityczna ma również swoje media. PIS, PO, Lewica, a nawet Konfederacja. Zobacz ile już w tym miejscu jest podziałów?

Takie mamy środowisko do życia, w którym MY jako ludzkość nie jesteśmy jednością, tylko jesteśmy podzieleni na każdy możliwy sposób – jak się tylko da.

A o co jesteśmy najczęściej podzieleni?

 

Z punktu widzenia duchowości i naszego życia, to o mało istotne pierdoły takie jak podejście do płci, religii,  mniejszości seksualnych czy teraz szczepionek, gdzie przeważnie to te tematy generują głównie WIĘKSZE PORUSZENIE SPOŁECZNE I PODZIAŁY, niż galopująca, inflacja i wzrost cen.

I nie przypadkowo ta tematyka jest w kółko wałkowana w mediach. Nawet jakbyś pooglądał debaty polityczne, to byś zauważył, że punkty sporne są właśnie najczęściej w tych kwestiach, w których kłócą się ze sobą inni ludzie w przestrzeni publicznej oraz wśród znajomych.

A czym są te debaty polityczne? I na czym polegają?

Debaty polityczne są miejscem do kreowania podziałów wśród ludzi. Polegają na niczym innym jak tylko pustym pierdoleniu jednej ze stron razem z drugą. Polegają właśnie tylko na tym. Na niczym innym, niż na dzieleniu ludzi i umacnianiu w nich podziałów. Oczywiście ludzi przed telewizorami, którzy oglądają te debaty, bo one odbywają się w stacjach telewizyjnych, gdzie jedna parta telewizyjna wystawia swojego kandydata i druga partia telewizyjna robi to samo. Czy coś się zmienia po tych debatach?

Absolutnie nic!

Dalej jest tak samo, a Tylko zmienia się przed telewizorem i w głowach ludzi, którzy te bzdury oglądają. A na końcu – już poza kamerami oponenci polityczni zbiją sobie piątkę i pójdą do Mazurka na urodziny chlać razem wódę, a plebs przed telewizorami będzie się wyzywał – NA KOGO TRZA GŁOSOWAĆ W KOLEJNYCH WYBORACH :):))

I ten podział o mało istotne pierdoły TWORZY SYSTEM, w którym żyjemy, bo zamiast skupić się na rzeczach dla nas ważnych, to nasza uwaga kierowana jest na mało istotne tematy – pogłębiające w nas podziały oraz wywołujący w nas różne emocje takie jak np: STRACH.

System oparty jest na strachu:

 

Ten system oparty jest głównie to na STRACHU, ale również i na:

NIEPEWNOŚCI JUTRA, PODZIAŁACH, KONFLIKTACH, ZNIECZULICY, OBOJĘTNOŚCI, OSZUSTWIE, KŁAMSTWU, WOJNACH, AGRESJI, PRZEMOCY, FAŁSZYWOŚCI, ZŁOŚCIU, CHOREJ RYWALIZACJI, ŻALU, LAMENTU, PRETENSJI, ZAZDROŚCI, ZAWIŚCI, KRZYWDZIE, CIERPIENIU, NIENAWIŚCI, ZAWODU I NIESPRAWIEDLIWOŚCI.

I do czego prowadzi odczuwanie stale takich emocji?

Oczywiście, że prowadzi to do niczego innego jak do NISKICH WIBRACJI CIAŁA oraz w dłuższej perspektywie do CHORÓB.

No bo co się dzieje z organizmem człowieka, który przez dłuższy okres czasu ŻYJE W STRACHU, NERWACH, STRESIE, NIEPEWNOŚCI czy AGRESJI?

Zaczyna chorować.

A na choroby co masz?

LEKARSTWA – całą siatę lekarstw na wszystko, które przeważnie leczą, ale nie wyleczą i w wielu przypadkach musisz już je brać do końca życia, tak jak niektórzy ciągle żyjąc w stresie, biorą antydepresanty. Również nierzadko i one wpływają na obniżenie Twoich wibracji. Dodaj do tego niezdrowe jedzenie, alkohol, papierosy, używki, narkotyki i słodycze, którymi ludzie żyjące w stresie czy strachu próbują się wychyllować po stresie i ciężkim dniu, który był ciężki dlatego, że GONIŁEŚ ZA PIENIĘDZMI dla siebie lub za pieniędzmi dla Twojego szefa czy korporacji. Jest to następstwo takiego życia.  I już masz w pełnej krasie wszystko to co obniża Ci wibracje Twojego ciała.

I jak Ty to nazwiesz?

Nazwiesz to wszystko po prostu ŻYCIEM. Samym życiem. I to będzie dla Ciebie całkowicie normalnie, bo tak już przecież musi być.

Po co tu jesteś?

 

Nazwiesz to życiem na niskich wibracjach, gdzie niskie wibracje przenosimy na każdym kroku z jednego człowieka na drugiego. Nazwiesz to po prostu życiem, w którym jest wszystko szybko i na wczoraj!

Szybkie samochody, szybkie jedzenie, szybkie związki, szybkie numerki, szybkie kobiety, szybkie tempo życia, szybka kariera, szybkie pieniądze, gdzie nikt nie ma czasu dla nikogo. Ani dla siebie, ani dla rodziny, ani dla bliźniego, bo CZAS TO PIENIĄDZ, A PIENIĄDZ TO CZAS. 

Nie masz czasu nawet na to, aby pomyśleć o swojej egzystencji na tym świecie i zastanowić się po co tu w ogóle jesteś i jaki jest sens Twojego życia?

Bo chyba nie myślisz, że przyszedłeś tu na świat tylko po to, aby gonić za pieniądzem całe życie, zapierdalać w pocie czoła, po to by gromadzić stertę całkowicie niepotrzebnych Tobie rzeczy – nazywając to dorabianiem się, a potem zdechnąć na jakiś nowotwór, zawał czy udar – zwany chorobą cywilizacyjną – przed emeryturą, którą i tak będziesz miał głodową?

Jak zwał, tak zwał.

Chyba nie myślisz, że przyszedłeś tu na świat tylko po to, abyś kłócił się ciągle z drugim człowiekiem o to co jest lepsze? PIS Czy PO? Tusk czy Kaczyński?

Chyba nie myślisz, że przyszedłeś tu na świat, aby żyć w ciągłym strachu i lęku?

Jeśli tak myślisz, to przerwij czytanie w tym miejscu, bo i tak nie zrozumiesz co chcę Ci przekazać. Nie dam Ci do myślenia, więc szkoda Twojego czasu. Poświęć go na zarabianie pieniędzy, aby utrzymać swój dotychczasowy poziom życia polegającego głównie na konsumpcji, bo jaśnie wielmożni panowie, podnieśli Ci właśnie stopy procentowe, aby żyło Ci się lepiej, a to jeszcze nie koniec :):):) Więc musisz zacisnąć pasa i zapierdalać mocniej :):):)

A sobie?

A sobie również podnieśli, ale pensję o 40%, na które będą szły Twoje podatki. Podatki, których dziwnym trafem nie chcą drukować, tak jak drukują puste pieniądze, które…

Co robią?

Tworzą właśnie inflacje, poprzez, którą podnieśli Ci stopy procentowe. I takim sposobem Twoja rata kredytu, wzięta na dom – czyli jedną z Twoich głównych i podstawowych potrzeb każdego człowieka – wzrośnie.

A co to oznacza dla Ciebie?

Oznacza to dla Ciebie – STRACH I niepokój.

Oznacza to dla Ciebie, że od dziś będziesz musiał jeszcze więcej, dłużej i ciężej zapierdalać :):):), kombinować, stawać na uszach i jajami klaskać, aby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby życiowe, a co za tym idzie?

Jakie emocje będą szły wraz z Twoim zapierdalaniem dłużej i ciężej?

Oprócz strachu, to emocje niepokoju, lęku, strachu oraz niepewności – czyli emocji, które obniżają Ci wibracje ciała

Zobacz jak się to wszystko w jedną całość składa.

Bo przecież w życiu chodzi tylko właśnie o te zapierdalanie i o ten strach. Musisz zapierdalać, aby nie czuć strachu – TYLKO SPOKÓJ, który i tak czujesz zapierdalając :):):) I tak w koło Macieju.

Nie chodzi mi tu o jakąś gloryfikację lenistwa i o to, żeby od dziś każdy kładł lachę na wszystko i nic nie robił, tylko leżał i pachniał. ABSOLUTNIE NIE! To jest też nie dobre. Chodzi mi o to, abyś dostrzegł w jakim patologicznym systemie żyjemy – zwanym naszym życiem, które zostało ułożone w taki sposób, abyśmy na każdym kroku czuli strach, AGRESJĘ, ZŁOŚĆ, WKURWIENIE, PODZIAŁY, ZAZDROŚĆ, IRYTACJĘ, ZAWIŚĆ – czyli niskie wibracje.

I zaczął go zmieniać, a nie bronić – ZACZYNAJĄC OD SIEBIE!

Zobacz!

Skoro i tak i tak drukują puste pieniądze tworzące inflację, to po kiego wała zabierają nam jeszcze do tego nasze ciężko zarobione pieniądze w podatkach nakładanych  na nas na praktycznie na każdym kroku?

Nie mogą tych podatków po prostu wydrukować sobie, a nam chociaż nie zabierać?

I tak drukują pieniądze, więc nie widzę różnicy w tym przypadku, bo skoro można drukować puste pieniądze bez pokrycia, które tworzą inflację – a skoro się to robi nagminnie, to widać, że można, to można również wydrukować puste pieniądze bez pokrycia będące podatkami, które są zabierane ludziom z ich pracy – nierzadko ciężkiej.

A oni co robią?

Nie dość, że drukują puste pieniądze bez pokrycia – czytaj pożyczają, to jeszcze zabierają nam nasze ciężko zarobione pieniądze w różnych podatkach, akcyzach, daninach, opłatach, rachunkach, składkach :):):) I z każdym rokiem jest tego więcej i więcej. Więcej podatków, więcej nowych opłat oraz więcej drukowanych pieniędzy bez pokrycia.

Jakie są dla nas konsekwencje takiej polityki ekonomiczno – finansowej?

Podkręcone tempo życia, by utrzymać dotychczasowy poziom – godny poziom swojego życia, na który człowiek sobie zasłużył swoją pracą lub, do którego się przyzwyczaił.

Wystarczyło tylko nadmuchać wcześniej  dobrobyt – stworzony główni na długu publicznym i przyzwyczajać przez jakiś czas ludzi do wystawnego życia, pełnym konsumpcji, na wysokim poziomie rozpusty i dobrobytu – nazywając to w mediach niczym innym jak BOGACENIEM się Polaków – głównie w oparciu o kredyty.

A potem?

A potem wywołać inflację i podnieść stopy procentowe :):):) – oczywiście, to wszystko jest przez pandemię i w imię walki z nią:):):), a nie przez decyzje polityków :):):) To wszystko wina pandemii :):):) która wybuchła nagle :):) i nieoczekiwanie :):):)

Jeśli nadal twierdzisz po dwóch latach tego cyrku w jakąś pandemię i że w tej sprawie nie ma drugiego dna, to nie czytaj dalej. Zdejmij maseczkę, bo naprawdę Cię uciska :):):) Nie dogadamy się :):) Więc po co masz obniżać sobie i mi wibracje :):):)Komuś zależy, żeby tak było :):):) i jest to związane z wibracjami naszego ciała, które poprzez m.in takie zabiegi są utrzymywane stale na niskim poziomie. Ale to wyjaśnię później i nie w tym blogu. Tutaj postawy jedną kropkę, która za niedługo połączy Ci się z inną. Przynajmniej mam taką nadzieję – jeśli dalej czytasz.

Jeszcze tu jesteś? Jak tak to mam pytanie.

Kto tworzy ten świat?

 

MY LUDZIE – Nie oni, tylko my ludzie! Oni są w mniejszości i tworzą system polityczno – ekonomiczno – prawno – finansowy, w którym żyjemy, ale o tym nie tutaj.

Gdzie nie spojrzysz tam zobaczysz drugiego człowieka emanującego wibracją swojego ciała na określonym poziomie – określonej częstotliwości.

Jest takie powiedzenie:

Ten świat jest piękny, tylko ludzie to kurwy

I teraz moje pytanie brzmi.

Ludzie urodzili się tacy?

Ludzie urodzili się kurwami?

Małe dziecko jest po urodzeniu złe?

Małe dziecko od małego jest pełne nienawiści, agresji, zazdrości, złości czy pychy?

Oczywiście, że nie.

Nikt nie rodzi się, ani DOBRY, ani ZŁY!

Tylko taki się staje z biegiem czasu. Z biegiem czasu wgrania do głowy dorastającego dziecka oprogramowania pod nazwą MATRIX, który w połączeniu z określonym człowiekiem i jego wychowaniem, a właściwie jego brakiem, środowiskiem, w którym się obraca i które chłonie, kreuje to kim jest i jakie ma wartości oraz poglądy w życiu. Wspominałem o tym już wcześnie.

I to sprawia jaki jest w stosunku do drugiego człowieka i jaki dugi człowiek jest w stosunku do niego. To sprawia jakie ma wibracje ciała i jakie wibracje do siebie przyciąga i jakie wibracje daje drugiemu człowiekowi.

Są ludzie, którzy muchy by nie skrzywdzili i jak wyrzucą papierek na trawę, to czują się z tym bardzo źle, że muszą jak najszybciej naprawić wyrządzoną szkodę Matce Ziemi, ale są również różnej maści wykolejeńcy, którzy zgwałcą dziecko, a po wszystkim zrobią sobie tak jak gdyby nigdy nic obiad – nie czując przy tym żadnych wyrzutów sumienia czy skruchy.

Są ludzie wychowani w patologii, będący dobrymi ludźmi, ale są też również osoby z tzw. dobrych domów, którzy bez żadnego poważnego powodu z zimną krwią potrafią zamordować swoich rodziców.

W skali światowej to jest tak naprawdę margines ludzi, którzy potrafią skrzywdzić człowieka za cichy chód po ulicy. W większości przypadków nie ma złych, ani dobrych ludzi, tylko ludzie tacy są jakim im pozwolisz być w stosunku do Ciebie. Ludzie są tacy jaką im stworzysz okazję do bycia dla Ciebie. Zresztą jak się spytasz największego bandyty czy jest dobry czy zły, to jak myślisz?

Co Ci powie?

Oczywiście, że powie Ci, że jest dobry, bo sobie przypomni, że kiedyś staruszkę przeprowadził przez ulicę, a to, że kogoś kiedyś zabił, to nie ważne. Sam przed sobą się usprawiedliwi. Gangsterzy z Pruszkowa mordowali, rabowali, gwałcili, niszczyli, ale można było też ich przyłapać na tym, że potrafili przeprowadzić staruszkę przez jednię. Mieli okazję do bycia dobrymi, to ją wykorzystywali. Jednak, gdyby wiedzieli, że ów staruszka ma w domu pokitrane oszczędności swojego życia liczone w setkach tysięcy, a nawet w milionach złotych, to zapewne nie mieliby oporów, aby ją napaść i okraść – wykorzystując tym samym okazję do bycia złym – kierując się w tym wypadku zyskiem – czyli pieniędzmi.

Zresztą o co toczyły się wojny gangsterskie, w których ginęli ludzie?

Głównie o wpływy oraz terytorium, a co za tym idzie głównie o PIENIĄDZE. Pieniądze, które w dzisiejszym świecie tworzą okazję do bycia dobrym – motywacja jako nagroda, albo najczęściej – do bycia tym złym.

Ludzie są tacy – jakim opłaca im się być w danej chwili być. Opłaca – słowo klucz, bo nie rzadko to jacy ludzie są w stosunku do drugiego człowieka, związane jest pośrednio z pieniędzmi, albo ten temat kręci się wokół nich lub z nimi w tle. Z pieniędzmi, gdyż to one dają w dzisiejszym – podzielonym na wszelkie sposoby i pod każdym względem świecie – możliwości i władzę.

I najlepsze w tym wszystkim jest to, że ktoś sobie je kurwa drukuje w najlepsze z powietrza i potem pożycza je na procent :):):). A Ty jak zrobisz coś podobnego czyli wydrukujesz sobie na drukarce 10 zł by mieć na chleb, to grozi Ci 25 lat więzienia :):):) Nie dla psa kiełbasa. Nie dla Goja, tylko dla panów to. I mówi o tym nawet nasza Konstytucja


Art.  220.  [Równowaga budżetowa]
2. Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa.

Czyli trza pożyczać na procent gdzie indziej, a właściwie u kogoś innego:):):) Więc nic się nie zmieni w Polin, jeśli nie zmienimy tego artykułu zawartego w Konstytucji Kwaśniewskiego – Stolzmana czyli najważniejszej ustawie RP określającej ustrój polityczny, gospodarczy i społeczny.

I w tym miejscu bardzo fajnie wpisuje się cytat Mayer Rotschilda:

Daj mi kontrolę nad podażą pieniądza narodu i nie będzie obchodzić mnie kto tworzy jego prawa

A żeby zmienić Konstytucję  trzeba spełnić chociażby taki warunek jak ten poniżej


  1. Ustawę o zmianie Konstytucji uchwala Sejm większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Serio myślisz, że jest to możliwe w tym systemie polityczno – prawno – finansowym i z posłami oraz senatorami, którzy w dużej mierze są tylko polskojęzyczni – czyli nie mają tego kraju tak naprawdę w sercu?

Naprawdę serio tak myślisz?

Zobacz tylko, że prawie od 30 lat w Sejmie widzisz ciągle te same mordy – z małymi przetasowaniami personalnymi i transferami pomiędzy Sejmem i Senatem, a Spółkami Skarbu Państwa.

Serio myślisz, że z tymi osobami jest to możliwe?

Gdyby mieli coś zmienić, to by już dawno tak zrobili, aby ułatwić Ci życie, a nie ciągle rzucać i kłody pod nogi na każdej płaszczyźnie życia . Taki jest ich plan na nas Polaków, a nie widzimy tego, bo jesteśmy ze sobą na każdym kroku podzieleni. Mówi się, że w Polsce jest bałagan. Nie ma żadnego bałaganu. Jest bałagan, bo ma być bałagan. Ten bałagan ma utrudniać Ci życie do tego stopnia, żebyś nie zajmował się głupotami, bo jeszcze zamarzy Ci się jakaś wolność czy coś w tym stylu. Ty masz zapierdalać, brać kredyty, konsumować i kłócić się z innymi ludźmi, a potem zdychać na starość bez pomocy, mimo iż płaciłeś całe życie haracz pod postacią składek ZUS czy NFZ :):):)

I wiesz co jest najlepsze?

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ludzie w większości przypadków winę za ten bałagan nie obarczają polityków, tylko innych ludzi, którzy na nich głosowali. I właśnie w tym miejscu jeden człowiek kłóci się z drugim o to, że:

-Barany wybierają baranów

Oto przykład pięknej demokracji, która jest iluzją systemu, w którym żyjemy. Demokracji, która jest cyrkiem, gdzie wciska się ludziom to, że ich głos jest ważny i oni mają jakiś wpływ na to kogo sobie wybiorą.

Jak to mawiał Stalin

– Gdyby wybory miały coś zmienić, byłyby zakazane.

Ale teraz weź zasugeruj komuś to, że wybory to jest tylko teatr dla gojów organizowany raz na 4 czy 5 lat, tylko po to aby bydło – bo tak nas nazywają i tak nas traktują się nie buntowało i miało poczucie, że to ONI WYBIERAJĄ SWOICH REPREZENTANTÓW I MAJĄ JAKIŚ WPŁYW na wybory.

Niektórzy liczą bardziej na polityków, niż na siebie. Ja już dawno wiedziałem, że żaden polityk mi nic nie da, tylko muszę sam sobie – dać. Jednak takie podejście też nie było dobre, a wiesz czemu?

Ponieważ wszystko i wszystkich miałem w dupie. Myślałem tylko o tym, aby mi było dobrze i goniłem ciągle za pieniądzem – gimnastykując się na każdym kroku, aby utrzymać swój wysoki poziom życia jaki kiedyś miałem, który wychodził wprost z mojego EGO. Taka postawa też nie jest dobra, kiedy jesteś obojętny na wszystko i wszystkich.

Oczywiście, też nie licz tu na Konfederacje – jako partię „antysystemową, że oni coś tu zmienią jak dojdą do władzy, bo oni doskonale sobie z tego zdają sprawę, że nigdy nie dojdą do niej. Oni nie są od rządzenia, tylko od dzielenia. Takie ich zadanie. A, że pięknie mówią wolnościowe hasła z mównicy Sejmowej, to jeszcze nic nie znaczy. Mówią Ci to co chcesz usłyszeć, a jak przychodzi do głosowania, to przyczynili się do sprzedaży polskich złóż miedzi. Zresztą co to za partia systemowa, która działa w tym systemie?

Dla mnie ŻADNA. I piszę to jako ich były wyznawca, który się na nich zawiódł.

I nie na darmo raptem wszyscy od lewa do prawa zjednoczyli się w imię większego dobra na rok przed wybuchem tego cyrku. Jak tak do tej pory i od wielu lat nie mogli się zjednoczyć i każdy się ze sobą dzielił, ale raptem i zupełnie nieoczekiwanie dogadali się w tych komicznych czasach :):):)

Przypadek?

Nie sądzę :):):) W polityce nie ma przypadków.

Dobra włożyłem już wystarczają kij w mrowisko i zaraz zlecą się psychofani rebe browna, bosaka czy korwina i z tego długiego bloga wyciągną nie to co dobre, tylko akurat to co złe – czyli to w czym się nie zgadzamy ze sobą :):):)

Podobnie jest z politykami i ich debatami politycznymi, które dzielą ludzi, a nie łączą. Politycy nie skupiają się na tym CO ICH ŁĄCZY ze stroną przeciwną, aby połączyć również ludzi przed telewizorami, tylko zawsze skupiają się na tym CO ICH DZIELI. Bo chodzi tutaj o podziały. Oni mają kreować podziały poprzez środki masowego przekazu, a od rządzenia, to jest ktoś inny.

Czym są pieniądze?

 

Wszystko na tym świecie kręci się wokół pieniądza i na jego tle. Same pieniądze nie są, ani dobre, ani nie są złe. Są tylko nośnikiem możliwości i władzy jaką dają.

A wiesz czemu są nośnikiem możliwości i władzy?

Bo ludzie – PODZIELENI MIĘDZY SOBĄ LUDZIE sami temu kawałkowi pierdolonego papierka nadali wartość. Ludzie sami na to pozwolili, aby pieniądz dawał możliwości oraz władzę. Ludzie sami pozwolili na to, aby pieniądz nimi rządził i postawili go wyżej, niż drugiego człowieka. Gdyby ludzie byli jednością, to pieniądz straciłby na znaczeniu. Dalej byłby środkiem ułatwiającym wymianę dóbr i usług i tylko tym do czego pierwotnie został stworzony.

Jednak z biegiem czasu ludzie zaczęli się dzielić między sobą, albo ktoś ich w sprytny sposób zaczął dzielić, że pieniądz zaczął zmieniać swoje znaczenie, ale TYLKO W GŁOWACH LUDZI.

Czemu?

Bo tak zostali nauczeni, tak zostali wychowani i tak podzieleni między sobą m.in przez polityków. W dzisiejszym świecie nie ma nic za darmo. Za wszystko płacisz. Nawet kurwa za swój grób i pogrzeb. Tak zostałeś nauczony, tak zostałeś wychowany, tak zostałeś zaprogramowany, że staje się to dla Ciebie oczywistą oczywistością i normalnością, na którą się godzisz i z którą nie dyskutujesz. Po prostu tak było, tak jest i tak ma być.

A wiesz czemu tak jest?

Bo właśnie w takim środowisku życia przyszło nam żyć. Urodziliśmy się w świecie konsumpcji, kredytów, szybkiego tempa życia gdzie nasz czas połączony jest z pieniędzmi, a pieniądze ze szczęściem – a właściwie jego imitacją.

A myślisz, że to tak łatwo nauczyć dziecko podejścia materialistycznego do życia?

Nie tak łatwo, bo to się będzie kłóciło z jego sumieniem oraz człowieczeństwem. Małe dziecko nie rodzi się zepsute i nie tak łatwo jest też je zepsuć. Jest to proces.

Dlatego też co się robi?

  • Utrudnia się życie jego rodzicom – tym pracującym rodzicom i ich czas łączy się z pieniędzmi na tyle, aby już nie mieli tego czasu dla swojego dziecka, ponieważ muszą gonić za pieniądzem i lepszą przyszłością dla ich pociechy.

 

  • Rozpuszcza się patologię socjalami, która mając nadmiar wolnego czasu – dzięki socjalom, pożytkuje go nie na opiekę nad dzieckiem, ale na chlanie wódy i wszczynanie awantur domowych. Dziecko wychowywane w takich warunkach jest agresywne, a w dodatku kreuje się podział w społeczeństwie na tych, którym się zabiera i na tych, którym się daje. Na biednych i na bogatych.

 

  • Uderza się w model rodziny oraz w relacje damsko – męskie, poprzez kastrację mężczyzn, która bardzo często doprowadza do tego, że wiele kobiet wychowuje dziecko samotnie – bez męskiego wzorca.

I takie dziecko zostaje tak naprawdę pozostawione same sobie. A wtedy jest już łatwe do modelowania jego EGO, więc kto je wychowuje?

Już to pisałem we wcześniejszych blogach, ale się powtórzę. Wychowuje takie dziecko bajki, programy telewizyjne, ulica, muzyka, teledyski, Youtube, Gale Freak – Fightowe, Ekipy, Teamy – X, media społecznościowe, przedszkole, szkoła, rówieśnicy. Oczywiście z odpowiednim przekazem, który kręci się wokół materializmu, konsumpcjonizmu, przemocy, agresji oraz pieniędzy, które są gdzieś z boku lub w tle tego wszystkiego.

Pamiętam jak w podstawówce – miałem wtedy 10 lat, moja wychowawczyni zorganizowała wycieczkę szkolną do Kopenhagi na kilka dni.

Zorganizowała?

Planowała zorganizować. Widać było, że to jej bardzo zależało na tym, aby tam pojechać. Dlatego też poświęciła na to lekcje historii i godzinę wychowawczą, aby nam – 10 letnim dzieciakom, pierdolić smuty o Legolandzie. Jednym słowem sprzedawała nam tą wycieczkę, niczym akwizytor sprzedaje garnki i pościele starym babom na pokazach. Nie ukrywajmy, ale była w tym dobra i nakręciła mnie do tego stopnia, że zacząłem opowiadać matce o tym, żeby pozwoliła mi jechać na tą wycieczkę. Jednak problem polegał na tym, że moich rodziców na tamten moment nie było stać wywalić takiej sumy pieniędzy. Dokładnie nie pamiętam ile wynosiła ta kwota, ale skoro moich rodziców nie było stać, aby ją opłacić, to rzeczywiście cena musiała być zaporowa. Nie pochodziłem, ani z biednej rodziny, ani z bogatej. Typowa klasa średnia, gdzie mama była nauczycielką, a tata zwykłym kierowcą – na tamten czas autobusu. Do tej pory jeździłem na wszystkie szkole wycieczki i brałem udział we wszystkich szkolnych i klasowych imprezach, które wymagały opłat. Jednak tym razem cena była nie do udźwignięci dla moich rodziców, więc co zrobili?

Powiedzieli – NIE!

No i tutaj się zaczęło, ponieważ ja bardzo chciałem pojechać na wycieczkę szkolną, gdyż zacząłem myśleć o moich kolegach, którzy na nią pojadą, a ja nie. Już w tym miejscu zacząłem się do nich porównywać. Zaczynałem przez to czuć się gorszy, a także zacząłem zazdrościć tym, których rodzice na nią puścili. Nie rozumiałem jeszcze wtedy, że moi rodzice nie mają pieniędzy. Nie rozumiałem, bo dotychczas jeździłem na wszystkie wycieczki szkolne, a tu nagle słyszę od rodziców – NIE.

Ostatecznie ta wycieczka nie doszła do skutku. Czemu?

Nie doszła do skutku, ponieważ na 35 osób w klasie, pieniądze zapłaciło tylko 12 osób i to było stanowczo za mało, aby ta wycieczka mogła się odbyć. Moja wychowawczyni nie pomyślała również, że kogoś może na nią nie stać i jak było widać po wpłatach, nie stać było większość klasy. Nie była to szkoła prywatna, tylko chodziliśmy do szkoły publicznej, gdzie były dzieci z całego przekroju społecznego. Te biedne, klasa średnia jak ja, ale również i te bogate. Mogła przewidzieć, że tak może być, ale jednak kierując się własnym EGO nieświadomie nas podzieliła ze sobą.

W jaki sposób?

Otóż te 12 osób, których rodziców było stać na tą wycieczkę, również nie rozumiała tego, że ich kolegów z klasy mogło na to nie stać. Mało tego! Mieli pretensję o to, że przez nas nie pojechali na wymarzoną wycieczkę do Legolandu. Wychowawczyni też lekkiego zajebała focha z tego tytułu i widać było, że również miała jakiś żal o to, że  ta wycieczka nie doszła do skutku.

Co było potem?

Na efekty tego podziału nie było trzeba czekać długo. Pierwsza, lepsza, konfliktowa sytuacja podczas gry w piłkę na WF – ie pokazała ten podział na:

BIEDNYCH / BOGATYCH, LEPSZYCH / GORSZYCH

I ten podział uderzał w EGO małego dziecka JEGO DUMĘ, JEGO GODNOŚĆ w taki sposób, że u jednej osoby generował emocje pychy, a u drugiej poniżenia i zazdrości. Właśnie od tego momentu, kiedy zaczęliśmy się między sobą kłócić, to zaczęły pojawiać się epitety w stylu:

-Ty biedaku

Druga strona czując się urażona, nie pozostawała obojętna i również przystępowała do ataku – nierzadko tego fizycznego. I wibracje takich osób zostały diametralnie obniżone. Przypominam, że był to rok 95′. W moim małym miasteczku dopiero pierwsze sklepu firmowe – Adidasa, Nike, Pumy, Reeboka, Big Stara, Wranglera, Mustanga, Lee, Levi’s – a, zaczęto otwierać odpowiednio w 96′, 97′,98′ roku.

Potem podział przybierał formę na tych, KTÓRZY MAJĄ i TYCH KTÓRZY NIE MAJĄ.

Pamiętam jak wyśmiewano się z butów i zaczęto rywalizować o to – kto ma nowszy i droższy model kupiony przez rodziców. Już w tym latach zaczęła się taka chora materialna rywalizacja, pomiędzy nami o ubrania. Potem doszły komputery, potem doszły telefony, a pod koniec liceum kozakiem w klasie był ten kto miał malucha.

A teraz jest jeszcze bardziej przejebane, ponieważ za moich czasów wszystko szło etapami, a teraz?

Teraz 10 letnie dzieci chodzą w designerskich ciuchach, mają iPhony i komputery, więc poprzeczka jest już z góry postawiona bardzo wysoko. I przez ten materializm dzielą się między sobą na to, KTO MA i KTO NIE MA. Ten kto ma zaczyna mieć potrzebę chwalenia się, ponieważ chce, aby koledzy mu zazdrościli, ponieważ chce się od nich poczuć LEPSZY, a ten kto nie ma będzie miał odczuje zazdrość, która może przerodzić się w złość i agresję, ponieważ poczuje się GORSZY.

A czyja to wina?

W większości rodziców, którzy swoje bogactwo na pokaz, przenoszą na swoje dzieci, po których widać – JAK TO SIĘ IM TO NIE POWODZI w życiu.  Widać to po dzieciach, którzy zamiast miłości rodziców mają wepchany pusty materializm do głowy już od małego, ponieważ ich rodzice nie mają czasu dla nich, gdyż muszą na ten materializm zapierdalać. A tylko dlatego, że rodzice kierując się troską dziecka, nie chcą, aby ono czuło się w żaden sposób gorsze od swoich rówieśników. I właśnie w taki sposób nakręca się ta chora spirala, gdzie już od małego rywalizujemy ze sobą na materialne rzeczy, takie jak buty, telefony, komputery, ciuchy oraz oczywiście na oceny, chcąc dorównać koledze z klasy.

Rywalizujemy?

To rodzice rywalizują między sobą na swoje pociechy, które są ich wizytówką. Nie rywalizujemy na dobroć serca oraz dobrych uczynków dla drugiego człowieka, tylko na to KTO MA I ILE MA, bo przecież to określa kim kto jest. I to kreuje podziały w ludziach oraz niskie wibracje.

Idealny przykład, yo poniższy twitt niejakiego Wasilewskiego – wielkiego burżuja i promotora bokserskiego, który lizną tam trochę high – lifu i filozofa zgrywa oczywiście co robiąc?

Dzieląc ludzi na LEPSZYCH I GORSZYCH, MĄDRYCH I GŁUPICH.

To jest to o czym piszę! Idealnie podsumowane! Idealny podział społeczny, którego wyznacznikiem są pieniądze i o zgrozo – WYKSZTAŁCENIE ha ha ha ha ha

A czym, że jest te wykształcenie?

Wykształcenie jest przeciwieństwem wiedzy. Tym samym co pieniądze. Czyli kawałkiem pierdolonego papierka, któremu ludzie nadali wartość bo ich SYSTEM tak wychował oraz tak nauczył. Te całe profesóry, doktóry, wielcy wykształceni z wielkich miast, którym system popodsuwał odpowiednie książki napisane przez równie zaprogramowanych ludzi, które kazał im wkuć na pamięć metodą zakuć i 10 x powtórzyć, a potem jak pięknie i bez zająknięcia powtórzą wykute regułki, to dał im ten kawałek papierka zwany dyplomem.

Tak mój drogi

Tak wygląda zdobywanie wykształcenia, które różni się od zdobywania wiedzy. Możesz mieć milion dyplomów, a i tak będziesz głupi. Zresztą samo słowo wykształcenie co oznacza? WY – KSZTAŁCIĆ. Czyli nadawać czemuś kształt. Inaczej można użyć słowa – modelować :):):)

P.S

Jak podoba Ci się to co robię i chcesz mnie wesprzeć, ponieważ daję Ci do myślenia, to możesz przelać mi na piwo lub kawę klikając w poniższy link:

Postaw mi – MAŁĄ CZARNĄ

Co prawda amerykańskim żołnierzem to ja nie jestem, ale będzie mi bardzo miło, że mnie w taki sposób doceniłeś. Będzie na serwer, domenę i autoresponder oraz na rozwój strony. Będzie też na moją motywację :):)

 

 

 

5/5 - (1 vote)
Pokaż więcej

15 Komentarzy

  1. Przeglądam Twoje blogi od czasu starego forum. Bardzo ciekawa jest transformacja Twojej osobowości od pieniędzy i sukcesu do życia duchowego. Czym się teraz TYAB zajmujesz? Dalej polityka? Mam wrażenie, że tam jest masa negatywnej energii. Czy da się egzystować w bagnie zachowując bogactwo duchowe? Z przyjemnością przeczytałbym na ten temat bloga. 🙂

    Pozdrawiam!

    1. Polityka to tak z boku jako obserwator i nic więcej.
      Praca – dom – praca :):) Tym się zajmuję :):) Jednak zupełnie inaczej patrzę na pieniądz, na dom oraz na pracę :):)

  2. Widzę żę ktoś tutaj czytał Hawkinsa :3
    Sam stosuję technikę uwalniania (staram się bo mam dużo wypartych emocji)

  3. Tyab, przeczytawszy większość artykułów na tej stronie dochodzę do jednego ale jakże ważnego wniosku.

    To co piszesz w swoich blogach jest jakimś mało uporządkowanym zbiorem sprzeczności.

    Aby nie być gołoduposłownym podam przykład, którego jakoś specjalnie głęboko szukać nie trzeba.

    W jednym z artykułów z końca 2017 roku, w którym określasz swoje stanowisko odnośnie szacunku do samego siebie podajesz sytuację, w której jakiś gość prowokuje Cię komentarzami w Twoją stronę a Ty wtedy wymierzasz mu sprawiedliwość ciosem w zęby i ewidentnie dajesz do zrozumienia, że tak się powinno postępować.

    Trzy miesiące później w blogu o niemalże identycznej tematyce przytaczasz niemalże identyczną sytuację. Jednak teraz to co wypada zrobić to już olać sytuację i zachować zimną głowę no bo co Ty będziesz się wdawał w dyskusję z jakimś półmózgiem.

    Koniec 2017 -> daje gościowi w mordę bo mnie prowokuje -> to jest dobry model zachowania

    Początek 2018 -> olewam gościa, zachowuje zimną głowę -> to jest dobry model zachowania

    Takie rady i zasady życiowe można rozbić o kant dupy za przeproszeniem.

    Mam nadzieję, że odpowiesz na ten komentarz a Twoi czytelnicy zastanowią się głęboko w duchu czy Twoje rady robią więcej szkody czy pożytku.

    Pozdrawiam

    1. Możesz dokładnie podać mi linka do tych wpisów, żebym je jeszcze raz przeczytał, bo serio nie pamiętam o jaką sytuację Ci dokładnie chodzi. Chce spojrzeć szerzej na kontekst. Bo wszystko zależy od kontekstu. Chce zobaczyć na jakich przykładach życiowych się opierałem, to po pierwsze.

      Po drugie, liczy się też prawidłowa interpretacja. Raczej wątpię, że gdziekolwiek pisałem, żeby reagować agresją na pierwszy lepszy, krzywy komentarz skierowany w naszą stronę przez pierwszą lepszą, obcą nam osobę.

      Wątpię?

      Na 10000% tak nie było, a jak to w taki sposób zrozumiałeś, to prawdopodobnie zrozumiałeś mój przekaz źle.

      Może coś ja źle napisałem? W taki pokraczny sposób, że tak to mogłeś zinterpretować? Nie wiem. Nie wykluczam tego. Pisarzem nie jestem.

      Najlepiej by było jakbyś napisał o jakie blogi – fragmenty Ci chodzi.

      Teraz jedynie mogę się domyśleć, że zapewne chodziło mi o to, że czasami w życiu człowiek dochodzi do ściany, gdzie po prostu nie ma już wyjścia i czasem – jedynym wyjście jest danie po prostu w zęby jak ktoś Ci za bardzo już wszedł na głowę i nie chce zejść z niej.

      Na ogół najlepszym wyjściem jest unikanie półgłówków i otaczanie się normalnymi ludźmi. Jednak są takie sytuacje w życiu, że tego się po prostu nie da zrobić. Kiedyś pracowałem przy „robotach drogowych” z nieciekawym elementem, który widząc człowieka cichego i spokojnego próbował wejść na głowę na różny sposób – najczęściej nieprzyjemnymi komentarzami, krzykami, docinkami, chamstwem, itd…

      Czy mogłem ich olać?

      NIE, nie mogłem, bo byłem zmuszony z tym elementem pracować – czyli przebywać, przymuszony w jednym „towarzystwie”. W normalnej sytuacji olałbym takie towarzystwo, albo dobrałbym sobie znajomych w taki sposób, żebym nie miał z tym problemu. Jednak w miejscach takich jak – SZKOŁA, PRACA czy jakieś większe grono znajomych – po prostu się nie da tego zrobić. I w tym przypadku też się nie dało. Jedynym wyjściem byłoby zmienienie pracy, ale to też nie jest wyjście, bo nie można całe życie uciekać w taki sposób za każdym razem, kiedy na swej drodze życia spotkasz półgłówka, chowasz głowę w piasek, zmieniasz pracę, szkołę, bla, bla, bla. Czasem nie da się tego zrobić albo czasami nie jest to takie proste i oczywiste.

      W inteligentny sposób – samą rozmową też w tym wypadku – z tymi ludźmi – nie dałoby się tego rozwiązać, ponieważ mogłoby być tylko gorzej. Jedynym wyjściem w tym wypadku – I TAKICH PRZYPADKACH było / jest – POSTAWIENIE SIĘ takiej osobie.

      Przytaczasz dwie niby takie same sytuacje. Piszesz NIEMAL IDENTYCZNE, ale to czy jest to – niemal identyczna sytuacja – DECYDUJE KONTEKST, którego Ty nie przytaczasz. To czy jest to niemal identyczna sytuacja decyduje to czy ” JESTEŚ Z TĄ OSOBĄ ZWIĄZANY w jakiś sposób na dłużej POPRZEZ MIEJSCE / WSPÓLNY INTERES, które was ze sobą wiąże.

      Czym innym jest postawienie się na ulicy pierwszej lepszej osobie, która mnie zaczepiła, a czym innym jest postawienie się koledze w klasie, który mnie gnębi. W pierwszym przypadku należy OLAĆ – jak jest to tylko możliwe, a w drugim przypadku niestety NIE DA SIĘ TEGO ZROBIĆ tak łatwo, ponieważ jest się na przebywanie z tą osobą – SKAZANY.

      Więc przytocz może pełne nazwy bloga lub pełne nazwy przytaczanych sytuacji, a nie skróty myślowe, z których NIC DLA MNIE NIE WYNIKA – Brakuje kontekstu jako całości.

      Prawdopodobnie przytaczasz jakieś fragmenty rzucane luzem na bloga z mojej książki PRAWO WZAJEMNOŚCI – Twoja Instrukcja Obsługi Ludzi.

      Być może przytaczasz jakieś stare blogi, które pochodzą z pewnego forum na którym kiedyś się udzielałem pod pseudonimami BAYT / TYAB. Był okres, że nie miałem o czym pisać, więc przeniosłem hurtowo moje stare blogi na D.C.D.M. To blogi z lat 2012 – 2014, a historie tam przytaczanie niekiedy pochodzą jeszcze przed 2010 rokiem. Dziś mamy 2022 więc inaczej już patrzę na moje blogi pisane lata temu. Inaczej nawet patrzę nawet na moją książkę, którą dziś napisałbym już zupełnie inaczej.

      Jednak myślę, że chyba Ci jednak chodzi o „fragmenty”, „kawałki” mojej książki, które tutaj umieszczałem i stąd może być taka rozbieżność i zmiana zdania. Jednak po przeczytaniu całej książki, doszedłbyś już do właściwych wniosków. Widzę po pytaniu, że jej nie masz :):):):)

      I tak!

      Każdy powinien sam wziąć do serca to co z nim rezonuje, a nie ślepo kierować się wskazówkami jakiegoś gościa z internetu.

      Piszesz coś o zbiorze sprzeczności, a zbiór to jakaś duża ilość jakiś elementów, a tymczasem przytaczasz jedną sytuację, którą dokładnie nie przytoczyłeś, tylko bardzo ogólnikowo.

      Ten blog jest zbiorem blogów oraz moich przemyśleń z całego mojego życia, którymi miałem ochotę się pochwalić. Jak pisałem wcześniej są to blogi również z forum na którym kiedyś się udzielałem – jeszcze przed 2014 rokiem, a mogłem dodać je na D.C.D.M w 2018. To od czytelnika zależy co bierze do swojego serca i co z nim rezonuje.

      Od siebie mogę napisać, że na moje blogi pisane przed 2020 rokiem – patrzę już zupełnie inaczej. Szczególnie na tematykę związaną z pieniędzmi. Tutaj wywrócił mi się światopogląd o 180 stopni. W relacjach z ludźmi również mi się pozmieniało, ponieważ kiedyś podchodziłem do życia bardziej egoistycznie skupiając się tylko na sobie, że to ja jestem najważniejszy, a dziś skupiam się na drugim człowieku.

      Czy to jest dobre?

      I tak i nie. Z jednej strony dobre, ale z drugiej strony trzeba być w takim podejściu do drugiego człowieka bardzo UWAŻNYM.

      Nie będę teraz wszystkich blogów prostował, bo coś mi się pozmieniało i dziś podchodzę do jakiejś sprawy zupełnie inaczej, niż kiedyś.

      Są tutaj też blogi pisane przez inne osoby, które miały swego czasu konto na D.C.D.M, więc niekoniecznie akurat ja mogę być autorem takiego wpisu i to od czytelnika powinno zależeć jaką drogę wybierze.

      Jak sama nazwa wskazuje DAM CI DO MYŚLENIA, ma dawać do myślenia, a nie być jakąś sztywną regułą postępowania w życiu.

      I wybacz, ale nie mam czasu nic tu porządkować. Nawet nie mam ochoty prowadzić już tego bloga, a co tu mówić o jakiś porządkach :):):)

    1. Skoro już się mi tu wypróżniłeś w komentarzu, to powiedz – wypunktuj z czym się w tym wpisie nie zgadzasz, co cię boli? – jeśli oczywiście potrafisz napisać coś konstruktywnego i coś więcej, niż – ja pierdole. A jak nie to idź robić kupę gdzie indziej i liczę, że już więcej tu nie zajrzysz.

      Pozdrawiam

      P .S

      I nie pisz do mnie stary, bo kolegami nie jesteśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button