Relacje z KobietamiRozwój OsobistyWszystkie Wpisy

Materializm oraz konsumpcjonizm w życiu

Czyli potrzeby człowieka na tle relacji damsko - męskich

Konsumcjonizm określany jest jako styl życia, który nastawiony jest w głównej  mierze na konsumowanie i posiadanie poprzez gromadzenia różnorakich dóbr materialnych, którymi zaspokaja się wciąż odradzające się w głowie człowieka nowe potrzeby.

konsumpcjionizm

Do czego może doprowadzić zaspokajanie wciąż odradzających się w głowie człowieka potrzeb?

Do finansowego oraz mentalnego niewolnictwa, polegającego na ciągłym gonieniu za pieniądzem, wiecznym zadłużeniu oraz przywiązywaniu się do zgromadzonych rzeczy materialnych i uzależnienia się od ich posiadania swojego stanu emocjonalnego. Takim to sposobem to nie my posiadamy rzeczy, tylko rzeczy posiadają nas.

~Rzeczy, które posiadasz w końcu zaczynają posiadać Ciebie

Tyler Dunder – Fight Club 

Wolność, a posiadanie:

 

Wolność kojarzy się z prawem do posiadania różnych dóbr materialnych na własność. Jakoś przyjęło się takie powiedzenie, że nie ma wolności, bez własności. Szczególnie w Polsce, gdzie ludzie bardzo są przyzwyczajeni do gromadzenia dóbr materialnych i posiadania ich na własność. Mając rzeczy na własność czują się wtedy niezależni i właśnie wolni. Szczególnie widać ten trend po mieszkaniach, gdzie tak się u nas w kraju jakoś przyjęło, że mieszkanie musi być na własność – najczęściej z kredytem na 30 lat, ale uważa się już je za własne. Ciasne, z kredytem na garbie, ale własne.

 

Co kraj to obyczaj, czyli co jest normalne, a co normalne nie jest. Co jest na porządku dziennym, a co jest luksusem

 

Zupełnie inaczej jest w Europie Zachodniej, gdzie bardzo duża część ludzi po prostu wynajmuje mieszkanie, a nie bawi się w jakieś jego kupno. I jest to tam całkowicie normalne oraz na porządku dziennym. Tak jest np: w Niemczech, gdzie nikogo nie dziwi dorosły mężczyzna, który wynajmuje mieszkanie czy pokój.

W Polsce już to nie jest do końca takie normalne, ponieważ wiele osób może się zdziwić, kiedy dowie się, że ich np: 40 letni kolega wynajmuje jeszcze mieszkanie czy nawet mieszka w kawalerce, a przecież w tym wieku powinien – oczywiście powinien w oczach opinii publicznej – już mieć je na własność :):):) Na własność czyli najczęściej na kredyt na 30 lat, z czego 10 już ma spłacone.

Pamiętam jak sam kiedyś wynajmowałem kawalerkę, to dostawałem często pytania od znajomych czy rodziny – kiedy założę sobie pętelkę na szyję w postaci kredytu hipotecznego, ponieważ w moim wieku już najwyższy czas być “na swoim” w taki właśnie sposób, a wynajem już mu nie do końca przystoi. Wynajmować pokój czy mieszkanie może jakiś młody mężczyzna czy student. Dojrzały mężczyzna już jest na swoim. Takim sposobem, można powiedzieć, że odczuwałem taką presję społeczną wśród mojej rodziny i najbliższych znajomych, którzy mi się po prostu dziwili, że jeszcze coś tam wynajmuję od kogoś, a nie jestem “na swoim” jak moi rówieśnicy czy oni. W taki właśnie sposób, przez taką presję społeczną i naciski znajomych, byłem “zmuszany” do zaspokojenia mojej podstawowej potrzeby życiowej w sposób w jaki chciało społeczeństwo, do którego miałem się dopasować w taki sposób. Nie ukrywajmy, że w pewnym momencie zaczęło już mnie to normalnie wkurwiać, kiedy ciągle słyszałem jedne i te same pytania czy porównania do kogoś innego, które dawały mi do zrozumienia jak mam żyć i co mam mieć.

Normalne jest przecież skończyć szkołę, pójść na studia, znaleźć pracę, założyć rodzinę i oczywiście wziąć kredyt na własne mieszkanie. Normalna jest przecież taka droga życiowa. A jeśli wyłamiesz się z tej drogi życiowej, którą narzuciła Ci – jakby nie patrzeć presja społeczna, to jesteś nienormalny i coś z Tobą musi być nie tak :):):) Coś musi być z Tobą nie tak, bo odstajesz od społeczeństwa w kwestii tych właśnie potrzeb.

I te odstawanie od ludzi, to jest słowo klucz, ponieważ wiąże się z naszymi potrzebami życiowymi, opinią publiczną i ma wpływ na dalsze nasze życie na to co kupujemy, co gromadzimy oraz jak żyjemy.

Ma to wszystko oczywiście swoje podłoże historyczne. Przez lata żyliśmy pod zaborami, a także byliśmy pogrążeni w różnych wojnach i konfliktach zbrojnych, w których nasi przodkowie z dnia na dzień tracili dobytek swojego życia, który albo został zniszczony, albo został im zabrany siłą. Dlatego też dla nas – Polaków prawo własności jest rzeczą świętą i kojarzy nam się z wolnością oraz niezależnością.

Ale mam parę pytań…

Czy w dzisiejszych czasach jesteśmy tak naprawdę wolni  mając prawo do naszej własności?

Czy w dzisiejszych czasach jesteśmy dzięki temu niezależni?

W teorii niby tak, ale jak to wygląda w praktyce?

Jak w praktyce wygląda fakt, w którym posiadane przez nas rzeczy, posiadają nas?

Zacznijmy może od potrzeb człowieka, żeby dokładnie zobrazować Ci co mam takiego na myśli. Jakie potrzeby ma każdy człowiek?


Jakie potrzeby ma każdy człowiek?

 

Człowiek ma różne potrzeby życiowe, do których zaspokojenia dąży – goni i pod nie wyznacza sobie cele, marzenia czy ustawia całe swoje życie. Te potrzeby są różne i można je sklasyfikować w następujący sposób:

  1. Podstawowe potrzeby człowieka związane z jego przeżyciem
  2. Potrzeby człowieka związane z jego godnością – godnością człowieka
  3. Potrzeby człowieka związane z jego EGO

Podstawowe potrzeby życiowe człowieka związane z jego przeżyciem:

 

Każdy człowiek ma jakieś podstawowych potrzeby życiowe do zaspokojenia, które stanowią dla niego priorytety, które zaspokaja jako pierwsze w kolejności. Priorytety, bez których nie mógłby przeżyć – przetrwać dnia, tygodnia, miesiąca, żyjąc na tutaj ziemi. Tymi podstawowymi potrzebami życiowymi każdego człowieka są:

  • Jedzenie
  • Woda
  • Odzienie
  • Schronienie
  • Różnego rodzaju nałogi niszczące życie takie jak – alkohol, hazard, narkotyki

I widzisz…

W jednym systemie zaspokojenie swoich podstawowych potrzeb życiowych, dających podstawowe przetrwanie na ziemi jest zupełną normalnością i oczywistą oczywistością.

Gdzie tak jest?

Np: w Europie, gdzie nawet bezdomni – będący najniżej hierarchii drabiny społecznej – czyli można powiedzieć najbiedniejsi ludzie, którzy nie mają niczego, jakoś nie umierają z braku jedzenia czy z pragnienia, lecz głównie ze swoich nałogów, które najczęściej doprowadziły ich do bezdomności, zabrały godność i zrujnowały im życie. Te nałogi można powiedzieć, że stanowią ich podstawową potrzebę życiową, którą muszą zaspokoić w pierwszej kolejności, aby “przeżyć” kolejny dzień. Bardzo często się też zdarza, że są dużo ważniejsze nawet od jedzenia, picia czy własnej godności. Ćpun prędzej kupi towar i załaduje go po kablach, niż kupi sobie chleb czy opłaci rachunki.

Spójrz na USA.

W USA jest największy procent ludzi otyłych więc jakby nie patrzeć, tam podstawowe potrzeby życiowe człowieka związane z jedzeniem i piciem są, aż nadto zaspokajane :):):) Nawet wśród bezdomnych :):):) I to jest normalne :):):)

Ale nie wszędzie tak jest.

Na drugim biegunie jest np: Afryka, a właściwie jej biedna część – gdzie jedzenie i woda zapewniające przetrwanie jest dobrem luksusowym, na który nie każdy może sobie tam pozwolić.

Tak!

Luksusem, takim jak u nas luksusem jest własne mieszkanie kupione za gotówkę – czyli dla wielu poza zasięgiem. Mieszkanie, które zapewnia nam nie tylko przetrwanie, ale również i w pewien sposób niezależność – co daje nam nic innego jak spokój ducha oraz poczucie bezpieczeństwa. Na własne mieszkanie kupione za gotówkę również nie każdy może sobie w Polsce pozwolić, więc musi posiłkować się kredytem, aby zaspokoić swoją potrzebę – o ile jeszcze ma zdolność kredytową – czyli odpowiednie zarobki regulowane odpowiednią umową czy działalnością gospodarczą :):):)

Jak już sam widzisz :):):)

Jesteśmy na innym levelu bogactwa :):):), a przez to na innym levelu potrzeb, niż ludzie żyjący w Afryce – jej biedniejszej części. Do czego innego jesteśmy przyzwyczajeni. Co innego jest dla nas normalne, a co innego jest dla nas luksusem.

I wiesz co?

Jeśli masz co jeść, co pić i gdzie spać. Jeśli masz tylko tyle, to już jesteś bogatszy od 75% ludzi na świecie. Takim sposobem co innego jest dla Ciebie normalnością zwaną codziennością, niż dla nich. Co innego jest dla Ciebie normalne, a co innego jest dla Ciebie luksusem.

Dla nas – Polaków normalne jest to, że mamy zaspokojoną naszą podstawową potrzebę życiową jaką jest jedzenie oraz woda i nawet nie myślimy o tym jakby to było gdyby tych dóbr nam nagle zabrakło. Nawet bezdomni za bardzo jakoś nie martwią się o chleb, tylko o to czy będzie do niego “popitka” :):):)

Skąd to wiem?

Kiedyś próbowałem – niestety z marnym skutkiem, paru bezdomnych wyciągnąć z bezdomności, więc wiem jak temat ich potrzeb wygląda od kuchni. Wiem co jest dla nich tak naprawdę priorytetem i uwierz, że nie jest to wyjście z bezdomności tylko jak zaspokoić swoje nałogi, które do tego doprowadziły. I prawdę mówiąc wielu z nich odpowiada takie życie, które jest dla nich normalne – można powiedzieć nawet, że szczęśliwe. Można powiedzieć, że to oni są tak naprawdę wolni oraz poza systemem. Mają co jeść, jak trzeba to również mają schronienie. Jeśli nie popełnią poważnych przestępstw przeciw zdrowiu czy życiu, to mandatów też raczej nie dostają za różne wykroczenia, bo są z góry niewypłacalni i policji się nawet nie chce tracić na nich czasu. Pomoc medyczną również mają udzieloną jak trzeba i nie rzadko w pierwszej kolejności, niż człowiek opłacający składki na NFZ czy nawet małe dziecko.

W naszym systemie są najniżej w hierarchii społecznej i są najbiedniejsi, ale i tak mają więcej, niż 75% ludzi na świecie. Ich jedynym problemem jest zaspokojenie swojej podstawowej potrzeby życiowej jaką jest ich nałóg i najczęściej na tym się skupiają każdego dnia.

A jak to jest dla tych 75% ludzi na świecie?

Dla nich ich podstawowe potrzeby życiowe jakie ma każdy człowiek jest to szczyt luksusu z braku, którego nierzadko ponoszą śmierć – patrz teraz Jemen, o którym świat –  media milczą. Rozwinięcie tego tematu możesz przeczytać w poniższym blogu, który jakoś dziwnym trafem zaczyna być co raz bardziej aktualny, patrząc na to – co się dzieje obecnie na świecie i co nas być może w przyszłości czeka pod rządami przygłupów.

Jak zniewolić ludzkość – pożywienie i woda

Bezdomni będąc najniżej drabiny społecznej mają zaspokojoną również swoją potrzebę życiową związaną z odzieniem. Widziałeś kiedyś bezdomnego bez odzienia?

Ja nie widziałem. Zazwyczaj są ubrani – odziani w jakieś brudne i te same łachmany, w których chodzą Zima, Wiosna, Lato, Jesień. Bezdomny jak sama nazwa wskazuje jest bez domu. Ale czy ma schronienie takie, które pozwala mu się schronić przed deszczem, chłodem czy upałem?

Oczywiście, że tak.

Jakieś schronienie każdy bezdomny potrafi sobie wykombinować. Latem są to różnego rodzaju altanki czy pustostany, noce pod mostem czy w kartonie. Jesienią klatki schodowe, a Zimą schroniska, w których mogą znaleźć schronienie. W taki właśnie sposób zaspokajają swoje podstawowe potrzeby życiowe, które dla niektórych ludzi na świecie są luksusem. I wychodzi na to, że u nas – nawet w takiej biednej Polsce, bezdomnym lepiej się żyje, niż większości ludzi na świecie.

Potrzeby człowieka związane z jego godnością:

 

Potrzeby człowieka związane z jego godnością, są to potrzeby, bez których paradoksalnie człowiek mógłby przeżyć dzień, tydzień, miesiąc, a nawet rok, ale powiedz mi tak szczerze, co to byłoby za życie?

Bez prądu, gazu, transportu, ogrzewania, bez normalnych ubrań na każdą pogodę, będąc przy tym brudnym i śmierdzącym?

Do tych potrzeb zaliczymy właśnie różnego rodzaju rachunki za prąd, wodę, gaz, transport, środki czystościowe, ubrania na każdą porę roku, transport czy w końcu własne mieszkanie, które w poczuciu ludzi szczególnie w Polsce jest czymś więcej, niż tylko schronieniem i miejscem do spania, ponieważ kojarzy się nam z wolnością i niezależnością.

Bezdomni mają jakby nie patrzeć mają najczęściej zaspokojone swoje podstawowe potrzeby życiowe związane z przeżyciem, ale nie mają zaspokojonych potrzeb związanych ze swoją godnością, których nawet nie chcą zaspokoić, ponieważ zaspokojenie ich podstawowych potrzeb życiowych związanych najczęściej z ich nałogami, jest dla nich ważniejsze, niż własna godność, z której są przez nałogi obdarci.

I w tym miejscu jest wprowadzony taki niepisany podział na klasy społeczne, który można dostrzec. Podział na biednych i klasę średnią…

Dla biednych – zaspokojenie potrzeb z wiązanych z godnością jest na tyle trudne, co dla klasy średniej zaspokojenie swoich potrzeb związanych z ich EGO.

Potrzeby człowieka związane z zaspokojeniem jego EGO:

 

W sumie to powinienem od tego podpunktu zacząć, ponieważ tak naprawdę to nasze EGO napędza konsumpcjonizm, ale chciałem dokładniej wyjaśnić jak mniej więcej wygląda hierarchia najważniejszych potrzeb człowieka i dać Ci do myślenia.

Potrzeby związane z zaspokojeniem jego EGO są to takie rozszerzone potrzeby godności człowieka, w której masz zaspokojone swoje podstawowe potrzeby związane z przeżyciem oraz właśnie godnością, ale dodatkowo czujesz jeszcze potrzebę zaspokojenia swojego EGO.

W związku z zaspokojeniem swojego EGO czujesz charakterystyczne emocje takie jak:

  • Chwilowe szczęście
  • Pewność siebie
  • Wysoka wartość siebie
  • Duma
  • Wyższość nad drugim człowiekiem
  • Chwilowe spełnienie
  • Poczucie bezpieczeństwa
  • Spokój
  • Luz
  • Poczucie bycia lepszym

A jaka jest druga strona medalu?

Co się dzieje kiedy nie masz zaspokojonej potrzeby związanej z Twoim EGO?

Jak się wtedy czujesz? Co wtedy czujesz?

Czujesz się:

  • Niepewny
  • Nieszczęśliwy
  • Czujesz się gorszy
  • Czujesz się smutny
  • Czujesz się źle
  • Czujesz się jak nieudacznik życiowy
  • Czujesz się jak gówno
  • Czujesz, że do kogoś lub czegoś nie pasujesz
  • Czujesz zazdrość, która odpala następne emocje w Twojej głowie takie jak: zawiść, nienawiść, złość
  • Czujesz wieczne napięcie oraz stres

Czym się tak naprawdę charakteryzuje zaspokojenie potrzeb związanych z EGO?

 

Masz wystarczająco dużo, aby przeżyć, a także przeżyć w komfortowych jak dla człowieka warunkach, ale zaczyna być to już dla Ciebie za mało. Masz potrzebę na więcej i więcej.  Chcesz dalej, wyżej, mocniej, prędzej. Chcesz mieć coś przynajmniej takiego samego co inni albo coś jeszcze nowszego, droższego, lepszego, egzotycznego, fajniejszego, ładniejszego, większego, szybszego, markowego, modnego, niedostępnego od innych. Czując potrzebę na więcej, dążysz do jej zaspokojenia. Jak ją zaspokoisz to czujesz się dobrze. Jak jednak nie zaspokoisz tej potrzeby, to czujesz się źle.

Jak to wygląda tak mniej więcej w praktyce?

Masz ubrania – normalne ubrania, dobre ubrania, czyste i schludne, a nie łachmany, ale po pewnym czasie już Ci one nie wystarczają. Chcesz mieć ich więcej. Chcesz mieć designerskie ciuchy, ponieważ zaczynasz czuć, że np: nie pasujesz już pod względem ubioru do swoich znajomych, a oni również dają Ci to do zrozumienia, więc czujesz się z tym faktem źle. Masz wystarczająco duże mieszkanie, które zaspokaja Twoje podstawowe potrzeby życiowe związane z Twoją godnością, ale dochodzisz do wniosku, że jednak chcesz mieć je jeszcze większe, ponieważ chcesz być lepszy od Twojego kolegi, który na chwilę obecną jest pod tym względem lepszy od Ciebie. Chcesz takim sposobem poczuć dumę i napawać się jego zazdrosną miną, kiedy dowie się, że role się odwróciły i to teraz on musi gonić Ciebie pod tym względem, a nie Ty jego. Jednak póki nie kupisz nowego i większego mieszkania, to Ty jesteś zazdrosny, a on czuje dumę mając świadomość tego, że Ci na widok jego mieszkania gul skacze do góry. Wtedy pojawia się uśmiech na jego twarzy i czuje dumę, którą Ty też pragniesz poczuć. Jednak na chwilę obecną czujesz się pod tym względem gorszy od niego. Te uczucie sprawia, że tak naprawdę nie życzysz mu jak najlepiej, tylko po cichu liczysz na to, że może mu się noga życiowa podwinie i rozwali sobie ten głupi łeb.

Niby jesteście dobrymi kolegami. Razem pijecie wódkę, klepiecie się po plecach, ale jednak jest pomiędzy wami taka chora rywalizacją, kto jest lepszy, a kto gorszy, kto ma więcej, a kto mniej. Ta rywalizacja was napędza i pod wpływem niej czujecie różne emocje, które uderzają w wasze EGO.  Nie estety nie rywalizujecie na to, kto ma większe serce, tylko kto ma większy dom, szybszy samochód, ładniejszą kobietę, mądrzejsze dzieci, lepszą pracę. Takim to sposobem masz samochód, ale on już nie wystarcza Ci jako środek transportu z punktu A do punktu B. Chcesz mieć szybszy, chcesz mieć droższy, chcesz mieć jeszcze lepszy, niż Twój sąsiad, który na chwilę obecną jest pod tym względem “lepszy” od Ciebie i się tym szczyci oraz chwali. Oczywiście on jest lepszy od Ciebie tylko w Twojej głowie, ponieważ Twoje EGO nadaje mu wartość, tylko na podstawie tego co posiada i czego udało mu się dorobić.

Masz telefon, ale chcesz mieć nowszy, bo Twój mimo iż jest dobry, to już jest stary i nie modny. Nie modny, bo koledzy mają lepszy. Masz już dużo, ale chcesz mieć jeszcze więcej, bo dużo to już dla Ciebie za mało. I właśnie w taki sposób rzeczy, które posiadasz i które gromadzisz zaczynają posiadać Ciebie.

W jaki sposób?

W jaki sposób rzeczy materialne zaczynają posiadać Ciebie?

 

Zaczynasz się do niech przyzwyczajać mentalnie i nie możesz pogodzić się z ich stratą czy zniszczeniem. Czujesz wtedy wielki smutek oraz żal.

Zaczynasz za nimi gonić – chociażby tylko w myślach na zasadzie takiej, że – “Muszę to mieć…”.

Zaczynasz przez nie się dzielić i kłócić się z innymi ludźmi, patrząc na nich przez pryzmat tego co posiadają, a nie tego jacy tak naprawdę są.

Uzależniasz od nich swój stan emocjonalny od stanu posiadania. Czujesz się pewny siebie, wartościowy, lepszy, kiedy masz coś nowego, drogiego, niedostępnego, a kiedy tego nie masz, to czujesz: zazdrość, zawiść, złość, niepewność, jak gówno.

Zaczynasz oceniać ludzi i nadawać im z góry wartość tylko na podstawie tego co posiadają

Zaspokajanie EGO Twoich najbliższych osób – dzieci:

 

Co jeszcze może zaspokajać Twoje EGO?

Twoje EGO może zaspokajać świadomość tego, że podstawowe potrzeby życiowe, ale również i te związane z godnością oraz właśnie z EGO, Twoich najbliższych osób – mam tu na myśli rodzinę, są również zaspokojone.

Jeśli nie jesteś jakąś patologią, to dla swojej rodziny – żony oraz dziecka zapewne będziesz chciał jak najlepiej. Takim sposobem możesz poczuć się źle, jeśli będziesz miał świadomość, że np: Twoje dziecko odstaje od swoich rówieśników w przedszkolu czy szkole, ponieważ nie możesz mu zapewnić / dać tego, co dają inni rodzice zapewniają / dają swoim dzieciom. Jeśli nie jesteś wstanie zaspokoić podstawowych potrzeb życiowych swojego dziecka, to urzędnicy mogą zdecydować o umieszczeniu go w rodzinie zastępczej z tego względu, a Ty żyjąc z tą świadomością możesz czuć się jak nieudacznik życiowy, któremu zabrano dziecko. I w taki sposób Twoje ego cierpi z tego powodu.

W jaki sposób będziesz chciał jak najlepiej dla swojej rodziny?

Jeśli chodzi o dziecko, to będziesz chciał dla swojego dziecka jak najlepiej. Będziesz chciał mu dać to czego być może Ty nie miałeś w dzieciństwie.  Będziesz chciał mu wszystko zapewnić w taki sposób, żeby mu niczego nie brakowało i żeby nie odstawał od swoich rówieśników pod każdym względem. Będziesz w taki sposób chciał, aby nie czuł się gorszy, tylko z rówieśnikami był na równi. Dziecko to tak naprawdę wizytówka rodziców, która reprezentuje ich pośród innych ludzi. Jak popatrzę teraz po swoich znajomych, którzy mają dzieci, to gołym okiem widać ich status społeczny po tym jak wyglądają ich pociechy. Mój kolega będąc kawalerem lubował się w firmowych ciuszkach typu Gucii, LV, Prada itd. Miał tych ciuchów pełne szafy. Wydawał na nie całe swoje wypłaty. Jednak kiedy założył rodzinę, to przestał kupować ubrania dla siebie. Można powiedzieć, że przestał “inwestować” w taki sposób w swój status społeczny i wizerunek, więc “obniżył loty”. Jednak nie do końca.

Czemu?

Ponieważ zaczął tymi ciuszkami obkupować swojego syna. I jak kiedyś mogłeś mieć wrażenie po jego wyglądzie, że mu się “powodzi w życiu” – tak teraz po wyglądzie jego syna możesz również stwierdzić ten sam fakt.

I jakbyś podszedł pod pierwszą lepszą podstawówkę, to mógłbyś zobaczyć status społeczny rodziców na podstawie ich dzieci, w które “inwestują” swoje pieniądze. Mam tu na myśli właśnie ubrania czy inne dobra materialne jakie to dziecko posiada. I nierzadkim widokiem jest już 10 – latek z najnowszym iPhonem, którego to dostał od swoich rodziców na urodziny.

A w jaki sposób odbywa się ten mechanizm?

Rodzice kupują dziecku np: nowy, wypasiony telefon i w tym sposobem zaspokajają swoje EGO, które jest w nim budowane od najmłodszych lat przez różnego rodzaju programy, bajki, filmy, seriale, czasopisma, reklamy, teledyski, muzykę, zabawy. Dziecko z tym telefonem idzie do szkoły, gdzie chwali się prezentem dostanym od rodziców. Inne dzieci widząc swojego rówieśnika z nowym, lepszym telefonem, zaczynają mu zazdrościć i czuć pragnienie tego samego, a nawet i lepszego. Przychodzą do domu i suszą głowę swoim rodzicom o nowy telefon. Rodzice – a najczęściej są to dziadkowie :):):) po pewnym czasie uginają się prośbom dziecka i również kupują podobny, a nawet i lepszy prezent – nierzadko na kredyt.

W taki sposób już od samego małego uczy się dzieci chorego materializmu i konsumpcjonizmu z pokolenia na pokolenie, gdzie pieniądz nierzadko stanowi większą wartość od człowieka. Oparty o tą zasadę jest również trendsetting, w którym to wybiera się jakąś popularną osobę w pewnej grupie i daje jej się do użytkowania jakiś gadżet, który ma pokazywać i chwalić się wśród swoich znajomych czy rodziny. Najczęściej trendsetterami są atrakcyjne kobiety – nastolatki, które wśród swoich znajomych kreują modę i chęć posiadania jakiejś rzeczy na podstawie swojej rekomendacji. Jest to nic innego jak marketing szeptany, który napędza ludzką potrzebę – też tego chcę, też muszę to mieć co ona. Firmy wykorzystują do tego – celebrytki, influencerki, a także popularne w jakimś środowisku osoby.

Pamiętam jak w 94′ roku dostałem od babci prezent w postaci konsoli do gier – Pegasus. Tak się złożyło, że byłem pierwszą osobą w bloku, która mogła się nią pochwalić swoim rówieśnikom. Przez jakiś czas cały blok chodził do mnie do domu, aby pograć w Mario czy kultową Contrę. Po kilku tygodniach dwóch chłopaków z mojego blogu również kupiło sobie Pegasusa, w właściwie to kupili im go ich rodzice, którym zapewne wiercili dziurę w brzuchu o niego. Po kilku miesiącach Pegasusa miało już pół mojego bloku, a moi rodzice święty spokój.

Ile nacieszyłem się Pegasusem?

Może z rok?

Potem zobaczyłem u kolegi z klasy Sege, która miała grafikę o niebo lepszą od Pegasusa i zacząłem na nią chorować, a Pegasus poszedł w odstawkę. Potem to ja ciągle chodziłem do kolegi ciągle grać w FIFE 95′ bo Pegasus to już mi się znudził. Na Sege chorowałem do czasu, aż nie zobaczyłem u sąsiada komputera. Przestałem więc wiercić rodzicom dziurę w brzuchu o nową konsolę, a zacząłem o pierwszy komputer, by móc pograć w FIFE 98′ :):):)

Tak było kiedyś.

Teraz jest zupełnie inaczej ze względu na rozwinięte socjalmedia typu Facebook czy Instagram po zdjęciach, których widać, że każdemu się tam powodzi :):):) Wszyscy są młodzi, piękni i bogaci. Zresztą wystarczy posłuchać teraźniejszego Hip – Hopu, gdzie nagrywa się kawałki o jakiś klapkach Gucci, wychwalając luksusowe marki pod niebiosa w piosenkach.  Takim to sposobem wciska się dzieciom i młodzieży pusty materializm i uczy “inwestować” swoje ciężko zarobione pieniądze w jakieś niepotrzebne rzeczy, które z dnia na dzień tracą na wartości. Czy słyszałeś o jakimś raperze, który zamiast wychwalać paski od Gucciego i nagrywać kawałki o swoich butach, nagrywał wersy o inwestowaniu w nieruchomości, ziemię, surowce, złoto?

Ja nie słyszałem, ani jednego takiego wersu, za to słyszałem setki o paskach Gucci, szampanach Moet, dresach LV czy butach AIR MAX oraz sportowych samochodach. Dla rodziców jest poprzeczka postawiona wyżej, która wraz z wiekiem dziecka jeszcze wzrasta kiedy nasłucha się jakiegoś nowobogackiego Kiza, który kiedyś nie miał, a dziś już ma :):):) Widać to chociażby po prezentach komunijnych, które różnią się z dekady na dekadę. Wszak inne potrzeby ma dziecko, a inne nastolatek, które potrzeby zaspokajają jego rodzice dopóki się nie usamodzielni i zacznie to robić samemu.

 

Zaspokajanie EGO Twoich najbliższych osób – żona, Twoja kobieta – czyli materializm w relacjach damsko – męskich:

 

Pamiętam to jak dziś. Jakiś czas temu moi rodzice robili w domu generalny remont, który wiązał się również z wymianą wszystkich mebli w domu. Remont ten pochłonął nasze wszystkie oszczędności, ale według mnie mieszkanie mieliśmy pięknie odświeżone. Nowe meble, nowe ściany, nowe kolory, nowy design. Jakoś dwa lata po remoncie do mojej mamy zadzwoniła koleżanka z dawnej pracy i zaprosiła ją do siebie na kawę. Przy okazji wspomniała, że równie zrobiła niedawno remont i chciała pokazać mojej mamie jego efekty.

Co się wydarzyło potem?

Moja mama jak wróciła od koleżanki zaczęła tacie opowiadać jak to Ela pięknie ma urządzone w domu. W pewnej chwili stwierdziła, że przydałoby się wyburzyć jedną ścianę tak jak ma Ela i je pomalować na inny kolor i pod to wymienić te meble, które w sumie już się jej nie podobają. Mój ojciec kazał się matce popukać w głowę, ponieważ ledwo co dwa lata temu zrobiliśmy generalny remont, który pochłonął wszystkie oszczędności, a ona chce znów coś tu remontować – zupełnie nie potrzebnie. I na tym punkcie wybuchła kłótnia pomiędzy nimi o kolejny remont mieszkania. Co prawda do remontu nie doszło, bo ojciec na to nie pozwolił, ale meble znów zostały wymienione w dużym pokoju – niestety tym razem nie za oszczędności, lecz na kredyt, który potem trzeba było spłacać. A wszystko dlatego, że moja mama zobaczyła, że jej koleżanka ma ładniejsze meble :):):) i ona nie mogła być  od niej gorsza w swojej głowie.

Co chce Ci przekazać  tą historią?

Chcę Ci dać do myślenia, żebyś do swojej żony czy tam partnerki życiowej – jak wolisz – był dopasowany pod względem finansowym, waszych potrzeb potrzeb, poziomu życia oraz podejścia do dóbr materialnych, a także ich gromadzenia. Musi pod tym względem pomiędzy wami istnieć prawo wzajemności jeśli chodzi o wasze EGO. Jeśli nie będziecie dopasowani pod tymi względami, to na tym tle – tle pieniędzy oraz waszych potrzeb, będzie dochodziło między wami do różnych spięć. I aby uniknąć spięć ktoś będzie musiał się dopasować i najczęściej dopasowuje się facet z obawy przed stratą kobiety.

Bardzo często bywa tak, że to kobiety uderzają w męskie EGO swoimi słowami, pod wpływem, których mężczyzna zaczyna robić się zazdrosny czy mało pewny siebie lub czuć się gorszy od kogoś – najczęściej od drugiego faceta, z którym to rywalizuje w swojej głowie. Tym facetem może być mężczyzna siostry, sąsiadki, koleżanki z pracy, przyjaciółki Twojej kobiety, z którym czy tego chcesz czy też nie – będziesz zmuszony rywalizować – jeśli nie dopasowałeś się pod względem EGO z Twoją kobieto. Możesz nawet go nie znać, ale wkurwiać będzie Cię to całe gadanie o tym supermenie. A wszystko to odbywa się na tle dóbr materialnych.

W jaki sposób?

-Popatrz na naszego sąsiada. Kupił sobie nowy samochód, a Ty ciągle jeździsz tym złomem, że aż wstyd nim nawet do sklepu podjechać. Jego żona ma z niego pożytek.

-Tomek kupił mojej siostrze pierścionek z brylantem wiesz?

-Krzysiek zabrał  Aśkę na kolację. On wie jak zadbać o kobietę. To jest prawdziwy facet. Ale ona ma z nim dobrze.

-Andrzej zabrał Kaśkę na egzotyczną wycieczkę, a my znów jedziemy do tego Władysławowa?

-Kowalscy wymienili sobie nowe meble, a u nas w domu jak w skansenie średniowiecznym.

Może być tak, że Ty będziesz minimalistą, któremu do szczęścia jest niewiele potrzeba, a kobieta Twojego życia będzie lubiła sobie zaszaleć na bogato i żyć ponad stan, czego skutkiem może być zrujnowany wasz budżet domowy. Kobieta Twojego życia będzie miała potrzeby związane ze swoim EGO, które będzie chciała zaspokoić, a przez to możecie ledwo łączyć koniec z końcem i ciągle tonąć w długach. I to będzie Twoja wina, bo mąż koleżanki Twojej kobiety potrafi zarobić pieniądze i ją utrzymać, a Ty nie. Tobie może się to nie podobać, ale czego się nie robi dla tej jedynej?

Więc co robisz?

Zaciskasz zęby i zapierdalasz, bo jeszcze odejdzie do innego :):):) Znam taką parę, która żyje ponad stan, a właściwie żona żyje ponad stan, a mąż na ten stan zapierdala, aby zaspokoić jej EGO związane z jej kompleksami wziętymi zapewne z dzieciństwa. Ona zawsze zadbana, modnie i drogo ubrana, a on chodzi w jakiś szmatach, ponieważ już brakuje na niego pieniędzy :):):):) Dlatego w związku liczy się bardzo dopasowanie pod względem finansowym – podejścia do pieniędzy, potrzeb jakie się ma w życiu oraz poziomu życia jakie się prowadzi i jakie posiada kobieta i mężczyzna.

I o tym będzie mój następny blog :):):) w którym mocno dam Ci do myślenia, żebyś unikał zepsutych pod względem potrzeb materialnych kobiet.

W jaki sposób człowiek zaspokaja swoje potrzeby życiowe związane z godnością oraz z EGO:

 

No w jaki sposób człowiek zaspokaja swoje potrzeby życiowe?

Oczywiście, że za pomocą pieniędzy, które musisz w jakiś sposób zdobyć. I to one właśnie zawsze stoją w tle naszych potrzeb, ponieważ to za zarobione pieniądze – nierzadko bardzo ciężko zaspokajamy nasze potrzeby życiowe, związane z godnością oraz z EGO.

A w jaki sposób człowiek zdobywa pieniądze na zaspokojenie swoich potrzeb?

Za pomocą pracy i za pomocą kredytów, pożyczek, chwilówek, które w późniejszym czasie i tak oddaje się w pracy, ponieważ pieniądze się biorą właśnie z niej.

Żeby zarobić pieniądze trzeba poświęcić swój czas. Nierzadko ten czas wiąże się z wielkim stresem, nerwami, potem, łzami, a także bywa okraszony krwią. Żeby zarobić pieniądze, trzeba poświęcić na to swoją energię, która wraz z tymi pieniędzmi przechodzi na rzeczy, które sobie kupujemy.

Śmiejesz się co?

A widziałeś może człowieka, który w jednej chwili stracił dorobek swojego życia?

Taki człowiek momentalnie traci sens życia, ponieważ wszystko na co ciężko pracował, wszystko czego się dorobił, stracił w jednej chwili w wyniku powodzi czy pożaru. Takiemu człowiekowi odechciewa się momentalnie żyć. Taka osoba jest wrakiem człowieka, obrazem nędzy i rozpaczy.

A wiesz czemu?

Ponieważ na to wszystko co stracił, musiał zarobić pieniądze swoją pracą. Poprzez swoją pracę inwestował mocno swoją energię w rzeczy materialne, które sobie kupił za zarobione pieniądze. I w taki sposób można powiedzieć, że stał się mentalnym niewolnikiem martwych rzeczy, które jak tylko stracił, wpłynęły na jego stan emocjonalny na tyle mocno, że stracił sens życia. Gdybym ja teraz nagle skasował ten cały tekst, który piszę do Ciebie, to również bym się wkurwił niesamowicie, ponieważ w napisanie jego zainwestowałem swój czas, swoje serce oraz swoją energię.

Mój znajomy ma butelczynę whisky za 30.000 zł, która stoi u niego w barku na honorowym i dobrze widocznym miejscu. Kiedy tylko ktoś do niego przyjdzie, to się tą butelką chwali oraz o niej opowiada. Jak myślisz, czy swoim gościom nalał chociaż raz kielicha z tej butelki?

Jak myślisz czy sam ją otworzył?

Niby za każdym razem mówił, że jest to butelka na specjalną okazję, ale kiedy u niego nie jestem, to nawet nie upił naparstka z niej, a myślę, że nie raz miał ochotę. Czy w takim wypadku można powiedzieć, że to nie on posiada tą butelkę, lecz ta butelka posiada jego, ponieważ jest dla niego na tyle wartościowa, że nie traktuje jej zgodnie z jej przeznaczeniem – czyli z jej wypiciem :):):):) Można powiedzieć, że nie do końca robi to na co ma ochotę :):):) Jest mnóstwo facetów, którzy dbają o swój samochód bardziej, niż o swój związek czy relacje z drugim człowiekiem. Jest mnóstwo facetów, którzy poświęcają więcej czasu rzeczom materialnym, niż swojej kobiecie.

Producenci i konsumenci:

 

Żyjemy w takim systemie finansowym, że pieniądz musi być w nim ciągle w obiegu, aby miał on rację bytu. Ktoś musi coś wyprodukować i sprzedać, aby zarobić pieniądze i je wydać u kogoś innego jako konsument. W taki właśnie sposób siłą rzeczy jesteśmy “zmuszani” do produkowania oraz do konsumowania, by zaspokoić swoje podstawowe potrzeby życiowe związane z godnością czy z EGO. Jak pieniądz nie jest w obiegu, to następuje kryzys. Idealnym przykładem była nie tak dawna “pandemia”, gdzie wręcz na siłę wymuszono zatrzymanie systemu i pozamykano niektóre branże, zakazując im działalności gospodarczej przez pewien okres czasu pod groźbą kar :):):)

I co się działo?

Wystarczyło tylko zamknąć jedną branżę np: turystykę czy gastronomię, a sto zupełnie innych branż podpiętych pod nią, również na tym ucierpiało i zaczęło przeżywać kryzys. Ludzie przestali konsumować i pieniądz przestał być w obiegu. Jak pieniądz przestał być w obiegu, to ludzie przestali zarabiać. Jak ludzie przestali zarabiać, to zaczął się kryzys, z którym zaczęto walczyć przy pomocy dodruku pustego pieniądza i dzięki temu mamy dzisiaj inflację :):):)

W taki właśnie sposób wykreowano „nasz świat” i ustawiono nas w nim jak trybiki – każdego w odpowiednim miejscu w szeregu. Podarowano nam tysiące niepotrzebnych gadżetów z punktu widzenia naszych życiowych potrzeb oraz godności w stylu toreb z logo LV czy Burberry. Za pomocą pięknych młodych i bogatych twarzy na okładkach gazet, medialnie wywołano w nas „potrzebę” ich posiadania i poczucia, że „jest się lepszym”, choć tak naprawdę wszystko to jest produkowane w jednej fabryce, w Chinach, Turcji, Bangladeszu, które produkują też torebki do CCC :):) W taki sposób zaatakowano nasze EGO.

Minimalizm w dobie inflacji:

 

Ja jestem minimalistą. Można powiedzieć, że jest to mój styl życia.

Co to znaczy?

Otóż, zaspokajam swoje podstawowe potrzeby życiowe związane z życiem i moją godnością, lecz porzucam EGO.

W EGO uderza system, a ja jestem antysystemowy :):):)

Nie muszę mieć czegoś szybszego, nowszego, droższego, fajniejszego. Naprawdę jest mi niewiele do życia potrzebne i związałem się również z taką samą kobietą co i ja. Jesteśmy pod tym względem bardzo podobni. Mamy po prostu te samo podejście do pieniędzy oraz do naszych potrzeb, chociaż na początku tak nie było.

Na początku naszego związku to ja byłem ten, który szasta niepotrzebnie pieniędzmi na lewo i prawo. Lubiłem kupować sobie drogie ciuchy, niepotrzebne gadżety, pić drogie alkohole i stołować się u Mateusza Gesslera, jeździć wszędzie Uberem i podróżować pierwszą klasą :):):) Ogólnie lubiłem bardzo wygodnie żyć. Moja dziewczyna jednak miała inne przyzwyczajenia oraz inne potrzeby w życiu. Jak do domu jest kilka kilometrów to nie potrzebuje brać Ubera tylko idzie z buta lub jedzie tramwajem. Szkoda jej pieniędzy na jakiegoś Mateusza Gesslera mimo iż na pieniądze nie narzeka. Nie potrzebuje podróżować pierwszą klasą no chyba, że jest jakaś promocja i pierwsza klasa jest tańsza od drugiej :):):)

Więc co się u mnie zmieniło?

W pewnym momencie człowiek przegląda na oczy. Zobaczy, że do życia i szczęścia jest mu tak nie wiele potrzeba. Był okres, że miałem problemy finansowe – i to całkiem niedawno, bo w 2019 roku. Parę rzeczy mi nie wyszło i można powiedzieć, że poniekąd przyczyniła się do tego ta cała pandemia, chociaż w głównej mierze to była moja wina :):):). Smród tego jeszcze ciągnie się za mną, plus nałożyło się kilka innych, nagłych, wydatków i człowiek musiał naprawdę obniżyć bardzo mocno swój dotychczasowy poziom życia, do którego się człowiek przyzwyczaił. A to nie było takie proste :):):) Nie ukrywam też, że miałem dylemat czy dalej prowadzić damcidomyslenia.pl czy jednak dać sobie z tym spokój. Z tą stroną też wiązały się pewne wydatki oraz trzeba poświęcać jej czas, ale na szczęście dobrzy ludzie docenili moją twórczość i ją uratowali – pozdrawiam was. Myślę, że wiecie o kogo chodzi :):):)

Sława bracia!

Od tego momentu uruchomiłem darowizny, które kilka razy  również zaspokoiły moją potrzebę życiową związaną z  – godnością i miałem na fryzjera :):):), zanim stanąłem na nogi, a także parę razy i do gara z tego włożyłem :):):) Więc jeszcze raz dziękuję za pomoc w trudnych chwilach w myśl prawa wzajemności wiedza i doświadczenie za jedzenie :):):) Więc jak chcesz mnie wesprzeć, docenić i pomóc w rozwoju strony, to nie bądź sraka dej piątaka :):):) Oczywiście żartuję :):):) Do niczego nie zmuszam, o nic nie proszę, ani nie namawiam :):):)

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło:

 

Po coś człowiek się stał minimalistą. W końcowym rozrachunku było to dla mnie wybawienie, które zmieniło o 180 stopni moje podejście do życia, sukcesu, dóbr materialnych oraz pieniędzy. Gdybym nie był zmuszony przez życie, aby nim zostać, to nigdy nie przekonałbym się na własnej skórze czy kobieta, która jest ze mną od blisko 6 lat jest ze mną na dobre i na złe. Skoro nie odeszła, pomimo obniżonych lotów, to mogę z całą świadomością stwierdzić, że bardzo dobrego wyboru dokonałem 6 lat temu. Moja kobieta była ze mną jak miałem pieniądze i była ze mną jak tych pieniędzy nie miałem. Nie zostawiła mnie w potrzebie. Nie odeszła do innego, a miała wiele ku temu okazji, bo wielu gości się kręciło przy niej.

Mało tego!

Można powiedzieć, że przez jakiś czas – dopóki nie stanąłem na nogi, to ona wszystko ciągnęła i jej zarobki dzieliliśmy na dwoje. I nie dała mi odczuć tego, że jestem jakiś gorszy. Nie wpływała na moje EGO pod tym względem.  Dzięki temu miałem czas i spokój w głowie, aby wyjść na prostą co już prawie uczyniłem. Został ostatni zakręt, który pokonam do końca tego roku.  Dlatego bardzo ważne jest dopasowanie partnerem pod względem finansowym, a w zasadzie pod względem potrzeb, na które zaspokojenie będą szły zarobione pieniądze.

Muszę Ci jeszcze coś wyznać :):):)

Będąc szczerym 6 lat temu miałem do wyboru – kobietę z Warszawy lub kobietę z Lublina. Jeździłem raz do jednej, raz do drugiej. Po prostu nie wiedziałem czy chce zostać w Warszawie czy może przenieść się do Lublina – bo te miasto również lubię. Jednak koniec, końców wybrałem Warszawę – kobietę z Warszawy.

Czemu?

Podpowiedziała mi to moja intuicja.  Jak byłem na weekend w Lublinie, to było na bogato. Bardzo wygodnie i wystawnie. Nie to, że ja za wszystko płaciłem, bo nigdy bym sobie na to nie pozwolił, ale przy tej z Lublina pieniądze leciały jak woda, bo i ona też lubiła zaszaleć i polecieć na grubo. Natomiast przy Warszawie ostawały się polskie grosze i to mi się w sumie nawet spodobało :):):) Gdybym dokonał innego wyboru, to kto wie czy w sytuacji jaką miałem w 2019 roku dalej byłbym w związku :):):) i nikt by mi nie dał czasu oraz wsparcia na to, abym stanął na nogi :):):)

Ta ta sytuacja dała mi również bardzo mocno do myślenia.

W jaki sposób moja sytuacja dała mi mocno do myślenia?

Zauważyłem, że człowiekowi jest niewiele potrzeba do szczęścia i przeżycia. Wystarczy, że porzuci swoje EGO i przestanie w niego inwestować oraz się na niego ścigać z innymi ludźmi.

Bo widzisz!

Człowiek tak naprawdę zapierdala w pocie czoła, aby zaspokoić swoje EGO i potrzeby z nim związane, które zostały kiedyś tam w nim wykreowane. Zapierdala, zapierdala i jeszcze raz zapierdala, a potem konsumuje, zaspokaja i dalej zapierdala.

A co robią te kurwy z rządu?

Dokręcają Ci za każdym razem śrubkę, która zmusza, abyś zacisnął pasa. Jednak Ty nie chcesz zaciskać pasa, bo Twoje EGO Ci na to nie pozwala.

Co więc robisz?

Zaciskasz zęby, zaciskasz pięści i zapierdalasz jeszcze mocniej, jeszcze dłużej, jeszcze więcej, tylko po to, aby zaspokoić swoje EGO i broń Boże nie obniżyć lotów, do których się przyzwyczaiłeś. A na dojebanie masz znów podkręconą śrubkę.

Więc co robisz?

Zapierdalasz już na maksa jak tylko się da. Z jednej pracy lecisz do drugiej. Przychodzi Sobota i Niedziela, a Ty zapierdalasz, bo w końcu trzeba zaspokoić swoje potrzeby. Tak właśnie teraz robi wiele osób, którzy w dobie dobrego prosperity zaczęli żyć ponad stan, by zaspokoić swoje EGO, a kiedy rząd podniósł stopy procentowe i rata kredytu wzrosła, to jedyne co im pozostaje, to znaleźć kolejne źródło dochodu potrzebne im na zaspokojenie EGO oraz swojej godności. Dlatego też skoro jest inflacja, to minimalizm idealnie się sprawdza w tych czasach. Kwestia tylko poukładania sobie odpowiednio w głowie.

Bo ile tak będziesz zapierdalał?

W końcu coś w Tobie pęknie i stwierdzisz, że jednak pierdolisz to. Wypruwać flaki, tylko po to, aby zaspokoić wykreowane EGO i zaspokoić potrzeby z nim związane?

Mój znajomy pracuje 7 dni w tygodniu, ponieważ wziął kredyt na 100 m2 mieszkania i kiedy podnieśli mu stopu procentowe nie ma innego wyjścia, jeśli dalej chce mieszkać w tym mieszkaniu. Jest singlem i po co mu tak wielkie mieszkanie?

Po to, aby jego EGO było zaspokojone, które zaspokoił kredytem.  Można powiedzieć, że jest teraz niewolnikiem swojego mieszkania, którym nawet nie ma czasu się nacieszyć, ani tym bardziej pochwalić, ponieważ w nim tylko śpi. Równie dobrze mógłby spać w kawalerce czy w mieszkaniu 50 m2.

Ciekawe jak tak długo pociągnie?

Ciekawe co będzie jak jednak życie zmusi go do jego sprzedaży?

Może poczuje się źle z samym sobą?

Może jego EGO będzie chciało dojść do głosu?

Nie oszukujmy się, ale potrzeby związane z naszym EGO są to potrzeby sztucznie w nas wykreowane poprzez media, gazety, socjalmedia, internet, filmu, seriale, muzykę, reklamy, których prawdę mówiąc nie potrzebujemy do życia. Jednak praktycznie większa część biznesów na świecie oparta jest właśnie o branże związane z naszym EGO i w niego uderzające.

Co by się mogło stać jakby każdy człowiek nagle stał się minimalistą?

Ludzie przestaliby konsumować i kupować tak naprawdę im całkowicie niepotrzebne rzeczy. A jaki byłby skutek tego światowego minimalizmu?

Oczywiście, że kryzys finansowy i zatrzymanie obiegu pieniądza. Ludzie traciliby na masową skalę pracę oraz biznesy, dzięki którym zarabiają pieniądze potrzebne im do zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb życiowych oraz tych związanych z godnością człowieka. Jak jest kryzys to raczej się oszczędza, a nie wydaje pieniądze na krewetki.

Jak wygląda zdrowy minimalizm:

 

Zdrowy minimalizm nie należy mylić ze skąpstwem, bo tak nie jest.

  • Zanim wydasz 50 zł zastanów się trzy razy czy ta rzecz jest Ci tak naprawdę potrzebna do życia? Jaką potrzebę dzięki temu zaspokoisz? Swoją podstawową potrzebę związaną z życiem? Potrzebę związaną z godnością? Czy może swoje EGO?
  • Swoje EGO możesz zaspokoić tylko wtedy, kiedy zrealizujesz jakiś swój cel, który sobie postawiłeś. Na ręku mam złoty zegarek, który do tanich można powiedzieć nie należy. Jednak zanim go sobie kupiłem, to na niego zbierałem pieniądze. I nawet jak już uzbierałem odpowiednią sumę, to nie leciałem od razu do sklepu, tylko zbierałem dalej pieniądze, dopóki nie  zrealizowałem jednego z postawionych przeze mnie celów. Nie był to łatwy cel, więc jego realizacja trochę mi zajęła. Takim sposobem prawie uzbierałem dwukrotność tego zegarka. Można powiedzieć była to dla mnie taka forma nagrody, dzięki której poczułem spełnienie. I kiedy dziś patrzę na ten zegarek, to w głowie nie mam jego, tylko mój cel jaki udało mi się zrealizować. Wspomnienie, które daje mi wartość w moich oczach. Wartość, którą zbudowałem o realizację trudnego celu, a nie o to, że sobie złoty sikor kupiłem. Moja pewność siebie oparta jest o coś zupełnie innego. O wspomnienia, a nie dobra materialne, które mogę w każdej chwili stracić. Nawet jak mi ktoś ukradnie ten zegarek, to nie ukradnie mi mojej drogi do celu oraz wspomnień z tym związanych.
  • Na każdą kupioną nową rzecz, pozbywasz się jednej, dwóch lub trzech starych rzeczy, z których już nie korzystasz. Kupujesz nowe AIR MAX – y, to sprzedajesz lub oddajesz potrzebującym stare buty w których już nie chodzisz. Po co Ci 50 par butów? No chyba, że jesteś kolekcjonerem. Takim sposobem możesz zrobić dobry uczynek i zaspokoić starą parą butów czyjąś podstawową potrzebę życiową, która również związana jest z jego godnością – godnością człowieka.
  • Starasz się zarabiać mimo wszystko jak najwięcej, ale nigdy kosztem swojego zdrowia, rodziny, godności, przyjaźni, krzywdzie ludzkiej.

Wesprzyj mnie kawą :):):)

 

Jeśli dałem Ci do myślenia, w jakiś sposób pomogłem czy potrząsnąłem, to zgodnie z prawem wzajemności możesz docenić moją “pracę” i poczęstować mnie kawą :):):) Pójdzie na rozwój bloga oraz moją motywację do dalszego pisania, ponieważ będę miał jasny sygnał, że jestem komuś potrzeby :):):) A kto wie, może i zaspokoję z tego również swoją godność :):):)

Kliknij poniżej 🙂

Postaw mi KAWĘ 🙂

Oceń mój wpis:

 

Poniżej masz gwiazdki, którymi możesz ocenić mój wpis. Jak Ci się podoba to daj maksa i zostaw komentarz, a jak Ci się nie podoba wpis, to daj minimum, ale chociaż wypunktuj czemu tak dałeś. Może z tego rozwinie się ciekawa dyskusja

 

 

 

 

4.9/5 - (9 votes)
Pokaż więcej

10 Komentarzy

  1. Daje do myślenia. Szczerze, to aż tak nie patrzyłem na kobiety pod kątem ich potrzeb związanych z ego.

  2. Drogie whisky to jest dobry sposób na lokowanie i pomnażanie pieniędzy – opisany kolega kupił butelkę za 30k, ale we wcale nawet nie tak dalekiej przyszłości może ją odsprzedać np. za 40k. Jeśli w takim celu trzyma opisaną whisky to wcale się nie dziwię, że jej nie otwiera.

    1. Raczej tu nie chodziło o inwestycję a szpan. Nigdy nie rozmawiałem z nim na temat inwestycji tego typu lub jakichkolwiek innych.

Average
5 Based On 7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button