Relacje Damsko-Męskie

Prawo Wzajemności w związku czyli kontroluj energię, czas oraz serce

Hej

Przestawiam wam fragment mojego drugiej książki, która za jakiś czas ukaże światło dzienne. Pierwsza książka dotycząca prawa wzajemności w relacjach między-ludzkich jest już w pełni gotowy, a oficjalna premiera będzie miała mieć miejsce pierwszego dnia Wiosny.

Poniższy fragment to surowa wersja tego co będzie Ciebie czekać pierwszego dnia Lata!!! Miłego czytania, mam nadzieję, że w Lato dam Ci również do myślenia tak jak pierwszego dnia Wiosny!!!

Prawo Wzajemności w relacjach z kobietami czyli jak stworzyć normalny związek z kobietą oparty na równowadze energii, czasu oraz wkładanego serca

Zanim dokładnie rozjaśnię Ci, jak bardzo prawo wzajemności ważne jest w związku, to wyobraź sobie, że piszesz do swojej np.: dziewczyny, takiego oto sms-a:

Hej kochanie jak tam minął dzień? U mnie tak sobie. Najpierw pojechałem do pracy, tam dostałem zjebkę za nic od szefa, a potem jakiś debil zarysował mi samochód. Zaraz zbieram się do rodziców na obiad, a potem jeszcze skoczę do Tomka, bo ma mi oddać pieniądze, które mu pożyczyłem. W sam raz będzie na naprawę lakieru.

A u mnie dobrze, teraz oglądam telewizję-odpisuje Twoja kobieta.

W telewizorze czy na komputerze skarbie?-dopytujesz dalej.

W telewizorze-odpowiada.

A co tam ciekawego oglądasz misiaczku?ciągniesz temat dalej.

A jakiś tam serial.

Fajny? A może byśmy się tak wybrali słoneczko na jakiś kabaret na żywo co? Co Ty na to? Ostatnimi czasy nigdzie nie wychodzimy, a jak nie kabaret to może na jakąś komedie do kina czy coś? Teraz wchodzi do kin Dziennik Brigide Jones 3 i w kinie podobno do każdego biletu dodają lampkę wina.

Taki sobie. No pomyśli się heh.

Jak tak bliżej przyjrzysz się tej rozmowie, to jakie pierwsze wnioski Ci się nasuwają? No pomyśl? Pomyśl, czy przypadkiem nie jest tak, że komuś bardziej zależy na kimś, w tej relacji? Czy przypadkiem nie jest tak, że jedna osoba ciągnie temat, a druga brzydko mówiąc, ma wyjebane? Czy przypadkiem nie jest tak, że jedna osoba jest zakochana, a druga obojętna? Czy nie masz wrażenia, że ten związek pomału gaśnie? Czy przypadkiem nie masz wrażenia na podstawie tylko tego dialogu, że do związku wdarła się głęboka rutyna? Zobacz. Niby zwykły dialog, a ile wniosków można wysunąć co?

Czy kiedykolwiek miałeś podobną sytuację? Czy kiedykolwiek miałeś tak, że to Ty ciągnąłeś temat, gadałeś, pisałeś, wychodziłeś pierwszy z inicjatywą, a druga osoba tylko odpowiadała słowami typu: „tak”, „nie”, „może”, „nie wiem” lub przychodziła na gotowe, a przy tym jeszcze marudziła? Powiedz mi, gdzie tu widać prawo wzajemności?

To tylko przykład, ale jest masa związków, w której komunikacja między partnerami, wygląda tak jak powyżej. Jedna strona się stara zapewnić rozrywkę, umilić czas, a druga tylko przychodzi na gotowe i nic nie wnosi do związku, poza swoją urodą (albo i to nie).

To tylko dialog, ale idealnie ukazuje prawo wzajemności, a właściwie ilość energii. Tak energii, gdyż od niej zależy czy się w coś zaangażowałeś lub nie. Innymi słowy, w tą publikację włożyłem masę czasu oraz masę serca. Gdyby nagle padł mi komputer i bym wszystko co napisałem stracił bezpowrotnie, chyba bym rozwalił go na drobne części z nerwów. Inna sprawa by była jakbym napisał jedną stronę, a inna jest jak napisałem ponad 100 stron tego e-booka. W obu przypadkach czułbym inne emocje. Tak samo jest w związku jak się jedna strona za bardzo zaangażuje. Wtedy czuje zupełnie coś innego, niż w przypadku kiedy podchodziła do związku z dystansem oraz chłodną głową.

A jakby ten dialog wyglądał tak?

Hej kochanie jak tam minął dzień? U mnie tak sobie. Najpierw pojechałem do pracy, tam dostałem zjebkę za nic od szefa, a potem jakiś debil zarysował mi samochód. Zaraz zbieram się do rodziców na obiad, a potem jeszcze skoczę do Tomka, bo ma mi oddać pieniądze, które mu pożyczyłem. W sam raz będzie na naprawę porysowanego samochodu.

A u mnie dobrze, teraz oglądam telewizję. Za co dostałeś misiu zjebkę? Co się stało? Coś poważnego? I jeszcze samochód masz zarysowany? Jak bardzo? Całe szczęście, że Tomek Ci odda pieniądze-odpisuje Twoja kobieta.

No trochę jest zarysowany. Jak przyjadę po Ciebie to zobaczysz. Oglądasz w telewizji czy na komputerze? -dopytujesz.

W telewizji-odpowiada

A co tam ciekawego oglądasz?

A jakiś tam serial.

Fajny? A może byśmy wybrali się na jakiś kabaret na żywo co słoneczko? Co Ty na to? Ostatnimi czasy nigdzie nie wychodzimy, a jak nie kabaret to może na jakąś komedie do kina czy coś? Teraz wchodzi do kin Dziennik Brigide Jones 3 i w kinie podobno do każdego biletu dodają lampkę wina.

Taki sobie. No pomyśli się heh. W sumie masz rację, dawno nigdzie nie byliśmy, więc można by się wybrać nawet i do tego kina. Zaraz zobaczę skarbie co grają ciekawego i na co oboje mamy ochotę pójść. Wolisz komedię czy horror? Ja mam ochotę trochę się wystraszyć i przytulić do Ciebie:)

Spójrz na ten dialog. Prawda, że inaczej wygląda? Ilość energii w napisanie tekstu jest prawie taka sama. Jedna i druga strona angażuje się w rozmowę poprzez: emocje, czułe słowa, zadawanie pytań, ciekawość, troskę

( Będąc w związku z kobietą zwróć uwagę czy żyjesz życiem kobiety czy swoim. Ja będąc w związku z moją ex, wysłuchiwałem jej żali do życia, jej problemy były moimi problemami, bardziej przeżywałem niż ona jej kłopoty w pracy, podczas gdy ona mnie i moje życie miała w dupie. Nie było wzajemności na tej płaszczyźnie. Nie pytała się co u mnie, nie pytała się jak w pracy, a w kulminacyjnym momencie miała w dupie nawet to, że wciągałem przy niej Amfetaminę).

Wiesz nie zrozum mnie też i źle. Nie chodzi mi o to, abyś liczył słowa w sms-ach, ale jeśli masz wrażenie, że ciągle kogoś musisz ciągnąć za język, podtrzymywać rozmowę, to wkładasz nawet w taką błahą rzecz jak pisanie sms-ów kupę energii. Energii, która sprawia, że Ci „zależy bardziej”(a w miłości komu zależy bardziej ten przegrywa).

Jak oprócz słów, do tego dołożyć czyny typu:

  • Nadskakiwanie pannie.

  • Zabawianie, zapewnianie rozrywki.

  • Bycie na jedno zawołanie.

  • Poświęcanie rzeczy dla nas ważnych, dla jakiś kaprysów i bzdurnych zachcianek kobiet.

To mamy idealny obraz zakochanego głupca, który wkłada 95% swoich: emocji, serca, czasu, energii oraz duszy w związek, w który jego druga połówka wkłada zaledwie 10%.

10%, które ograniczają się praktycznie do tego, że ona tylko „jest” i nic więcej. Dysproporcja jest ogromna i właśnie taka sytuacja, powinna dać Ci do myślenia, że być może powinieneś trochę przystopować.

Patrząc jeszcze na powyższe dialogi, co jeszcze możesz dostrzec? Mi się rzucają w oczy „słodkie słówka”, które w pierwszym przypadku są nadmiernie rzucane przez faceta, podczas gdy jego druga połówka podchodzi do nich z dystansem, jest na nie obojętna i nie wypowiedziała w stronę swojego faceta, ani jednego podobnego słowa. Czy w takim wypadku istnieje prawo wzajemności?

To tylko „słodkie słówka”, ale warto zwrócić uwagę na komunikację z kobietą też i pod tym kątem. Nie chodzi mi o to, abyś w ogóle ich nie używał, ale zwrócił uwagę czy przypadkiem nie przesadzasz z częstotliwością, ponieważ psa też można zagłaskać na śmierć. Często używanie „słodkich słówek” sprawia, że tracą one też i swoją magię, stając się w oczach kobiety, takie zwykłe, oklepane, prostolinijne, przewidywalne.

Jeśli zaczniesz „misiać”, „kociać”, „słoneczkować”, „kochać”, „tęsknić” do swojej kobiety, zwróć uwagę czy ona odwzajemnia takie słownictwo i w jakich sytuacjach

( warto zwrócić uwag czy mówi publicznie, czy przy znajomych, rodzicach).

Jeszcze raz powtarzam, nie chodzi mi o to, abyś mnie źle zrozumiał i zaczął liczyć takie słowa, ale nie przekraczał granicy dobrego smaku podczas „słoneczkowania” „skarbiania” i „misiania” podczas, gdy kobieta na 50 Twoich słodkich słówek, które są charakterystyczne dla zakochanych par, odwzajemnia może tylko 2 czy 3 i to w sytuacjach kiedy nikt nie widzi i nie słyszy.

( Ja mojej ex w pewnym momencie tylko ja mówiłem kocham i słodziłem. Powiem więcej, nawet dopytywałem się o to-czy mnie kocha, a ona się uśmiechała, ale nie dawała jednoznacznej odpowiedzi, co i tak gówno by dało jakby dała-bo kobieta nie ważne co mówi ważne co robi. Ja słoneczkowałem jej, robaczkowałem, żabkowałem na okrągło i w smsach, a ona jak już to raz na jakiś czas mówiła do mnie misiu

Dysproporcja jest duża 50:3, a czy istnieje prawo wzajemności? Tak samo jak tylko Ty mówisz ciągle pierwszy, magiczne słowo-kocham Cię, a Twoja kobieta odpowiada Ci na nie tylko-Ja Ciebie też, albo co gorsza sama przestała Ci już tak mówić i unika odpowiedzi na te słowo, które w gruncie rzeczy brzmi jak „pytanie do bliskiej nam osoby”, po którym chcemy usłyszeć odpowiedź.

Zakochanym głupcem, który łamie prawo wzajemności, możesz stać się też wtedy, jeśli zaczniesz za bardzo myśleć o drugiej osobie. Innymi słowy. Czy byłeś kiedyś zakochany w jakieś kobiecie na maksa? Czy byłeś zauroczony w niej po uszy? Na bank tak. Na bank też bujałeś w obłokach, nie mogąc się na niczym innym skupić. Na bank myślałeś ciągle o niej, zaraz po przebudzeniu, przy obiedzie, a także kładąc się spać. Wzięło Cię kiedyś tak? Bo mnie nie raz. Im częściej myślałem o jakiejś kobiecie, tym czułem się przyjemniej z tymmyślami. Im przyjemniej mi było, tym jeszcze dłużej chciałem czuć te uczucie, z którym mi było dobrze, więc myślałem jeszcze bardziej, jeszcze mocniej, jeszcze intensywniej,o kobiecie, o tej jedynej…

Wiesz co chcę Ci przekazać? Chcę Ci przekazać to, że problem nie polega na tym, że Ty myślisz o swojej kobiecie, ale na tym, że zaczynasz tracić kontrolę nad tymi myślami, przez zaniedbywanie rzeczy dla Ciebie ważnych, a swój stan emocjonalny uzależniasz, od myśli na jej temat, a to oznacza, że takim sposobem angażujesz się w relację na maksa, przez którą ślepniesz z miłości, a Twojej kobiecie wtedy wyostrza się wzrok.

( Kiedyś byłem zakochany w jednej kobiecie po uszy. To była moja licealna miłość. Zaczęło się niewinnie, od myśli na jej temat, aż mnie wzięło na maksa. Pamiętam, że kiedy miałem chujowy dzień, to jedna, zwykła, puszczona „strzałka” z telefonu od niej sprawiała, że humor mi się poprawiał, na twarzy pojawiał się uśmiech, a do głowy przychodziły kolejne, przyjemne myśli na jej temat, które sprawiały, że czułem się dobrze. Kiedy były dni bez takiego „kontaktu” z jej strony, to było mi zwyczajnie jakoś smutno)

Przez takie myśli zaczyna Ci za bardzo zależeć na niej. Przez takie myśli zaczyna Ci zależeć na niej bardziej, niż jej na Tobie, a wiesz czemu? A temu, że nie ma tutaj prawa wzajemności. Podczas gdy Ty wstajesz rano i myślisz co u niej, ona wstaje, przeciąga się i myśli w co się ubierze. Podczas, gdy Ty myślisz o niej w trakcie obiadu, ona myśli co by tu zrobić na obiad. Kiedy Ty zastanawiasz się gdzie ją zabierzesz w Weekend, tak aby ją zaskoczyć i zrobić jej niespodziankę, ona zastanawia się, do której Galerii Handlowej wyskoczy z koleżankami.

Kiedy Ty myśląc o niej, wysyłasz jej sms-a o treści:

Hej kochanie jak tam minął dzień? U mnie tak sobie. Najpierw pojechałem do pracy, tam dostałem zjebkę za nic od szefa, a potem jakiś debil zarysował mi samochód. Zaraz zbieram się do rodziców na obiad, a potem jeszcze skoczę do Tomka, bo ma mi oddać pieniądze, które mu pożyczyłem. W sam raz będzie na naprawę porysowanego samochodu.

Ona w tym czasie ogląda swoje ulubione romansidło, gryzie poduszkę z wrażenia i myśli, czemu główny bohater jeszcze „jej nie pocałował”. Kiedy Ty jesteś zdenerwowany tym, że Ci długo nie odpisuje, ponawiasz jeszcze raz sms-a, aż go w końcu, po kilku godzinach, w przerwie na reklamę, odczytuje, no i wtedy fakt, może i „pomyśli” o Tobie odpisując Ci:

A u mnie dobrze, teraz oglądam telewizję.

To tylko przykład, ale ukazana jest wielka dysproporcja jeśli chodzi o energię włożoną tylko w same myśli, na temat drugiej osoby. To tylko przykład, ale idealnie obrazuje 95% zaangażowania w relację faceta i 5% zaangażowania w relację kobiety, która ogranicza się praktycznie do tego, że „jest”, odbiera telefony oraz odpisuje na wiadomości. Brak jest tu prawa wzajemności. Jedna osoba myśli cały czas, a druga tylko trochę, tak przy okazji (Myśli kreują rzeczywistość. Myśli zamieniają się w słowa, te w czyny, a czyny w nawyki. W relacjach damsko-męskim nawykiem jest całkowite uzależnienie od drugiej osoby. W relacjach damsko-męskim nawyk)

Przykład ten ukazuje też jedną prawidłowość, a mianowicie czas, którego osoba rozmyślająca ma stanowczo za dużo, a druga stanowczo za mało. Pierwsza osoba ma czas na rozmyślania, a druga tego czasu nie ma, bo jest ciągle czymś zajęta. Druga osoba jest ciągle zajęta rzeczami dla niej ważnymi i nie ma czasu na bujanie w obłokach,\\

(w tym wypadku głupi serial w TV, był ważniejszy niż chłopak, bo był zapewne ciekawszy i dawał więcej emocji niż nudna wymiana sms-ów)

Im ktoś jest bardziej zajęty, tym jest bardziej niedostępny. Im jest bardziej niedostępny, tym atrakcyjność takiej osoby wzrasta. Jedna osoba ma czas na pisanie sms-ów i szybko odpisuje, a druga odpisuje po jakimś czasie, ponieważ jest zajęta. Jest zajęta swoim życiem, swoimi pasjami, swoją pracą, albo głupim serialem w TV, który jest ważniejszy niż chłopak.

(Nie chodzi mi, abyś udawał zajętego gościa, a co chwila zerkał w telefon i gryzł się z myślami czy nie napisać, tylko był zajętym gościem, który jak pisze do kobiet, albo jak im odpisuje to wtedy kiedy ma czas. Ja pisząc tę linijkę mam od swojej dziewczyny 2 nieprzeczytane wiadomości, na które odpiszę jak skończ to co mam napisać. Nie od razu i nie robię tego, bo udaje, że jestem zajęty, tylko pisząc te wersy autentycznie jestem zajęty i nie chce, aby nic mnie nie wybijało z rytmu. Jak kocha to poczeka.)

Jedna osoba zamiast skupić się na: pracy, nauce czy rzeczach dla niej ważnych, to woli „bujać w obłokach”, zaniedbując tym samym swoje życie, podczas gdy druga osoba skupia się w pierwszej kolejności na sobie i rzeczach dla niej najważniejszych. A takie sytuacje prowadzą do tego, że facet jest za bardzo dostępny i jest na jedno zawołanie. Innymi słowy, gdybym zamiast pisania tego e-booka, który jest dla mnie ważny, poświęcał cały mój cenny czas na leżeniu na kanapie, gapieniu się w sufit i rozmyślaniu o mojej dziewczynie, to nie napisałbym, ani jednej strony, to po pierwsze, a po drugie taka inwestycja z mojej strony w „myśli na jej temat” doprowadziła by zapewne do tego, że jeden SMS od niej sprawił by, że byłbym na jej każde zawołanie, spełniając jej każde życzenie, kaprys czy głupią zachciankę.

Prawo wzajemności w związku możesz też zaobserwować, nawet w drobnych czynnościach życia codziennego, które pokazują Twoje zaangażowanie. Innymi słowy. Wyobraź sobie sytuację, że jesteś z kobietą na wycieczce w Tatrach. Ty i ona robicie sobie masę wspólnych zdjęć, które u Ciebie lądują na profilu na Facebooku. Ty ze swoją kobietą wstawiłeś 20 zdjęć jak się całujecie, przytulacie, trzymacie się za ręce, podczas gdy ona wstawiła z Tobą tylko jedno zdjęcie, na którym nie wyglądacie na parę, a resztę zdjęć to jakieś tam sweet focie, krajobrazy oraz to co dziś jadła i piła na śniadanie, obiad czy kolację.

Może Ci się wydać to głupim przykładem, bo faktycznie jest głupi, ale to co zauważyłem podczas mojej praktyki z kobietami to to, że większość kobiet, które udało mi się poderwać, będące w związku, to takie, które nie miały ani jednego zdjęcia ze swoim chłopakiem, a jak miały, to tylko takie, jakieś byle jakie, niejednoznaczne, gdzie rozkminiałem kim ten chłopak koło niej jest.

Czy to jej chłopak, czy to jej brat, kolega, czy chuj wie kto jeszcze, podczas gdy one były oznaczone u nich w profilu praktycznie na każdym zdjęciu i to właśnie dzięki profilom ich chłopaków, nierzadko dowiadywałem się, że ich mają.

( Kiedyś pojechałem z moją ex do Zakopanego. Ona miała aparat i ja też miałem aparat. Pojechaliśmy na kilka dni, podczas których każdy z nas cykał sobie zdjęcia. Różnica między nami była taka, że ja ciągle robiłem fotki ze swoją ex, podczas gdy ona cały czas cykała sobie panoramę krajobrazu, to co jadła i piła oraz tzw. samojebki robione z ręki. Kiedy wróciliśmy do domu to ja napraszałem się jej prosząc o fotki z Zakopanego, które zrobiła oraz przypominałem się, że i ja mam bardzo dużo zdjęć z Zakopanego na których jest. Kiedy moja ex wysłała mi wszystkie zdjęcia z Tatr, pewna rzecz dała mi do myślenia. Otóż na ok. 500 zdjęć jakich narobiła, ja we własnej osobie byłem tylko może na 20 i to pod wływem teksu typu „ej zrób mi zdjęcie na tle tego”. Razem wspólnych zdjęć przez 3 dni u niej na aparacie nazbierało się może z 5. Jak na kilkuletni związek to strasznie mało. Moja ex nie była w ogóle zainteresowana zdjęciami ze mną jako pamiątki ze wspólnej podróży. Wolała robić zdjęcia kwiatów, żab, chmur, gór niż fotografować się z własnym chłopakiem, aby uwiecznić wspólnie, piękne chwile. Skoro ona nie odwzajemniała mojego zainteresowania wspólnymi zdjęciami, to ja musiałem narobić i za nią wspólnych fotek. I tak narobiłem na ok. 200 zdjęć z czego połowa to wspólne zdjęcia, których w późniejszym czasie i tak nie kwapiła się obejrzeć, aby chociaż zobaczyć jak wyszła. Po prostu miała dupie te zdjęcia i tylko raz je obejrzała jak jej pokazałem, a kiedyś o byle fotkę potrafila wypisywac godzinami, abym wysłał)

Kobiety nie odwzajemniały potrzeby wstawiania z nimi zdjęć, a oni przesadzali w drugą stronę, jakby chcieli na siłę pokazać, że mają dziewczynę. (Zobacz jak jest w małżeństwach. Na początku związku jest wielkie love, wspólne zaangażowanie, tysiące wspólnych fotek, a z czasem ich jest coraz mniej, a gdy rodzi się dziecko kobieta najczęściej wrzuca setki fotek swojego dziecka, a nie męża, który schodzi na dalszy plan.)

I gdzie tu prawo wzajemności? Gdzie tutaj partnerstwo? Tacy goście szybko lądują na śmietniku zapomnienia z podeptanym sercem, rozdartą duszą, oraz zszarganymi nerwami, jak trafią na nieodpowiednią kobietę. Z takim zaangażowaniem w relację z kobietą, to dupa bardzo boli, a serce mocno krwawi. Po prawie wzajemności poznasz także to, czy masz dalej kontrolę w związku, czy ją pomału tracisz lub całkiem straciłeś. Więc przejdźmy dalej.

Pokaż więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close