Prawo

Cenzura związana z dyrektywą ACTA 2, czy to wstęp do pozbawienia wolności słowa w internecie?

Cześć wszystkim po drugiej stronie ekranu. Dziś opowiem wam o temacie , który przez ostatnie kilka tygodni odbijał się czkawką po różnych stolicach europejskich -rzekłbym od Paryża po Warszawę. Konkretnie mówimy o dyrektywie ACTA 2 , która 26 marca 2019 została przegłosowana przez Parlament Europejski .

Właśnie a jak jest z zawartością merytoryczną tego projektu? Czy jest się czego bać czy to tylko teorie spiskowe nastoletnich Januszów?
Jak to bywa w demokracji nawet tej euro-kołchozowej – panuje dyktatura większości , mam spore wątpliwości czy jakikolwiek europoseł przeczytał w całości tą dyrektywę unijną.

Biorąc pod uwagę jakie były protesty przy ACTA 1, atmosfera wkurwienia i zażenowania przepełniająca tłumy z tego powodu , że ktoś chce im odebrać wolność słowa w ostatnim , oczywiście przez nich uważanym za wolne medium zwane internetem .


Wiadomo , że cenzura w internecie istnieje i jak podskoczysz systemowi to twój życiorys , może wyglądać podobnie jak do scenariusza filmu „Wróg publiczny” z Willem Smithem -polecam oglądnąć. Wszystko będzie w porządku ,do czasu ,aż obrazisz prezydenta , powiesz coś nie wygodnego, ujrzysz , bądź będziesz w nieodpowiednim miejscu i nie odpowiednim czasie i już jesteś na celowniku. Ostatecznie masz założony podsłuch lub odwiedza cię seryjny samobójca na żółtych służbowych papierach.

Największą wylęgarnią służb specjalnych , kapusiów , wtyczek i podsłuchów są oczywiście portale społecznościowe- choć ludziom się wydaje ,że jest kompletnie inaczej:)

A teraz przedstawię i wyjaśnię wam oględnie dwa najbardziej kontrowersyjne artykuły (11 i 13) ,dyrektywy ACTA 2.

Artykuł 11

Ochrona publikacji prasowych w zakresie cyfrowych sposobów korzystania


ust. 2 .Prawa, o których mowa w ust. 1, nie naruszają jakichkolwiek przewidzianych w prawie Unii praw autorów i innych podmiotów praw w odniesieniu do utworów i innych przedmiotów objętych ochroną zawartych w publikacji prasowej, i nie mają na te prawa żadnego wpływu. Na prawa te nie można się powoływać przeciwko autorom i innym podmiotom praw, a w szczególności na ich podstawie nie można pozbawiać autorów i innych podmiotów praw ich prawa do eksploatacji swoich utworów i innych przedmiotów objętych ochroną ………….

Artykuł 13
Korzystanie z treści chronionych przez dostawców usług społeczeństwa informacyjnego polegających na przechowywaniu i zapewnianiu publicznego dostępu do dużej liczby utworów i innych przedmiotów objętych ochroną zamieszczanych przez użytkowników .


1. Dostawcy usług społeczeństwa informacyjnego, którzy przechowują i zapewniają publiczny dostęp do dużej liczby utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zamieszczanych przez swoich użytkowników, we współpracy z podmiotami praw podejmują środki w celu zapewnienia funkcjonowania umów zawieranych z podmiotami praw o korzystanie z ich utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną bądź w celu zapobiegania dostępności w swoich serwisach utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zidentyfikowanych przez podmioty praw w toku współpracy z dostawcami usług……….

Dostawcy usług przekazują podmiotom praw adekwatne informacje na temat funkcjonowania i wdrażania środków, a także, w stosownych przypadkach, adekwatne sprawozdania na temat rozpoznawania utworów i innych przedmiotów objętych ochroną oraz korzystania z nich.

2.Państwa członkowskie zapewniają wdrożenie przez dostawców usług, o których mowa w ust. 1, mechanizmów składania skarg i dochodzenia roszczeń, które są dostępne dla użytkowników w przypadku sporów dotyczących stosowania środków, o których mowa w ust. 1.

Szczerze mówiąc jest to opisane takim językiem prawniczym by nawet prawnicy mieli kłopoty z jego interpretacją -nie przypadkowo zresztą :/-im mniej ludzie coś zrozumie tym lepiej dla euro-kołchozu.


Z jednej strony dyrektywa ma swoją jasną stronę mocy bo ma pomóc wszelkim artystom(pisarzom ,dziennikarzom czy piosenkarzom itd.) , których dzieła są cały czas używane i kopiowane bez ich zgody -również na portalach takich korporacji jak Facebook czy Google. Pozostaje zadać pytanie jak euro-kołchoz zamierza to wszystko kontrolować i filtrować cały internet przy pomocy państw członkowskich?

W mojej ocenie jest to nie wykonalne. Wyobraź sobie sytuację ,że za cytowanie byle jakiego artysty dany serwis będzie mu musiał odpalać jakieś pieniądze , więc pewnie będą chcieli ograniczyć liczbę memów linków ,komentarzy oraz różnego rodzaju przeróbki –bo to uderza w artystów i ich dzieła 🙂

Po drugie tzw.” podatek od linkowania” uderzy w prasę małego kalibru ,mniejsze portale czy wydawnictwa -te większe się wybronią albo nawiążą spółki -jeśli oczywiście to prawo zacznie działać w co wątpię.

Choć założenie było takie by uderzyć w korporacje typu Google czy Facebook. Jednakowoż po nich się to rozejdzie,bo mogą sobie pozwolić na najlepszych prawników , księgowych itd. Po drugie trzeba jeszcze umieć tym prawem się posługiwać-co dla większości ludzi jest problemem.

Powiem ci dlaczego , otóż co innego jest napisać przepis prawny a co innego go realnie egzekwować .Przykładowo -dajmy na to powołasz się na słowa jakiejś Gazety W. na forum czy portalu , to potencjalnie narażasz się na to , że będziesz musiał odpalić panu Michnikowi pieniążki bo inaczej naruszysz jego prawo autorskie.

Wtedy on i jego ekipa będą ci mogli wytoczyć proces o naruszenie praw autorskich i uzyskać jakąś kasę.  Problem polega na tym jak oni wyegzekwują tysiące czy setki tysięcy linkujących z memami czy cytatami ?-wg mnie jest to nie realne.

Ponadto należy dodać , że portale internetowe będą musiały filtrować komentarze i pozostałe treści przed ich oficjalnym publikowaniem by przypadkiem nie naruszyć prawa autorskiego jakiegoś Janka artysty :).

Można się przed tym zabezpieczyć posiadając licencję podpisaną z danym autorem , którego „dzieło” będzie cytowane na portalu -kolejny bubel prawny ,którego nikt nie będzie w stanie skontrolować  . Nawet jak do tego dojdzie to będzie się musiał mierzyć z wysoko opłacanymi prawnikami korporacji i z pewnością odniesie zwycięstwo na tym polu.

Ostatecznie rzecz ujmując , ACTA2 nie jest nawet rozporządzeniem tylko dyrektywą . Otóż rozporządzenie obowiązuje w sposób bezpośredni i państwa członkowskie nie mają jak się obronić przed prawem ustanowionym w UE tak było np: z rozporządzeniem RODO.

Nagle wszyscy musieli się do tego dostosować .Będąc u lekarza było wesoło , bo dawali nam numerki albo mówiliśmy tylko imię i pierwszą literę nazwiska bo jakiś unijny buc stwierdził , że to narusza prywatność i Polska bez zmrużenia oka musiała to przyjąć.

Natomiast dyrektywa nie obowiązuje w sposób bezpośrednio wiążący , nakłada tylko cel do zrealizowania dla państw członkowskim -a jak one to zrobię to już ich wolna wola.

Kończąc , ja bym poczekał do momentu faktycznego realizowania tej dyrektywy i pierwszego wyroku sądu na podstawie tego prawa – wtedy czas pokaże , kto miał rację a kto się pomylił  w ocenie .

Na dziś to było by wszystko , w razie pytań piszcie w komentarzach lub na adres [email protected] , odpowiem na wszelkie pytania związane z prawem i finansami . Do usłyszenia już niedługo , cześć 🙂

 

Tagi
Pokaż więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close