Relacje z KobietamiWszystkie Wpisy

Morderstwo w Poznaniu na tle zawodu miłosnego – analiza sytuacji

Morderstwo w Poznaniu na tle zawodu miłosnego – analiza sytuacji:

Morderstwo w Poznaniu na tle zawodu miłosnego
Morderstwo w Poznaniu na tle zawodu miłosnego

Od ostatnich kilku dni, Polska żyje morderstwem jakie wydarzyło się w biały dzień w Poznaniu, gdzie mężczyzna w wyniku zawodu miłosnego, zabił z zimną krwią narzeczonego jego byłej kobiety, a potem sam popełnił samobójstwo na jej oczach.  Z tego zdarzenia dostępny jest filmik w internecie i przyznam, że rozdziera serce i duszę. Obejrzałem go tylko raz i o jeden raz za dużo, ponieważ pisząc te słowa, mam dalej ten widok przed oczami i dokładnie słyszę jak kobieta błaga o pomoc. Naprawdę, aż łzy same się do oczu cisną widząc jej dramat.

Postanowiłem przyjrzeć się bliżej tej sytuacji i przeanalizować ją pod kątem damsko – męskim na prośbę jednego z moich czytelników.

 

Sytuacja jest bez precedensu, ponieważ w Polsce nie codziennie mają miejsce takie właśnie wydarzenia. W Chicago, Paryżu, Brazylii, Meksyku czy państwach trzeciego świata, taka sytuacja nie zrobiłaby jakoś wielkiego wrażenia na ludziach, ponieważ tam praktycznie codziennie są jakieś strzelaniny tego typu. W Polsce jest zupełnie inaczej. Ludzie nie są przyzwyczajeni do wystrzałów z pistoletów, które ostatni raz było słychać na mieście z dużym natężeniem na przełomie lat 90 / 2000, więc temat jest bardzo gorący i szeroko komentowany przez media oraz ludzi. Sytuacja ta również uruchomiła dyskusję na temat zaostrzenia dostępu do broni, który i tak już jest bardzo ograniczony. Nie ukrywajmy też, ale sytuacja ta stała się już również tematem zastępczym, który zaczynają na swoje modły wykorzystywać politycy i telewizja, odciągając uwagę ludzi od spraw ważnych dla kraju.

Jak wyglądał przebieg zdarzenia w Poznaniu:

 

Przebieg tego dramatycznego zdarzenia wyglądał tak w wielkim skrócie. Para zakochanych – czyli Ś.P Konrad i jego narzeczona Julia, wybrali się z Łodzi do Poznania na wycieczkę. Para jakoś tydzień temu się zaręczyła i byli ze sobą od 1,5 roku. Konrad był blogerem i relacjonował podróż w mediach społecznościowych, gdzie oznaczał miejsca, w których się obecnie znajduje wraz ze swoją narzeczoną. Tak się złożyło, że z Poznania jest również były facet Julii, który obserwując zapewne z fikcyjnego konta relacje Konrada, postanowił ich wyśledzić i dokonać egzekucji z zimną krwią. Mikołaj B. bo tak miał na imię morderca, spotkał swoją byłą dziewczynę i jej narzeczonego na ul. Św. Marcin, gdzie w sumie oddał tylko trzy strzały. Dwa do Konrada, gdzie już pierwszy strzał prawdopodobnie był śmiertelny oraz jeden do siebie. Przy tym oszczędził swoją byłą dziewczynę, której nic nie zrobił.

Założę się, że oddając strzał do Konrada, nic nie powiedział. Tylko po prostu podszedł z nienacka i strzelił mu bez słowa w głowę. Kiedy mężczyzna nieprzytomny leżał w kałuży krwi na chodniku, Mikołaj B, próbował go jeszcze dobić drugim strzałem. Próbowała przeszkodzić mu w tym kobieta, która błagała o pomoc i właśnie w tym miejscu zaczyna się ten  straszny filmik, który rozdziera serce i duszę, nagrany przez kogoś z naprzeciwka.

Na filmiku widać wyraźnie, że morderca jest zainteresowany tylko i wyłącznie Ś.P Konradem. Julia go w ogóle nie interesuje. Ewidentnie widać, że nie chce jej zrobić fizycznie krzywdy, tylko jego celem był Konrad. To daje do myślenia!

W jaki sposób daje do myślenia?

W większości podobnych, tego typu sytuacji, gdzie do czynienia mamy z zawodem miłosnym i morderstwem w afekcie, ofiarami są przeważnie kobieta – była kobieta i jej nowy mężczyzna lub kochanek. W tym wypadku było zupełnie inaczej.  Celem był tylko i wyłącznie Ś.P Konrad.

Dlaczego? Dlaczego zabił Konrada, a oszczędził swoją byłą dziewczynę?

Można tylko gdybać, bo prawdy się nigdy już nie dowiemy, ale na moje oko, to w taki sposób chciał ukarać swoją byłą dziewczynę oraz zemścić się na mężczyźnie, którego wcześniej prawdopodobnie znał. Mam takie nieodparte wrażenie, że panowie mogli się w przeszłości nawet kolegować ze sobą i Ś.P Konrad mógł ją mu po prostu odbić, czego Mikołaj B. nie mógł po prostu sobie darować. Jego EGO, jego duma została w taki właśnie sposób naruszona.

Wyobraź sobie, że gość po 1,5 roku, siedzenia cicho, odpierdala taki numer i podejmuje decyzję bez odwrotu. Tak może zachowywać się tylko i wyłącznie ktoś, kto ma jakiś wielki żal do kogoś, że pomimo upływu 1,5 roku, kiedy nadarzyła się okazja na wyrównanie rachunków, to skorzystał z tej okazji i to w jaki sposób. Oczywiście, tylko gdybam! Nie mam 100% pewności, że tak było. Bazuje tylko na moim doświadczeniu w relacjach damsko – męskich. Mogę się również mylić, jednak coś mi się zdaje, że Ś.P Konrad po prostu odbił dziewczynę Mikołajowi B, a ten poprzysiągł mu cichą zemstę, o której prawdopodobnie nikomu nie powiedział. Prawdopodobnie już dawno temu uknuł sobie w głowie taki plan, że jak tylko nadarzy się okazja, to zemści się na Ś.P Konradzie w taki właśnie sposób. Ewidentnie widać, że ma do niego wielki żal, skoro obrał sobie za cel tylko Konrada. A taki żal, który popycha do tego typu zemsty, może mieć facet do drugiego faceta tylko wtedy, kiedy jest z nim w jakiś sposób emocjonalnie związany – czyli był jego kolegą czy przyjacielem, który zrobił mu jakąś krzywdę, za którą się właśnie się mści w taki sposób. Szczerze, to wątpię, że jakby był to jakiś inny facet, to taka sytuacja miałaby miejsce. Tutaj uważam, że do czynienia mieliśmy z psychopatą o urażonej dumie i chęci zemsty na byłym koledze, który odbił mu kobietę. Oczywiście podkreślam, że tylko są to moje domniemania, a ja mogę się mylić.

Dlatego Mikołaj B. przez 1,5 roku siedział w ukryciu i czekał tylko na jakąś okazję do zaspokojenia swojego urażonego EGO i zemszczenie się w najgorszy sposób na swoim byłym koledze. W większości przypadków, kiedy jakiś facet, odbija innemu facetowi kobietę, to przeważnie można spotkać się z jakimiś wyzwiskami czy groźbami, które tylko kończą się na słowach. Tutaj Mikołaj B. siedział prawdopodobnie cicho przez 1,5 roku, gdzie w jego głowie pojawiło się pragnienie zemsty na Ś.P Konradzie.

Widać, że Mikołaj B. był zafiksowany na punkcie Ś.P Konrada. Doskonale wiedział, gdzie znajduje się para, ponieważ musiał śledzić jego media społecznościowe, prawdopodobnie z fejkowego konta.

A kto tak się zachowuje?

Tylko osoba, która ma swój jakiś prywatny interes w tym, aby wiedzieć, co się w życiu dzieje u jego ex. Tylko taka osoba, która na coś jeszcze liczy. Jak rozstałem się z byłą dziewczyną, to szczerze jedną z ostatnich rzeczy jakie bym chciał, to oglądanie mojej byłej kobiety na mediach społecznościowych z jej byłym facetem. I w dodatku szczęśliwej. Przecież to są mentalne tortury. Tortury, które wywołują w człowieku różne emocje. Najczęściej złość, wkurwienie, zazdrość. Dlatego też, kiedy rozstaniesz się z kobietą, to przestań włazić na jej profil i sprawdzać czy jest dostępna, ponieważ będzie Cię bolał ten widok.

Czy Mikołaja B. bolał widok jego byłej kobiety zaręczonej z prawdopodobnie jego kolegą?

Możliwe, że tak! Jednak nie wiadomo w jaki sposób odczuwał ten ból. Być może chęć zemsty sprawiła, że przestał odczuwać zazdrość, a zaczął odczuwać pustkę i nienawiść oraz niepohamowaną chęć wymierzenia sprawiedliwości, za urażone EGO.

Jeszcze jest jedna ciekawostka. Ś.P Konrad na drugie miał bodajże Kordian. Tak przynajmniej wynika z przekazów medialnych, gdzie raz przedstawiają go jako Konrad, a innym razem jako Kordian. Z początku myślałem, że jest to jakaś literówka czy pomyłka, ale widziałem ten zabieg na kilku portalach, więc pomyłką to nie jest.

Jak się imię Kordian, które na drugie ma Ś.P Konrad do Mikołaja B?

Mikołaj B ogłaszał się na portalu e – korepetycje, gdzie udzielał korepetycji z Historii. Poniżej masz jego profil!

Co widzisz na tym obrazku? Co widzisz na tym awatarze?

Widzisz obraz przedstawiający Kordiana na Mont Blanc. Kordian – Juliusza Słowackiego, jest uważany za jeden z trzech najważniejszych polskich dramatów romantycznych.  Taki przypadek, że typ ustawia sobie awatar przedstawiający Kordiana, kiedy nowy facet jego byłej kobiety, ma tak właśnie na drugie imię. Mi moją byłą dziewczynę odbił mój kolega z pracy, który nazywał się Andrzej. I powiem Ci, że tak mi te imię zalazło za skórę, że z automatu byłem uprzedzony do wszystkich Andrzejów. Po prostu jak słyszałem to imię, to mną telepało. A tutaj Mikołaj B. ustawia sobie na profilowym obraz przedstawiający właśnie Kordiana.

Może i jest to przypadek, ale uważam, że tutaj nie ma przypadków. Ja na jego miejscu rzygałbym imieniem Kordian, a nie sobie ustawiał jeszcze takiego awatara. Uważam, że jest tu pewien podtekst znany tylko Mikołajowi B. Mam wrażenie, że ustawiając ten awatar już mu się coś pod kopułą gotowało. Nie na darmo wybrał taki, a nie inny awatar.

Kiedy Mikołaj B. oddał drugi strzał do Konrada vel Kordiana, powiedział coś do swojej byłej dziewczyny Julii. Nie wiadomo co powiedział, ale idę o zakład, że powiedział coś w stylu:

-Widzisz do czego doprowadziłaś?

-Widzisz co zrobiłaś?

-To wszystko Twoja wina!

A potem przystawił sobie Glocka do skroni i zmienił stan spoczynku oraz temperaturę ciała na pokojową. Nie miał innego wyjścia. Zresztą już dawno temu zapewne zaplanował taki scenariusz, tylko czekał na odpowiedni moment. Jak nie po 1,5 roku, to mógłby to zrobić za 3, 5, 10 lat. Liczył się również ze swoją śmiercią, ponieważ w momencie odejścia od niego kobiety, najwidoczniej stracił sens życia, którego nie odzyskał. Zemścił się na nowym facecie swojej byłej kobiety, który prawdopodobnie mógł być nawet jego jakimś kolegą.  A także w taki sposób ukarał swoją byłą kobietę, której krótko mówiąc rozpierdolił psychikę i zrobił traumę do końca życia. Przecież ona teraz będzie bujała się po psychoterapeutach i psychiatrach przez wiele lat. Nie wiem czy ona kiedykolwiek jeszcze wejdzie w jakiś związek. Na pewno nie prędko! Dlatego ona nie była celem, ponieważ dostała dużo gorszą karę. Możliwe, że kobieta teraz obarcza się, że jest to wszystko jej wina. Ludzie w takich sytuacjach właśnie tak robią.

Kim był Mikołaj B. – profil psychologiczny mordercy:

 

Oczywiście wszystko na moje oko :):):) Specem, aż tak wielkim od profili psychologicznych, to nie jestem, jednak widzę, że mamy do czynienia z osobą, która:

  • Była bardzo mściwa
  • Była bardzo uparta
  • Była bezwzględna
  • Pamiętliwa
  • Zawzięta
  • Zaborcza
  • Być może w związku był tyranem
  • Nie lubił sprzeciwu
  • Rozchwiana emocjonalnie
  • Z wybujałym EGO oraz DUMĄ
  • Możliwe, że to była jedna z tych osób, co po trupach do celu
  • Manipulant
  • Niepotrafiący przyznać się do błędu
  • Nie potrafiący przegrywać
  • Nie potrafiący darować
  • Nie potrafiący wybaczać
  • Łatwo go było urazić

Jednocześnie nie był to jakiś patus, tylko wykształcona i oczytana osoba. Skończył prawo i pracował w jakimś urzędzie w Poznaniu. Takiego zachowania można prędzej spodziewać się po jakimś Sebie, niż po osobie, która zaliczana jest raczej do inteligencji. Nigdy również nie był karany.

I powiem Ci, że takie osoby są najgorsze!

Po patusie to mniej więcej wiesz, czego się możesz spodziewać. Wiesz, że patus może być zdolny do różnych rzeczy w tym wsadzeniem Ci motyla pod żebra. A po takim inteligenciku nie wiesz kompletnie nic, do czego może być zdolny. Możesz nawet go lekceważyć, a tu Ci strzela w potylice z kopyta, z zimną krwią, ponieważ 1,5 roku temu odbiłeś mu dziewczynę. Na pewno większość jego znajomych jest w szoku, że taki gość jak on, był wstanie odpierdolić taką maniane na całą Polskę.

Bezwzględność + upartość + wybujałe i urażone EGO, takie cechy może i były dla niego pomocne w budowaniu kariery czy gonieniu za sukcesem, ponieważ widziałem, że lubił bawić się w politykę. Korwina z czasem zamienił na Trzaskowskiego :):):) No cóż! Z Korwinizmu się wyrasta :):):) tak jak z polityki, która jest dla mnie tylko teatrem. Jednak cechy te również również popchnęły go do makabrycznego morderstwa w biały dzień, na oczach wielu ludzi w tym jego byłej.

Pisze do mnie wielu facetów w sprawie pomocy w odzyskaniu byłych kobiet. Przekrój społeczeństwa jest różny. Od patologii różnej maści, po można powiedzieć, że ludzi sukcesu z własnymi firmami oraz pieniędzmi, o których ja osobiście mogę sobie pomarzyć.

I wiesz co zauważyłem?

Zauważyłem taką pewną prawidłowość, że ludzie o statusie społecznym, zbliżonym do Mikołaja B, są bardzo uparci i zafiksowują się na maksa na odzyskanie byłej kobiety. Tu nawet nie chodzi o jej odzyskanie, tylko udowodnienie jej i sobie, że można to zrobić. Niektórzy chcą odzyskać kobietę, tylko po to, aby za chwilę z nią zerwać. Pamiętam kiedyś miałem kontakt z pewnym gościem, któremu pomagałem odzyskać jego byłą dziewczynę. Kurwa trwało to bite 3 lata! Znaczy tyle czasu próbowaliśmy ją odzyskać :):):) Gość się tak zafiksował na jej punkcie, że nie odpuszczał! Mimo tego iż mówiłem mu wyraźnie, że nie ma sensu i jej nie odzyskamy. On był uparty i powiedział, że nie spocznie, dopóki jej nie odzyska. Koleś na co dzień kasiasty! Hajsu ma jak lodu! Samochody zmienia jak rękawiczki! Ciągłe podróże! Dobrze prosperująca firma. Można powiedzieć, że takich kobiet jak jego była, może mieć na pęczki, jakby tego chciał. Ale nie! On ją chciał odzyskać, dla samego odzyskania! Żeby jej coś udowodnić! Żeby jej coś pokazać! Żeby jednak postawić na swoim! Mimo iż w końcu znalazł sobie nową kobietę, to myślisz, że odpuścił?

No co Ty!

Jego EGO mu na to nie pozwalało! On chciał ją odzyskać dla kurwa zasady i postawienia na swoim, a nie dlatego, aby stworzyć z nią nowy i szczęśliwy związek na nowych zasadach. Dalej interesował się co u niej! Dalej szukał magicznych sposobów na jej odzyskanie! Inny był zdeterminowany do tego stopnia, że wykupił firmę, czy dołączył do tej  firmy w formie partnera, w której pracował nowy facet jej byłej i specjalnie oddelegował go do Berlina, aby ich w taki sposób rozdzielić. Myślał, że jak będą rozdzieleni to upatrywał w tym swoją szansę na powrót. I on też nie chciał jej odzyskać w dobrej wierze. Nie chodziło mu o odbudowanie związku na nowych zasadach. Chodziło mu tylko o postawienie na swoim, że był wstanie ją odzyskać. Chodziło o połechtanie swojego EGO. I mniej więcej taki właśnie również mógł być również Mikołaj B.

Związek Mikołaja B. z jego byłą dziewczyną:

 

Warto również przyjrzeć się poprzedniemu związkowi Mikołaja B. z jego byłą dziewczyną, którą w późniejszym czasie oszczędził. Nie wiadomo kompletnie nic o nim. Jednak można wysunąć następujące wnioski po jego zachowaniu.

  • Prawdopodobnie był to długoletni związek. Nie wiadomo ile trwał, a przynajmniej mi nie wiadomo, ale strzelam, że ok. 3 lat! Może więcej!
  • Prawdopodobnie mieszkali ze sobą!
  • Być może byli nawet zaręczeni
  • Rozstanie ich było bardzo burzliwe
  • Prawdopodobnie była dziewczyna Mikołaja B. zostawiła go ze względu na cechy charakteru, które wymieniłem wyżej.
  • Prawdopodobnie Mikołaj B. przedawkował miłość w związku

Tylko w takich związkach facetowi odpierdala do tego stopnia, że mogą być skłonni do tego typu rzeczy, jak morderstwo. Mikołaj B. rozstał się ze swoją ex, prawdopodobnie 1,5 roku temu, czyli tyle ile trwał związek jego byłej dziewczyny z zastrzelonym Ś.P Konradem! Wiesz jak to jest w długoletnich związkach. Rozstania zazwyczaj są burzliwe, a kobieta odchodzi wtedy, kiedy złapie drugą gałąź. Tą gałęzią był prawdopodobnie Ś.P Konrad vel Kordian. Być może nawet był to jakiś kolega czy znajomy Mikołaja B. Pewności nie mam, ale sądząc po reakcji i bezwzględności mordercy, to śmiem twierdzić, że przebywali w tych samych kręgach towarzyskich.

I właśnie to uraziło EGO Mikołaja B, które pielęgnowało jego zemstę. Nie mógł unieść tego, że jego była dziewczyna związała się prawdopodobnie z jego kolegą czy znajomych ze wspólnego kręgu towarzyskiego. Oczywiście tylko gdybam i mogę się mylić. Nie znam za dużo szczegółów na ten temat. Myślę, że to bardziej bolało jego EGO, niż sam fakt, że jego była odeszła od niego.

Z informacji, które udało mi się wyczytać, to Michał B. zaraz po rozstaniu groził, że sobie coś zrobi. Jego była dziewczyna na wieść o tym, zawiadomiła policję z racji tego, że Michał B. od 10 lat posiadał pozwolenie na broń do celów sportowych. Policja odebrała mu pozwolenie i skierowała na badania psychiatryczne z tego powodu. Jednak potem jakiś konował wystawił mu papiery, że jest zdrowy i takim to sposobem odzyskał pozwolenie na broń.

Nie ukrywajmy, ale Michał B. nic by sobie nie zrobił w tamtym czasie. Tylko straszył. Prawdopodobnie idiota w taki sposób chciał ją odzyskać, grając na emocjach. Była to ewidentna manipulacja z jego strony co świadczy nie tyle o jego słabości, co o jego toksycznym charakterze. Gdyby miał sobie strzelić w łeb, to by to zrobił 1,5 roku temu, jednak strzelił sobie w łeb za 1,5 roku od zerwania w momencie, kiedy odjebał narzeczonego swojej byłej dziewczyny. Dopiero wtedy sobie strzelił w łeb. Zrobił to, bo właśnie w tym momencie stracił sens życia. Gdyby tego nie zrobił to resztę życia spędziłby za kratkami, a więzienie nie jest miejscem dla takich ludzi jak on.  I z tego sobie zdawał sprawę! Najpierw więc zastrzelił Ś.P Konrada, a potem siebie, bo nie miał już innego wyjścia. Most został spalony. I liczył się z tym! Dla idei chorej zemsty,  był wstanie poświęcić nawet swoje życie.

Widzisz tutaj taki paradoks!

Z jednej strony typ jest za słaby na to, aby wziąć na klatę to, że jego była od niego odeszła, a z drugiej jednak strony, był na tyle mocny, by zabrać życie sobie i drugiemu człowiekowi. Myślę, że inaczej to jednak by wyglądało, gdyby była to zupełnie dla niego obca osoba. Jednak mogę się mylić. Na moje oko urażone EGO, bezwzględność, upartość, sprawiły, że zaczęło mu zależeć już tylko na zemście.  Większość osób myśli, że gość był na tyle słaby, że nie uniósł tego, że jego ex odeszła do innego. Myślę, że nie uniósł tego, że jego duma została zraniona, a nie dlatego, że ex od niego odeszła!

Nasuwa się jeszcze takie pytanie!

Dlaczego zrobił to dopiero po 1,5 roku?

Czy wcześniej nie miał okazji, aby odjebać taką szopkę, jaką odjebał?

Myślę, że przez 1,5 roku dojrzewał do tej decyzji. Myślę, że przez 1,5 roku żył w chorej nienawiści do swojej byłej oraz jej nowego faceta, który prawdopodobnie – według mnie – mógł być osobą, którą dobrze znał.

Panuje opinia, że on zabił ze względu na zazdrość…

Też tak myślałem, ale po głębszej analizie myślę, że jednak zazdrość taka typowa, mogła być u niego na samym początku ich rozstania. Z czasem ta zazdrość zamieniła się w nienawiść do swojej byłej oraz  Ś.P Konrada!

Gdyby był Mikołaj B. czuł tylko chorą zazdrość, to nie byłby wstanie psychicznie oglądać relacji Ś.P Konrada i jego niestety już też byłej dziewczyny. Gdyby Mikołaj B. czuł tylko samą chorą zazdrość, to by odjebał taką bardachę już dawno temu. W dodatku czując chorą zazdrość, prawdopodobnie zastrzeliłby również nie tylko Mikołaja B. ale również jego byłą dziewczynę. Jednak Mikołaj B. czuł nienawiść, która zryła mu banie. Każdego dnia ta nienawiść w nim narastała. Można powiedzieć, że żył nienawiścią, która zrobiła z niego pierdolonego psychola. Psychola, ponieważ przez 1,5 roku karmił się nienawiścią i chęcią zemsty do osób, które uraziły jego EGO.

Przez to nie mógł zbudować nowych relacji z innymi kobietami! Inne kobiety prawdopodobnie czuły, że coś z nim jest nie tak! Mógł przez to jeszcze bardziej się frustrować! Dziwię się, że nikt z jego otoczenia nie zauważył tego, że gość się zmienił i już nie jest tą samą osobą, którą kiedyś był. Dziwię się, że nikt wcześniej nie zauważył, że coś z nim zaczyna być nie tak. Nienawiść widać wypisaną na twarzy! Nienawiść widać w oczach! Założę się, że każdego dnia oglądał relacje Ś.P Konrada i nie czuł żadnej zazdrości, tylko czystą nienawiść, którą pielęgnował w sobie. Nienawiść zryła mu beret, a że miał pozwolenie na broń w celach sportowych, to z tego pozwolenia skorzystał w imię chorej nienawiści i wyrównania rachunków z ex i jej narzeczonym. Nienawiść padła na podatny grunt, którymi były prawdopodobnie jego cechy charakteru. To była mieszanka wybuchowa!

Moment zaręczyn Ś.P Konrada i jego narzeczonej:

 

Ś.P Konrad postanowił ze swoją kobietą wrzucić swój związek na wyższy level. Tym levelem były zaręczyny. Prawdopodobnie para już mieszkała ze sobą, zaręczyła się i planowali ślub oraz założenie rodziny. I to był moment kiedy czara goryczy się przelała.

W jakich sytuacjach mężczyzna może nawet po wielu latach, poczuć jeszcze jakieś emocje związane ze swoją byłą dziewczyną?

 

W jakich sytuacjach mężczyzna może nawet po wielu latach poczuć jeszcze jakieś emocje związane ze swoją byłą dziewczyną?

O jakie emocje chodzi?

Np: chodzi mi o tą zazdrość!

Mężczyzna nawet po wielu latach może poczuć  jeszcze jakąś zazdrość do swojej byłej dziewczyny. Może to zrobić nawet kiedy ma rodzinę czy nową kobietę.

W jakich konkretnie sytuacjach?

Kiedy jego była kobieta z innym facetem zajdzie w to samo miejsce lub dalej, niż z nim. Chodzi tutaj cały czas o wrzucanie związku na wyższy level. Pamiętam jak moja była kobieta, która mieszkała ze mną, związała się z nowym gościem. Na wieść o tym, że oni zamieszkali od razu ze sobą, poczułem mocne ukłucie w sercu. Czułem zazdrość, ale jakąś kurwa taką inną. Zdałem sobie sprawę, że są w związku na tym poziomie, co była ze mną.

Potem było kilka lat bez kontaktu. Ja biegałem jak głupi z wywieszonym językiem za kobietami i nawet przez sekundę nie pomyślałem o mojej byłej dziewczynie. Zapomniałem całkowicie o jej istnieniu. Pewnego o jej istnieniu przypomniała mi pewna kobieta, którą poznałem w Warszawie. Tak się okazało, że pochodziła z tego samego miasta co moja ex. I tak przyszło mi wtedy do głowy, aby sprawdzić czy przypadkiem się może nie znają. Jednak kobieta nie miała jej w znajomych. Za to miała w znajomych najlepszą przyjaciółkę mojej ex, więc z ciekawości na nią kliknąłem, a tam wyjebało mi jej wspólne zdjęcie z moją byłą dziewczyną, która trzyma na ręku swoje dziecko. Kurwa! Minęło tyle czasu, a ja mimo wszystko przez chwilę poczułem ukłucie w sercu. Nie była to żadna zazdrość, ale taka jakaś dziwna emocja na bazie – żalu.

Czemu poczułem taką emocję, po wielu latach?

Ponieważ zdałem sobie sprawę, że moja ex zaszła w związku z nowym facetem, dalej, niż ze mną. Poczułem tą emocję przez pół sekundy, ale jednak zakuło mnie z automatu w sercu, nawet po wielu latach. Zakuło nawet kiedy widziałem, że moja ex kompletnie mi się nie podobała w takiej formie jaką ją zobaczyłem.

U Mikołaja B. prawdopodobnie zadziałał podobny mechanizm!

Kiedy zobaczył, że jego była dziewczyna zaręczyła się z nowym facetem, którego prawdopodobnie znał, to ukuło go mocno w sercu! Ta nienawiść, którą pielęgnował w sobie w końcu dała ujście jego emocjom! Poczuł wkurwienie i wpadł w amok psychozy. Doszło do niego, że jego ex weszła na taki sam poziom, albo nawet i wyższy w związku, niż z nim. Nienawiść, którą  od 1,5 roku pielęgnował w sobie i karmił, kazała mu dokonać zemsty, o której na pewno wcześniej myślał, lecz brakowało tego impulsu, który właśnie poczuł. Nienawiść, urażona duma, chęć zemsty, nałożyły mu klapki na oczy. Gość momentalnie zgłupiał i zamienił się w psychola, którym w sumie już dawno się stał. Kiedy zobaczył, że para jest w Poznaniu, to zadał sobie trudu i ich wyśledził, po relacjach wrzucanych przez Ś.P Konrada, które śledził jak maniak. Jego uparty charakter kazał mu nie odpuścić, tylko dokończyć to, co już dawno kiełkowało w jego głowie, podlewane przez nienawiść, którą pielęgnował. Była to myśl o morderstwie!

Ta tragedia była nieunikniona:

 

Osobiście uważam, że ta tragedia była nieunikniona. Urażona duma, chęć zemsty, pielęgnowały w nim chorą nienawiść, która zryła mu banie do tego stopnia, że stał się psycholem gotowym na wszystko, byle tylko się zemścić na swojej byłej dziewczynie i jej chłopaku. Dlatego też jego zastrzelił z zimną krwią, a jej kazał na to patrzeć, robiąc jej traumę na psychice do końca życia. Potem odjebał siebie, bo nie miał już innego wyjścia. Na jego miejscu też bym tak zrobił. Mając do wyboru 25 lat lub dożywocie, w miejscu, w którym nie pasuję, wybrałbym kulkę.

Ta tragedia uważam, że była nieunikniona. Nie dało się tego przewidzieć. Mikołaj B. był jak tykająca bomba, która nie wiadomo kiedy odpaliłaby się. Dojrzewał do tej myśli 1,5 roku. Widać, że był w swojej nienawiści bardzo uparty. Jak nie po 1,5 roku, to zrobiłby to za 2, 3, 5 lat! Myślę, że mógłby nawet ich wyśledzić w Łodzi i zamiast Poznania, byłaby Łódź ul. Piotrkowska. Mógłby nawet wpaść im na wesele i to zrobić na oczach całej rodziny. Widać koleś nie pierdolił się w tańcu. Odjebało mu konkretnie, że był gotowy na wszystko w swojej chorej nienawiści spowodowanej chęcią zemsty oraz urażonym EGO. On nie był zazdrosny! On chciał zabrać to, co mu zabrano 1,5 roku temu.

On chciał zabić! I zabiłby! Kto by przewidział, że odjebie mu po 1, 5 roku?

Oczywiście, że nikt!

Tak samo Ty też nie masz pewności, czy jakiś były Twojej kobiety, nie odpali się po kilku latach. Nawet nie wiesz czy żyje on w ciągłej nienawiści do Ciebie. Tak samo Ś.P Konrad zapewne nie wiedział, że na świecie jest taka osoba, która czuje do niego wielką urazę oraz nienawiść do tego stopnia, że zaczyna jej się pierdolić w głowie od tego.

Prędzej czy później by to zrobił. Nie dało się temu zapobiec, bo znając życie z nikim nie dzielił się tym co siedzi mu w głowie. Ś.P Konrad nie miał żadnej możliwości obrony, ponieważ w najczarniejszych snach zapewne nie przewidział, że na swojej drodze spotka nagle i nieoczekiwanie Mikołaja P. z pistoletem wymierzonym w jego stronę. Nawet jakby miał sam pistolet, to nie zdążyłby z reakcją, ponieważ zadziałał tutaj efekt zaskoczenia. I dlatego wystarczyła tylko jedna kulka, aby osiągnąć swój cel. Myślę, że nawet mógł nie mieć z kim o tym pogadać. Jego najbliższe otoczenie nie zauważyło, że z nim coś jest nie tak.  Taka osoba żyjąca w ciągłej nienawiści staje się agresywna, nerwowa, kłótliwa. I to widać! Tylko nie każdy się interesuje drugim człowiekiem. Zazwyczaj każdy, każdego ma w dupie. Teraz każdy zrzuca winę na tą nieszczęsną broń. Koleś miał pozwolenie na broń, to z tego skorzystał. Policjanci jak popełniają samobójstwa, to się nie wieszają, tylko strzelają sobie w głowę z broni służbowej. Gdyby nie miał pozwolenia na broń, to by wziął nóż, maczetę, kwas solny, bejsbol, samochód czy pobiłby go gołymi rękami. Chciał zabić i by to zrobił. Nie ważne jak! Znalazłby sposób. Najwyżej  by dokładniej zaplanował morderstwo.

Dramat w Poznaniu, a temat zastępczy:

 

Politycy wykorzystują dramat w Poznaniu do własnych gierek i przepychanek politycznych. Co za różnica kogo popierał morderca? Nie ważne czy był za Korwinem czy za Trzaskowskim. Nie ważne, gdzie pracował i jakie miał buty. Ważne, że przez swoją chorą nienawiść pozbawił życia młodego człowieka i zniszczył życie jego narzeczonej. Naprawdę jej mi tu naprawdę szkoda! Mam nadzieję, że z czasem ułoży sobie życie na nowo.

Morderstwo w Poznaniu na tle zawodu miłosnego – analiza sytuacji – podsumowanie:

 

Cóż tu podsumowywać! Wielki dramat i tyle. Wystarczająco napisałem, jak to mogło wyglądać. Oczywiście zaznaczam, że podchodź do tego co napisałem z przymróżeniem oka, ponieważ bazowałem tylko na swoich domniemaniach i tym co wyczytałem w mediach i na niczym więcej. Może to nie mieć pokrycia w prawdzie, ponieważ o wielu faktach zwyczajnie nie wiemy.

 

 

 

 

 

 

 

5/5 - (4 votes)
Pokaż więcej

2 Komentarzy

  1. N początku , jak przeczytałem tytuł, to bardzo sceptycznie podchodziłem do tego co napisałeś. No bo go ty możesz tyab wiedzieć……..

    Ale jak przeczytałem , to ma to sens. Muszę przyznać, że naprawdę znasz się na relacjach damsko męskich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button