“Skąd te skurwysyny mają pieniądze…” czyli skąd się wzięło takie przekonanie oraz kilka sposobów jak się przed nim bronić

Pewnego razu przyjechałem do swojego rodzinnego miasta odwiedzić rodziców. Skoro przyjechałem, to wybrałem się na spacer jego ulicami, aby zobaczyć co się zmieniło podczas mojej nieobecności. Idąc ulicą rzucił mi się nowy blok, który został świeżo pobudowany. Ostatni raz jak byłem w tej części miasta to widziałem jak stawiali fundamenty, a dziś zastałem nowy blok w całej okazałości, do którego wprowadzali się pierwsi lokatorzy…


Zawiesiłem wzrok na dupce młodej lokatorki z pieskiem, która pośpieszała swojego prawdopodobnie męża, aby się przestał guzdrać i naglę słyszę…

-Skąd te skurwsyny mają piniądze? Skąd te skurwsyny je mają? Złodzieje pierdolone…

Odwracam się i widzę najebanego Pana Mietka w  “czapce niewidce z pomponem”, który na rowerze pomykał zapewne do monopola wymienić butelki trzeszczące mu w czarnej reklamówce “BOSS”, dla którego możliwość kupna mieszkania w Polsce równa się jednoznacznie z kradzieżą.

Czy bogaci rzeczywiście to złodzieje?

Istnieje takie powiedzenie, że pierwszy milion trzeba ukraść. Większość osób w Polsce ma właśnie takie przekonanie, że ludzie bogaci, którzy dorobili się “czegoś” np: własnego domu, samochodów, zer na koncie, krótko mówiąc dorobili się na ludzkiej krzywdzie i ciemnych interesach oraz znajomościach. Musi być jakiś konkretny powód, że takie przekonanie zostało zainstalowane w głowach milionów ludzi. Przecież to przekonanie nie wzięło się z kosmosu i nie głosi je tylko jedna osoba tylko praktycznie co drugi Polak, który ma już “swoje lata” i swoje przeżył.

Z drugiej jednak strony młodzież, która ma również lekko skrzywione przekonania typu:

Pierwszy milion trzeba ukraść.

-Trzeba tak robić, by zarobić, a się nie narobić.

-W Polsce nie da się uczciwie dorobić

Są jeszcze Ci cali kołcze “sukcesu”, którzy starają się za wszelką cenę obalić ten mit, mówiąc że bogaci to bardzo ciężko pracujący ludzie, którym “biedni” zawdzięczają m.in pracę i im zazdroszczą, wieszając na nich psy…

A jak jest naprawdę?

Prawda jak zwykle leży po środku. Tak jak Polska w Europie, a to oznacza, że Polska to nie USA, GB, Niemcy, Francja czy Norwegia, więc należy rozpatrywać tą kwestie w inny sposób, gdyż wiele do powiedzenia ma nasza historia oraz i mentalność, wychowanie, otoczenie, a także sytuacja ekonomiczna oraz polityczna.

Więc jak jakiś GURU sukcesu, który osiągnął sukces na mówieniu o sukcesie, powtarza słowa innego GURU sukcesu z Ameryki, który podobnie go osiągnął jak zaczął o nim mówić, na temat biednych i bogatych to lekko się uśmiecham, ponieważ Polska to nie USA. Sprzedaż jest inna, uwodzenie jest inne, historia jest inna, polityka jest inna, gospodarka jest inna, mentalność ludzi jest inna.

Kim jest osoba bogata według społeczeństwa?

Zanim przedstawię Ci mój punkt widzenia, ustalmy parę kwestii. Kim jest więc osoba bogata? Kim jest ten “skurwysyn złodziej”? W Polsce tak się przyjęło, że osoba bogata utożsamiana jest tylko i wyłącznie z dobrami materialnymi. Osoba bogata w oczach społeczeństwa, jest to osoba, która np: wozi się drogim wózkiem, ubiera się w modne, drogie ciuchy, buja się po najlepszych klubach, pije drogie alkohole, często podróżuje, posiada najnowsze ajfony, samsungi, posiada własne mieszkanie w drogiej dzielnicy itd. O takiej osobie najczęściej mówi się-“Temu to się powodzi”.

W Polsce bogactwo kojarzy się tylko i wyłącznie z dobrami materialnymi, które charakteryzują odpowiedni poziom życia, charakterystyczny dla ludzi zamożnych. W Polsce bogactwo kojarzy tylko z tym co “widać na zewnątrz”. Człowiek sukcesu według statystycznego Józefa jest to osoba, która “dużo ma”, a przynajmniej więcej od sąsiada.

Innymi słowy…

W Polsce Bogaci, dzielą się na tych rzeczywiści bogatych oraz tych, co tylko wyglądają na “bogatych” oraz biednych. Ci co wyglądają tylko na bogatych jest to tzw. klasa średnia. Klasa, która jest najbardziej zadłużona. Klasa   średnia, którą charakteryzuje się tylko tym, że mogą np: wziąć kredyty na mieszkania, samochody. Jeśli patrzysz z zazdrością na swojego rówieśnika, który wychodzi z dobrej fury, ubrany jest w jakieś Ray-Bany i trzyma kawusię ze Starbucksa i myślisz sobie:

“Taki to pożyje, temu to się powodzi też bym tak chciał”

To uspokoję Cię, gdyż na 99% ta osoba tonie w długach i jak nie zapłaci jednej czy dwóch rat za samochód przejmuje Bank. Pamiętaj, że bogactwo to nie tylko pieniądze oraz dobra materialne typu samochody telewizory, ciuchy, zegarki. Bogactwem jest też Twoje szczęście, Twój spokój oraz Twój czas.

Bo widzisz chuj Ci z tego, że zarabiasz te 20.000 w korpo jak praktycznie tam mieszkasz. Chuj Ci z tego, że masz dobry samochód, duże mieszkanie jak nie śpisz w nocy, bo czujesz wielką presję, która ciąży na Tobie, bo musisz pasować do kogoś i mieć znów to i tamto. Chuj Ci z tego jak czujesz oddech windykatorów na Twoich plecach. Pamiętaj nie wszystko złoto, co się świeci i wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma…

Jeśli zarabiasz wystarczająco, aby opłacić rachunki swoje rachunki, utrzymać się, gdyż nie potrzebujesz nie wiadomo czego. Jeśli zarabiasz wystarczająco, aby nie liczyć na niczyją pomoc. Jeśli  pracujesz tyle, że masz czas na pracę i na siebie. Jeśli ustawiłeś swój biznes tak jak Mariusz Łukomski-założyciel firmy odzieżowej PALTO, który pracuj tyle ile uznaje za konieczne, a swój biznes skonstruował tak, że praktycznie może funkcjonować bez niego, dzięki czemu może pozwolić sobie na zaszycie się gdzieś w górach na wiele tygodni, z dala od cywilizacji, to jesteś naprawdę bogaty. Nie w pieniądze, ale właśnie w swój czas oraz spokój oraz szczęści.

Tak czy owak przyjęło się, że bogaci to złodzieje, więc:

Skąd to się wzięło? Wyjaśnijmy to. Wyjaśnijmy skąd się wzięło przekonanie,  że akurat człowiek, który prowadzi firmę, jeździ dobrym samochodem to prawdopodobnie nie zarobił tego ciężką pracą tylko ukradł

W Polsce jak w chlewie, jakoś kurwa dziwnie tak się przyjęło, że bycie uczciwym nie popłaca. Ile razy gadam ze znajomymi, którzy prowadzą swoją działalność gospodarczą, to z dumą chwalą się swoją elastyczną księgowością. Osoba, która kombinuje, jest uznawana za osobę obrotną, zaradną, a osoba, która jest uczciwa jest uważana za frajera i naiwniaka. Tak jest w Polsce. W Japonii taki stan rzeczy jest nie do pomyślenia…

Kiedyś czytałem o bezdomnym, który znalazł kilkadziesiąt tysięcy złotych i odniósł te pieniądze na Policję. Pod artykułem pojawiło się masa komentarzy typu “ale frajer”, ” idiota”,”debil”, “czemuś biedny-boś głupi” itd.

My Polacy jesteśmy nauczeni kombinowania. Cóż mamy to w genach, gdyż nasze ziemie od setek lat były obszarem wyniszczających wojen oraz zaborów. To właśnie przez Historię nauczyliśmy się kombinować, aby przetrwać i do dziś zostało nam to we krwi. Polacy, którzy wyjadą za granicę robią tam zazwyczaj świetne biznesy. To świadczy o naszej przedsiębiorczości.

Jednak nasze “polskie” kombinowanie ma wiele aspektów. Pewnie nie raz przejechałeś się na koledze, który przez swoje “kombinatorstwo” oszukał Cię na pieniądze. Ja tak miałem wiele razy. W biznesie też na różnych ludzi trafiasz i jak mawia mój znajomy, który prowadzi firmę w UK-“Ufam ludziom, ale jak mam kontakt z Polakiem, to jestem bardziej uważny”.

Pamiętam jak kiedyś piłem z chłopakami. Wśród nas była osoba, która dostała się świeżo do pracy w jakimś Ministerstwie. Gdy wziął kielona w dłoń powiedział coś takiego:

-No, to niech tam się trochę wkręcę w temat, to będę takie wałki robił, jakich świat nie widział…

Nawet jeśli powiedział to tylko i wyłącznie w żartach i pod wpływem alkoholu, to reakcja reszty towarzystwa była bardzo zastanawiająca. Nikt nie powiedział mu:

-“stary , co Ty pierdolisz. Przez Twoje wałki my wszyscy będziemy płacić z naszych kieszeni”.

Tylko poklepali go po plecach i wznosząc toast, żeby mu się udało… ( A jak by mu się to udało, to by mówili dopiero wtedy, że jest złodziejem)

W Polsce prawo nie służy biednym, tylko właśnie bogatym. W Polsce prawo jest jak płot. Wilk przeskoczy, wąż się prześliźnie, a bydło zostanie…

W Polsce ukradniesz dwie gruszki i idziesz siedzieć. Zajebiesz Miliony to umarzają śledztwo, a ludzie to widzą. Tak było z “Mafią Paliwową”, gdzie w czasie śledztwa ginęli świadkowie, a w toku postępowania zgromadzono ok. 300 tomów akt, by Prokurator , który nigdy nie prowadził tak głośnych i skomplikowanych spraw umorzył śledztwo i uznał, że “Mafii Paliwowej” nie było…

Masz hajs to masz też i znajomości. Masz hajs to stać Cię na łapówkę, wynajęcie najlepszych prawników, albo wyniesienie się do Rajów Podatkowych. Panama Papers była to głośna afera z wyciekiem tajnych dokumentów osób oraz przedsiębiorstw, które ukrywały swoje dochody w Rajach Podatkowych oraz prały brudne pieniądze. Na tej liście znalazł się Pan Mieciu? Zdźicho betoniarz? Krystyna ze Stołówki? Ty? Ja? Nie. Na tej liście znaleźli się tylko i wyłącznie najbogatsi z całego świata w tym i Polski. Pieniądz robi pieniądz, pieniądz daje możliwości, które mądry wykorzysta, a głupi stoczy się na dno i to w głównej mierze w Polsce odróżnia bogatych od biednych. 

Spójrz na Polityków. Kombinatorzy, kabareciarze. Co chwila wychodzi jakaś Afera na światło dzienne. Ostatnio głośno było o Aferze reprywatyzacyjna w Warszawie w której zamieszane były  głośne nazwiska w tym H.G.W. Czy mówili o Panu Mieciu? Nie. Mówili o wysoko postawionych urzędnikach, którzy do biednych nie należeli, a mimo to dalej robili wałki na grube miliony…

I to wszystko tylko wierzchołek góry lodowej. A ile było afer i ustawionych przetargów, które nie wyszły na światło dzienne, a Skarb Państwa (Czyli Ty i ja) byliśmy głównymi poszkodowanymi? Tysiące…

Nawet w politycy niższego szczebla robią wały, ustawiają przetargi, a Polska podzielona jest “urzędowo” na PIS, PO i PSL. W moim mieście jest taki kurwa beton, że rozkruszanie go to szkoda czasu. Ręka rękę myje. Janusze to widzą.

Skoro jesteśmy już przy aferach w polityce, to odpowiedz mi tak szczerze kurwa na pytanie, czy jakaś afera, która ujrzała światło dzienne została doprowadzona tak sumiennie do końca? Niby przyszedł PIS i miał rozliczać wszystkich i zamykać, a Zegarmistrzowi Nowakowi pozwolono spierdolić na Ukrainę. Tak, to jest właśnie bardzo zastanawiające, czemu temu człowiekowi pozwolono wyjechać?

Czy słyszałeś o jakimś polityku, który był zamieszany w afery, że został osądzony? Co z tymi wszystkimi Aferami i osobami odpowiedzialnymi za to? Czemu wszystko niezależnie od opcji politycznej jest zamiatane pod dywan? Taka prawda…

To jest pani Beata S. Ta od “kręcenia lodów”, która została nagrana. Nie wiem czy wiesz, ale pomimo takich niezbitych dowodów jej winy, została uniewinniona przez Sąd Apelacyjny.  Przecież to plucie Januszom przed TV w twarz…

Trump tak się odgrażał, że powsadza Clintonów za machloje coś robi w tej sprawie? Cisza. Za to brnie do III Wojny Światowej i prawda jest taka, że to też zwykły pajac na sznurku “kogoś potężniejszego”.

PO i PIS odstawiają szopki, kabarety. Kłócą się przed ekranami telewizorów, a w hotelu Sejmowym napierdalają razem gorzałę i śmieją się z tego bydła przed telewizorami. Trump z Clintonową wojował i teraz cisza. Podczas II Wojny Światowej też były opłacane dwie strony konfliktu. Czy czegoś Ci to nie przypomina? Dla mnie jest to teatr.

Lata 90′

Cofnij się we wczesne lata 90′ Wiele majątków powstało wtedy w drodze przekrętów. Tworzyło się ustawę, robiło lukę prawną, kradło i za kilka dni zmieniało ustawę i zamykało furtkę. Takim sposobem powstało bardzo dużo nowobogackich tamtych czasów. Kto był poinformowany, ten korzystał. ‘

Politycy to złodzieje i oszuści i jest to rzecz niepodważalna. Czemu złodzieje? Myślę, że po części to wyjaśniłem, a oszuści? A powiedz mi co obiecują na plakatach wyborczych? Ile ich obietnic tak naprawdę zostało spełnionych? Obiecują to, co bydło chce usłyszeć, a swoje myślą i robią. Im się żyje dobrze.

Czemu jeszcze politycy to złodzieje? Zobacz jak Cię ładnie okradają z pensji. Bulisz na jakiś jebany ZUS, a i tak emerytur nie będzie. Czekać tylko, aż to całkiem pierdolnie.  Podatki zamiast obniżać, to podwyższają. PIS i PO pierdolą tylko o obniżeniu podatków, ale tylko pierdolą. Co się zmieniło od tego czasu? PIS dał z jednej strony 500+, a  z drugiej podwyższył co innego. Ludzie rzucili się na to. Jak dają to się bierze, a ile było kombinowania, aby dostać te pieniądze to poezja.

 

A o to wystąpienie Pinokia.  Dobra nie oglądaj tego kabaretu, bo szkoda czasu aczkolwiek brawa dla Donka za Karierę Nikosia Dyzmy. Z malowania kominów w PRL-u awansował na króla Europy. Oczywiście papierową koronę dostał za zasługi względem Niemiec… 🙂

Czemu nie obniżą podatków? Czemu podwyższają je ciągle, wprowadzają jakieś zmiany w prawie nad, którym nie nadążasz? Czy Politycy są tak głupi? Nie. Im się to opłaca. Im po prostu opłaca się taki stan rzeczy, bo trzymają bydło w ryzach. Wilk przeskoczy, wąż się prześliźnie, a bydło zostanie to po pierwsze, a po drugie mają tym sposobem dostęp do naszych pieniędzy, a co za tym idzie, mają władzę nad nami. Więc jak nie wiesz o co chodzi, to chodzi o…

Czemu tyle czasu poświęciłem tym “złodziejom”? Widzisz, w Polsce problemem jest to, że większość osób zamiast liczyć na siebie, to liczą dalej na nich. Liczą na emerytury, liczą na ZUS, liczą na NFZ, liczą na polityków, a nie liczą na siebie. Ludzie ciągle powtarzają, że może w końcu coś się w tej Polsce zmieni na lepsze. Nie!!! Nie zmieni się prędko, bo to się nie opłaca. Polska w takim systemie nie będzie nigdy drugimi Niemcami, bo komuś taki stan rzeczy się opłaca. Więc licz Ty na siebie, zawsze, a nie na kogoś,  a tym bardziej na polityków i ich obiecanki wyborcze.

Czy łatwo jest prowadzić biznes w Polsce?

Oczywistą rzeczą jest, że nie mamy z jakiś tajemniczych powodów takich samych warunków do prowadzenia biznesu jak w krajach Europy Zachodniej, jak chociażby w Anglii czy nawet w Czechach. Jak pisałem wcześniej, komuś taki stan rzeczy odpowiada skoro nikt nie zmienia bzdurnych przepisów, które w gruncie utrudniają prowadzenie działalności gospodarczej i nieważne czy rządzi PIS czy PO musisz płacić ZUS nawet jeśli nie uzyskałeś przychodu w danym miesiącu…

Nie jest łatwo być przedsiębiorcą w Polsce i to nie podlega dyskusji, z drugiej jednak strony, nie jest też prawdą, że w Polsce nie da się zarobić i godnie żyć. Tak samo nie jest prawdą, że nie ma pracy w Polsce, bo kto jest “dobry” w tym co robi to znajdzie pracę.

Prowadząc działalność gospodarczą przedsiębiorcy mają masę utrudnień, które muszą pokonać pod nadzorem licznych urzędów ich kontrolujących. Utrudnienia te pokonują różnie, a przeważnie kombinują. Kombinować można, kombinować trzeba, ale nie oszukujmy się jest spora rzesza “byznesmenów”, którzy zamiast skupić się w głównej mierze na zwiększeniu sprzedaży czy zatrzymaniu przy sobie klienta na dłużej, to skupiają się na kombinacjach w których najczęściej poszkodowany jest nie kto inny jak sam pracownik.

I właśnie przez to w głównej mierze w Polsce mówi się, że:

“BOGACI TO ZŁODZIEJE”.

Takich ludzi potocznie nazywa się “Januszami Biznesu”. Pochodzę z małego miasta w Polsce B. Miasta z którego młodzi uciekają za granicę albo do Warszawy. Miasta, gdzie albo jeździsz na tirach albo masz ciepłą posadkę w jakimś urzędzie, załatwioną najczęściej przez mamę, tatę, ciocię, wujka…

(Jako ciekawostkę mogę wam powiedzieć, że moja koleżanka ma już załatwioną pracę w jednej ze szkół w moim mieście jako nauczycielka, problem jest taki że musi na nią czekać ok. 2 lat bo jakaś pani za 2 lata będzie odchodziła na emeryturę dopiero, a ona przyjdzie na jej miejsce. Ta patologia pokazuje, że stanowiska w Urzędach są obsadzone już na kilka lat do przodu. Tak jest tez i w innym małym mieście, gdzie są małe możliwości i kolesiostwo)

Miasta, gdzie jest jeden większy zakład, kilka Biedronek, Lidl, Tesco, gdzie praca to wyróżnienie, bo masz umowę o pracę, a resztę opanowały “Janusze Biznesu” ze swoimi mikro-przedsiębiorstwami, które zatrudniają po kilku pracowników.

Jako, że perspektywy są nie za ciekawe, to Janusze obrośli w piórka. Ostatnio podniesiono kwotę minimalną o 100 złotych. Faktycznie PIS poleciał w chuja z tym, bo jak chce tak bardzo poprawić byt ludzi, to istnieją o wiele skuteczniejsze na to sposoby. Firma to instytucja, która ma zarabiać. Jednak jeśli podniesienie pracownikom pensji o 100 złotych sprawia, że straci ona płynność finansową, to coś jest nie tak z jej zarządzaniem. Jeśli firma traci płynność finansową, to oczywiście że trzeba ciąć koszty…

Pracownik też jest kosztem, więc cóż jak Cię nie stać podnieść mu jego minimalnej pensji o 100 złotych to go zwolnij. Jednak “Janusze Byznesu” wpadali na różne pomysły, aby obejść ten przepis. Chcieli mieć dalej pracownika, na starych warunkach. Wpadali przy tym na różne pomysły, dzięki którym pracownikom nie musieli wypłacać tych 100 złotych. Niektórzy kazali płacić 100 złotych za “coś”, inni Ci bardziej bezczelni palili Jana i nic nawet nie wspominali o tym, że pensja minimalna ma wzrosnąć o te 100 złotych myśląc chyba, że pracownik jest na tyle głupi, że nic nie będzie wiedział…

Jak Cię nie stać podnieść pensji pracownikowi o 100 złotych, to czemu go nie zwolnisz tylko kurwa kombinujesz i palisz Jana jak głupi? Jak Cię nie stać na pracownika to zapierdalasz sam. Proste, a skurwysyństwem największym jest to, kiedy kombinujesz z tym, aby nie zapłacić mu tych 100 złotych i dodatkowo podjeżdżasz do zakładu pracy nowym samochodem. Są i takie przypadki. Sam miałem sytuację taką, gdzie szef opóźniał się z wypłatą i ściemniał, że nie ma dla nas kasy,  by wtedy jeszcze na Naszej-Klasie wrzucać zdjęcia z wycieczki z Meksyku, gdzie pojechał z całą rodziną…

Wczoraj siostra cioteczna opowiadała mi jak jej pracodawca kombinował, aby nie dać jej tych marnych 100 złotych podwyżki.  Kiedy spytała się go o to, bo siedział cicho i nic się nie wychylał, to powiedział, że owszem podwyżki są, ale nie na umowę o pracę.  Zaczął palić głupa jednym słowem.  Kiedy ta mu pokazała w internecie, jak bardzo się myli, to on się wkurwił niesmaowicie i odpowiedział jej, że na jej miejsce ma tysiące chętnych…

-“Na Twoje miejsce jest tysiące chętnych”

Och te słowa Januszy, którzy w małym mieście wykorzystują chujową sytuacje na rynku pracy. Moja siostra cioteczna podpisuje więc listę na której widnieje jej podwyżka, ale tych pieniędzy fizycznie nie dostaje do ręki.

Spytałem się jej więc:

-Czemu nie zmienisz pracy jak robi Cię w chuja? Czemu z tym nic nie zrobisz?

No niby oczywiste pytanie no nie? Pewnie też byś zadał je na moim miejscu gdyby ktoś Ci się żalił. Jednak to co odpowiedziała, dało mi do myślenia.

I gdzie ja znajdę tutaj drugą taką pracę? Sam wiesz jak w tym mieście jest trudno o pracę, musiała bym wyjechać, a też nie chcę tego robić. Mam blisko, umowę o pracę, wkręciłam się w firmę, wiem w niej co i jak. Gdzie ja pójdę do pracy? Na kasę? Przecież tez nie jest powiedziane, że mnie tam też wezmą od razu, a tu kredyt trzeba spłacać, rachunki opłacić? Skąd na to wezmę? Muszę trzymać się rękami i nogami tej pracy.

W tym co mi powiedziała ukryte są wszystkie powody dla, których Janusze Byznesu pozwalają sobie robić w chuja pracowników oraz robić łaskę, że im się płaci za pracę. Być może sam teraz kisisz się w jakieś pracy u jakiegoś Janusza, który Cię niemiłosiernie wkurwia, wali w chuja po całości właśnie z takich powodów. Właśnie z takich powodów, że lepszy Rydz niż nic…

” I gdzie ja znajdę drugą taką pracę?”

Jeśli masz status w firmie: przynieś, wynieś, pozamiataj i Twoja praca polega na tym, że bardzo łatwo i szybko można Cię zastąpić inną osobą lub obejść się bez Ciebie to cóż…

Moja siostra robi jako sekretarka. Oczywistą rzeczą jest, że na jej miejsce znajdą się tysiące ludzi szczególnie w małym mieście gdzie taka praca to można powiedzieć rarytas. Pracodawca to wie i może pozwolić sobie na lecenie w chuja maksymalnie, bo kto bogatemu zabroni? 😉. On to wie i Ty to wiesz, a mimo to zaciskasz zęby i pozwalasz na wiele. Ludzie kalkulują i przymykają oczy na wiele rzeczy, jak oszustwa na godzinach, urlopach. Przymykają oko, bo lepszy Rydz niż nic, a gdy przychodzą do domu to się żalą, że  ten “skurwysyn złodziej, znów mnie okradł”.

“Sam wiesz jak w tym mieście jest trudno o pracę, musiała bym wyjechać, a też nie chcę tego robić”

Małe miasto, to małe możliwości. Duże miasto to duże możliwości. Warto wyprowadzić się do dużego miasta ze względu na możliwości jakie daje. Oczywiście to nie jest tak, że np: w Warszawie praca leży na ulicy, każdy Cię wita z uśmiechem na twarzy i zarabia się 5.000 złotych miesięcznie. Nie jest tak. Duże miasto jest dla mądrych i sprytnych ludzi. Głupek zagubi się w nim i wróci z długami.

Jeśli chcesz się wyprowadzić, to najlepiej zrobić to odpowiednio wcześniej, bo potem z biegiem lat, może być trudno i mogą pojawić się przeszkody do pokonania jak chociażby przyzwyczajenie, wspomnienia itd.  Przypomniała mi się historia żony mojego kolegi, która znała biegle język Niemiecki i pracowała w lokalnej firmie, która produkowała okna i m.in eksportowała je do Niemiec.

Pewnego razu pracodawca kazał jej przyjść do pracy w Sobotę i oznajmił, że od dziś ona ma Soboty pracujące. Ta na wieść o tym tak się zbulwersowała, bo do tej pory miała weekendy wolne, a z dnia na dzień kazano jej przychodzić w Soboty. Ewidentnie ktoś zmienia reguły gry w czasie jej trwania, ale kto bogatemu zabroni. Przychodzisz, albo krótko mówiąc wypierdalasz jak się nie podoba.

Ta się nie zgodziła, więc się rozstali za porozumieniem.  Mimo, że znała biegle język niemiecki, to nie mogła znaleźć pracy w swoim zawodzie. Nikt w moim mieście nie potrzebował pracownika co zna biegle niemiecki. Jak już to rosyjski. Niby znajomość języka to wielki atut, ale nie w małym mieście, gdzie Janusze Byznesu opanowali rynek pracy. Oni nie eksportują. Ich model biznesowy to wojny cenowe między sobą, taniej kupić odrobinę drożej sprzedać, zatrudnić jednego czy dwóch pracowników i zajebać go robotą oraz kazać całować po rękach. Do Biedronki też z biegłym niemieckim raczej nie potrzebują…

Kobieta owszem znalazła pracę, ale po długim czasie i to w Warszawie. Mają dom pobudowany w jednym miejscu, a oboje pracują w innych, większych miastach do których dojeżdżają codziennie.  Widzą się tylko na spokojnie w Weekendy, a tak to mijają. Powiedz mi jakie to życie? Co to za małżeństwo?

W większym mieście jest tak, że tracisz pracę z jakiś powodów i szukasz innej podobnej, bo jest ich dużo. W małym mieście trzymasz się rękami i nogami pracy, którą masz, ponieważ konkurencja na Twoje miejsce jest ogromna, a dobrych prac jest jak na lekarstwo. W Warszawie jak chcesz szybko znaleźć pracę z dnia na dzień, to składasz CV do marketów, albo do Fast-Foodów i jesteś pracownikiem. U mnie w mieście praca np: w Biedronce to jest rarytas i dostanie się tam w chwili to cud, bo tyle jest chętnych i odbywa się casting.

Pracodawca to wie i Ty też to wiesz. Gdyby ta kobieta mieszkała np: w Warszawie to ze znajomością biegle języka niemieckiego bezrobotna była by jeden dzień. W małym mieście firm w których potrzebny jest język niemiecki jest jak na lekarstwo, tym bardziej na ścianie wschodniej Polski.

” Mam blisko, umowę o pracę, wkręciłam się w firmę, wiem w niej co i jak”

Ludzie nie lubią zmian. Ludzie nie lubią nowości, więc będą się trzymać firmy chociażby z przyzwyczajenia. Mój ojciec przepracował  30 lat w jednej firmie tak jak i jego koledzy. Mając 55 lat  uległ wypadkowi w pracy. Wykonywał polecenie i spadła mu na nogę belka, która ją złamała. Złamanie było poważne, ale szef wziął go na boczek i powiedział, że sobie dopracuje spokojnie do emerytury jak podpisze, że to było z jego winy, a jak nie to dostanie odszkodowanie, ale wtedy wypierdala z pracy…

On chciał sobie w spokoju już dopracować do emerytury i poszedł na ten układ. Bluzgał na szefa, mówił, że to złodziej, ale cóż z jego perspektywy wybrał mniejsze zło, które dla niego było opłacalne. Taka opcja mu się najbardziej kalkulowała, tym bardziej, że wtedy było u nas krucho z pieniędzmi. Ktoś powie że mógłby iść do Sądu Pracy. No mógłby i powinien. Wygrał by sprawę, a potem psychicznie by nie wytrzymał i sam by się zwolnił.

Jakiś czas temu znajomy co prowadzi taki mikro-biznes przyznał się, że lubi zatrudniać młodych ludzi, bo oni mało co się stawiają i dyskutują oraz osoby, które mają jakieś problemy finansowe. Dzięki temu może sobie z nimi na więcej pozwolić, ponieważ oni przymkną oko na pewne rzeczy, aby tylko mieć pracę. Także na rozmowie kwalifikacyjnej nie pucuj się na temat swojej kondycji finansowej, gdyż strzelasz sobie tym w kolano.

 Gdzie ja pójdę do pracy? Na kasę? Przecież tez nie jest powiedziane, że mnie tam też wezmą od razu, a tu kredyt trzeba spłacać, rachunki opłacić? Skąd na to wezmę? Muszę trzymać się rękami i nogami tej pracy”

Nie ma nic za darmo.  Rachunki i kredyty trzeba opłacić. Polskie społeczeństwo jest bardzo zadłużone. Każdy chce godnie żyć, każdy chce żyć na poziomie, dorównać sąsiadom, ale za to trzeba zapłacić, a płacisz najczęściej kredytem w Banku. Mając dzieci, mając kredyty, długi to życie całkiem inaczej wygląda.

Możesz przecież powiedzieć “Czemu nie wygarnąć szefowi, że Cię wkurwia i rzucić wszystko i zacząć robić co się kocha”? No przecież jest bardzo dużo tych “Coachów” proponuje takie rozwiązania.

Tak ojciec trójki dzieci, który ma kredyty na dom na głowie, niech wygarnie szefowi, że go pierdoli i niech rzuci wszystko i zacznie zbierać znaczki pocztowe bo przecież to kocha. Pierdolenie o Szopenie tych baranów co naczytali się amerykańskich ich odpowiedników. Tylko idiota tak by postąpił, albo typowy sebix, którego starzy są kołem ratunkowym.

Możesz również powiedzieć- “Czemu nie założą biznesu sami”. Owszem to jest też myśl, ale hmm…Czy każdy ma obowiązek zakładać biznes? Nie każdy jest przedsiębiorczy. Nie każdy musi mieć swój biznes.  Wstyd to kraść, a nie pracować. Jeśli ktoś pracuje to nie ma prawa “godnego traktowania”? Jeśli każdy miałby swój biznes, to kto by pracował? Ktoś musi pracować sprzątać, zmywać, gotować. Tym ludziom też należy się godne traktowanie i zapłatę za ich pracę, a nie kombinowanie jak ich wyjebać na 100 złotych, bo Rząd podniósł najniższą krajową.

Ludzie są różni…

Są różni ludzie. Są różni pracownicy, są różni pracodawcy. Pracodawca jest zobowiązany wywiązywać się z umowa podobnie jak pracownik. Jednak jest naprawdę dużo ludzi z mentalnością jeszcze PRL-u, którzy obłożą Cię obowiązkami, spóźniają się z wypłatami, kombinują, oszukują na urlopach, nadgodzinach i w dodatku jeszcze każą Ci się całować po rękach, bo są Twoimi “chlebodawcami”.

W moim mieście była pewna hurtownia, którą założył w latach 80′ pewien stary komuch. Dziś nikt tam nie chce pracować, ponieważ każdy wie, że to strata czasu. Poszła fama, że gość podpierdala sam towar z magazynu, a potem oskarża pracowników o kradzież i urywa im tym sposobem z pensji. Takich Januszy jest cała masa w Polsce, którzy dorobili się na ludzkiej krzywdzie. Właśnie dzięki nim, zawdzięczamy powiedzenie, że Bogaci to złodzieje.

No zobacz kurwa, ile firm jedzie tylko na stażystach? Popatrz na ogłoszenia jakie się pojawiają o pracę. Popatrz na wymagania, popatrz ile jest ofert-tzw. darmowych, w celu zdobycia doświadczenia. Ja uważam, że za każdą pracę należy się zapłata, a nie zapłata “doświadczeniem”. Jest wiele firm które tylko funkcjonują w taki sposób-czyli kombinują. Z jednej strony można to zrozumieć, bo w Polsce jest jak jest, ale jest wiele firm, które by nie zbiedniały jakby dorzuciły się kilka groszy to stażowego pracownikom.

Co jakiś czas chodzę sobie na rozmowy kwalifikacyjne do różnych firm. Chodzę tak aby się sprawdzić. Czasem oglądam te ogłoszenia i czytam “lider na rynku”, “Dynamicznie rozwijająca się firma”, która wymagania odnośnie pracowników najebali na pół ekranu, gwarantująca wysokie zarobki i umowę o pracę, a na rozmowę zapraszają Cię do swojej siedziby, która mieści się w jakimś bloku. A na rozmowie dowiadujesz się, że najpierw umowa zlecenie, pieniądze dostajesz i tak pod stołem, a potem “się pomyśli”.

Jak Cię nie stać na zatrudnienie pracownika, tylko musisz tak kombinować, to po chuj dajesz ogłoszenie o pracę i marnujesz swój i czyjś czas? Tak zawsze odpowiadam takim i wtedy ich mina jest bezcenna. Ludzie dali sobie wejść na głowę i tak mają, ale skąd to się wzięło? Z wychowania. Wciskali Ci rodzice bzdury typu “Pokorne ciele dwie matki ssie”  oraz że szefo to Twój chlebodawca i jak przyjdzie co do czego godzisz się na chuja w dupę, byle tylko mieć na raty za ajfona.

M.in z takich oto powodów ludzie w Polsce mówią, że bogaci to złodzieje. Czy słusznie? W wielu przypadkach tak, aczkolwiek to też i kwestia człowieka.  Jednak przesłaniem tego bloga nie jest uświadamianie, że bogaci są jacyś źli, a pracownicy święci, tylko tego, żebyś liczył na siebie. Nie ważne czy jesteś pracownikiem czy będziesz w przyszłości pracodawcą.

Podsumowując

Licz na siebie i bądź uważny. Nigdy nie wydawaj więcej ile zarabiasz i nie porywaj się na coś, na co Cię tak naprawdę nie stać, bo to powoduje długi, a one prowadzą do tego, że siła rzeczy jak masz pracę, to musisz jej się trzymać rękami i nogami, a co za tym idzie żyjesz w stresie i przymykasz oczy na różne rzeczy np: walenie w chuja przez Twojego pracodawcę.

Ja nie mam kredytów. Nie mówię, żeby ich nie brać, ale są ludzie którzy biorą je na naprawdę niepotrzebne rzeczy, a potem tyrają u Januszy na ich spłatę i przeklinają każdy dzień w pracy.

Miej zawsze coś na koncie. Wiesz nie może być tak, że nie masz oszczędności. Mi raz moje oszczędności uratowały dupę, przez moją głupotę i nieodpowiedzialność. Gdyby nie to, to pewnie dziś bym zapierdalał za granicą na ich spłatę. Na swoim koncie mam uzbierane tyle, że przez pół roku mam na utrzymanie i opłaty rachunków. Nie ukrywam jest to jeden z powodów dla, których odczuwam spokój ducha. Mógłbym za tą kasę kupić sobie samochód, ale wolę mieć spokój, że jak coś mi nie pasuje, to wiem, że nie mam noża na gardle.

źródło utrzymania:

Czy Twoja praca to jedyne źródło utrzymania? Ja mam kilka. Nie zarabiam na nich kokosów, ale jak trzeba będzie to będę miał co do gara włożyć. Dodatkowo stać mnie, aby pół roku nie pracować i przez ten czas, spokojnie wymyślić coś, jak żyć dalej. Jeśli Januszowa praca to jest Twoje jedyne źródło utrzymania, no to praca na etacie wcale nie jest bezpieczna, szczególnie w dzisiejszych czasach. Tak w dzisiejszych czasach, etat jest równie ryzykowny jak prowadzenie biznesu.

Większość osób przychodzi z pracy i robi cyyyk. Czyli otwiera piwo i włącza TV, gdzie piorą mu łeb. Ja ok. 1 miesiąca praktycznie nic nie pisałem na tym blogu, a od 2 rzadko piszę. Wiesz czemu? Bo zapierdalałem. Ten blog nie ukrywam, tez przygotowuje pomału do tego, aby i mi przynosił pieniądze. Po pracy nie leżę, nie śpię, nie oglądam TV, tylko zapierdalam, aby mi w przyszłości nikt nie powiedział-jak się nie podoba to spierdalaj, tylko sam odejdę jak mi coś nie będzie pasowało, nawet mydło w firmowym kiblu…

szukanie dalej:

Mimo,że mam pracę, która lubię to nadal tak dla sportu od czasu do czasu rozglądam się po rynku pracy i patrzę w którą stronę zmierza, a uwierz na rynku pracy  co pół roku trwają przetasowania i warto o nich wiedzieć. Nie uważam, że złapałem nie wiadomo jakiego “Pana Boga za nogi”. Co więcej, jestem obcykany jeśli chodzi o rozmowy kwalifikacyjne i czasem lubię odpowiedzieć na pytanie pracodawcy “czemu chciałby Pan tu pracowa攓Nie wiem, czy jeszcze bym chciał…” 😉, a na pytanie “ile chciałby Pan u nas zarabiać” lubię rzucać dużymi kwotami, przez co niektórzy robią wielkie oczy.

I wiesz kurwa co? Powiem Ci coś tak z doświadczenia. Inaczej rozmawiają z Tobą jak się bardziej cenisz, a inaczej jak godzisz się na ochłapy. Inaczej, podchodzą do Ciebie poważniej. Traktują Cię jak partnera do rozmowy, a nie jak śmiecia co żebrze o pracę. Bo kto najczęściej godzi się na najniższą krajową oraz na multum obowiązków? Ludzie zdesperowani, a desperat potrzebuje pracy i pieniędzy, bo najczęściej ma nóż na gardle. Janusze takich ludzi wyłapują z daleka i albo mają ich w dupie, albo zatrudniają jako białych niewolników…

Znajomi:

Liczę na siebie, ale warto mieć grono znajomych, do których wnosisz wartość w życie i oni w Twoje też. Jeszcze milej jak znajomi, to nie zwykłe leszcze, tylko tacy, którzy jednym telefonem potrafią Ci dać cynk jak szukasz pracy. Znajomości się wyrabia. Mało osób rodzi się już z odpowiedni koneksjami. Znajomości wyrabiasz sobie poprzez swoją wartość oraz prawo wzajemności i sympatii. Szerzej opiszę to w moim zbliżającym się kursie, który poprawiam. Obecną pracę dostałem z polecenia.

Ale kiedyś tak nie było. Widzisz nie sztuką jest mieć dużo znajomych. Nie liczy się ilość, a ich jakość.  Ja swego czasu miałem tysiące znajomych, ale nikt nie traktował mnie poważnie. Piłem na imprezach wódkę z gościami, którzy śmiało mogli by mnie polecić tu i tam, bo mieli znajomości, a ja szukałem w tym okresie pracy, ale nikt mnie nie polecał. Ostatnio odezwała się do mnie koleżanka z pytaniem czy nie chcę zmienić pracy, albo czy znam kogoś kto jest ogarnięty i szuka pracy. Owszem wiedziałem, że kilka osób w tym czasie pytało się mnie o to, czy znam kogoś, kto szuka pracownika. Problem jednak był taki, że ja ich nie widziałem w tej pracy. Nie pasowali mi i dla tego ich nie poleciłem. Czemu? Owszem lubiłem ich, ale no nie oszukujmy się, stanowisko było poważne, a oni byli mało poważnymi ludźmi.

Mało poważni ludzie nie zajmują poważnych stanowisk, tylko najczęściej stanowiska najniższego szczebla typu: przynieś,wynieś pozamiataj. Nikt im nie da np: kierowniczego stanowiska, bo widać po nich, że się nie nadają. Mało poważnych ludzi się w dzisiejszym świecie się dyma.  Inaczej podchodzi się do człowieka, który pilnuje swoich spraw i widać po nim, że jest: poważny, ma autorytet, jest kompetentny, a inaczej do rozbujanego sebixa, który szuka pracy. Pracując w różnych firmach, byłem zawsze na czymś dymany, póki nie zacząłem się szanować i zmieniłem swojego zachowania.

Bądź elastyczny:

Warto być elastycznym. Z wykształcenia jestem prawnikiem, ale nie pracuje w zawodzie. Gdy tymczasem moi niektórzy znajomi tułają się od kancelarii do kancelarii i pracują na 1/4 etatu za grosze, ja mam się w chwili obecnej na rynku sprzedażowym całkiem dobrze. Na rynku prawniczym jest wielka konkurencja. Praktycznie jak chcesz osiągnąć sukces w tej branży to już od początku musisz się za tym kręcić. Wygrywają najlepsi,a  poprzeczka jest bardzo wysoko postawiona i w dzisiejszym czasie dużo łatwiej być jest sprzedawcą, który osiąga wyniki, niż prawnikiem.

W dodatku ciągle śledzę rynek i czegoś nowego się uczę. Widzisz kiedyś były Panie co pisały na maszynie, ale kto w dzisiejszych czasach używa maszyny do pisania? Dziś pracujesz w tej firmie i w tej branży, a jutro możesz pracować w innej branży. Takie jest życie, a zauważyłem że bardzo dużo osób ma problem z przyjęciem na klatę tego, że trzeba się przekwalifikować. No cóż jak skończyłeś kierunek “bezrobocie” i w dodatku byłeś chujowym studentem, to przyjmij na klatę to, że rynek pracy ma w dupie to, że skończyłeś chujowe studia.

Miej wartość:

To jak Cię traktuje Janusz i ile zarabiasz zależy od Twojej wartości na rynku pracy. Jak jesteś: przynieś, wynieś, pozamiataj, a na Twoje miejsce może w każdej chwili zająć 100 osób, to Janusze będą to wykorzystywać ten fakt i jechać po bandzie. Kiedy jesteś dla Janusza cenny, przynosisz mu pieniądze, ograniczasz mu wydatki, oszczędzasz mu czas, to siłą rzeczy inaczej się z Tobą obchodzi. Kiedy jesteś tylko zwykłym robolem, to może pozwolić sobie na walenie w chuja, bo na Twoje miejsce znajdzie na pewno innych frajerów.

Duże miasto:

Jak pisałem wcześniej, warto jest mieszkać w większym mieście, chociaż obrotna osoba wszędzie sobie ta radę z tym, że duże miasto daje duże możliwości. Obrotna osoba osiągnie 4 razy więcej i szybciej w większym mieście, niż w malutkim.  Głupek będzie głupkiem i w małym i dużym mieście. Jak Cię szef wkurwi w małym mieście, to zagryzasz zęby, w dużym masz taką pewność psychiczną tego, że możesz na drugi dzień mieć podobną pracę, ponieważ duże miasto jest siedzibą wielu koncernów, firm, urzędów. W Warszawie nie ma bezrobocia i kto chce pracować, ten będzie pracował. W małym mieście jest trochę trudniej.

Wiesz warto wyprowadzić się do większego miasta jak się jest młodym. Jak masz żonę, dzieci, kredyt i mieszkanie w małym mieście, gdzie pracujesz, to wyprowadzka do większego miasta wiąże się z bardzo trudnymi decyzjami. Także jak widzisz praca na etacie, nie jest bezpieczniejsza od biznesu.

Bądź atrakcyjny fizycznie:

Dbaj o siebie. Pracując w takim Mc Donaldzie zadbane osoby puszczano na serwis do obsługi klienta, a jakieś fleje, brudasów zaganiano do ugniatania śmieci i do sprzątania kibli. Wygląd ma znaczenie. Mam kolegę, który jest metalem i ma długie włosy. Pierdolił mi, że szukał w Warszawie pracy przez 3 miesiące i nie mógł znaleźć. Nikt się nie odzywał do niego. No nie dziwne z takim wyglądem.

Naucz się “siebie sprzedawać”

Warto umieć wywierać wpływ na ludzi, mieć gadane oraz umieć przekonywać. Takim ludziom, żyje się po prostu łatwiej, a chyba o to chodzi w życiu. Umiejętności sprzedaży, odpowiedniej argumentacji bardzo przydają się w życiu, bo za wszystkimi zdarzeniami jakie spotykają Cię, zawsze stoi inny człowiek.

P.S

Januszom biznesu, których model biznesowy oparty jest  tylko i wyłącznie na podpierdalaniu konkurencji, robieniu wałów, wykorzystywaniu pracowników oraz wziąć coś na fakturę, drożej sprzedać i nie oddać długu, polecam książkę Joy Jokohama-kiedy ryby latają.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12 komentarzy
  1. Zdjęcie profilowe Dragon444
    Dragon444 7 miesięcy temu

    Tyab dobry wpis .Co do polityków obserwuję partię Kukiza w sejmie i widzę że składa najwięcej projektów ustaw , interpelacji , zapytań itd i w miarę jest to sensowne -może dlatego że przed polityką mieli już swoje biznesy z sukcesem np: Jakubiak , czy Liroy i Kukiz itd- np: ostatnio jako jedyni zablokowali ustawę o specjalnych strefach GMO-choć większość….. . Korwin -Mikke i jego ekipa też się stara -ale mało kto lubi prawdę w oczy-no i media go nie lubią :D.Tak poza pojedynczymi sztukami w innych partiach(którzy chcą dobra dla tego kraju) reszta to po prostu hieny 😀 -ludźmi bym ich nie nazwał. Ale widać że źli złym pomagają na każdym kroku -mafie religijne -system polityczny-skarbowy -wojskowi itd .Taki watykan który wydał kilkadziesiąt tys. paszportów SS -manom do ameryki płd za złoto , czy system polityczny pis chroniący pedofilów księży-gwałcicieli każdy w ramie w ramię pomaga drugiemu. Pytam się bo zastanawia mnie czemu dobrzy,uczciwi,honorowi ludzie sobie tak nie pomagają ? Jeden drugiemu by pożyczał kasę na % mniejszy niż banki i petrugalie by poszły z torbami a hajs by nie gnił na lokatach 😀 -tylko byłby w obiegu -taki przykład-bez pośredników jest taniej-z resztą branż podobnie-dobra nie rozpisuję się. Zakończę słowami Prezesa “Wystarczy tylko 300 osób by opanować cały kraj” 😀

  2. kellrez 7 miesięcy temu

    Hej, widać że jesteś starszy i mądrzejszy, Pozdrawiam Serdecznie ; )

  3. marcut 7 miesięcy temu

    Polak to murzyn tylko że biały .Mrożek miał racje. Zostaje tylko wyjechać ,ale i na to trzeba mieć wielkie jaja i być bardzo obrotnym inaczej w naszym nieszczęśliwym kraju można się tylko garba dorobić i długów.

    • Zdjęcie profilowe tyab autor
      tyab 7 miesięcy temu

      No też nie do końca tak jest;-) jak piszesz;-)

  4. Piotr 7 miesięcy temu

    Hej. Mógłbyś (ogólnikowo) opisać jakie masz inne źródła dochodu ? Będę wdzięczny za odpowiedz.

    Blog jak zwykle petarda, oby tak dalej!! No i czekamy na kurs.. 🙂 Pozdro

    • Zdjęcie profilowe tyab autor
      tyab 7 miesięcy temu

      Tu pohandluje, tam pohandluje ;] Nic wielkiego, więc nie ma czym się chwalić.

  5. Zdjęcie profilowe maszyb
    maszyb 7 miesięcy temu

    marcut – a ty już wyjechałeś?

    Trafiłeś jak zwykle w sedno. Niestety mnóstwo jest takich Januszów biznesów którzy dorobili się na przewałach i oszustwach dlatego dla nich to normo oszukiwać. I każdego będą traktować jak śmiecia.

    Sam pochodzę z małej miejscowości, a obecnie żyje i pracuje w dużej – to co mówisz jest świętą prawdą. Niby Polska A, a takich możliwości jakie daje duże miasto nie ma!

    Jedynie czego mi brakuje w tym blogu to 3 grupa bogatych – posiadająca firmę lub gospodarkę, majątek, kasy na koncie tyle, że wszystkich na tym forum by wykupili, a wyglądają jak Mietek ze sklepu – a takich też jest sporo :).

    • Zdjęcie profilowe tyab autor
      tyab 7 miesięcy temu

      Tak np: Warren Buffet oraz Bill Gates. Ostatnio na konferencji Warren wyglądał jak mój ojciec a Gates miał sweterek w serek. Zuckenberg podobnie i jego t-shirty

  6. marcut 7 miesięcy temu

    maszyb -a ty jeszcze nie ?

  7. Szymon 6 miesięcy temu

    Te wymówki rodem z sidewalk są dlatego, że ludzie wolą usłyszeć, iż to wina wszechświata i złego ułożenia gwiazd, a nie ich. Ktoś ma znajomości, ukradł, ma z przekrętów, itp… To jest teoria ludzi, bo to chcą usłyszeć, a nie: przekwalifikuj się, WŁÓŻ WYSIŁEK, ucz się ale nie w systemie nauczania jaki znasz, więc najpierw naucz się uczyć, nie rób tego co lubisz bo piwo nie wyniesie Cię na piedestał a pod niego w pozycji leżącej wypiętej i zwracającej pod siebie, oraz to że jednak nie jesteś idealny a już napewno nie wyjątkowy. A Ciebie tyab nie będę klepał po plecach, bo wiesz, że to początek Twoich wysiłków. Zakończę to zgrabną pointą, zapie***laj 🙂

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Realizacja CodeCat

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

Create Account