Rozwój OsobistyWszystkie Wpisy

Jak nie zarabiać pieniędzy – Moje zasady odnośnie zarabiania pieniędzy

Jak nie zarabiać pieniędzy – Moje zasady odnośnie zarabiania pieniędzy

A właściwie to zasady odnośnie ich NIE ZARABIANIA :):):)

Jest to kontynuacja mojego poprzedniego bloga na temat bogacenia się w dość nietypowy sposób, który możesz przeczytać tutaj:

Znalezione nie kradzione – Przeczytaj zanim znajdziesz pieniądze

Inspiracją do tego bloga był komentarz na damcidomyslenia.pl

Mówisz i masz! Samo życie :):)

Jak nie zarabiać pieniędzy?

  • Na krzywdzie i nieszczęściu drugiego człowieka
  • Za przyjaźni cenę
  • Po trupach do celu
  • Kosztem swojej rodziny
  • Kosztem swojego zdrowia
  • Kosztem swojej godności

Zarabianie pieniędzy na krzywdzie i nieszczęściu drugiego człowieka

 

Nawet jeśli chcącemu nie dzieje się krzywda, to wykorzystywanie w celach zarobkowych czyjejś niewiedzy, głupoty czy braku asertywności, osobiście podciągam pod zarabianie na czyimś nieszczęściu – wykorzystując okazję stworzoną przez takiego człowieka, który pozwala na sobie w taki sposób zarobić. Podciągam pod to takie zachowanie jeśli autentycznie nie chcemy w jakiś sposób pomóc tej osobie, a tylko na niej zarobić lub wpierdolić ją w jakieś problemy prawno – finansowe dla własnych korzyści finansowych.

I już w tym miejscu nie mógłbym pracować np: w banku, bo biłoby się to ze mną na tyle, że byłym bardzo słabym sprzedawcą produktów finansowych. Również nie mógłbym pracować w firmie, w której nie czułbym wartości danego produktu czy usługi. Znaczy pracować bym mógł pracować, ale byłbym kiepski w tym co robię, tak jak kiepski byłby produkt i pewnie dlatego szybko bym wyleciał z roboty, bo nie wyrobiłem narzuconych celów sprzedażowych.

A te cele są na co nastawione?

Na zarobek.

Bo firma / korporacja ma zarabiać. Wyrobisz cele sprzedając gówno – produkt jeleniom, to dostajesz zaraz wyższe do wyrobienia. Wyrobisz je znów, to podnoszą Ci znów poprzeczkę do góry i do góry i do góry, aż pewnego razu nie wyrobisz miesiąca, to Ci pierdolą tym śmiesznym językiem korporacyjnym jakieś motywujące gnioty w tym śmiesznym  ich pokoiku, regułki prosto z książki od Briana Crazy yyy Tracy, którą przeczytałeś 100 lat przed nimi.  Uff… niskie wibracje mi się załączyły więc pora ochłonąć :):):)

Wdech, wydech, wdech, wydech… :):):)


Za przyjaźni cenę

 

O co może rozpaść się przyjaźń dwóch mężczyzn?

Oczywiście, że o dwie rzeczy. Albo pójdzie o pieniądze, albo pójdzie o kobietę. Dlatego też mam taką zasadę, że nigdy nie zwiąże się biznesowo / finansowo z żadnym z moich najbliższych przyjaciół.

Czemu?

A właśnie temu. Człowiek ma różne podejście do pieniędzy i właśnie o te podejście może rozpaść się nawet długoletnia przyjaźń, budowana od piaskownicy. Również nie mógłbym robić biznesu z moim przyjacielem, ale również nie mógłbym u niego pracować, gdyż w pracy traktowałem go jak szefa, ale on traktował mnie jako przyjaciela, a co za tym idzie, zaczął wymagać ode mnie tego, czego nie powinien wymagać jako pracodawca, a ja byłem w kropce, gdyż ze względu na naszą znajomość to tolerowałem. A kiedy powiedziałem dosyć, to on się obraził. Potem między nami panowała dziwna atmosfera i w sumie do dziś panuje. Nie jest już jak kiedyś, mimo iż u niego dawno nie pracuję. I nawet jak się zwalniałem i szedłem do innej firmy za wyższe pieniądze i lepsze warunki pracy, to miał do mnie o to żal i pretensje.

Fajnie jak Ci Twój przyjaciel załatwi pracę, ale również i na to uważam, bo mogą być zgrzyty pomiędzy wami. Pierwszą rzeczą będzie to, że jeśli ktoś załatwi Tobie pracę, to masz u niego taki niepisany dług wdzięczności, który w przyszłości może na Tobie ciążyć, a Twój przyjaciel po pewnym czasie może się upomnieć o spłatę tego długu, poprosząc Cię o coś, co może być Ci nie na rękę i mocno komplikować Tobie plany. Możesz wtedy ze względu na dług wdzięczności nie mieć odwagi mu odmówić. A prośby mogą być różne. Te drobne, ale również i te grubego kalibru jak prośba o pożyczkę czy po żyrowanie kredytu w banku. Pracując w Kancelarii Komorniczej na swej drodze bardzo często spotkałem dłużników, którzy zostali wjebani w długi nie ze swojej winy, tylko ze względu na swe dobre serce lub ciążący na ich sercu ten niepisany dług wdzięczności, który w końcowym rozrachunku wyszedł im bokiem, jak ta cała pseudo przyjaźń.

Miałem kiedyś sytuację, gdzie kolega załatwił mi pracę w pewnej firmie. Załatwił? Może nie do końca załatwił, ale się za mną wstawił w HR i mnie mocno polecał, lobbując moją kandydaturę. Koniec, końców dostałem tą pracę – niby za sprawą jego wstawiennictwa, ale w sumie prawdy to się nie dowiem ile w tym było moich umiejętności, a ile jego wstawiennictwa.

Co było dalej?

Nie spodobała mi się ta praca i ją w krótkim czasie rzuciłem. Tak po prostu złożyłem wypowiedzenie z miejsca. To nie spodobało się mojemu koledze, ponieważ polecał moją kandydaturę, a ja tak potraktowałem jego i firmę. Doszło na tym tle do lekkiego spięcia pomiędzy nami. Niby sobie wszystko wyjaśniliśmy, ale w moim odczuciu nasza relacja już nie wróciła do stanu przed moim zatrudnieniem.

Bardzo często się zdarza, że przyjaciel będzie chciał zarobić na przyjacielu i nie będzie WIN – WIN, a powinno być. O co mi chodzi?

Chodzi mi o to, że możesz kiedyś chcieć coś kupić od kolegi i on zamiast sprzedać Ci coś taniej – ze względu na  znajomość z Tobą, to właśnie ze względu na waszą znajomość sprzeda Ci coś drożej. Albo zamiast więcej, da Ci czegoś mniej. A chyba powinno być odwrotnie?

Poniższą historię opisałem w mojej książce PRAWO WZAJEMNOŚCI – Twoja Instrukcja Obsługi Ludzi, gdzie jest więcej tego typu historii prosto z mojego życia.

Pewnego razu moi rodzice postanowili zrobić w domu generalny remont. W tym remoncie miał pomagać rodzony brat mojego taty – czyli można powiedzieć, że przyjaciel. Tata wychodził z założenia, że da bratu zarobić, a brat nam zrobi remont taniej i oboje będą zadowoleni. Miało być WIN – WIN – tak przynajmniej zakładał mój tata.

Jednak wujek inaczej zapatrywał się na tą współpracę. Wujek chciał, aby jemu było dobrze, a nie mojemu tacie. Korzystając z okazji, że jego brat, a mój ojciec zaproponował mu pracę, chciał zarobić pieniądze kosztem ich przyjaźni / braterstwa. Chciał zarobić, a się nie narobić na swoim bracie.

W jaki sposób to robił?

Widać było, że wujek od początku nie traktuje poważnie zlecenia jakie dostał od mojego ojca. Spóźniał się, a remont się zaczął przedłużać w nieskończoność, aż stał się dla nas na tyle uciążliwy, że ojciec zaczął zwracać mu uwagę i dochodziło do kłótni. Jak wyszło nas finansowo ta współpraca? Czy było taniej? Owszem, było taniej, niż jak byśmy mieli zatrudnić profesjonalną firmę, ale nie na tyle taniej, by można mówić o WIN – WIN. Było tylko troszkę taniej, ale w końcowym rozrachunku wyszło nas drożej, gdyż należało do tego doliczyć piwka i obiadki jakie mu sponsorowaliśmy każdego dnia. Dodatkowo i tak trzeba było po nim poprawiać i zatrudnić profesjonalistę, bo wujek jak widać miał wyjebane na robotę. Gdyby to nie był mój ojciec, a jakaś obca dla niego osoba, to mogłoby być inaczej i pewnie tak było.

W tym miejscu w miejsce mojego wujka wstaw każdego Twojego przyjaciela, który w imię przyjaźni będzie chciał na Tobie zarobić pieniądze. Być może sam tak robiłeś, traktując swojego kolegę, nie jak przyjaciela, ale jak frajera do wydojenia.


Po trupach do celu

 

Mając takie przekonanie raczej nie odnalazłbym się już w pracy w jakiejś korporacji, gdzie jest wyścig szczurów, podziały, walka o stołki i pozycję, gdzie na każdym kroku trzeba z kimś rywalizować o wyniki, rozpychać się łokciami, a droga do sukcesu / kariery najczęściej polega na podkładaniu przysłowiowej świni i kopania dołków pod nogami drugiej osobie.

Pracowałem już kiedyś w takim środowisku i za dobrze się nie czułem w nim, a teraz?

Teraz bym nie wytrzymał tam nawet jednego dnia. Można powiedzieć, że jestem słaby, chociaż ja się taki nie czuje. Niestety dla wielu ludzi robienie kariery, to podstawa ich egzystencji i dla nich będę słabym człowiekiem jeśli nie potrafię się rozpychać łokciami by mieć siłę przebicia. Niestety kariery już raczej nigdy nie zrobię w tego typu instytucjach. Kariery?

Nawet nie dostałbym pracy tam, bo nie miałbym w oczach rekrutera – tego czegoś, co nie ukrywam kiedyś miałem – jak byłem zafiksowany na zarabianie pieniędzy. I już w tym miejscu odpada mi cała masa firm, w których są szczeble kariery. Nie ukrywajmy, ale utrudnia to trochę życie jak widać :):):) W takim środowisku nie możesz być dobry, bo jak będziesz dobry, to szybko zostaniesz rozszarpany przez ludzi, którzy Twoją dobrość będą utożsamiali z Twoją słabością. Więc, aby zarobić pieniądze, musisz być niekiedy chujem bez sumienia, którym być może nie jesteś. I co się wtedy dzieje?

Żeby dać ujście emocjom – chlejesz wódę i walisz koks, jak to robi wiele korposzczurów, którzy nie wytrzymują ciśnienia oraz tego, że w gruncie rzeczy czują, że nie pasują do takiego środowiska pracy. Jednak kredyty za wystawne życie na pokaz trzeba spłacić, więc zagryzają zęby i rywalizują ze sobą o stołki :):):) potocznie nazywane – robieniem kariery :):):)


Kosztem swojej rodziny

 

Co jest zmorą tego świata materialnego?

Brak czasu dla siebie i rodziny.

Brak czasu dla dzieci, które wychowują media społecznościowe, filmy, seriale, gry, bajki, teledyski, muzyka, raperzy rapujący o paskach Gucci oraz w kółko o tym, że kiedyś nie mieli nic, ale teraz już mają, Youtube, Ekipa Friza oraz telewizja. W taki sposób już od najmłodszych lat zasiewa się w głowach młodych ludzi ziarna, które zaczynają kiełkować i potem dają plony pod postacią różnych poglądów, przekonań oraz przyzwyczajeń, które tak naprawdę nie są tych dzieci, tylko zostały w nich za młodu wykreowane tak jak chce tego system. A tylko dlatego, że rodzice nie mieli czasu nie tylko dla siebie, ale również i dla dziecka. Przez brak czasu rozpadają się relacje rodzinne.

Zobacz jak to sprytnie jest zrobione?

Zobacz w jak sprytny sposób połączono czas z pieniędzmi, a pieniądze z poczuciem szczęścia. Gonisz za pieniędzmi, żeby Twoja rodzina miała lepiej, ale tak naprawdę, to przez to nie masz czasu dla siebie oraz swojej rodziny, więc czy rzeczywiście ona ma się lepiej?

W świecie materialnym może i tak, ale nie w świecie rodzinnym.

A tym samym jako rodzina nie jesteście jednością, gdyż z braku dla siebie czasu, jesteście podzieleni, a rodziną jesteście tylko na papierze. Gonisz za lepszym życiem, które tak naprawdę zaspokaja nie tyle co Twoje główne potrzeby życiowe, tylko Twoje wykreowane ego, w którym chcesz WIĘCEJ, WIĘCEJ, WIĘCEJ. A przeważnie więcej na kredyt. Ego, ale nie tylko Twoje, bo i wykreowane ego Twojej żony czy wykreowane ego Twojego dziecka. Żona może chciałaby mieć torebkę Diora?

Syn może chciałby mieć najnowszego iPhona, tak jak mają koledzy z klasy?

Rodzicie nie mają czasu dla dzieci, więc dzieci wychowują się na smartfonach, kłócąc się z rówieśnikami – rywalizują o to, kto ma lepsze buty, co jest lepsze?

iPhone czy Samsung?

Czyi rodzice są bogatsi, a to wszystko kręci się wokół kto jest LEPSZY, A KTO GORSZY itd. Wszystko i tak schodzi na materializm, posiadanie i pieniądze już od małego.

Czy to jest miłość?

To jest miłość, że zapewniłeś dziecku ubrania, jedzenie, telefon i dach nad głową?

To jest opieka, a Ty jesteś jego opiekunem. Miłość jest wtedy kiedy jest bliskość z dzieckiem, czułość, spędzanie czasu, nie pozostawianie go samego sobie, inspirowanie go, przekazywanie mu wartości. Wtedy to jest miłość, a Ty jesteś ojcem, a nie zwykłym opiekunem. Niektórzy harując od świtu do zmierzchu, goniąc za pieniądzem, goniąc za karierą, zasłaniają się tym, że robią to dla dobra dziecka.

Serio?

Dla dobra dziecka?

Dziecko tak naprawdę w dupie ma Twoje pieniądze. Ono potrzebuje matki oraz ojca, a nie pieniędzy, a właściwie całej sterty niepotrzebnych rzeczy. Dziecko potrzebuje szczęśliwej rodziny, a nie rodziny na papierze podzielonej na każdy możliwy sposób, gdzie matka z ojcem związali się ze sobą tylko dlatego, że on miał pieniądze, a ona fajną dupę. Zobacz w jakim świecie przyszło nam żyć?

Zobacz w co nas wpierdolili twórcy Matrixa, w którym żyjemy. Stworzyli nam taki system ekonomiczno – prawny – finansowy i utrudnili nam życie do tego stopnia, że ludzie zaharowywują się na śmierć tylko po to, aby zapewnić swoim dzieciom LEPSZY START W TYM SYSTEMIE i nazywać to miłością do dziecka, bo na prawdziwą miłość dorosły człowiek nie ma w dzisiejszym świecie czasu, bo musi gonić za pieniędzmi. A potem takie dziecko słyszy od matki lub ojca – jak to oni ciężko nie harowali, żeby ono miało lepszy start w życiu. Słyszy ile dla niego poświęcili. A w gruncie rzeczy tyrali na spłatę kredytów, samochodów i telewizorów – nazywając to lepszym startem w życiu dla ich dziecka. I dziecko pozostawione same sobie jest wychowywane nie przez rodziców, tylko przez media,  media społecznościowe, youtuby, instagramerów, influencerów, którzy już od małego zasiewają w ich głowach ziarna, które w dorosłym życiu dadzą plony pod postacią ich poglądów, przekonań, podziałów, zboczeń, spierdolenia umysłowego.

I takie pokolenie porobi dzieci i zacznie tworzyć kolejne stracone pokolenie wychowane nie w miłości, ale na pieniądzu, podziałach, nowych mediach społecznościowych typu – META Zuckerberga.

Jak podbić wroga?

WYCHOWAJ JEGO DZIECI.

Wychowaj ich tak, aby zabić w nich człowieczeństwo, empatię, wdzięczność, wrażliwość, dobroć, miłość, zaufanie, zrozumienie. Wychowaj ich tak, żeby byli bez wartości i wręcz nudni. Wychowaj ich tak, aby wyżej cenili pieniądz, niż bezinteresowną pomoc czy przyjaźń w oparciu o prawo wzajemności. Wychowaj ich tak, żeby zawsze chcieli COŚ za COŚ. Wychowaj ich tak, aby wartość i pewność siebie nie szukali w swoim sercu, tylko w samochodach, designerskich ciuchach, wielkich domach i materializmie. Wychowaj ich tak, aby byli z dala od natury i matki ziemi. Wychowaj ich tak, żeby byli kurwami dla drugiego człowieka – kiedy będą mieli ku temu okazję. Wychowaj w nich zazdrość i zawiść. Wychowaj ich tak, aby byli z dala od prawdziwych ludzi, a blisko z telefonem czy komputerem. To nic innego jak kreowanie w ludziach NISKICH WIBRACJI i nie pozwalanie na to, aby te wibracje skoczyły do góry. Komuś bardzo zależy, abyśmy żyli w takim środowisku wibracyjnym i robi wszystko, aby tak było, ale to już nie jest temat na tego bloga:):):)


Kosztem swojego zdrowia:

 

Są ludzie, którzy harują od świtu do zmierzchu, a po jakimś czasie zaczyna im się sypać zdrowie. Czemu to robią?

Z pazerności.

Mają pieniądze, których i tak nie mają czasu kiedy nawet wydać, ale chcą mieć ich jeszcze więcej i więcej i więcej, bo wiecznie mają mało. Takich ludzi nazywa się szczególnie w Polsce – pracowitymi. Pracowitymi, bo poświęcają swoje zdrowie oraz relacje rodzinne po to, aby pracować. Nierzadko robią to w pracy, której nienawidzą.  Oczywiście wszystko kręci się u nich kręci wokół pieniądza. Nie potrafią z niego zrezygnować i przestać za nim gonić, nawet wtedy kiedy zdrowie zaczyna im siadać. Jak jest okazja do zarobienia pieniędzy, to zrobią to nawet kosztem swojego zdrowia. Idealnym przykładem jest tu jeden z moich wujków, który w rodzinie ma opinię – pracowitego. Pracowitego, ponieważ całe życie ciężko i w mojej ocenie – głupio pracował od świtu do zmierzchu, a kiedy przyszedł czas emerytury, to nie spoczął na laurach, tylko dalej pracował, mimo iż nie musiał już tego robić, bo emeryturę ma wysoką.

Wujek odkąd pamiętam nigdy nie miał na nic czasu, zawsze był zabiegany, ponieważ co robił?

Gonił za pieniądzem.

Robił to nawet wtedy, kiedy miał wystarczająco dużo pieniędzy, aby móc pozwolić sobie na zwolnienie tempa. Jednak wujek tempa nie zwalniał.

Mało tego!

Jeszcze bardziej je podkręcał. Jak wyglądało jego życie rodzinne?

Nijak!

Rozwiódł się z żoną, a z dziećmi również nie utrzymywał bliższych relacji. Po prostu jak moi bracia cioteczni dorośli, to wyjechali do Warszawy i nawet do ojca na święta nie przyjeżdżali. Mieli go w dupie, tak jak on miał ich. Tego ich sam nauczył. Takie wartości im przekazał. Tak ich wychował, że rodzina u nich była tylko na papierze.

I wiesz co?

Jak się bardziej zestarzeje, to wiesz co zrobią jego synowie goniący za karierą?

W pierwszej kolejności go oleją i oddadzą do jakiegoś domu starców i nawet go nie odwiedzą do śmierci, a w drugiej kolejności będą się kłócić o pieniądze pozostawione na jego koncie, kiedy ten już umrze. W taki sposób w wielu domach zabijane są więzy rodzinne. Apropo świąt, to kilka świąt z rzędu wujek spędzał u nas, gdzie udzielał mi rad odnośnie życia. Pamiętam jak wywiązała się pomiędzy nami rozmowa o pieniądzach. Była okazja do ich zarobienia, jednak żeby zarobić pieniądze to musiałbym poświęcić kilka weekendów z rzędu. Nie ukrywajmy, ale w tamtym czasie nie potrzebowałem mieć więcej pieniędzy, ponieważ tyle ile wtedy zarabiałem mi wystarczało. Wujek wtedy stwierdził, że jestem leniwy i mało ambitny.

Czemu wysunął takie wnioski?

Wysunął takie wnioski tylko dlatego, że powiedziałem mu, że pieniędzy nie potrzebuje i tyle ile obecnie mam mi w pełni wystarcza.

Widzisz już pewne prawidłowości?

Ambicja i pracowitość połączona jest w dzisiejszym świecie z pieniędzmi i sukcesem. Skoro nie chciałem więcej pieniędzy, to w ocenie wujka znaczyło, że jestem leniwy i mało ambitny, a to przecież nie prawda. Osoba leniwa jest to osoba, która całymi dniami leży na kanapie, żyje w syfie i ogląda telewizję. Ja inaczej pożytkowałem swój wolny czas i chociaż nie dawał on mi pieniędzy, to jednak nie było tak, że nic nie robiłem. Robiłem i to bardzo wiele, ale dla siebie, a nie dla kogoś by tylko zarobić pieniądze. Jednak do wujka to nie docierało, bo jego wolny czas, nie był wolny.

Czemu?

Bo był w jego umyśle połączony z pieniędzmi, a mój czas jest połączony z medytacją, rozwojem duchowym, czytaniem książek, obcowaniem z przyrodą, damcidomyslenia.pl :):):) oraz moją dziewczyną – czyli czymś co nie daje mi wielkich pieniędzy, ale daje szczęście.

Wolałem poświęcić czas dziewczynie, niż zarabianiu pieniędzy, których w tym momencie akurat nie potrzebowałem. Gdybym nagle potrzebował pieniędzy, to bym przystał na wujka propozycję, ale ich nie potrzebowałem, więc pierdoliłem to w czapkę ile było do zarobienia – a było dużo i dużo trzeba było się poświęcić.

Nie ma nic za darmo w tym świecie. Jest zawsze COŚ za COŚ.

Dla mnie chwile z moją kobietą, las, medytacja, jest warta więcej, niż pieniądze, których akurat nie potrzebowałem. I dlatego w mniemaniu mojego wujka byłem osobą leniwą i mało ambitną, bo odrzuciłem jego propozycję.

Jak mogłem to zrobić?

Przecież inny na moim miejscu całowałby go po rękach za to. Zresztą zobacz jak jest z rozwojem osobistym. To właśnie rozwój osobisty połączył sukces z pieniędzmi w umysłach wielu ludzi. To właśnie rozwój osobisty wykreował powiedzenie – lepiej płakać w mercedesie, niż płakać w PKS – e. Według mnie jest to kompletna bzdura i tylko pokazuje materializm osób, które to głoszą, bo co to za różnica, gdzie płaczesz?

I tak płaczesz i tak płaczesz, a czy to jest mercedes czy PKS, to już jest drugorzędna sprawa. Przynajmniej dla mnie. Kwestia postrzegania.

Mercedes Cię przytuli?

Mercedes Cię pocieszy?

Mercedes Ci doradzi?

Mercedes otrze łzy?

Nie! PKS też nie :):) Więc dla mnie nie ma różnicy, gdzie się płacze. Oczywiście nie zrozum mnie źle. Nie twierdzę, że teraz masz przestać zarabiać pieniądze i prowadzić od teraz życie pustelnika. Nie o to mi chodzi. Zarabiaj jak najwięcej pieniędzy, jak masz taką możliwość, ale trzymaj się pewnych zasad. Co z tego, że wujek był ambitny i pracowity, jak ciągle narzekał na swój stan zdrowia?

Co z tego, że już mu kręgosłup siada i za chwilę straci sens życia, bo już nie będzie wstanie nawet chodzić?

Co z tego, że nie ma w święta nawet do kogo gęby uchylić, bo jego własne dzieci są nauczone mieć go w dupie, tak jak on je miał całe życie goniąc za pieniędzmi?

  Co z tego jak ma te pieniądze, jak nawet nie ma je kiedy wydać?

Co z tego jak ma te pieniądze, jak zaraz wyda je na jakąś operację i rehabilitację – czyli nie ma ich wystarczająco dużo, aby kupić sobie zdrowie. Kupi sobie lekarza, który zrobi mu operację, ale prawdziwego zdrowia już za to nie kupi. Więc czy tak naprawdę ma się czym szczycić?

Pieniędzmi, które właśnie zżera inflacja i jego odłożona bańka, na którą tyrał całe życie dziś jest warta może z 600.000 ?

Idealnym przykładem też jest tutaj sytuacja z ostatniej gali PUNCHDOWN, gdzie doszło do dramatu jednego z jego uczestników. Na czym polega ta gala?

Na niczym innym jak na okładaniu się po mordzie „liściami”, gdzie przyjmując cios musisz wystać w miejscu. I to wszystko w imię pieniędzy, bo jakoś nie mogę dopatrzeć się tutaj jakiegoś sportowego wyzwania. Po prostu walisz z liścia i patrzysz czy znokautowałeś typa czy też nie, a potem on wali z liścia Ciebie. Nawet nie masz możliwości obrony. Po prostu zamykasz oczy i czekasz na wpierdol. A jak Ci jebnie z całej pary taki 140 kilowy kloc z rękami glazurnika, to tak jakby stuknął Cię samochód. Równie dobrze można położyć się na ulicy i czekać, aż przejedzie po nas Golf III.

Może zrobią kiedyś takie zawody?

Wcale bym się nie zdziwił w tym pojebanym świecie. Takie postępowanie jest to dla mnie zarabianiem pieniędzy kosztem swojego zdrowia w bardzo prymitywny sposób. Przekonał się o tym pewien strongman, który myślę, że na brak pieniędzy to nie mógł narzekać, a mimo to ze względu właśnie na te pieniądze, zgodził się wziąć udział w tym cyrku, zwanym potocznie sportem.

No bo ze względu na co?

Na sportowe wyzwanie?

Proszę Cię!

Była okazja do zarobienia pieniędzy i tyle. Gdyby nie pieniądze, to nikt nie wziąłby udziału w tym cyrku, co pokazuje obraz naszego społeczeństwa, które można kupić. I jak skończył ten chłopina?

Tragicznie.

Dostał potężnego liścia od równie potężnego chłopa i się osunął na ziemię, doznając uszkodzenia mózgu, co o ile przeżyje – sprowadzi go raczej do stanu wegetatywnego i wtedy dopiero nie on, ale jego najbliższa rodzina będzie potrzebowała pieniędzy na jego zdrowie. I dopiero w takiej sytuacji można by było brać udział w tym cyrku, aby zarobić pieniądze na szczytny cel jakim jest ratowanie zdrowia najbliższej osoby. Tylko w takim. Było warto dla pieniędzy brać udział w tym cyrku zwanym potocznie „sportem”?

Dla mnie to nie tylko zarabianie kosztem swojego zdrowia, zadając sobie niepotrzebny ból w imię pieniędzy i  również i kosztem swojej godności – godności szanującego się sportowca. Takie mam zdanie na ten temat. A skoro poruszyłem temat godności, to przejdźmy dalej.


Kosztem swojej godności

 

Gdyby moje dziecko nie miało co jeść, to dałbym dupy za paczkę słonecznika dla niego. Zrobiłbym to nie dla pieniędzy, ale dlatego, żeby zaspokoić jego jedną z głównych i podstawowych potrzeb życiowych każdego człowieka, jaką jest jedzenie i picie. Zrobiłbym to bez wątpienia kosztem mojej godności, ale w szczytnym celu. Jednak godność wielu osób daje dupy każdego dnia nie dlatego, żeby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby życiowe, ale dlatego, żeby zaspokoić potrzeby swojego EGO, najczęściej w materialny sposób.

Słyszałeś może o aferze dubajskiej?

Niedługo będzie w kinach film inspirowany tymi wydarzeniami, gdzie szanujące się w Polsce modeleczki, dały się za pieniądze dosłownie zmieszać z gównem szejkom arabskim.

Czy zrobiły to dlatego, że nie miały co jeść?

Nie!

Wszystkie zrobiła to dla pieniędzy, które zapewne wydały na rzeczy niepotrzebne, takie jak kolejna torebka Diora czy kolejna torebka kokainy. Oczywiście relacja wrzucona na Instagrama z ich bajecznego życia musi być. I o czym myślą followersi takich osób?

Kobiety sukcesu!

Takim to dobrze!

Też tak chcę.

Jaka fajna torebka – skąd?

Żyjemy w świecie materializmu i moralnego zepsucia, gdzie sławę oraz największe pieniądze zarabia się na głupocie, kontrowersji i kurestwie. Zresztą granice tolerancji są przesuwane z pokolenia na pokolenia. Coś co kiedyś było społecznie nie do zaakceptowania, dziś jest oczywistą oczywistością i normalnością na porządku dziennym. Takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowane.

Na czym dziś zarobisz najwięcej pieniędzy?

Na czym dziś zdobędziesz najszybciej sławę?

Na kreowaniu dobra czyli WYSOKICH WIBRACJI?

Oczywiście, że nie.

Wysokie wibracje w tym świecie materialnym 3D – trzeciej gęstości są niepożądane. Najszybciej zdobędziesz sławę i duże pieniądze na niskich wibracjach. Najszybciej zarobisz na kontrowersji i patologii, ponieważ w dzisiejszych czasach najlepiej ona się sprzedaje, a co za tym idzie zarabia największe pieniądze. Dlatego też w dzisiejszych czasach nie promuje się dobra, lecz promuje się zło, kosztem godności ludzkiej i szacunku do samego siebie.  Tu nie chodzi nawet o ludzką postawę, ale nawet o niezdrową żywność i fast – foody, która jest na każdym kroku promowana i reklamowana. Szybkie pieniądze, szybkie związki, szybkie jedzenie, szybkie tempo życia, w którym nie mamy czasu dla siebie oraz rodziny, bo nasz czas połączony jest z pieniędzmi, a pieniądze ze szczęściem. W takim środowisku przyszło nam się wychowywać i żyć. W takim środowisku – a nawet gorszym będziemy również wychowywać nasze dzieci – jeśli na to pozwolimy i nic z tym nie zrobimy – jako cała społeczność, a nie tylko jednostka.

Z pokolenia na pokolenie, z dekady na dekadę przesuwana jest w umysłach ludzi ta granica tolerancji, gdzie zanika człowieczeństwo i dobroć, a pojawia się ludzka znieczulica podlewana pieniędzmi, za którymi goni człowiek – kosztem swojej godności, którą już dawno stracił. Dziś co innego budzi podziw i szacunek, niż w czasach naszych babć i dziadków.

A co będzie jutro?

Kto wie czy za niedługo jakaś modelka nie pochwali się publicznie na instagramie, że właśnie szejk arabski postawił jej kloca na cyckach, a wtedy w komentarzach przeczytasz podziw, szacunek oraz brawa za odwagę od jej followersów?

Coś co dziś budzi odrazę, jutro może być czymś naturalnym i normalnym. I to będzie nazywane postępem i nowoczesnością.  Ostatnio głośnym echem odbiła się gala organizowana przez Najmana – MMA VIP 3, gdzie na przeciwko siebie stanęli kobieta i mężczyzna. Jak dla mnie jest to zarabianie kosztem swojej godności. Każdy szanujący mężczyzna – nie ważne nawet jak wygląda, nie zawalczyłby z kobietą, która nie ma żadnych umiejętności fighterskich, jest od niego dużo lżejsza i dużo niższa. Uważam też, że żadna szanująca się kobieta również nie przystałaby na takie warunki, wiedząc, że nie ma żadnych umiejętności walki.

Więc czemu ktoś się zgodził na taką patologię?

Oczywiście, że tylko ze względu na pieniądze, a nie na chęci sprawdzenia się – kto jest lepszy. Tu chodziło o SHOW, ROZGŁOS I PIENIĄDZE, a nie o to, że ktoś nie ma za co kupić sobie jedzenia i dlatego chowa swoją godność do kieszeni i godzi się na tego typu walkę.

To pokazuje jak łatwo w dzisiejszych czasach można kupić drugiego człowieka, a właściwie to jego godność. To pokazuje również jak łatwo w dzisiejszych czasach można kupić sobie czyjąś uwagę. Bo gdyby ludzie nie chcieli tego oglądać, to by za to nie zapłacili. A jakby nie zapłacili, to by Marcin Najman poszedł po rozum do głowy i pewnie zorganizowałby galę czysto sportową, a nie galę w oparci o kreowanie patologii i przesuwanie w umysłach ludzkich tej granicy tolerancji na „dobry smak”.

Już teraz można spotkać się z opiniami, że jak tak dalej pójdzie, to jego gala przegoni jak dotąd królującą w tej dziedzinie FAME MMA. Czemu?

Ponieważ FAME MMA zaczyna być co raz bardziej sportowe, a co raz mniej kontrowersyjne, co widać już po transferach zawodników przechodzących z KSW do FAME – u. A nie o sport chodzi we freak – fightach. We freak –  fightach chodzi o show i kontrowersję. Im większa, tym lepsza. I właśnie ta kontrowersja robi z takich ludzi wzory do naśladowania, a MMA VIP zaczyna się w tej kontrowersji co raz bardziej się wybijać. To właśnie tego typu gale i tego typu ludzie z internetu na nich walczący, zaczynają wychowywać nowe pokolenia dzieci, które w przyszłości nie będą chciały zostać inżynierami, lekarzami, naukowcami, tylko TIK – TOK -erami i Youtuberami.

A po co?

Żeby mieć sławę, pieniądze i zawalczyć na freak – fightowych galach MMA.  Zarabiaj pieniądze dając ludziom wartość, a nie tak, że Twoją jedyną wartością jaką dajesz ludziom jest TWOJA GODNOŚĆ. Ostatnio dosyć popularny stał się serial Netflixa pod tytułem SQUID GAMES. Na pewno słyszałeś, a może nawet i oglądałeś. Niech on będzie podsumowaniem tego wpisu.

P.S

Jak podoba Ci się to co robię i chcesz mnie wesprzeć, ponieważ daję Ci do myślenia, to możesz przelać mi na piwo lub kawę klikając w poniższy link:

Postaw mi – MAŁĄ CZARNĄ

Co prawda amerykańskim żołnierzem to ja nie jestem, ale będzie mi bardzo miło, że mnie w taki sposób doceniłeś. Będzie na serwer, domenę i autoresponder oraz na rozwój strony. Będzie też na moją motywację :):)

 

 

 

 

 

 

 

 

5/5 - (1 vote)
Pokaż więcej

6 Komentarzy

  1. Piszesz ze zarabianie na braku asertywnosci jest zle. Ale przeczytaj swoj artykul jak byc bardziej chamskim I jak podsunales frajerowi dlugopis I zmusiles do podposania dokumentow kredytowych. Jak dla mnIe to bylo czyste chamstwo I po dzisiejszym artykule przestaje Cie czytac.

    1. Może najpierw spójrz na datę dodania tamtego bloga, a właściwie edycji tytułu, bo dodanie tego bloga na damcidomyslenia.pl było bodajże w 2018, który tak naprawdę pochodził z pewnego forum na którym się udzielałem kiedyś i jest dużo starszy jeszcze, niż data dodania. Nawet starszy, niż damcidomyslenia.pl bo bodajże z 2013. A był okres, że nie miałem czasu pisać, blogi więc przeniosłem hurtowo moje blogi z podrywaj.org, które pisałem pod pseudonimami BAYT/TYAB na damcidomyslenia.pl

      I teraz spójrz na datę obecnego bloga i wnioski sobie sam wyciągnij jeśli chcesz i masz ochotę.

      Nawet nie wiedziałem, że kiedyś coś takiego napisałem. Tyle jest tu wpisów, że pewnie jeszcze coś na mnie na pewno wynajdziesz:-) Idealnie opisałem świat, w którym żyjemy z jednej jak i z drugiej strony medalu.

      Rozumiem, że Ty zawsze byłeś taki jaki jesteś teraz?

      Tego bloga prowadzę od 2014 czyli 7, zaraz będzie 8 lat. W 2014 miałeś takie samo podejście do życia co w 2021 a zaraz 2022?

      Powiem Ci, że ja mam już inne podejście do niektórych rzeczy o których pisałem rok temu, a co tu mówić o blogu napisanym w 2013 :):):)

      Czytasz mnie to fajnie, nie czytasz mnie , też fajnie. Nie musisz mnie o tym informować, tylko po prostu to zrób. I nie zapomnij odlajkować subskrybujcje, jak się na taką zapisaleś, bo będę ci wysyłał maile.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button