Relacje Damsko-Męskie

Nie ratuję martwego związku

Przedstawiam wam kolejną moją zasadę, która pochodzi z fragmentu mojej drugiej książki, a w zasadzie e – booka pod tytułem:

Prawo Wzajemności – Twoja Instrukcja Obsługi Kobiet i Zawiązków

Jest to fragment dotyczący moich życiowych zasad oraz przemyśleń związanych z kobietami, które musisz poznać, aby mieć odpowiednią postawę w relacjach damsko – męskich. Mam nadzieję, że z tą książką wyrobię się na Boże Narodzenie 2019 roku, a w tej chwili możesz się zapisać na preorder mojej pierwszej 400 stronicowej książki / e – booka pod tytułem:

Prawo Wzajemności – Twoja Instrukcja Obsługi Ludzi

Pisząc na adres mailowy: [email protected]

Jeśli chcesz przeczytać SPIS TREŚCI książki Prawo Wzajemności – Twoja Instrukcja Obsługi Ludzi, to KLIKNIJ TUTAJ <<<

Wracając do tematu, poznaj jedną z bardzo ważnych zasad, która da Ci bardzo mocno do myślenia dlaczego kobiety w stosunku do Ciebie zachowują się tak jak się zachowują, czyli niekoniecznie tak jakbyś tego chciał

35. Nie reanimuję trupa, czyli trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny

Są związki, które są sztucznie podtrzymywane przy życiu za pomocą przyzwyczajenia, kredytów czy dzieci. Tak naprawdę związek jest już martwy i wszystkie funkcje życiowe w nim ustały, ale para dalej się w nim kisi niczym ogórki w słoiku. Ciągle się kłócą, żyją jak pies z kotem, ale jednak dalej tkwią razem w tym pseudo – związku, ponieważ boją się rozstać i pójść osobno w swoją stronę1. Z moją byłą dziewczyną nie byłem do końca szczęśliwy. Wielokrotnie miałem myśli, aby zakończyć ten związek pierwszy, jednak zawsze brakowało mi odwagi i zdecydowania, aby to zrobić. W naszym związku było tak chujowo, że oboje się w nim tylko dusiliśmy. Wszystko w naszym związku kompletnie ustało. Nie było dotyku, całowania, seksu. Nie było również rozmów, ani trosk. Nie było niczego. Niby byliśmy ciągle razem, ale jednak osobno. Ja mogłem przy mojej na tamten czas dziewczynie robić dosłownie wszystko na co miałem tylko ochotę, bez najmniejszego zainteresowania z jej strony. Mogłem pić ciągle alkohol i praktycznie nie trzeźwieć, brać na jej oczach amfetaminę czy nie przychodzić do domu przez kilka dni. Ze strony mojej dziewczyny było kompletne wyjebanie na związek i zerowa troska o mnie i o moje życie. Nie interesowało ją z kim jestem, co robię czy może coś mi się stało. Umiała tylko napisać chłodnego sms-a z informacją, że zamyka drzwi wejściowe na górny zamek.

Pamiętam jak na miesiąc przed naszym oficjalnym rozstaniem napisałem jej sms – a, że może lepiej byłoby dla nas jakbyśmy się rozstali, ponieważ czuję, że oboje się tylko razem męczymy. Po cichu liczyłem na to, że moja ex wpadnie w panikę i podejmie próby ratowania naszego związku poprzez błagalne prośby, abym tylko od niej nie odchodził. Tak przecież było zawsze! Zawsze to działało. Kiedy chciałem zerwać czy wyjść z jej domu podczas kłótni, to zawsze mnie z płaczem prosiła, abym tylko tego nie robił. Jednak nie zdawałem sobie z tego sprawy, że w obecnej sytuacji mój związek już dawno przestał istnieć. Moja ex odeszła już dawno ode mnie emocjonalnie, więc nie zrobiło to na niej żadnego znaczenia. Odwróciła kota ogonem, zwaliła całą winę na mnie, wywołując tym samym we mnie uczucie, które ja chciałem w niej wywołać.

Byłem mocno zaskoczony jej postawią. Nie taki był plan. Nie takiej odpowiedzi od niej oczekiwałem i nie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Kiedy dodała, że w sumie to mam rację, że powinniśmy się rozstać, to moje emocje eksplodowały do granic możliwości, niczym bomba atomowa zrzucona na mój łeb. Wpadłem w panikę i tym samym rozpocząłem festiwal frajerstwa w moim wykonaniu. Zacząłem napierdalać do mojej ex telefonami, aby jej wszystko wyjaśnić. Niestety moich telefonów jak na złość nie odbierała2, więc przerzuciłem się w panice na sms-y śląc jej wiadomości w ilościach hurtowych z wyjaśnieniem, że to nie jest tak, że ja chce zakończyć związek. Takim to sposobem na przemian napierdalałem telefonami i sms-ami błagając ją, aby tylko odebrała telefon i ze mną porozmawiała, bo to nie jest tak jak ona myśli, że jest. W taki nieudolny sposób próbowałem w panice odkręcać swoje słowa. Tym sposobem jeszcze bardziej się od niej oddaliłem. Zmiękła mi rura koncertowo i moja ex z tego sobie doskonale zdawała sprawę. W panice zacząłem próbować reanimować trupa, a powinienem w tej sytuacji być pierwszy raz w życiu konsekwentnym człowiekiem.

Jeśli kobieta odejdzie emocjonalnie od faceta, to tak naprawdę ten związek jest już martwy w chwili kiedy dojdzie do niej, że ona już nic do niego nie czuje. Skoro związek jest martwy, to nie ma sensu sztucznie podtrzymywać go przy życiu na wszelkie możliwe sposoby. Czemu? Ponieważ nie ma to sensu. Szkoda po prostu czasu. Jak stwierdzę po znakach na niebie i ziemi, że mój związek jest już trupem, to dla własnego dobra psychicznego pierwszy go zakończę w odpowiednim momencie. Podczas naszej rozmowy powiem Ci jak odzyskać kontrolę związku i spróbować ożywić trupa, jednak osobiście stwierdzam, że jest to strata czasu i lepiej znaleźć sobie nową kobietę, niż odzyskiwać kobietę, która fizycznie jeszcze z Tobą jest, ale emocjonalnie już Cię nie kocha.

1Zazwyczaj facet boi się rozstać i pójść w swoją stronę. Kobieta trochę bardziej kalkuluje. Odejdzie wtedy kiedy będzie miała do kogo odejść.

2Oczywiście to było do przewidzenia. Moją panikę czuła nawet na odległość, a skoro tak to tym bardziej nie spieszyła się z tym, aby odebrać ode mnie telefon.

P.S

Nie czytałeś o mojej poprzedniej zasadzie? Nie czytałeś o tym Co kobieta może sobie o Tobie pomyśleć?

Koniecznie przeczytaj, ponieważ kilkanaście osób po przeczytaniu tego fragmentu napisało do mnie z gratulacjami, że otworzył im oczy.

P.S II

Przeczytałeś? Dało do myślenia? Jak tak, to poleć ten wpis i całego tego bloga swoim zaufanym ludziom oraz zapisz się na darmowego newslettera i pobierz ponad 300 stron darmowego e – booka „ATRAKCYJNOŚĆ W PIGUŁCE”.

P.S III

Chcesz postawić mi piwo za to, że otworzyłem Ci oczy i dałem do myślenia? Możesz to zrobić klikając w poniższy link:

https://tipanddonation.com/damcidomyslenia

Tagi
Pokaż więcej

7 Komentarzy

  1. Ojjj-przeliczyć można się na innych. Niestety ciężej jest przypilnować samego siebie, niż powierzyć to zadanie mentorowi. Kiedyś nawet nie wierzyłem, iż sam siebie mogę doplinować.Myslałem, że osoba wykładająca na uczelni przypilnuje mnie, abym poszerzył zakres wiedzy( jak głupi pojechałem o 4 rano z bombonierkami- jak się okazało niepotrzebnie, bo od razu zostałem wyrzucony).Chociaż wielu naukowców potrafi samodzielenie wyjść z inicjatywą ( takim ludziom trzeba życzyć jak najlepiej). Kiedy drugi zainteresował się moimi celami, to czułem napływ motywacji, aby później została zagaszona przez tę samą osobę. Oby samodzielnie do przodu Tyab!!! Niestety niektóre rzeczy ktoś musi pokazać. Chociaż miałem doczynienia z kobietą, która za siatki słodkości, chyba dwie bluzki, jakąś tam drobną biżuterię- potrafiła podzielić się umiejętnościami(za darmo to robiła,nic nie chciała w zamian).

      1. Ogólnie o tym, że różnie bywa z własną motywacją, nie zawsze jest tak jak człowiek chce, łatwiej jest kiedy ktoś inny czuwa nad realizacją celów. Do ćpania jest mi bardzo daleko, opisałem po prostu w błyskawicznym tempie własne historie, także nie rozumiem skąd takie dziwaczne wnioski?

      2. Sorry, w sumie chodzi mi o jeden wniosek, który dotyczy ćpania. Ale tak swoją drogą, może sam jesteś ni chuja? Skoro nic strasznego w powyższym komentarzu nie ma, poza nielogicznym tekstem.

      3. Tyab sorry, że zaśmiecam bloga komentarzami, ale byłem ciekaw, jak anonim odpowie mi na komentarz z błędami. W końcu na telefonie znikła litera ś, dlatego pisze tekscie, a nie tekście. Oczywiście w żaden sposób nie zamierzałem hejtować anonima, tylko za dużo się doczepił do mojego komentarza,a sam nic mądrego nie wniósł na bloga.

  2. Sorki Tyab za błędy w poprzednim komentarzu, który zresztą jest nie na temat.Komentarz napisałem błyskawicznie,zbaczając z tematu- mam nadzieję, że napiszemy własne książki do świąt.😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close