Atrakcyjność

Czy bezczelność popłaca? Czy warto być w życiu bezczelnym człowiekiem?

Czy warto być w życiu bezczelnym? Czy bezczelność w życiu popłaca?

Czym jest bezczelność? Kim jest osoba bezczelna? Osoba bezczelna według słownika, jest to osoba, która wykazuje się nadmierną pewnością siebie oraz jest to osoba, która nie liczy się z nikim lub z niczym.

Bezczelność jako słowo, ma bardzo negatywną konotację. Kojarzy się z czymś złym. Jednak jak jest naprawdę? Według mnie w niektórych sytuacjach warto jest być bezczelnym. Nie oszukujmy się, że czasem trzeba takim być. Czasem trzeba się w bezczelny sposób rozepchać łokciami i pójść do przodu. Dla osób postronnych, zwykłych obserwatorów, będziesz właśnie bezczelną osobą, a dla innych wzorem do naśladowania.

Któregoś razu wychodząc z kina w centrum handlowym ze znajomymi, stwierdziliśmy, że jeszcze może kupimy butelkę wódki na rozpicie. Wchodząc do galeriarnego sklepu, ekspedientka krzyknęła do mnie:

-Już nie czynne. Właśnie zamykamy sklep.

Przy kasie było jeszcze kilka osób, więc stwierdziłem, że dodatkowa osoba nie zrobi im różnicy. Mógłbym się posłuchać i grzecznie się zawrócić, ale jednak tego nie zrobiłem.

-Jeszcze tylko ja i zamkniecie sklep-odpowiedziałem idąc prosto przed siebie do działu z mocnymi alkoholami.

Wszedłem w dział, wziąłem butelkę i podszedłem do kasy. Łącznie zajęło mi to z 3 minuty. Kiedy doszedłem do kasy, to ostatnia osoba właśnie od niej odchodziła, więc obsługa mnie zajęła kilka sekund.

Moje zachowanie było poniekąd bezczelne. Nie posłuchałem się pracownicy sklepu, tylko zrobiłem swoje. Pracownice sklepu może i pomyślały sobie o mnie źle, ale co mnie to obchodziło?

Podobnie było w Biedronce, gdzie wszystkie kasy zajęte, a kolejka mimo, że była najkrótsza z najdłuższych to i tak była długa jak chuj. Przede mną jakieś bite 10 osób z wózkami wypchanymi zakupami. Jako, że miałem tylko czteropak piwa na miły wieczór, to zrobiłem to co zawsze robię w takich sytuacjach. Zacząłem przepychać się z uśmiechem na twarzy do 2 osoby co stoi w kolejce, bo pierwsza już robi zakupy i grzecznie mówię:

-” Przepraszam, mam tylko browarka na miły wieczór, mógłby pan mnie przepuścić?

Nigdy nikt mi nie odmówił , tylko zawsze grzecznie wpuszczają mnie przed siebie. Niby nic wielkiego, niby sobie pomyślisz czytając to ” no i co z tego…”, ale większość ludzi stoi jak te cielaki, nie uchylą gęby i tracą cenny czas mimo, że mają nawet zaledwie browara czy paczkę chipsów. Jest to też w pewien sposób bezczelny sposób na ominięcie kolejki.

Ile razy to ja sobie stałem w sklepie, robiąc zakupy, to sam czasem się pytam gościa co ma tylko jeden produkt, czy może nie chce stanąć przede mną. Gdybym się nie spytał, to on by stał i stał i tylko ciągle nerwowo by spoglądał na zegarek, mrucząc pod nosem:

-”Kurwa jaka kolejka…”.

Powiem więcej. Kilka razy samemu zdarzyło mi się wykazać inicjatywą i w „imieniu” osób, które miały zakupową „drobnicę” na kilka sekund sprzedaży, zagadywałem do osób stojących przede mną w kolejce mówiąc:

-Panowie, przepuście te osoby w kolejce co? Mają tylko kilka drobnych rzeczy, a tak szybciej rozbijemy kolejkę. 

Zagadywałem nie raz w taki „bezczelny” sposób w imieniu osób mi obcych.

Tak ma bardzo wiele osób, może i Ty sam sobie teraz przypominasz sytuacje ze swojego życia, jak traciłeś swój cenny czas na stanie w kolejce mimo, że nawet bardzo się spieszyłeś. Nawet nie spróbowałeś zagadać do obcej osoby w kolejce, żeby Cię nie przepuściła. Nawet nie spróbowałeś ułatwić sobie w jakiś sposób życia.

Jak zareagowała moja koleżanka? Koleżanka moja wtedy mi powiedziała takie słowa z uśmiechem:

-Ty to się wszędzie wepchasz”.

Rzeczywiście wszędzie się wepcham, a przynajmniej staram się wepchać jeśli mam ułatwić sobie w jakiś sposób życie czy zaoszczędzić czas. Nieraz jestem nawet bardzo bezczelny przy tym, ale o tym może potem.

Kobiety zwracają uwagę na to, jak sobie radzisz w życiu, a uwierz, że tego typy drobne sytuacje, również dają im do myślenia.

Ostatnio byłem na uczelni, gdzie musiałem załatwić parę spraw w dziekanacie. Wchodzę na pięterko, patrzę no kolejki jak na święta w spożywczaku. Pytam się studentki czy to ona jest ostatnia, ona powiedziała, że tak. Tak stojąc sobie z nią pogadałem i dowiedziałem się, że jakieś kurwa zapisy są do dziekanatu czy coś i czy się mnie spytała czy się zapisywałem na listę. Tak się złożyło, że kurwa się nie zapisywałem. Odpowiedziałem jej:

No nie, nie zapisywałem się.

-To nie możesz wejść do dziekanatu. Trzeba się zapisać, bo inaczej nie wpuszczają. Trzeba być na liście i dopiero potem można wejść do dziekanatu.

-No to się zapiszę na miejscu jak wejdę do pokoju-odpowiedziałem

-Ale tak nie można. Trzeba najpierw się zapisać. Nikt Cię nie wpuści-smęciła dalej, stojąc grzecznie w kolejce.

W sumie stwierdziłem, że nie będę stał pół dnia w kolejce, aby dowiedzieć się, że jednak muszę być zapisany. Wtedy wpadł mi do głowy diabelski pomysł. Postanowiłem wejść do dziekanatu bez kolejki, aby spytać się czy bez zapisu mnie jakiegoś przyjmą. Jak nie, to przynajmniej zaoszczędzę czas i się zapiszę od razu na następny dzień.

Jak pomyślałem, tak też zrobiłem.  Przede mną stało z 40 osób w kolejce, a ja wyłamałem się z kolejki i wszedłem do pokoju mówiąc:

-Ja tylko na chwilę-nie czekając na zgodę i jakąkolwiek odpowiedź.

Na miejscu załatwiłem sprawę, bez żadnego zapisywania się. Nikt się kurwa nawet mnie nie pytał czy się zapisywałem na jakąkolwiek listę. Nikt nawet nie spytał się o kolejkę, tylko załatwił mi sprawę od ręki tak jak chciałem.

A nawet jeśli zapytałby się o zapis na listę, to co? To moim obowiązkiem w takich wypadkach jest umiejętne przekonanie takiej osoby, że skoro już tu jestem i z nią rozmawiam, to może przymknąć oko na to, że nie zapisałem się na jakiejś liście i załatwić mi sprawę z którą do niej przyszedłem.

Tak!!! Moim obowiązkiem jest w takich sytuacjach umiejętne przekonanie do siebie takiej osoby. Nie jest to wielka filozofia i trudna sztuka.

Kiedy wychodziłem, to słyszałem wypowiadane cicho pod nosem głosy typu:

-Ale cham…

-Jaki bezczelny…

-Czeka się w kolejce…

-Bez wychowania…

-Nie ładnie tak się wpychać…

-Co za gość…

Słyszałem ciche głosy oburzenia smęcone pod nosem. Nikt nawet nie miał odwagi głośno powiedzieć co sądzi o moim bezczelnym zachowaniu. A nawet jeśli powiedziałby to co? Odpowiedziałbym tylko:

-Sorry…

To bym odpowiedział i poszedł dalej przed siebie. Czy nieładnie się zachowałem? Poniekąd tak. Czy kogoś mocno skrzywdziłem? No chyba nie? No chyba, że ktoś jest aż taki wrażliwy. Byłem egoistą i myślałem o sobie. Gdybym się posłuchał dziewczyny, która mówiła mi, że bez zapisów na listę nie można wejść do dziekanatu, to bym wrócił się do domu z niczym.

Kiedyś chodziła taka anegdotka pośród sprzedawców w USA, że najłatwiej sprzedać coś osobie, która wystawiała szyld przed drzwi wejściowe z napisem: „akwizytorom wstęp wzbroniony”. Ten kto olał  szyld i robił swoje sprzedawał, a kto widząc szyld szedł dalej przegrywał. Tak samo jest ze mną. Wielokrotnie zaznaczam, że nie odpisuję na maile związane z byłymi kobietami, ale zdarzyło mi się parę razy pomóc osobom, które mimo to napisały do mnie z prośbą o pomoc, mając w dupie to co napisałem w blogu.

Czytałem niedawno historie Fredrica Eklunda, który w USA uważny jest za jednego z najlepszych sprzedawcow nieruchomosci. Fredric opowiadal jak zatrudnil sie w biurze nieruchomosci i zobaczyl pewna pare ktora na ulicy patrzyla się przez szybe wystawową na ogloszenia dotyczace nieruchomosci. Co więc zrobil w takiej sytuacji ? Wyszedl do nich na zewnatrz i zaczal rozmawiac przed wejsciem do biura na ulicy. Nie czekal  jak inni jego koledzy, az klient sam wejdzie do biura tylko wyszedl w bezczelny sposob sam z inicjatywą do klienta. takim sposobem zdobył swoich pierwszych klientow. Zdobyl ich swoją bezczelnością albo przebojowością.

Bezczelność właśnie polega na tym, że robisz to czego do końca nie można. Bezczelność polega na tym, że łamiesz społeczne zasady dla własnych korzyści z małą społeczną szkodliwością czynu, jednocześnie nikogo nie krzywdząc. Bezczelność to nic innego jak przebojowość. Żeby załatwić sprawy niemożliwe, poznać jakieś ważne osoby, to niestety musisz wykazać się sprytem, ale również i bezczelnością.

Będąc na Orlenie i robiąc drobne zakupy przede mną stał pewien chłopak, który jakoś odszedł na bok, coś wybierał i kiedy podchodził do kasy, to miał takie niepewne ruchy. Niby chciał podejść i położyć zakupy na ladę, ale robił to z wielkim zawahaniem. Kiedy kasjer powiedział, że zaprasza, to ja go ubiegłem i położyłem swoje zakupy przed nim. Mimo iż on był pierwszy, to jednak przez swoją niepewność i zawahanie znalazł się za mną. Czy byłem bezczelny? Oczywiście, że tak. Skoro znalazł się „za mną” w takiej drobnej sprawie jak wypadnięcie przez swoje własne zawahania z kolejki, to myślę, że w innych sytuacjach życia codziennego, również byłby za mną. Myślę, że jakbyśmy startowali do tej samej kobiety, to by mógł ze mną przegrać, chociażby przez swoje niezdecydowanie. Gdybyśmy starali się o taką samą pracę, to również myślę, że byłoby tak samo.

Następną śmieszną sytuację jaką pamiętam to jak byłem w kinie i chciałem kupić bilet na Hobbita. Kolejka była niemiłosierna i każdy walił na ten seans, ja się lekko spóźniłem i przede mną było dobre z 50 osób, do kasy, w której to niby można było tylko nabyć bilety na Hobbita. Były trzy kasy otwarte, ale tylko w jednej niby można było tylko nabyć bilety na ten seans.

Nie chciało mi się czekać i poszedłem do kasy obok, gdzie niby tylko można było kupić bilet na film, który widniał nad kasą. Ja kupiłem na hobbita i krzyknąłem głośno:

-”Ludzie czemu wy stoicie w tak dużej kolejce, jak równie dobrze możecie kupić bilet na Hobbita w innej kasie..”

Oni się na mnie popatrzyli i dopiero nieśmiało co niektórzy zaczęli wychylać się z kolejki, widząc, że można kupić bilet na ten seans w innej kasie.

I tak z 50 osobowa kolejka zmniejszyła się do 20. Nikt nie zadał sobie trudu nawet , żeby się spytać czy można kupić bilet na film w innej kasie. Każdy jak posłuszna owieczka stała i się nie wychylała. Każdy stał grzecznie w kolejce jak zaprogramowany. Skoro jest napisane, że w tej kasie można kupić bilet na Hobbita, to na pewno w innej nie można. Nie można, bo tak jest napisane. Nikt nawet nie zadał sobie trudu, aby spytać się czy można kupić bilet.

Podobnie miałem w kolejce do ZOO. Kolejka do kasy była długa i szeroka. Obok stał biletomat w którym można było zakupić wejściówkę płacąc gotówką, drobnymi czy kartą. Jednak ludzie, nierzadko młodzi, nastolatkowie, woleli stać w tłumie i czekać grzecznie na swoją kolej, tracąc przy tym swój czas i nerwy.

Kiedyś byłem taką dupą wołową z wieloma ograniczeniami takie ”ani me, ani be, ani kukuryku..”. Ludzie mogli mi dosłownie nasrać, a ja wolałem 3 razy stracić niż zaryzykować. I takim sposobem nic nie osiągnąłem, jednak dzięki Bogu te czasy mam już za sobą. Wiele osób nie ryzykuje w takich naprawdę drobnych rzeczach jak choćby, zaryzykowanie i spytanie się osoby przed nim, czy nie przepuści go w kolejce, wolą stać i narzekać, że kasjerka jest chujowa i się opierdala. Jeśli nie ryzykujesz, nie rozpychasz się łokciami w takich drobniutkich sprawach, to jak chcesz osiągnąć sukces?

Ludzie będą Ci mówić, że czegoś nie można, że coś należy zrobić, że czegoś się nie da, że coś nie wypada i to będzie utrudniało Ci życiową egzystencję.

W życiu niestety, a może i stety mają lepiej osoby te bardziej bezczelne, które rozpychają się łokciami i są przebojowe. Osoby, które ciągle zastanawiają się ”czy coś wypada” , ”czy nie wypada”, ,, a jak mi powie, że nie to co?’, „czy tak można”, mają dużo ciężej w życiu. Oni mają pod górkę na każdym kroku. Oni mają pod górkę ponieważ nie ryzykują.

Pamiętam jak szukałem swego czasu pracy nawet niedawno. Chodziłem po zakładach, kancelariach, biurach z CV, tylko postawiłem sobie za cel, że nie będę gadał z jakąś sekretarką, tylko od razu walę do dyrektora, właściciela, prezesa. Żeby to zrobić,” MUSIAŁEM BYĆ BEZCZELNY”. Wbijałem się z CV bezpośrednio do Prezesa, bo nie chciało mi się słuchać kolejnych bajeczek w stylu:

-‚Szefa nie ma”, ”Szef jest zajęty”, ”Proszę zostawić CV”

Tylko mówiłem, że byłem umówiony i bez czekania na zgodę sekretarki wbijałem się do niego osobiście. Tam mówiłem w jakiej sprawie i dawałem mu CV do przeczytania. Wtedy widziałem na czym stoję i że moje CV nie zginie w gąszczu innych CV, gdzieś w szufladzie. Co słyszałem? Nie można teraz wejść do szefa. Szef jest zajęty,  a to w większości była chuja prawda.

Ogólnie wiele historii zabawnych miałem z takim szukaniem pracy:). Siłą rzeczy w 3 miejscach praktycznie od razu dostałem pracę, a gdybym miał pójść złożyć CV i czekać do usranej śmierci, to dalej pewnie bym czekał,aż się odezwie. Nie patrzyłem, czy jest jakiś konkurs rozpisany czy nie, nie pytałem się czy są wolne miejsca tylko od razu wbijałem się na bezczela omijając sekretarkę, która strzeże każdego Szefa:).

Mam dobrego kolegę, który jest obecnie dyrektorem jednej ze szkół. Na początku jak szukał pracy w zawodzie nauczyciela to przychodził  do szkoły i mówił bezczelnie kłamiąc, że jest umówiony z dyrektorem. Mówiąc to nie czekał na reakcję sekretarki czy chuj wie tam kogo, tylko wchodził do gabinetu dyrektora i rozmawiał z nim o pracy. W dupie miał co on sobie pomyśli, co mu powie i czy tak wypada. W końcu po jednej z takich rozmów dostał pracę w zawodzie nauczyciela i od tego zaczęła się jego przygoda z tym zawodem.

Są osoby, które sugerują się tylko ogłoszeniami o pracę w internecie. Jednak wcale nie jest powiedziane, że skoro nie ma ogłoszenia o pracę, to jakaś firma nikogo nie potrzebuje. Żeby się tego dowiedzieć, trzeba być bezczelny.

Podobnie jest w negocjacjach. W nich również trzeba być bezczelnym, aby ugrać jak najwięcej dla siebie. Pamiętam jak kiedyś starałem się o pracę w pewnej firmie. Była to nie duża firma, a starałem się o pracę tylko dlatego, aby nie wypaść z wprawy jeśli chodzi o rozmowy kwalifikacyjne. Raz na jakiś czas, tak sam z siebie chodzę na rozmowy o pracę w celu wybadania rynku pracy, zarobków, a także tego, żebym miał rozeznanie co się obecnie dzieje na rynku pracy. Nie ma nic gorszego jak pracowanie 25 lat w jednej i tej samej firmie i kiedy dochodzi do upadku firmy czy zwolnienia z powodu redukcji etatów, to taki człowiek jest krótko mówiąc w ciemnej dupie. Czemu? Ponieważ nie potrafi poruszać się po obecnym rynku pracy, który jest bardzo elastyczny i się zmienia. Ponadto lubię mieć te poczucie pewności siebie, że jak podwinie mi się noga, to wiem, że mogę na sobie polegać i będzie dobrze.

  Na rozmowie kwalifikacyjnej w końcu padło pytanie:

-Ile chce Pan u nas zarabiać?

-4000 złotych na rękę-odpowiedziałem w pewny i bezczelny sposób.

Podałem taką kwotę ponieważ wtedy tyle miałem podstawy w firmie w której pracowałem. Nie ukrywam, że mój rozmówca bardzo mocno się zaskoczył. Zobaczyłem w jego oczach szok oraz niedowierzanie, a ja na poparcie moich słów podpiąłem się moim doświadczeniem, osiągnięciami itd.  Jaki był skutek uboczny mojej „bezczelnej” propozycji? Zaczął inaczej ze mną rozmawiać. Na początku rozmawiał z pozycji „PAN JANUSZ  BIZNESU WŁADCA”, a potem jak równy z równym.

Koleś powiedział, że tyle nie jest w stanie mi dać choćby chciał, ponieważ nie może sobie na to pozwolić. Jednak negocjowaliśmy od tej sumy. Zaproponował mi na początek 2800 złotych podstawy i na tym stanęły nasze negocjacje. Był to widocznie absolutny sufit, jaki mógł mi na tamten czas zaproponować.  Niestety jego sufit, to była moja podłoga i zakończyliśmy rozmowę.

Co było potem? Kiedy rozmawiałem z pozostałymi kandydatami na to stanowisko, to dowiedziałem się, że oni mieli proponowane podstawy około 1800 złotych. Była też osoba, która przystała na najniższą krajową. Jakie było ich zaskoczenie kiedy wspomniałem, że u mnie skończyło się na 2800 zł podstawy.

Bycie ”bezczelnym” uważam za zaletę, niektórzy mogą mi zarzucić, że prawdopodobnie jestem nim kosztem ludzi słabszych, ale to nie moja wina, że oni tacy są. To jest tak jak w przyrodzie ”Twardsze przetrwają, wyginą te słabsze”. Albo ja, albo oni. Oczywiście trzeba kalibrować, bo też trzeba znać umiar i wiedzieć kiedy można sobie na takie rzeczy pozwalać, nie krzywdzić przy tym drugiego człowieka. Również trzeba wiedzieć przy kim można być „bezczelnym”. Trzeba wszystko robić z głową i ze sprytem.

Bycie bezczelnym to odważenie się aby wyjść z wydeptanej ścieżki. Bycie bezczelnym to odważenie się, aby poznać kobietę, która Ci się podoba. Kiedyś będąc w klubie z kolegą z klimatów uwodzenia widzieliśmy jak pewna kobieta tańczy sobie na parkiecie, a wokół niej kółko frajerów, które ją otoczyło i tańczy dookoła niej. Chłopaki wysportowane, dobrze zbudowane, opalone, wypachnione, ubrane, ale żaden nie wykona pierwszego kroku ku tej kobiecie. Każdy się ślini na jej widok, ale tylko umieją tańczyć jej przed oczami, prężąc swoją klatę. Co zrobił mój kolega? Przepchał się przez nich, podszedł do kobiety, złapał ją za rękę i ściągnął na ich oczach z parkietu. Mina tych gości była bezcenna. Czy był bezczelny? Oczywiście, że tak. Czy oni mogli się na niego wkurwić za takie zachowanie? No pewnie!!! Jak on śmiał tak zrobić!!!  Przecież tak nie można!!!

Żeby dogonić marzenia niekiedy trzeba być bezczelnym. Bezczelnym aby śmieć marzyć i działać w tym kierunku. Ludzie z natury są ulegli, słabi, posłuszni. Ludzie z natury są bezkonfliktowi. Ludzie z natury stoją w miejscu, więc Ty musisz mieć siłę, aby ich minąć. Miniesz ich będąc „lekko bezczelnym człowiekiem, który wychodzi drzwiami, a wchodzi oknem.

Mam nadzieję, że dałem wam do myślenia.

Pokaż więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close