Atrakcyjność

Jak alkohol wpływa na Twoje kontakty z ludźmi i postrzeganie przez nich Twojej osoby

Jak alkohol wpływa na Twoje kontakty z ludźmi

Czyli garść alkoholowych historii, które dadzą Ci bardzo mocno do myślenia, zanim najebiesz się jak świnia w towarzystwie twych przyjaciół, kolegów, znajomych.

W Polsce panuje  takie przekonanie, że Polak nie kaktus-pić musi lub tu jest Polska, tu się pije. Niby wódka „connecting people”, ale czy aby na pewno? Owszem! Alkohol rozluźnia, alkohol dodaje pewności siebie i rozwiązuje ludzkie języki, ale pod jednym warunkiem! Jakim? Musi wtedy istnieć pomiędzy ludźmi prawo PRAWO WZAJEMNOŚCI.

Co mam na myśli pisząc, że musi istnieć pomiędzy ludźmi PRAWO WZAJEMNOŚCI?

Jeśli wypiłeś sobie wódkę, to najlepiej dogadasz się z osobą, która również ją wypiła i co jest bardzo ważne również znajduje się w zbliżonym stanie imprezowym co i Ty! To jest w sumie najważniejsze, ponieważ właśnie tutaj musi istniej prawo wzajemności.

Jeśli wypiłeś sobie trzy piwka, to prawdopodobne będziesz już w stanie wesołości i otwartości do wszystkim. Ja przynajmniej tak mam, więc za dużo mi jak widać nie trzeba do lepszego humoru. Jeśli w takim stanie podejdziesz do obcej Ci osoby, która również wypiła sobie 1-3, a może nawet i 4 piwka i do niej zagadasz, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że złapiecie wspólny język pod wpływem alkoholu. Łączy was wspólne miejsce jakim jest bar oraz taki sam stan emocjonalny pod postacią wypitego w podobnych ilościach alkoholu. Jednak kiedy po 3 – 4 piwkach poszedłbyś na rozmowę o pracę, to mało prawdopodobne jest to, żeby ktoś chciał z Tobą w ogóle rozmawiać. Czemu? Przecież normalnie mówisz i stoisz! Jesteś wstanie odpowiadać na zadawane pytania, a mimo to nikt nie chce z Tobą rozmawiać? Nie ma prawa wzajemności. Nie pasujesz do tego miejsca i osoby, z którą rozmawiasz swoim stanem emocjonalnym! 

Jakiś czas temu byłem w pewnym pubie, gdzie jak to w pubie, co się robi? Oczywiście, że pije, a nie prowadzi rozmowę o pracę. Idąc po następną kolejkę browarów, spotkałem pod barem chłopaka, który również brał kolejkę dla swoich znajomych, jednak czegoś dużo mocniejszego, niż piwo. Wyjął wtedy kartę do bankomatu, która była identyczna jak moja. Niby taka głupia karta, a już stworzyła pretekst do rozmowy. Wyjąłem swoją kartę i powiedziałem z uśmiechem i entuzjazmem w głosie:

-O mam taką samą!

Niby taki durny tekst rzucony na rozpoczęcie rozmowy, ale zadziałał. Koleś spojrzał na swoją kartę i się uśmiechną mówiąc:

-O kurwa, rzeczywiście ha ha ha.

Wypity alkohol sprawił, że się uśmiechnął i ja również to zrobiłem pytając się go czy również ma problemy, aby dodzwonić się do tego banku w razie jakiś problemów, a on mi wtedy opowiedział historię jak był za granicą i chciał zapłacić za hotel kartą, ale nie mógł. Miał pieniądze na koncie, ale coś karta się zjebała. Wyglądało to tak jakby nie miał wystarczającej ilości pieniędzy na koncie i myślał, że się spali ze wstydu kiedy dzwonił do Polski na infolinię w sprawie o pomoc.

Momentalnie zaczęliśmy nadawać na tych samych falach. Pośmialiśmy się, zbiliśmy piony, poklepaliśmy się po plecach i wróciliśmy do swoich znajomych. Ja z browarami, a on z tacą pełną kieliszków wódki. Po pewnym czasie spotykaliśmy się przy kiblu. Ja już byłem po czterech piwkach i szykowałem się pomału do wyjścia, a on? On widać leciał grubo po badzie, ponieważ mocno chwiał na nogach tak jakby przechylał go huragan Dorian.

Koleś gdy mnie tylko zobaczył, to wystawił rękę, aby znów ze mną zbić przyjacielską pionę i zaczął coś mi trajkotać nad uchem w niezrozumiałym dla mnie języku. Ewidentnie przesadził z alkoholem. Mimo iż ja byłem sam wypity i było to po mnie na pewno widać, to momentalnie odechciało mi się z nim rozmawiać oraz przebywać w jego towarzystwie.

Momentalnie z sympatycznego gościa w moich oczach, koleś stał się dla mnie totalnie męczącym człowiekiem. Wiesz jak to jest jak jakiś pijany osobnik zaczyna z Tobą rozmawiać, kiedy Ty jesteś trzeźwy. Przymila się, wiesza Ci się na szyi, wyznaje Ci miłość, liże po uszach, zapewnia, że za Ciebie wskoczyłby w ogień i na siłę chce zbijać z Tobą piony lub staje się agresywny mówiąc kim to kurwa on nie jest. A Ty jedyne o czym sobie wtedy myślisz, to jakby się go tu pozbyć. Czemu? Ponieważ taka sytuacja zaczyna być dla Ciebie dosyć męcząca. Dosyć męcząca ponieważ jesteś w innym stanie emocjonalnym, niż ten typ.

W jednej chwili przestajesz poważnie traktować takiego człowieka. Nie patrzysz mu się w oczy, zaczynasz go lekceważyć i przestajesz słuchać. On coś zaczyna do Ciebie mówić, a Ty nie zwracasz na niego swojej uwagi! Krótko mówiąc lekceważysz go. Lekceważysz go przez jego zachowanie. Lekceważysz go bo widzisz jego stan. Lekceważysz go bo widzisz jak się zachowuje. Lekceważysz go bo słyszysz jak pierdoli bzdury. Bzdury? Zazwyczaj nawet nie dajesz sobie szansy, aby go wysłuchać, tylko od razu zamykasz swój umysł na jego słowa, które wypowiada z wielką trudnością. Z automatu stwierdzasz, że najebus pierdoli głupoty, więc po co tracić swój czas na to aby go słuchać? Co wtedy robisz? Podejmujesz z nim dyskusję czy może próbujesz go zbyć?

Oczywiście, że jeśli nie jest to Twój jakiś dobry znajomy, kolega czy przyjaciel, to próbujesz się pozbyć szybko takich znajomości. Nawet jeśli to będzie Twój dobry kolega, to będziesz miał inne podejście do niego, niż masz na trzeźwo. Ja z tym nowo poznanym chłopakiem zbiłem pione tak od niechcenia i bez entuzjazmu jak wcześniej. Momentalnie zaczął mnie irytować swoim napastliwym zachowaniem. Coś do mnie mówił, a ja nawet tego już nie słuchałem, tylko myślami byłem całkowicie gdzie indziej. Próbowałem go zbyć, a on dalej po pijaku próbował się skumplować. Zaczął mi opowiadać rzeczy, których nawet nie słuchałem, ponieważ od razu zaszufladkowałem je w głowie, jako bzdury najebanego gościa, który szuka kolegów po pijaku. Takim to sposobem patrzyłem się już na niego innym wzrokiem. Wzrokiem lekceważenia. Skoro gościa lekceważyłem już na starcie, to w taki właśnie sposób zapisał się w mojej głowie. 

I co się stało? Koleś nagle stał się agresywny w stosunku do mnie. Zauważył, że go odtrącam! Zauważył, że go nie słucham! Zauważył, że go zbywam, więc się zdenerwował, bo przecież kurwa on jest  kimś ważnym. Przecież kurwa on zna tego, tamtego i jeszcze innego. On był kurwa tu i tam. On ruchał tą , tamtą, siamtą. Oczywiście próbował mi powiedzieć kim on takim jest i kogo zna, ale kazałem mu spierdalać i odszedłem od niego szybkim krokiem. 

Zobacz jak się fajnie zaczęła nasza znajomość, a w jaki dziwny sposób się skończyła. O mało nie doszło do rękoczynów, a wszystko przez alkohol, który w większości przypadków jest ojcem nieślubnych dzieci.

Po alkoholu zmienia się nastawienie ludzi w stosunku do Twojej osoby

Nastawienie ludzi może przybierać różne formy! Może to być agresja, ale przeważnie jest to lekceważenie w różnej postaci.

Kiedyś mocno sobie popiłem i spotkałem moich kolegów, których zaczepiłem na mieście. Widząc mnie, nie byli aż tak chętni na rozmowę i nie przywitali się ze mną z takim entuzjazmem jak ja z nimi. Miałem wrażenie, że nie są zadowoleni z mojego widoku. Miałem wrażenie, że nie chcą ze mną rozmawiać w takim stanie. Miałem wrażenie, że im przeszkadzam.

No właśnie! Ten kurwa entuzjazm po pijaku! Warto na niego zwrócić uwagę, ponieważ może on zabierać w oczach Twoich przyjaciół, kolegów, znajomych, szacunek do Twojej osoby. Warto zwrócić uwagę co się ludziom pokazuje na imprezach, a także po alkoholu.

Jeśli z natury jesteś wesołym człowiekiem, to po alkoholu ten stan może się mocno spotęgować. Ty się za bardzo rozluźnisz i zaczniesz śmieszkować niepotrzebnie! Nawet nie będziesz sobie w pełni z tego zdawał sprawy, że coś jest nie tak. Zaczniesz robić w towarzystwie jaja, żartować i zabawiać swoich znajomych, ale kiedy opadnie imprezowy kurz i zejdzie imprezowy kac, to myślisz, że wszystko będzie tak jak dawniej? Otóż nie!!

Takim sposobem w oczach niektórych osób mogłeś stracić szacunek do własnej osoby. Mogłeś na imprezie uwiecznić swój wizerunek pajaca, który będzie miał wpływ na Twoja reputację. Twoi znajomi, koledzy, przyjaciele, będą się wspólnie z Tobą śmiać, pić, zbijać piony, żartować, ale kiedy impreza się skończy zostaniesz sam jak palec. Kiedy będziesz potrzebował pomocy, to ich nie będzie. Kiedy będziesz potrzebował wsparcia to również ich nie będzie.

Nie będzie ich w ciężkich dla Ciebie chwilach. Nie będzie ich ponieważ nie będą mieć dla Ciebie czasu.  Będą mieli ciekawsze rzeczy do zrobienia, niż poświęcanie swojego czasu osobie, z którą łączy ich praktycznie tylko weekendowa najebka i jaja jak berety. Śmieszków się lubi, ale niekoniecznie szanuje, a właśnie na imprezach i lejącym się na nim alkoholu możesz stracić szacunek do własnej osoby pokazując ludziom to czego nie powinni oglądać oraz mówić to czego nie powinni słyszeć.

Kiedy zacząłem rozmawiać z moimi znajomymi dało odczuć się w ich głosie ironie. Niby normalnie rozmawialiśmy, ale jednak zaczęli łapać mnie za słówka oraz nie traktować poważnie tego co mówię. Przywitali się również ze mną jak z pajacem, a nie z poważnym człowiekiem, który jest na równi z nimi. Nie przywitali się ze mną jak równy z równym, tylko w jakiś frajerski sposób podając rękę by za chwilę ją zabrać i znów podać, ale tym razem mokrego śledzia. Wiesz takie jajca, dla beki! Śmieszki takie!!

Niby normalnie z nimi rozmawiałem ( a przynajmniej tak mi się zdawało, ponieważ po alkoholu myślimy, że jest wszystko ok ), ale dało się zauważyć te ich uśmieszki, jakby nie traktowali w ogóle poważnie tego co ja do nich mówię. Pogadaliśmy chwilę i zaproponowali mi, że odwiozą mnie do domu, mimo, iż ja do żadnego domu nie miałem zamiaru jeszcze wracać.

Byłem normalnie ubrany, normalnie się zachowywałem ( albo tak mi się tylko wydawało), ale jednak w stanie w jakim się znajdowałem, nie pasowałem do moich kolegów, którzy wszystko co mówiłem traktowali jako jeden wielki żart. Podobnie bywa też z innymi ludźmi. Kiedyś wypiłem jedno małe piwko i zobaczyłem na ulicy pewną kobietę, którą zaczepiłem. Kobieta na początku była pozytywnie zaskoczona moją odwagą, ale kiedy wyczuła lekką woń alkoholu, to zaczęła już zmieniać podejście do mojej osoby.

Przestała to co mówię traktować poważnie i pomimo, że byłem trzeźwy, normalnie mówiłem i się zachowałem, to stwierdziła, że jestem najebany! Czemu? Ponieważ tylko jak dotąd to pijani goście byli do niej wstanie podejść na ulicy czy w klubie i zagadać. Gdyby to jeszcze była jakaś impreza, gdyby to był klub, to myślę, że byłaby wtedy inna sytuacja, a tak nie było zachowane prawo wzajemności co do miejsca i alkoholu.

Jedna rada!!

Jak pijesz z ziomkami nawet na imprezie, to nie dopuszczaj do sytuacji w których widzą Cię w sytuacjach, w których pierdolisz jakieś głupoty, opowiadasz o swoich sytuacjach intymnych, opowiadasz o sytuacjach o kTórych nie powiedziałbyś nikomu. Nie dopuszczaj do sytuacji, w których odpierdalasz jakieś jaja, bo fajne to może będzie podczas imprezy, ale po imprezie będziesz postrzegany jako pajac.

Zwracaj uwagę na prawo wzajemności w ilości wypitego alkoholu. Nie dopuszczaj do sytuacji, że Ciebie jako jedynego wynoszą z imprezy. Nie dopuszcza do sytuacji, w której ludzie dookoła widzą Cię jak się walasz jak szmata na ziemi po imprezie. Prawdopodobnie czytając te słowa jesteś młodą osobą, która dopiero wkracza w dorosły świat. Zdaje sobie sprawę, że młodość musi się wyszaleć i popełniać błędy, ale ja już je popełniłem za Ciebie i wszystko opisałem w mojej książce Prawo Wzajemności – Twoja Instrukcja Obsługi Ludzi, która już oficjalną premierę będzie lada chwila.

Błędy popełnione w młodości z małą pomocą alkoholu mogą się za Tobą ciągnąć latami. Raz straconej reputacji oraz szacunku nie jest tak łatwo odbudować. Przekonałem się o tym na własnej skórze. Mam koleżankę, która jest bardzo atrakcyjną kobietą. Nigdy nie zobaczysz jej pijanej! Nigdy nie zobaczysz jej nawet pod wpływem alkoholu. Jest bardzo często zapraszana na różnego rodzaju imprezy, dyskoteki, bankiety, wesela, gdzie idzie tylko się pokazać, można powiedzieć, że wypromować, nawiązać nowe znajomości i tyle. Jak chce się zresetować to resetuje w gronie kilku najbliższych osób, ale nikt tego nigdy nie zobaczy. Co dzieje się w Las Vegas, to zostaje w Las Vegas!

Po alkoholu praktycznie nie masz żadnych praw

No dobra! Trochę to jest naciągane co napisałem, ale chodzi mi o Twój odbiór jako człowieka w różnych spornych, sytuacjach życia codziennego, które mogą spotkać Cię np: jutro. A mogą to być różne sytuacje, niekiedy komiczne, które będą działały na Twoją niekorzyść.

Pewnego razu ustawiłem się z kumplem w barze w bliskim sąsiedztwie Dworca Centralnego na małe pogaduchy zakrapiane piwkiem. Jak wypiliśmy czwarte piwo, to zgłodnieliśmy, a skoro tak to zamówiliśmy sobie jedzenie. Podszedł do nas kelner i jego obsługa była już troszkę inna, niż na samym początku. Widział, że już sobie troszkę popiliśmy, to i on zaczął nas obsługiwać w sposób bardziej wyluzowany niż zazwyczaj. Niby ok, ale jego wyluzowanie przybrało lekką formę lekceważenia nas. Widać, że nie potraktował naszego zamówienia w pełni poważnie tak jak innych klientów.

Było to widać po tym jak na nas patrzy oraz jak się do nas zwraca. Kiedy kolega źle wymówił nazwę jakiejś potrawy, ponieważ język mu się trochę zaplątał, to kelner parsknął ironicznie śmiechem i poprawił mojego kolegę, a jego śmiech miał formę nie zwykłego, przyjacielskiego uśmiechu, tylko takiego okraszonego złośliwością, coś w stylu:

-Ale typ! Ale łeb! O kurwa ahahaha

Również to w jaki sposób poprawił mojego kolegę pozostawało wiele do życzenia. Poprawiając go słowami:

-O Jezu, nie tak!

A jego mowa ciała przyjęła pozycję jakby za chwilę miał zajebać face-palma z irytacji. Nie była to typowa mordownia, tylko restauracja, w której kelnerzy popierdalają w muszkach, a rachunek za zwykłego kotleta z frytkami i małą szklanką piwa wynosi 85 zł za osobę, więc obsługa w takich restauracjach musi być na najwyższym poziomie. Na najwyższym poziomie czyli przyjacielska i jednocześnie oficjalna, bez zbędnego spoufalania się z klientem.

Jaki był finał tego piwkowania? Kiedy podano nam już nasze zamówienie, to co zrobił kelner? Chodził od stołu do stołu i pytał się czy wszystko jest w porządku, jednak do naszego stolika to już nie podszedł. Nas już miał w dupie i poszedł dalej. Tak! Dobrze czytasz! Nasz stolik został bezczelnie ominięty.  Pewnie kelner wychodził z założenia, że skoro już podchmieleni to na chuj się ma nas pytać o to czy nam smakuje? Czy wszystko jest w porządku? Czy czegoś nam nie trzeba? Skoro  kelner w dobrej knajpie zaczyna lekceważyć klienta, który jest podchmielony, to jak będą zachowywać się w stosunku do Ciebie ludzie na imprezach, gdzie przesadziłeś z alkoholem?

Rozwinięcie tego wątku znajdziesz w mojej książce/ e-booku:

Prawo Wzajemności – Twoja Instrukcja Obsługi Ludzi

Jeśli chcesz być szczęśliwym posiadaczem wyżej wymienionej książki, która jest napisana w takim stylu jak ten blog ( a nawet lepszym ) to zapisz się na listę na: [email protected]

Co było potem?

Wypiliśmy i rozeszliśmy się. Ja wsiadłem w pociąg i pojechałem w swoją stronę, a kolega w swoją.

I właśnie w pociągu przekonałem się o tym, że po alkoholu nie ma się praktyczne żadnych praw. Wsiadłem do pociągu Intercity TLK. Niestety pod wpływem alko pomyliłem wagony i miałem do przejścia kilka przedziałów. Niestety po czterech czy pięciu piwach i blisko 20 kilogramowej torbie nie należał ten fakt do najłatwiejszych.

Przechodząc z jednego przedziału do drugiego zagrodziłem przejście osobie, która wnosiła swojego niepełnosprawnego syna na wózku inwalidzkim do przedziału. Prawda była taka, że nie zauważyłem tego człowieka, ponieważ nie miałem takiej możliwości, a że miałem wielką torbę na kółkach, to na kilka sekund uniemożliwiłem temu człowiekowi wniesienie wózka inwalidzkiego wraz z synem do przedziału.

Gdzie się kurwa pchasz z tą torbą chamie pierdolony? Nie widzisz, że wózek wnoszę? – zareagował agresją mężczyzna, a te słowa, które Ci tu piszę brzmiały 1:1.

Nie zauważyłem Pana… – odpowiedziałem i już miałem przeprosić za swoje zachowanie, kiedy ten człowiek wtrącił mi się w słowa mówiąc:

-Nie zauważyłeś kurwa? Jesteś zdrowy, a nie chory! Tobie jest łatwiej w życiu.

Nie zauważyłem – odpowiedziałem i ruszyłem prosto przed siebie nie wdając się w zbędną dyskusję.

Co zrobił ten mężczyzna? Zostawił wózek z synem koło kibla i ruszył za mną z awanturą, a wtedy odwróciłem się i kazałem mu spierdalać. Niestety to był mój błąd, ponieważ zareagowałem lekką agresją pod wpływem alkoholu. Nie ma co się dziwić! Prawo wzajemności! Agresja wywołuje zawsze agresję, jednak po alkoholu zapomniałem, że nie mam żadnych praw. Mój pech polegał na tym, że trafiłem na jakiegoś pojebanego osobnika, a moje słowa podziałały na niego jak płachta na byka.

Ja mam dziecko na wózku – zaczął krzyczeć, aż wszyscy pasażerowi zwrócili na mnie swoją uwagę. 

Za chwilę przyleciał kierownik, który zaczął wyjaśniać sprawę. Kiedy zbliżył się do mnie i poczuł woń alkoholu, to od razu machnął do SOK-istów, którzy patrolowali peron, przy którym stał pociąg.

Kiedy SOK-iści weszli do pociągu zobaczyli z jednej strony podpitego gościa, od którego czuć lekką woń alkoholu podczas rozmowy, a  z drugiej strony trzeźwego ojca dziecka na wózku inwalidzkim, który ewidentnie miał do mnie jakieś pretensje, a skoro tak,  to idąc za swoim doświadczeniem zawodowym, ja jako w ich mniemaniu pijany, typ musiałem coś strasznego zrobić temu człowiekowi.

Jak myślisz? Jak SOK-iści rozmawiali ze mną w takiej sytuacji? Czy mnie wysłuchali? Oczywiście, że nie! Byli do mnie nastawieni lekceważąco, a wręcz lekko agresywnie.  Nawet nie dali mi dojść całkiem do słowa i wyjaśnić całą sytuację, tylko pytali si, a i wypity alkohol również nie wpłynął na moją błyskotliwą odpowiedź na zadawane mi pytania. Od razu została przypisana mi wina i o mało nie zostałem wyrzucony z pociągu za awanturowanie się. I pewnie by tak było, gdyby pewna kobieta, która będąc świadkiem całej sytuacji wstawiła się za mną i opowiedziała w moim imieniu jak było naprawdę, a wtedy SOK-iści odpuścili interwencję.

Jaki był finał tej całej sytuacji? Co zrobił SOK-ista, który przeprowadzał ze mną rozmowę? Skwitował całą sytuację następującymi słowami:

Dobra idź do siebie do przedziału!

Nie powiedział do mnie na „PAN”, tylko na „TY”, co też świadczyło o jego podejściu lekceważącym do mojej osoby. Przeprosin również nie usłyszałem.

Pamiętaj!!!

Pamiętaj, że w każdym sporze z drugim człowiekiem, po alkoholu jesteś z miejsca ustawiony na gorszej pozycji. Im więcej wypiłeś alkoholu, tym Twoja pozycja malenia! Maleje wprost proporcjonalnie do ilości wypitych kieliszków.

Niby głupoty, ale nie wiesz co spotka Cię jutro. Nie wiesz jakiego człowieka spotkasz na swej drodze. Ja obłąkańca spotkałem w pociągu, a Ty możesz spotkać go w sklepie. Widzisz! Tam gdzie alkohol leje się litrami, tam przeważnie tworzą się dziwne sytuacje oraz same nieporozumienia. Alkohol w dużych ilościach to naprawdę same pechowe straty! Nie tylko wizerunkowe, ale również finansowe. Kiedyś o mało nie puściłem mieszkania z dymem jak nastawiłem czajnik z wodą, a najczęściej coś po pijaku gubiłem.

Alkohol pity w dużych, to niekiedy straty również i zdrowotne, kiedy to po pijaku spadniesz ze schodów lub złamiesz nogę skacząc przez jakieś płoty. Alkohol w dużych ilościach sprawia, że człowiek wpierdala się zazwyczaj w problemy oraz nieporozumienia. I najlepsze jest to, że nie masz wtedy żadnych praw.

Po pijaku zawsze można Ci coś wmówić i w jakiś konfliktowych sytuacjach komu się wierzy w takich chwilach? Osobie trzeźwej! Jeśli jesteś najebany i wplączesz się w jakąś sytuację konfliktową z trzeźwą osobą i nie masz żadnych świadków czy nagrań, to można Ci przyklepać dosłownie wszystko! Po alkoholu będzie wtedy zawsze Twoja wina, a nie słowo przeciwko słowu. Czemu? Ponieważ jesteś najebany!

Czasem dziwię się niektórej młodzieży, którzy zgrywając cwaniaków pod wpływem alkoholu i wdają się w niepotrzebną dyskusję z Policją. Kiedyś mój kolega z osiedla wdał się najebany w słowną dyskusję z patrolem policji, który stwierdził po złości, że najbliższą noc spędzi na komisariacie. Koleś dalej dyskutował, to nie dość, że dostał wpierdol, to jeszcze przyklepali mu napaść na policjanta. Jak myślisz? Komu Sąd uwierzył? Pijanemu gościowi, który nie miał żadnych świadków czy dwóm policjantom?

Podobnie jest z ubezpieczeniem. Alkohol w większości wypadków wyłącza odpowiedzialność ubezpieczyciela. Jeśli po alkoholu ulegniesz jakiemuś wypadkowi, a zazwyczaj tak się dzieje, to ubezpieczyciel umywa ręce. Pojedziesz na wakacje, niby się ubezpieczyłeś, ale wypiłeś kilka kieliszków i złamałeś nogę, to masz problem! Owszem można teraz wykupić ubezpieczenie po pijaku, które jest dużo droższe jednak tak czy siak wszystko zależy od skonstruowanej umowy.

P.S

Jak lubisz sobie od czasu do czasu walnąć łynia, to do zabicia zapachu alkoholu z ust dobre są goździki, a na przepite oczy dobre są krople :):):)

Tagi
Pokaż więcej

2 Komentarzy

  1. Wszystko zależy od kobiety, jedna się do mnie doczepiła przez to, iż zamówiłem piwo. Jednak całkiem niedawno pozałatwiałem drobne sprawy z koleżanką przy piwie.Jak nie będziesz spał kilka dni, to będziesz na trzeźwo pijany. Niektórzy na alko kontrowersjach budują sobie mocny socjal, a niektórzy staczają się na dno. W życiu nic nie wiadomo, przecież ile to osób na świecie było całkowicie przekreślonych, skazanych na sukces? A jednak siła kontrastu pokazała,co potrafi zrobić. Ludzie się zmieniają, teraz myślę, że o niebo lepsze są młodsze kobiety( chociaż zdarza się, że dwudziestki wyglądają na trzydziestki).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close