Atrakcyjność

Charakter i Socjal społeczny czyli kilka słów o Twoich znajomościach

pon., 2016-08-15 13:08 — TYAB

Stary blog, jeszcze z 2016 roku. Jeszcze wtedy udzielałem się na największym forum dotyczącym uwodzenia kobiet na którym się kiedyś udzielałem.

Myślę, że mocno dam Ci do myślenia.

Wyobraź sobie, że wchodzisz np: do klubu gdzie jest kolejka, a Ty wchodzisz bez niej i zbijasz pionę z bramką. Dodatkowo wchodzisz tam na sportowo ubrany, kiedy wszyscy odstawieni są w cichy na które wydali całe swoje wypłaty..

Siadasz na loży VIP, która jest zarezerwowana specjalnie dla Ciebie i co chwila ktoś do Ciebie podchodzi, aby się z Tobą przywitać, zbić pione, pogadać. Tak właśnie mniej więcej wygląda Twój „socjal”, dzięki, któremu masz dodatkowe „przywileje” typu, jak wejście na sportowo w miejsce, gdzie inni nie mogą. 

Jak myślisz czy taki „socjal” jak opisałem powyżej zbudujesz tylko i wyłącznie dzięki „ładnej buźce” oraz „pieniądzom”?

Hmm…

Tak się zastanowić to w pewnym sensie tak. Jak jesteś bardzo atrakcyjną kobietą, to będziesz miała ten socjal, bo każdy facet w okolicy będzie Cię „kojarzył”, jak jesteś wziętym modelem z rozkładówek, który ma sesje w Mediolanie, Paryżu, Nowym Jorku, Tokio, Moskwie, Singapurze, to masz ten socjal, za którym stoi tak naprawdę cały Twój sukces.

Jak masz „hajs”, bo jesteś bogaty z domu to też jesteś „znany”. Każda szkoła ma kilku takich gości, którzy są znani z tego, że są tylko synami bogatych i wpływowych rodziców. Zachodzi tu zjawisko znane w psychologii jako „zjawisko aureoli” czyli „hajsy”,”wpływy” rodziców spływają na dziecko. To tak jak z córką byłego Premiera Donalda T.

(Mam nadzieje, że kiedyś zobaczę nagłówki gazet z tak, skróconym nazwiskiem)

Kasią Tusk. Ona jest znana z tego, że jest córką Donalda i z niczego więcej, tak samo jak kiedyś nauczyciele obchodzili się jak z jajkiem z dziećmi lekarzy, sędziów, prokuratorów, dyrektorów, którzy byli „znani” lokalnie.

Jednak jak to pisał Bukowski, Stary świntuch, Ojciec Chrzestny alkoholizmu:

„Odziedziczona zamożność jest chorobą, odbiera nam charakter, bo nigdy nie musimy udowadniać, że go mamy”.

Czegoś tu brakuje, a brakuje właśnie tego CHARAKTERU. Charakteru nad, którym trzeba codziennie pracować, a o tym jakoś o tym głośno się nie mówi.

Wiesz w tym całym „socjalu” to też nie chodzi o to, żebyś tylko zbijał te „piony” w klubach i ze wszystkimi w mieście był na „cześć”. Chodzi mi całkiem o coś głębszego. Bo widzisz możesz ze wszystkimi zbijać „piony”, ale jak przyjdzie co do czego, to np: nikt nie odwiedzi Cię w szpitalu.

Swego czasu ja w moim mieście znałem można powiedzieć wszystkich. Jak wyszedłem na miasto, to co chwila machałem „cześć” przejeżdżającym samochodom. Co chwila jakiś samochód zatrąbił. Co chwila ktoś machnął po drugiej stornie ulicy, co chwila jakiś najebus idący z browarem w ręce, rzucał się na szyję mówiąc:

-„Ziooooom kiedy pijemy”?

Kiedyś przyjechała do mnie koleżanka z innego miasta i wyszliśmy sobie w weekend na spacer to powiedziała- „widzę, że znasz sporo osób…”.

Tak zgadza się znałem sporo osób, a moja znajomość z nimi ograniczała się tylko do „kiwnięcia” głową lub machnięcia ręką. Tylko tyle. Czy to jest socjal?

Chuj z takim socjalem, bo gdybym poprosił o pomoc lub przysługę tych wszystkich osób to 95% osób jak nie więcej na tamtą chwilę by mnie po prostu olała. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie taki „socjal” nie interesuje, gdzie znam 1000 osób. Bo prawda jest taka, że znasz 1000 osób, masz 1000 na fb, ale tak naprawdę w praktyce to wychodzi, że nie znasz nikogo. Jesteś sam jak palec. Mimo, że znasz 10000 osób, to kurwa jesteś samotny.

Z ust mojej koleżanki padło bardzo ważne słowo z punktu widzenia tego „socjalu”.

Powiedziała:

-„Widzę, że znasz sporo osób…”.

No i tutaj dodam coś od siebie.

Problem nie polega na tym, ile ty osób znasz…tylko ile osób zna Ciebie…. To po pierwsze, a po drugie, wiesz może Cię bardzo dużo osób znać, bić z Tobą piony, walić lufy na imperkach, klepać po plecach, ale ogólnie będziesz dla nich tylko pajacem.

Może Cię znać bardzo dużo osób i jak będziesz wchodził do lokalu, to będą mówić ukradkiem- „ooo przyszedł ten frajer co…”.

W sumie to jebać to co będą mówić, bo ludzie zawsze będą gadać, jednak chcę Ci uświadomić, że socjal ma dwie strony medalu. Możesz być znany, lubiany, lecz w oczach innych osób przegrany i nieszanowany,

albo

będziesz znany i szanowany.

Specjalnie opuściłem słowo LUBIĆ bo to, że ktoś Cię będzie lubił, nie oznacza, że będzie szanował. Może ktoś nie darzyć Cię sympatią, ale będzie Cię szanował. I taka osoba może powiedzieć o Tobie różne brzydkie słowa typu:

„o przyszedł ten chuj, fiut, skurwiel”, jak wejdziesz gdzieś do pomieszczenia, ale nigdy nie powie- „o to ta ciota, frajer, cipa…”, a jak to powie to szybko podświadomość wyśle mu SMS-a, że te słowa będzie mówił z kupą w gaciach, a jego głos będzie się łamał.

To, że ktoś Cię lubi to bardzo fajnie, ale musi dodatkowo Cię szanować i na szacunku do Twojej osoby należy zacząć BUDOWAĆ SOCJAL.

Sympatia jest bardzo ważna, ale liczy się jeszcze szacunek. To tak jak na dworze królewskim błazna wszyscy lubią, bo on zabawia króla, ale to król podejmuje decyzje.Króla można nie lubić, ale ma się do niego szacunek.

Popatrz na dwie osoby: Bronisław Komorowski, Ryszard Petru, Rafał Trzaskowski, Piotr Misiło i Donald Tusk. Na wszystkich z nich wiesza się psy

(i słusznie)

Jednak to jeden z nich jest „błaznem”, a drugi „królem”. Jeden i drugi zapracował na to swoim wizerunkiem. Tuska mnóstwo osób nienawidzi, określa go różnymi epitetami, ale nigdy nie takimi jak Komorowskiego czy Petru, z których internety po dziś dzień mają nietęgą bekę tak jak z Kwaśniewskiego. To taki przykład, który wpadł mi do głowy, aby uzmysłowić Ci o co mi chodzi.

Kiedyś mój „kolega” stał na bramce w jednym z bardzo popularnych lokalów. Znaliśmy się z osiedla od dziecka. Zawsze jak go mijałem była piona, śmiechy, chichy, żarty-żarciki, podśmiechujki. Był to okres co miałem zero kasy praktycznie. Więc podszedłem do niego najebany i chciałem, aby mnie wpuścił za darmo.

Wpuścił mnie, ale zanim to zrobił to pożartował sobie ze mnie, pośmiał się, pokręcił głową mówiąc

-„oj tyab, tyab,tyab…”.

Ja najebany-uhahany wszedłem do lokalu, a znajomym powiedziałem, że wszedłem bo

znam bramkarza…,

a prawda była taka, że wszedłem bo wziąłem go na śmiech i litość . Można i tak.

Dziś sytuacja inaczej wygląda. Znam bardzo dobrze właściciela jednego z lokali i wchodzę sobie jak do siebie do domu.

Prawie nikt nie rodzi się z socjalem… no chyba, że jesteś synem/córką rodziny królewskiej.

Prawie nikt nie rodzi się z tym „socjalem”, tylko socjal się wyrabia głównie swoim charakterem. To od Ciebie zależy czy wyrobisz sobie ten socjal z szacunkiem do Twojej osoby, czy nie. Możesz mieć pieniądze tatusia i mieć socjal np: wkupując się w „nowe znajomości”. Mając pieniądze, owszem będziesz miał pełno znajomości. Niestety bez charakteru, nie będziesz miał szacunku, a te znajomości po prostu kupisz.

Kiedyś za małolata w nasze towarzystwo chciał się wkupić pewien bananowy dzieciak, który ewidentnie do nas nie pasował. Oj codziennie był golony z pieniędzy na browary, ziółko, imprezki, szamę itd.

Innymi słowy:

Aby mieć ten „socjal” musisz mieć ten charakter. Wiesz nikt nie chce utrzymywać znajomości z jakimiś ciotami na dłuższą metę. 

A osoba, która ma ten „socjal” charakteryzuje się tym, że to inni ludzie zabiegają o jej towarzystwo. Osoba, która ma „socjal” oparty na szacunku, charakteryzuje się tym, że np: w klubie siada sobie wygodnie w loży, a to inne osoby, przychodzą do niej się przywitać i porozmawiać. Mój „socjal” charakteryzował się tym, że to głównie ja, leciałem np: w klubie z ręką, od gościa do gościa i się z nimi witałem i tam zagadałem.

Raz nawet dostałem ST w związku z tym od kobiety, która powiedziała:

– „Czemu Ty ciągle pierwszy cześć wszystkim mówisz…”.

Oczywiście nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o to, żebyś siedział jakiś naburmuszony i czekał, aż ktoś podejdzie i się przywita, ani o to żeby pierwszy się nie przywitać z kimś, ale niech da Ci do myślenia to, że osoba, która lata od prawa do lewa po ludziach z ręką szuka tak naprawdę jakby akceptacji u nich i wita się z ludźmi, którzy w gruncie rzeczy mają na niego wyjebane tak naprawdę.

Innymi słowy, abyś mnie dobrze zrozumiał, bo te forum ma tak, że za bardzo się tu analizuje każde wersy;).

Wiesz kiedyś byłem na imprezce, na której pojawił się pewien „chłopak”. Znałem go , tyle o ile, takie zwykłe cześć i machnięcie ręką na ulicy, nic więcej. Gdy tylko go zobaczyłem, wstałem i szybko zacząłem lać mu miarę i lecieć jak pies z tymi miarkami by przywitać Pana i się kurwa z nim napić, jakby ta osoba miała wielki wpływ na moje życie i była samym Papieżem, a potem zaprosiłem go prawie, że ceremonialnie do stołu.

Obniżyłem tym samym swoją wartość, a jego podwyższyłem i tym samym podbiłem jego socjal. Kobiety jak to widziały, to widziały dwie osoby: niewolnika i króla. Po imprezce ja pojechałem do domu, a król dalej pił by potem skomentować moją osobę mówiąc:

-„Tyab, to ciota” .

Pisze Ci to, ponieważ jak wspomniałem, abyś aż tak nie pajacował. Tak naprawdę to ja tej osobie zrobiłem socjal, a nie sobie, a ta osoba tego nie doceniła. Skąd taka paziowata postawa się wzięła?

Cóż z mojego charakteru. Był to okres kiedy byłem na kolanach jak niewolnik…

Na Twój socjal wpływają różne rzeczy. Twoje sukcesy, Twój wygląd, To kim się otaczasz, pieniądze-też i owszem, nie ma co ukrywać, że pomagają, Twoja postawa/zasady życiowe, ale wszystko i tak zamyka się w słowie CHARAKTER.

Jak pisałem wcześniej Twój charakter ma wpływ na Twój wygląd. Sukcesy osiągasz głównie swoim charakterem, niczym innym. Możesz osiągnąć w dzisiejszych czasach szybki i tani sukces np: wysrać się i zjeść gówno. Sukces osiągnięty zbyt szybko i zbyt łatwo, na dłuższą metę, bardzo dużo kosztuje-zobacz jak kończy spora liczba piłkarzy, celebrytów itd…

To kim się otaczasz, też zależy od Twojego charakteru, bo to on przyciąga ludzi do Ciebie. Jak masz charakter poddańczy, który jest bardzo nieatrakcyjny dla kobiet, to będziesz przyciągał chujowe osoby. Pieniądze? Też zarabiasz swoim charakterem. One nie leżą na ulicy, trzeba się po nie schylić.

Twoje zasady życiowe też zależą od Twojego charakteru. Ludzie z charakterem maja zasady odnośnie finansów, kobiet, biznesów, relacji między-ludzkich, a osoby bez tego charakteru, nie mają ich w ogóle.

Innymi słowy:

Warto poznawać nowe osoby. Kiedy poznajesz taką osobę to Ty i ona macie białe karty i tylko od was zależy jak i jakimi literami zapiszecie historię waszej znajomości w nich. Poznając nową osobę jesteś dla niej zagadką i wielką niewiadomą, którą druga osoba będzie chciała poznać, by ją rozwiązać, oczywiście o ile stwierdzi, że warto jest w ogóle przysiąść do tego rebusa i pogłówkować poświęcając na to czas.

To czy ktoś wyświadczy Ci jakąkolwiek przysługę jak o nią poprosisz, albo będzie chciał nawiązać i utrzymywać z Tobą kontakt lub nawet poprosić Ciebie o pomoc lub przysługę, świadczy o tym jak zacząłeś zapisywać właśnie tą białą kartę, która jest odpowiednikiem Ciebie i Twojego życia jak CV. To przez to jak zapisałeś kartę zależy, że nie raz opłacać się będzie dla Ciebie poproszenie o pomoc czy przysługę osobę, którą słabo znasz, a nie osobę z 20 letnim stażem znajomości.

O tym jak zapiszesz białą kartę zależy głównie od:

1.Pierwszego wrażenia jakie wywołasz u tej osoby.

Jeśli wywołasz negatywne, no to osoba pierwsze linijki waszej znajomości może zapisać nie tak jakbyś tego oczekiwał. Jeśli wywołasz złe pierwsze wrażenie, to może to zaważyć na tym, że ta osoba nie będzie miała ochoty poznać Cię bliżej i przekonać się, czy jesteś wartościowym człowiekiem i warto utrzymywać z Tobą kontakt. Pierwsze wrażenie też mówi osobie, która Cię poznaje, czy pasujesz do niej.

2.Jaką masz reputację i kim się otaczasz.

Czy masz reputację zaufanej osoby, czy każdy wie, że Tobie nic nie można powiedzieć, bo wszystko wypaplesz. Czy masz reputację frajera, błazna, przygłupa czy osobę, która „coś może”. Błazen jest od zabawiania, króla który podejmuje decyzje i jest wpływowy. Błazna wszyscy lubią, ale to nie on podejmuje decyzje w królestwie/grupie. Pisałem już o tym…

3.Jak się zachowujesz w towarzystwie.

To jak się zachowujesz wyrabia Ci reputację. Jak zachowujesz się jak taki wiecznym jajcarz bananem na twarzy, który nakręca „bekę” 24/h to jesteś błaznem, a jak jesteś błaznem to masz reputację błazna jak pisałem wyżej. A może jesteś zwykłym burkiem i chamem, któremu słoma z butów wystaje i za każdym razem robi wiochę?

4. Jak inne osoby Ciebie traktują, a właściwie jak pozwalasz siebie traktować przez inne osoby.

Czy wzajemność wasza polega na tym, że poprzez świadczenie im usług typu: podwózki, stawianie alkoholu, sponsorowanie wieczorów, wymieniasz to na zaakceptowanie przez nich Twojej osoby. Ty jesteś pachołem od przysług, a oni Cię akceptują i pozwalają Ci się z nimi kumplować. Traktowanie zależy głównie od reputacji jaką masz. Jak jesteś błaznem, tak jesteś traktowany.

5.masz życiowe osiągnięcia.

Czy w zasadzie Twoje jedyne osiągnięcie to wypicie 0,5 wódki w ciągu 10 sekund, albo zjaranie 1 g skuna naraz. Jest to bardzo ważny punkt, bo ludzie lubią otaczać się ludźmi wpływowymi, którzy „coś” mogą. To czy „coś” możesz zależy od Twojego charakteru. Tym „czymś” może być np: załatwienie jakieś ważnej sprawy dla drugiej osoby, która bywa nieosiągalna dla innych osób.

Zwróć uwagę kogo chcesz poznawać, bo aby budować ten „socjal” musisz poznawać inne osoby. Musisz wiedzieć kogo chcesz poznawać i kim się otaczać i do tych ludzi pasować. Jeśli nie masz konkretnie sprecyzowanych osób z którymi chcesz nawiązać znajomości i którymi chcesz się otaczać to Twoje znajomości będą byle jakie, a zazwyczaj nic nie warte. Musisz być uważny kogo chcesz poznać i jakich ludzi dopuszczać do siebie. Po co Ci mieć socjal u jakiś leszczy którzy jedyne co potrafią to obgadywać za plecami?.

Relacje międzyludzkie są jak ciepły i przyjemny kominek, który w ponure i chłodne dni rozgrzewa nasze serca sprawiając, że nasza dusza kompie się w cieple i blasku płomyczków sprawiając nam tym samym wielką przyjemność i radość. W końcu jesteśmy osobnikami stadnymi i normalnie nie możemy funkcjonować żyjąc w samotności. Jednak jeśli nie będziemy uważni to ten ciepły i przyjemny płomyczek może wyrwać nam się spod kontroli i zacząć palić nas i sprawiając nam ogromny ból.

Im dłużej będziemy pozwalać na to, tym ogień będzie większy i ból będzie rósł mocniej, aż dojdzie do tego że nasze całe życie stanie w ogniu i zostanie przez niego kompletnie zniszczone, pozostawiając po sobie tylko popiół, zgliszcza, przykre wspomnienia oraz łzy. Pierwszą oznaką tego, że stajemy się mniej uważni i ogień przybiera na sile jest zanikające prawo wzajemności między nami, a drugą osobą.

Ja chce poznawać osoby nastawione na rozwój, które w miarę się prezentują, są oczytane oraz nie narzekają i tylko tyle. Są to moje absolutne minimalne wymagania jakich oczekuję od drugiej osoby, abym nie wyrzucił jego białej karty od razu do kosza z urzędu. Jednak na wszelki wypadek jestem też uważny i za plecami mam butelkę wody, aby przygasić ogień jak zacznie mnie za bardzo parzyć sprawiając mi ból. Jeśli butelka nie pomoże, to mam jeszcze wiadro, które zgasi na dobre ten ogień i każdy z nas rozchodzi się w swoją stronę. Pytanie tylko czy Ty masz wodę, czy oliwę?

Od tego jak masz zapisaną swoją kartę, będzie zależało to czy jesteś dla tej osoby wartościowy i ważny. A od tego czy jesteś wartościowy i ważny dla kogoś, zależy Twój „socjal”.

To by było na tyle!!!!

Więcej będzie w mojej książce”

PRAWO WZAJEMNOŚCI-INSTRUKCJA OBSŁUGI LUDZI

Oficjalna premiera będzie w połowie Maja. Jednak już teraz możesz nabyć nieoficjalną wersję, pod pewnymi warunkami. Jak będzie premiera, to Ty już będziesz po grubej lekturze historii, które napisało samo życie.

Jak chcesz zdobyć przedpremierową nieoficjalną wersję to napisz na:

[email protected]

Pokaż więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close