Finanse

Prawo wzajemności i pieniądze

Hej

Kolejny fragment mojego e-booka, tyle czekaliście, to jeszcze sobie troszkę poczekajcie, ponieważ dopieszczam go na wszelkie sposoby, ale uwierzcie, że naprawdę warto, zresztą macie fragmenty na stronie z którymi możecie się zapoznać i sami ocenić czy warto będzie wydać te 34,99 zł za 400 stron historii, którą napisało życie.

W tym fragmencie poruszam temat prawa wzajemności i pieniędzy, a dzięki temu trochę przybliżę Ci czym jest inteligencja finansowa.

E-book jest napisany w formie wywiadu ze mną. Czyli siadamy razem przy stole pełnej wódki i rozmawiamy na różne tematy związane z prawem wzajemności. Czemu taka forma książki? Nie ukrywam, że zawodowym pisarzem to nie jestem i aby sprawnie połączyć wątki musiałem sobie odpowiadać na zadawane pytania. Więc w pewnym momencie wpadłem na pomysł czemu nie zrobić z tego „rozmowy”? 

I to jest główny powód dla którego trzeba czekać na e-booka. Tuż przez premierą zmieniłem jego koncepcję, a dodatkowo podzieliłem go na  3 części. Tak naprawdę te 400 stron to jest pierwsza część. Druga dotyczy kobiet, a trzecia to niespodzianka!!!

Czemu podzieliłem ok 1000 e-booka na trzy części? Dla HAJSU!!!!

Więc zapraszam do przeczytania fragmentu mojej książki dotyczącego pieniędzy.

Prawo Wzajemności pomiędzy ludźmi.

„Pieniądze”

Porozmawiajmy sobie teraz o pieniądzach. Porozmawiajmy sobie o tym, jaki mają wpływ na prawo wzajemności. Utniemy teraz sobie dosyć sporą pogawędkę, która mam nadzieje, że da Ci mocno do myślenia w kwestiach finansowych. Bierz kielona w rękę, pij i słuchaj.

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają. Owszem!!! Nie dają. Nie dają, ponieważ pieniądze nie są od dawania szczęścia, tylko od dawania możliwości. Kokainowy Baron, Boss Kartelu z Medelin, Pablo Escobar był przez wiele lat nieuchwytny dla wymiaru sprawiedliwości, tylko dlatego, ponieważ pomagała mu w ukrywaniu się, lokalna ludność. Gdy ktoś pytał się o Pabla, to oni nigdy nic nie widzieli i nic nie słyszeli oraz w porę ostrzegali Escobara. Za to Pablo z wzajemnością, sowicie ich wynagradzał pod postacią taką, że dawał im pracę, oraz zapewniał środki utrzymania dając dodatkowe pieniądze. On miał pieniądze i kupił sobie u nich coś pod postacią azylu i spokoju, a oni mieli środki na utrzymanie swoich rodzin. W jego interesie było, aby nie zostać złapanym ponieważ zależało mu na wolności oraz prowadzeniu kartelu i w interesie tych ludzi też było to, żeby Pablo nie został złapany przez władzę, gdyż stracili by przez to: pracę oraz pieniądze. To Pieniądze dają Ci: poczucie bezpieczeństwa, niezależność oraz możliwości, po których jesteś oceniany przez inne osoby. Pieniądze dają Ci możliwości, które możesz wymienić na interesowna pomoc.

Pieniądze dają możliwości, po których jestem oceniany przez inne osoby? W jaki sposób? W jaki sposób mogę je wymienić na interesowną pomoc?

Odpowiem Ci na to pytanie pewną historią, która myślę, że da Ci mocno do myślenia. Jakiś czas temu napisał do mnie chłopak, który miał palący go problem natury damsko-męskiej:

-Cześć Tyab. Poznałem fajną dziewczynę i zaczęliśmy się spotykać, no ale mam problem. Problemem jest to, że jest w tej chwili Zima i za bardzo nie mamy gdzie się spotykać sam na sam. Ja mieszkam z rodzicami w dwóch pokojach i ona tak samo, a w dodatku jeszcze ma babcię i małego brata na głowie. Co byś mógł mi poradzić w takiej sytuacji?

Ach te problemy nastolatków-pomyślałem. Dałem chłopakowi parę wskazówek typu hotel czy samochód, no bo co w takiej sprawie mogłem więcej zrobić? Niestety i te opcje były z miejsca przez niego odrzucone. Samochodu brak, hotel kosztuje, a plener również odpadał ze względu na pogodę. W takiej sytuacji trudno mi było coś mu więcej doradzić, ponieważ czarodziejem nie jestem.Chłopak ewidentnie nie miał żadnych możliwości. Z gówna bata nie ukręcisz, a z pustego to i Salomon nie naleje. Jednak wiesz co jest najlepsze w tej historii? Najlepsze w tej historii jest to, że w trakcie wymiany naszych wiadomości wyszło na jaw, że ten chłopak wcale nie jest nastolatkiem tak jak pierwotnie zakładałem, tylko 27 letnim dorosłym mężczyzną. Odpowiedz mi na pytanie, co może świadczyć o 27 letnim mężczyźnie, który nie ma gdzie uprawiać seksu z dziewczyną i prosi o poradę w takiej sprawie?

Co może świadczyć? Świadczyć może to, że chłopak chyba się trochę pogubił w życiu?

Dokładnie tak!!! Jak widzisz już sam go oceniłeś, tylko na podstawie tej jednej informacji o nim. On nie ma problemu z tym gdzie uprawiać seks, tylko ma problem ze swoim życiem, w którym ewidentnie się zatrzymał. Kiedy małe dziecko sika w majtki, to jest to normalne zachowanie. Jednak kiedy to samo robi dziesięciolatek, to już coś może z nim być nie tak. Dziesięciolatek już jest oceniany przez społeczeństwo w sposób negatywny. Czemu? Bo odstaje od swojego rocznika. Jego rówieśnicy śmieją się z niego w szkole, a ludzie dorośli komentują w sposób zgryźliwy jego problemtaki duży, a jeszcze sika w majtki. Jeśli licealista nie ma gdzie uprawiać seksu, to jest to zrozumiałe, ale jeśli taki sam problem ma 27 latek, to nie świadczy to za dobrze o poziomie życia jaki prowadzi. Jakie on ma możliwości? Jak na 27 latka ma możliwości równe nastolatkom z liceum, a skoro tak to coś tu ewidentnie nie gra. Nie wiem kim jest wybranka jego serca, ale śmiem twierdzić, że prawdopodobnie przygotowuje się właśnie teraz do próbnej matury. A Jak Ty byś rozwiązał jego problem? Masz jakiś pomysł?

-Najłatwiej to tylko pieniędzmi, których niestety z jakiś powodów ten chłopak nie ma. Można jeszcze poprosić kolegę czy koleżankę, aby udostępnili swoje lokum. Innych możliwości w tej sytuacji nie widzę.

Można kombinować na wiele sposobów, jednak nie wydaje Ci się to trochę żałosne, jak dorosły 27 latek, aż tak musi kombinować żeby uprawiać seks? Nie wydaje Ci się to trochę smutne, że dorosły facet musi w tym wieku prosić swojego kolegę o taką przysługę? Dlatego ten problem najlepiej rozwiązać poprzez pieniądze. Poszedłby jak dorosły człowiek do hotelu, zapłacił pieniądze, a w zamian otrzymałby pomoc, czyli usługę, którą w tej chwili potrzebuje. On byłby zadowolony oraz właściciel hotelu.Tak naprawdę dla tego chłopaka, to nie powinien być żaden problem, tylko jak już to wydatek. Wydatek, na który on sobie w chwili obecnej nie może pozwolić, więc stanowi to dla niego problem. Gdyby miał te 17-21 lat, to jeszcze można zrozumieć, gdyż licealiści zazwyczaj nie pracują. Gdyby miał te 21-24 lata, to jeszcze można przymknąć oko, dając mu lekko do zrozumienia, że najwyższa pora się ogarnąć, ale jak się ma te 27 lat i takie problemy, to w jego życiu coś ewidentnie nie gra. Mając w wieku 27 lat problemy nastolatka, ma się również takie same możliwości, po których jest się ocenianym przez swoich: rodziców, sąsiadów, rodzinę, przyjaciół, kolegów, znajomych. Musisz wymagać od swojego życia, bo jeśli tego nie będziesz robił, to inni będą wymagali od Ciebie.

-Ludzie mogą kogoś oceniać negatywnie, ale jak rodzice mogą negatywnie „oceniać” własne dziecko?

Poprzez jego zaradność. Poprzez jego samodzielność oraz możliwości jakie w obecnej chwili posiada, a jakie posiadają jego rówieśnicy z najbliższego otoczenia. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się jakie masz problemy w życiu? Powyższy przykład jest bardzo skrajny, ale zastanów się czy w wieku 30 lat masz problemy typowe dla nastolatka, czy może masz problemy dorosłego mężczyzny? Zastanów się nad tym dokładnie o co się na co dzień martwisz? Martwisz się o rachunki? Martwisz się o to czy masz coś do zjedzenia? Czy może o rachunki i jedzenie martwią się Twoi rodzice, a Ty masz na wszystko wyjebane? Wyobraź sobie 27 letniego mężczyznę w sile wieku, który mieszka z rodzicami i jest na ich utrzymaniu. Jak myślisz? Czy jego rodzice nie widzą tego, że ich syn stoi w miejscu1? Jak myślisz czy jego rodzicom pasuje to, że ich syn w wieku 27 lat prowadzi życie jak typowy nastolatek? Jeśli to nie jest jakaś patologia, to oczywiście, że im to nie będzie pasowało. Utrzymują chłopaka, ale jednocześnie biorą w zamian jego życie.

W życiu nic nie ma za darmo. Jest zawsze coś za coś. Chłopak ma po prostu przedłużone dzieciństwo o kilkanaście lat. Nie ma problemów takich jakie mają na co dzień jego rówieśnicy, jednocześnie nie prowadzi samodzielnego życia jak oni. Jego rodzice nie traktują go jak dorosłego mężczyznę, tylko dalej jak dziecko. Jest to ich poważny błąd wychowawczy, który niesie ze sobą poważne konsekwencje, które będą widoczne w przyszłości.

O jakich konsekwencjach mówisz?

Jakie są konsekwencje ich „pomocy”? Konsekwencje są takie, że wtrącając się na każdym kroku w jego życie, podejmują za niego każdą decyzje. Mówią mu jak ma żyć, do czego dążyć, w co wierzyć, z kim ma być, co ma robić, z kim się zadawać, co posiadać, co kupować, jak się ubierać itd. Robią to bo widzą jak ich dziecko gubi się w życiu, jednocześnie pozbawiając go możliwości dokonywania własnych wyborów oraz nauki na błędach. Może to mieć w przyszłości opłakane skutki, ponieważ rodzice wiecznie żyć nie będą. Mam kolegę, który całe życie był chowany „pod kloszem” rodziców. Żyło mu się dobrze, miał wszystko co chciał. Mieszkanie? Rodzice kupili2. Rachunki? Rodzice opłacili. Samochód? Tato daj!!! Brakuje pieniędzy? Mamo wyślij przelew. Miał wszystko co chciał, ale nic nie trwa wiecznie. Pewnego razu zupełnie nieoczekiwanie zmarła jego matka. Gotowała obiad i nagle upadła. To był dla niego mocny cios, który życie strzeliło mu z partyzanta. Na dojebanie za miesiąc od pogrzebu matki, zmarł mu ojciec. Również nagle. Wchodził po schodach i upadł. W ciągu miesiąca jego życie zostało wywrócone do góry nogami. W ciągu miesiąca stracił wszystko co kochał. W ciągu jednego miesiąca stracił oboje rodziców, a wraz z nimi: pieniądze, poczucie bezpieczeństwa, opiekę, parasol ochronny, oparcie. W ciągu jednej chwili dorosły chłopiec, musiał stać się dorosłym mężczyzną, który musi liczyć już tylko na siebie. Ale jak to zrobić, kiedy do tej pory liczyło się na swoich rodziców? Oj bardzo trudno jest sobie wtedy poradzić!!! Nie tak łatwo się przestawić na nową rzeczywistość. Umysł wtedy płata figle i zamiast motywować do działania, to wpędza w depresję, demotywuje i podsyca myśli samobójcze. Nagle człowiek zderza się z rzeczywistością i zauważa, że każdy problem, nawet ten najdrobniejszy go przerasta!!! Chciałoby się wtedy pobiec z nim do rodziców, jednak ich już nie ma. Oni już niestety nie pomogą. Chłopak został nagle sam i od tej chwili musi liczyć tylko na siebie.W takiej sytuacji bardzo realna jest wizja życia pod mostem.To tak jabyś domowego królika, którego całe życie karmiłeś, wypuścił nagle do lasu. Jedna noc i po króliku, ponieważ zaraz zostanie zjedzony przez lisa czy inne zwierzę. Jak nie zostanie zjedzony, to umrze z głodu. W życiu jest podobnie. W życiu nikogo nie interesuje, że masz trudne chwile i jest Ci smutno. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie. Im szybciej to pojmiesz, tym zaoszczędzisz sobie wielu nieprzyjemnych momentów i łez.

Chłopak, który w wieku 27 lat nie ma gdzie uprawiać seksu, również jest w ciemnej dupie i to, że nie ma gdzie poruchać jest w tej chwili jego najmniejszym problemem. Dziś ma taki problem, ale jutro może mieć dużo poważniejszy, który na niego spadnie i go przygniecie. Dlatego też dałem mu bardzo mocno do myślenia odnośnie życia jakie prowadzi. Wskazałem mu prawdziwy problem, czyli brak niezależności finansowej, którą dają właśnie pieniądze. Warto umieć je samemu zarabiać już od najmłodszych lat.

-Czyli to jest kwestia tylko wyprowadzki z domu?

Jeszcze raz powtórzę, że jest to kwestia niezależności finansowej, a nie wyprowadzki z domu. Ja mieszkając w Warszawie praktycznie dalej byłem na utrzymaniu rodziców. Niby pracowałem, ale jak przebalowałem zarobione pieniądze, to musieli mnie ratować finansowo. Dalej byłem pod ich parasolem ochronny, chociaż mieszkałem oddzielnie. Mieszkając oddzielnie prowadziłem beztroskie życie typowego studenta. Chlałem, ćpałem, imprezowałem, a za wszystko płaciłem pieniędzmi moich rodziców. Prowadziłem życie bardzo imprezowe oraz beztroskie. Miałem wszystko w dupie, bo wiedziałem, że mogę zawsze liczyć na moich rodziców. Liczyłem na nich, a nie na siebie. Na siebie to ja w ogóle nie liczyłem, bo nie miałem takiej potrzeby.

Najmniejszy problem jaki miałem, rozwiązywałem zawsze przy pomocy rodziców i ich pieniędzy. To oni opłacali mi mandaty za jazdę na gapę czy picie piwa w plenerze. Będąc studentem mierzyłem się głównie z tego typu problemami. Konsekwencje tych sytuacji były takie, że moi rodzice widząc to, że nie potrafię się usamodzielnić z „troski” wtrącali mi się w życie, chcąc wpływać na każdą decyzję jaką podejmowałem. Przez to pozbawiali mnie możliwości dokonywania własnych życiowych wyborów oraz nauki na błędach. Myślę, że jakbym dostał od życia po dupie, to inaczej bym do niego podchodził. Dopiero na ziemię musiała sprowadzić mnie moja ex, która zostawiła mnie dla mojego kolegi z pracy. Moi rodzice widzieli, że w moim życiu robi się nie za ciekawie, więc nie chcieli abym się zmarnował. Na tym punkcie wielokrotnie dochodziło między nami do wielu kłótni. Pewnego razu nie wytrzymałem i wypaliłem:

-Czego wtrącacie się mi ciągle w życie? Czemu wszystko ciągle negujecie? Czemu ciągle wam coś nie pasuje? Dajcie mi wreszcie święty spokój i pozwólcie mi żyć tak jak ja chcę.

-To czego jak Ci się kończą pieniądze, odzywasz się do nas? Jak chcesz, abyśmy dali Ci spokój, to Ty nam również daj w kwestiach finansowych. Wyjechałeś do tej Warszawy, to się w niej utrzymuj sam, a nie ciągle wyciągasz do nas ręce po pieniądze jak Ci się kończą-odparł mój ojciec.

Jak widzisz wszystko rozbijało się o moją niezależność finansową, której nie miałem. Wyprowadzka tutaj nic nie pomogła. Moi rodzice doskonale widzieli jaki poziom życia prowadzę, a jaki prowadzą moi rówieśnicy. Moja matka porównywała mnie do dzieci swoich koleżanek, sąsiadów, czy innych w rodzinie mówiąc:

-Spójrz na naszego sąsiada z dołu. Chłopak dostał dobrą pracę, kupił sobie samochód, ma dziewczynę, zaraz pewnie będzie się żenił.

-Spójrz na Tomka. Chłopak po zawodówce, a zaraz kupuje mieszkanie. Ty po studiach i nie masz nic.

-Artur od wujka Józka awansował w pracy. Dostał podwyżkę. Dzieci w rodzinie się ustawiają, a Ty?

Wkurwiały mnie takie porównania, ale moich rodziców również wkurwiało moje życie. Był taki okres w moim życiu, w którym mocno się pogubiłem. Nie stać mnie było nawet na piwo w barze, a co mówić o własnym samochodzie czy mieszkaniu? Kiedy ktoś ze znajomych zaczepiał ich na ulicy, to przeważnie pytał się o mnie, a potem chwalił się swoimi dziećmi. Kim są, z kim są, co robią, co mają. Moi rodzice nie mieli czym się pochwalić, więc z przykrością słuchali o sukcesach innych. Myślę, że bardzo chętnie chcieliby opowiedzieć o moich sukcesach, ale co mieli mówić? Że nie pracuję? Że ciągle muszą mi pomaga i opłacać za mnie mandaty? Że ciągle przychodzę do domu najebany? Że nic nie mam?

-Tyab, ale Ty poruszasz już tutaj temat samochodów czy mieszkań. Kręci się to wszystko wokół materializmu i tematyki posiadania dóbr. Czy ja naprawdę muszę mieć drogi samochód? Czy ja koniecznie muszę mieć wielki dom? Czy ja koniecznie muszę mieć miliony na koncie? Czy ja muszę się tym chwalić? Czy ja muszę być jak wszyscy ludzie? Czy ja nie mogę żyć w zgodzie z samym sobą?

Wszystko zależy od Ciebie i Twojego szczęścia. Możesz zostać nawet i pustelnikiem, który nie mając nic, całe życie spędzi w jaskini. Jeśli w ten sposób będziesz szczęśliwy, to wybór należy do Ciebie i nikomu nic do tego. Jednak wtedy nie dziw się, że nikt nie będzie chciał żyć tak jak Ty, co w konsekwencji sprawi, że będziesz samotnym człowiekiem. Jeśli wybrałeś życie pustelnika, to nie możesz narzekać na samotność. Jeśli chcesz być na utrzymaniu rodziców, to nie możesz narzekać na to, że Cię kontrolują i wtrącają Ci się w życiowe wybory. Jeśli chcesz to zmienić, to musisz się od nich uniezależnić i pokazać im, że świetnie sobie radzisz w życiu bez nich. Twoja niezależność będzie Twoim sukcesem. W taki sposób dawaj im do myślenia.

-Tylko czemu środkiem do tego sukcesu w życiu są pieniądze, samochody, domy?

Kiedyś nie było pieniędzy. Żeby zdobyć pożywienie, trzeba było biegać z dzidą za zwierzętami. Mężczyzna, który w tamtych czasach był zdrowy i silny miał większe możliwości zapewnienia przetrwania swojej rodzinie, niż osoba słaba i chorowita. Dziś nie biegasz za dinozaurami aby przetrwać, tylko zarabiasz pieniądze, które wymieniasz na to co chcesz mieć. Im masz więcej pieniędzy, tym masz większe możliwości. To za zarobione pieniądze robisz zakupy. To za zarobione pieniądze opłacasz rachunki. To za zarobione pieniądze utrzymujesz siebie i swoją rodzinę. Wszystko co w tej chwili posiadasz, kupiłeś nie za frytki, tylko za pieniądze, które musiałeś w jakiś sposób zarobić. To one świadczą o Twoim charakterze. To one mówią dużo o Twojej osobowości.

-A niby w jaki sposób pieniądze świadczą o moim charakterze i mówią o mojej osobowości?

Nie oszukujmy się. Żeby zarobić jakieś pieniądze trzeba wykazać się inicjatywą i pracowitością. Nawet po drobne leżące na ziemi trzeba się schylić. Żeby zarobić duże pieniądze trzeba wykazać się dodatkowo jeszcze: sprytem, ambicją, wiedzą, charyzmą, determinacją, pasją, pewnością siebie czy kreatywnością. Byle frajer nie zarobi pieniędzy. Byle frajer będzie wolał być na utrzymaniu rodziców, bo tak mu będzie wygodnie. Byle frajer będzie wolał liczyć na Państwo i wszystkich dookoła, tylko nie na siebie. Byle frajer będzie narzekał na pensje i nic nie robił ku temu, aby zarabiać więcej. Czasem śmieszą mnie niektóre osoby, które mając zerową wartość na rynku pracy mówią, że nie będą pracować poniżej 2000 złotych, ponieważ praca za takie pieniądze jest poniżej ich godności. Owszem, jak masz patent na zarobienie większych pieniędzy, to rób wszystko co w Twojej mocy, aby zarobić je w inny sposób, ale jeśli w chwili obecnej nie masz pomysłu na siebie i dodatkowo pierdolisz głupoty, że wolisz siedzieć na dupie zamiast pracować, to przez takie myślenie sam pozbawiasz się życiowych możliwości. Zarabiając 2000 złotych jesteś wart 2000. Zarabiając 10.000 złotych, jesteś wart 10.000. Zarabiając 0 złotych, jesteś gówno wart, bo praktycznie jesteś skazany na wszystkich dookoła, więc o jakiej my tu godności mówimy? To jest jedna strona medalu jeśli chodzi o kwestie finansowe.

-A jaka jest druga strona medalu?

Drugą stroną medalu są dobra materialne, które kupujesz za swoje zarobione pieniądze. Pytasz się mnie czemu wszystko się kręci wokół posiadania tych dóbr? Podziękuj za ten stan rzeczy: gazetom, czasopismom, reklamom, teledyskom, filmom, serialom, które piorą ludziom mózgi do tego stopnia, że życiowy sukces jest utożsamiany przez nich tylko i wyłącznie z bogactwem. To media i reklamy wykreowały potrzebę posiadania, która wgania ludzi w nowoczesne niewolnictwo. To media połączyły sukces z dobrami materialnymi. W dzisiejszych czasach osiągnięcie życiowego sukcesu kojarzy się tylko i wyłącznie z posiadaniem dóbr materialnych, które mają zapewnić podziw oraz wygodne życie. Im wyższy poziom życia, tym teoretycznie większy sukces. Najczęściej pod wysokim poziomem życia, kryje się posiadanie: własnego mieszkania, dobrego samochodu, designerskich ciuchów czy elektronicznych gadżetów takich jak: telefony, tablety, laptopy.

Po dobrach materialnych jakie posiadasz, jesteś oceniany przez społeczeństwo, niestety niekiedy mylnie. Kiedyś poznałem kolegę z moim znajomych, który należy do bardzo majętnych osób. Kolega z początku podchodził do niego z dużą rezerwą. W jego opinii nie pasował do nas. Kiedy zacząłem uświadamiać mu kim jest mój znajomy oraz czym się zajmuje, to usłyszałem wielkie zdziwienie:

-Pierdolisz? Nie widać po nim żeby miał pieniądze3.

No i widzisz!!! Tutaj jest pies pogrzebany. Tak się w tym życiu przyjęło dzięki m.in mediom, że jeśli masz pieniądze, to musi je być to po Tobie widać. Wtedy ludzie uznają, że osiągnąłeś w życiu sukces, ponieważ widać go po tym co posiadasz. W mniemaniu mojego kolegi posiadanie pieniędzy, jest równoważne z posiadaniem dóbr materialnych, które w życiu są przeważnie zbędne. To takie myślenie sprawia, że zarabiając 1500 złotych kupujesz iPhona7, by za kilka miesięcy kupić sobie najnowszego iPhona8+, bo stary już jest niemodny. To takie myślenie sprawia, że zarabiając 2000 złotych kupujesz sobie firmowy pasek do spodni za 1000 złotych. To przez takie myślenie chłopaki kupują sobie drogie samochody, na które tak naprawdę ich nie stać. Ludzie za cel stawiają sobie zdobywanie dóbr materialnych, po których ma widać że im się powodzi w życiu. I wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze?

No co?

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że na tym się ich cele kończą. Głównie ich życie polega na zdobyciu rzeczy, którymi mogą się publicznie pochwalić. Społeczeństwo nazywa to dorabianiem się. Według społeczeństwa w życiu masz się dorobić dóbr materialnych, po których będzie widać Twój sukces, Twoją stabilizację życiową oraz niezależność. Im wcześniej się dorobisz, tym lepiej dla Ciebie. Kiedy dorobisz się mieszkania, samochodu, czy telefonu, to za jakiś czas zmieniasz samochód na lepszy, mieszkanie na większe, telefon na nowszy. Cały czas idziesz z duchem czasu oraz pogonią za modą. Kiedyś jak byłeś młodszy, to rywalizowałeś z rówieśnikami na boisku szkolnym, a dziś rywalizujesz na dobra materialne, które mają określać to kim tak naprawdę jesteś. Jak masz to i tamto, to według opinni publicznej jesteś fajny i widać, że Ci się powodzi w życiu, a jak nie masz tego i owego, to znaczy, że prawdopodobnie chujowo przędziesz lub jest cz Tobą nie tak.

Kiedyś byłem na małej imprezie wśród znajomych. Piliśmy sobie wódkę w najlepsze, a w radiu leciała reklama Pepsi. Nagle ogłoszono konkurs, gdzie do wygrania była lodówka wypełniona po brzegi puszkami tego napoju.

Kto tyle wypije– powiedział jeden z moich znajomych.

Ja jakbym wygrał ten konkurs, to bym te puszki rozwiózł po sklepach i popytał się czy może nie chcą kupić za pół ceny-wyrwałem się do odpowiedzi niepytany.

Te biznesman, a czym Ty byś to rozwiózł, jak Ty samochodu nawet nie masz-usłyszałem w odpowiedzi.

Tyab taczką by podjechał-dorzucił kolejny, nawiązując złośliwie do mojej wakacyjnej pracy robotnika drogowego.

-On nie ma nawet prawka na taczkę.

Tak kiedyś wyglądały moje rozmowy z rówieśnikami. Jak byłem w Liceum, to na przerwach rozmawiało się o prawie jazdy. Jak skończyło się studia i w towarzystwie powiedziało się, że nie ma się prawka, to następowało wielkie zdziwienie. Im dłużej utrzymywał się taki stan rzeczy, tym częstsze były docinki ze strony kolegów, tym bardziej, jeśli w tej kwestii ciągle musiałem na nich liczyć. Im jesteś starszy, tym społeczeństwo wymusza na Tobie posiadanie dóbr materialnych, które pozornie kojarzą się z niezależnością i stabilizacją. Ludzie nie będą zaglądać Ci na konta bankowe, lecz będą oceniać Cię po tym co widzą, tak jak mój kolega ocenił mojego znajomeg słowami:

-Nie widać po nim, że ma pieniądzie.

Wymagania rosną z wiekiem. Ludzie będą oceniać Cię po dobrach materialnych jakie posiadasz. Jeśli w wieku 30 lat nie masz prawa jazdy czy samochodu, to ludzie będą Ci się dziwić.

-Co jeśli ja nie mam samochodu, ponieważ nie jest mi do niczego potrzebny? Co jeśli ja nie mam samochodu, ponieważ nie chcę go mieć? Co jeśli nie chce kupować mieszkania? Czy ja muszę mieć coś co inni mają, a co mi nie jest niepotrzebne? Ty nie miałeś prawka i samochodu, bo być może nie miałeś takiej potrzeby, aby go posiadać!!

Problem nie polega na tym, że Ty nie masz samochodu, ale na tym że gdybyś tylko chciał, to mógłbyś sobie go kupićw każdej chwili. Problem nie polega na tym, że nie masz samochodu, ale na tym, że kiedy potrzebujesz jakiejś podwózki, to masz pieniądze, aby zapłacić za taksówkę i nie musisz nikogo prosić o pomoc. Inna sytuacja jest wtedy kiedy nie masz samochodu, bo zwyczajnie w Świecie nie stać Cię nawet na kaszlaka za 1500 zł. Inna sytuacja jest wtedy kiedy nie masz samochodu i w tej kwestii jesteś uzależniony od wszystkich dookoła. Czemu moi znajomi ciągle przysrywali mi odnośnie prawa jazdy i samochodu? Otóż byłem jedyną osobą w towarzystwie, która w wieku 25 lat nie miała tego i tego. W tej kwestii nie pasowałem do tego towarzystwa, które praktycznie co roku zmieniało samochody. Jak chłopaki rozmawiali między sobą, to tylko i wyłącznie o samochodach. Mógłbym się łódzić, że samochód i prawo jazdy nie jest mi do niczego potrzebne, lecz wcale tak nie było. Przynajmniej raz w tygodniu prosiłem którąś z tych osób, aby wyświadczyła mi małą przysługę czy pomoc i podwiozła mnie tam gdzie potrzebowałem. Takie moje częste prośby już niektórych zaczęły wkurwiać, więc stąd takie, a nie inne odzywki w moją stronę. Jednak w czym te osoby były tak naprawdę lepsze ode mnie?

Po tym co mówisz, to miały samochód, a Ty nie miałeś. W tym były lepsze od Ciebie ponieważ były w pewnych kwestiach niezależne.

Różniliśmy się tylko tym, że oni mieli samochody, a ja nie miałem. Różniliśmy się tylko w posiadaniu rzeczy!!! Wiesz jaka jest prawda? Prawda jest taka, że większość z nich praktycznie tylko to miała w swoim życiu. Mieli tylko jebany samochód i nic więcej. Dla większości z nich jest to po dzień dzisiejszy jedyna rzecz jaką posiadają. Był to ich jedyny życiowy sukces jaki osiągneli kupując sobie drogi samochód na pokaz. Jednak druga strona medalu jest bardzo brutalna.

Co masz na myśli? W jaki sposób ta druga strona medalu jest brutalna?

Brutalna jest prawda w jaki sposób ludzie się dorabiają w dzisiejszych czasach. Brutalne jest to, w jaki sposób ludzie kupują sobie te wszystkie dobra materialne, które niby mają świadcz o ich sukcesach oraz niezależności. W dzisiejszych czasach wszystko jest brane na kredyt. Tak!!! W dzisiejszych czasach sukces oznacza możliwość wzięcia kredytu na dom, samochód czy jakiś telewizor 50 calowy HD, który za pół roku wymienia się na 60 calowy ultra HD4. Jak tak patrzę po moich rówieśnikach, którzy aspirują do bycia klasą średnią, to każdy ma jakiś kredyt na garbie. Niektórzy co wyglądają na “milion dolarów”, mają tych kredytów, aż kilka. Wiesz jaki z tego morał? Morał jest taki, że to oni tak naprawdę stoją w miejscu, ponieważ dochodzą do momentu w życiu, w którym mogą pozwolić sobie na wzięcie kredytu i właśnie w taki sposób się dorabiają.

Moi znajomi z wcześniejszych lat jedynie co osiągnęli to ciepłą posadkę, która była najczęściej załatwiana poprzez rodziców,samochód, wakacje w Egipcie oraz niektórzy mieszkanie na kredyt z dużym wkładem rodziców. Dziś jak na nich patrzę, to zatrzymali się jakby w rozwoju. Mają to co powinni mieć i osiedli na laurach. Pracują w tych samych firmach, zarabiają te same pieniądze, jeżdżą na wakacje w te same miejsca, a jedynie co zmieniają to samochody, które przerabiają na gaz, bo za dużo palą. W dzisiejszych czasach dorobienie się czegoś, oznacza w większości przypadków możliwość wzięcia kredytów w banku, które wydaje się na konsumpcję. Według mnie nie jest to żadna filozofia, ani życiowy sukces, a tym bardziej niezależność5.

-Tyab, ale co złego jest w braniu kredytów?

Co jest złego? Zależy jakie to kredyty? Czy inwestycyjne, które mogą dać Ci w przyszłości pieniądze, czy konsumenckie, które uwiążą Cię na wiele lat w jednej firmie. Jeśli wydajesz więcej niż zarabiasz na jakieś głupoty, którymi chcesz się pochwalić przed znajomymi, a dodatkowo masz jeszcze jakieś kredyty wzięte na niepotrzebne rzeczy, to niczym się nie różnisz od osoby biednej czy nawet bezrobotnej, która jest na utrzymaniu rodziców. Możesz zarabiać nawet 50.000 złotych miesięcznie, ale jeśli będziesz żył tak jakbyś zarabiał 80.000 lub więcej, to czym się będziesz różnił od osoby biednej? Ty i on tak naprawdę jesteście biedakami. Osoba biedna ma 0 na koncie, ale również i Ty masz 0 na koncie, po spłacie swoich wszystkich zobowiązań. Prawda jest taka, że oboje jesteście biedni, a różnicie się tylko tym, że Ty jesteś biedakiem co wygląda na bogatego, z możliwością wzięcia kolejnego kredytu. W gruncie rzeczy masz bardziej przejebane, niż osoba biedna, która nie ma zupełnie nic. Kiedyś Donald Trump miał wiele milionów długów w około trzydziestu bankach. Kiedy szedł ulicą i widział bezdomnego, to stwierdzał, że ten bezdomny jest w zasadzie lepszej sytuacji niż on. Bezdomny nie miał nic, ale Trump również nie miał nic, a dodatkowo był zadłużony na wiele milionów dolarów. Spójrz na byłych sportowców, którzy kiedyś opływali w luksusach, a dziś są bankrutami. Idealnym przykładem jest Mike Tyson, który roztrwonił majątek wart 400 milionów dolarów, kończąc z długami. Spójrz na osoby, które trafiły szóstkę w Totolotka. Większość z nich po kilku latach staje się nędzarzami bez grosza przy duszy.

-Ale mnie to nie dotyczy. Nie wiem jakim trzeba być debilem, żeby roztrwonić miliony.

Mówisz, że Ciebie to nie dotyczy? A przyjrzałeś się na chłodno swoim wydatkom? Powiedz ile razy wszedłeś do sklepu tylko po jedną rzecz, a nakupowałeś masę niepotrzebnych Ci pierdół1? Spójrz jak Ci pieniądze idą w Weekend. Pewnie jak woda co? Wyjdź sobie do dobrego klubu w Twoim mieście. Dorzuć do tego alkohol, stolik, jedzenie oraz taksóweczkę na powrót, a już masz wydatek rzędu 200-300 złotych. Jak jesteś wytrawnym imprezowiczem, to w taki sposób pęka Ci kafel miesięcznie. Dorzuć do tego jeszcze wyjścia do kina, randki, Netflixy, Spotify i inne abonamenty i pękają kolejne stówy. W taki sposób idzie stówa za stówą, tylko na samą rozrywkę. Skoro w taki sposób wydajesz obecnie pieniądze, to również wydawałbyś jakbyś nagle wygrał miliony w Totka. Taka jest prawda!!! W miarę jedzenia, apetyt rośnie.

Oglądałem ostatnio wywiad z Pawłem Mikołajuw znanym bardziej jako Popek. Popuś przyznał otwarcie, że zarabia dużo, ale jeszcze więcej wydaje. Kiedy został zapytany czy dla niego 10.000 złotych to dużo odparł, że to są dla niego grosze, które mogą mu wystarczyć jedynie na samo jedzenie. Jak sam powiedział, jest milionerem bez grosza i parę razy zdarzyło się mu brać zaliczki od włodarzy KSW, ponieważ zabrakło mu pieniędzy na opłacenie podatków.

Tyab, ale czy w życiu chodzi o to, aby dziadować na każdym kroku? Pieniądze są po to, aby je wydawać, a życie jest po to, żeby je godnie przeżyć. Przecież nie wydam tych pieniędzy w grobie?

Nie chodzi tutaj o żadne dziadowanie, tylko o kontrolowanie swoich wydatków. Pieniądze mają dawać Ci możliwości, a nie kolejną rzecz do kolekcji, której tak naprawdę nie potrzebujesz. Kolejna niepotrzebna rzecz, na którą wydajesz swoje pieniądze tylko po to by utrzymać wysoki poziom życia, sprawia że sam pozbawiasz się możliwości, które dają pieniądze. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że dóbr materialnych, które sobie kupowałeś przez całe życie również nie zabierzesz do grobu.

-Tyab, ale do czego teraz zmierzasz? W jaki sposób pozbywam się sam możliwości? Nic z tego nie rozumiem?

Zmierzam do tego, abyś wydawał mniej niż zarabiasz i to na rzeczy, które są Ci tak naprawdę potrzebne. Zmierzam do tego, abyś zastanowił się kilka razy, zanim wydasz na coś 50 złotych. Tu nie chodzi o to, abyś dziadował, ale żebyś był świadomym konsumentem, który kupuje tylko to co jest mu w danej chwili autentycznie potrzebne i na co go stać. Chciałbym zainteresować Cię minimalizmem oraz odpowiednim gospodarowaniem pieniędzmi, tak abyś miał “poduszkę” finansową na czarną godzinę, która będzie stwarzała Ci przeróżne możliwości. W dzisiejszych czasach kupujemy niepotrzebne nam rzeczy, za pieniądze, których tak naprawdę nie mamy, tylko po to, aby zaimponować ludziom, których tak naprawdę nie lubimy. Co się z tym wiąże? Niepewność jutra i fałszywe poczucie bezpieczeństwa, które życie prędzej czy później weryfikuje!!!

A w jaki sposób następuje ta weryfikacja?

Już Ci opowiadam. Moja dziewczyna ma koleżankę z pracy, z którą jakoś niedawno się zaprzyjaźniła, mimo iż w jednej firmie pracują razem dobrych kilka lat. Kim jest Karolina? Karolina jest managerem wyższego szczebla w jednej z korporacji, która zajmuje kilka pięter przeszklonego biurowca na warszawskim Mordorze2. Jest to kobieta, która ubiera się tylko w markowe ciuchy typu Michael Kors, a telefony zmienia jak rękawiczki. Jak się możesz już domyślać, raczej nie zarabia średniej krajowej. Karolina z mężem mieszkają w bardzo dużym domu z ogrodem, który jest bardzo nowocześnie urządzony oraz naszpikowany wszelkiej maści elektroniką. Mają dwójkę dzieci oraz trzy samochody. Jeden klasy premium, drugi zwyczajny oraz trzeci-rodzinny. Gdybyś tak spojrzał na nich z boku, to byś sobie mógł pomyśleć, że mają hajsu jak lodu. Mieszkają w wielkim domu, mają kilka samochodów, są ubrani w modne i drogie ubrania, na które niektórzy musieliby wydać całe swoje wypłaty. Jacy są to ludzie? Niech da Ci do myślenia fakt, że jakbyś przyszedł do nich na domówkę i przyniósł zwykłą wódkę za 35 zł, tak jak ja kiedyś zrobiłem, to byś w ich oczach zaliczył faux-pas3. Są to osoby, które walą tylko Whisky za kilka stów, a nie jakąś studencką prytę, która rozlewa się w akademikach. Gdybyś ich nie znał, to mógłbyś stwierdzić, że są to ludzie wielkiego formatu oraz dużych możliwości. A jaka jest prawda? Niech ta historia da Ci do myślenia odnośnie tematyki, którą poruszamy.

Będąc u niej na imprezie Karolina się podpiła i opowiedziała nam o sytuacji jaka ją pewnego razu spotkała w drodze do pracy:

Jadąc do pracy miałam małą stłuczkę z jakimś odpicowanym gogusiem w BMW. Kiedy wyszedł z samochodu, to od razu poinformował mnie, że dzwoni do swojego prawnika. Nawet ze mną nie chciał rozmawiać. Nawet się na mnie nie spojrzał, tylko od razu wyjął telefon i zaczął dzwonić. Nie ukrywam, że trochę spanikowałam. Ciągać się po sądach? Angażować w sprawę prawników? Przyznałam się do winy, chociaż teraz tego żałuję, bo nie czuje się winna.

No to po co mu coś podpisywałaś, jak nie czułaś się winna?-spytałem zdziwiony.

A co miałam się ciągać po sądach? Musiałabym również wynająć prawnika, żeby mieć równe szanse w tym starciu, a to są już duże koszty. Na chwilę obecną mamy już wystarczająco dużo kredytów do spłacenia, by jeszcze się dodatkowo zadłużać.

Kurwa dziewczyno!!! Masz trzy samochody, pokaźny dom oraz duży ogród. Masz wielki telewizor, iPhona. Ubierasz się markowe ciuchy, a przed chwilą chwaliłaś się wykupioną wycieczką do Indii. Walisz teraz z mężem Chivas Regal za kilka stów, gardząc w sposób chamski moim alkoholem, który przyniosłem, a teraz wyjeżdżasz mi z tekstami, że nie stać Cię na prawnika w takich sytuacjach?-Pomyślałem sobie w duchu, łapiąc się przy okazji za głowę, jak bardzo ludzie w dzisiejszych czasach żyją na pokaz.

Niby im się dobrze powodzi, ale jak przyszło co do czego, to nie mają kasy na prawnika. Takie jedno niefortunne zdarzenie ładnie zweryfikowało całe ich bogactwo. W takich sytuacjach pozostaje im tylko wziąć kredyt w banku, ponieważ nie mają tak naprawdę pieniędzy. Wiesz co mi ta sytuacja przypomina? Pamiętasz może jak Ci wcześniej opowiadałem, jak poznałem kolegę z moim znajomym, który należy do bardzo majętnych osób?

-Tak pamiętam. Twój kolega bardzo się wtedy zdziwił, ponieważ według jego toku rozumowania, jeśli ktoś ma pieniądze, to musi być to po nim widać, a po Twoim znajomym nie było widać tego, że jest majętny.

Dokładnie tak!!! A Pamiętasz może serwis o nazwie Pobieraczek? Był to serwis, który do swoich użytkowników niesłusznie wysyłał wezwanie do zapłaty, strasząc przy tym Sądem. Tak się ciekawie złożyło, że właśnie ten sam kolega również dostał od nich wezwanie do zapłaty. To było kilka lat temu, ale pamiętam to jak dziś, kiedy pytał się mnie o radę w tej sprawie. Jego reakcja na tą wiadomość była bardzo interesująca. Momentalnie pobladł kiedy zaczął czytać jakie grożą mu dotkliwe konsekwencje prawno-finansowe. Czaisz to? Chłopak, który na co dzień buja się po najlepszych klubach w mieście i jest odjebany w markowe, drogie, ciuchy, obsrywa się koncertowo przed jakimś wezwaniem do zapłaty, wysłanym drogą mailową przez jakiś pseudo portal. Czy to nie jest śmieszne? Normalny, poważny człowiek olałby to, a wiesz co zrobił ten “bogacz”? Pomimo iż na internecie już trąbili dookoła, że ten serwis zarabia na ludzkim strachu, to on jednak dla świętego spokoju zdecydował się im zapłacić mówiąc:

-Nie chce mieć żadnych problemów i komornika na karku.

Ja wiem dlaczego to zrobił. Po prostu przestraszył się tych dotkliwych konsekwencji prawno-finansowych, jakie to niby miały mu grozić z tytułu niezapłacenia za jakiś fikcyjny abonament. Jednym pismem stracił całą pewność siebie oraz został ustawiony w szeregu na równi z jakimiś nastolatkami, którzy chcieli sobie pobrać jakąś grę. Podobnie miała Karolina, która bardzo szybko przekalkulowała sobie w głowie, że lepiej będzie podpisać papier, niż brać kolejny kredyt na adwokata.

Czy kiedykolwiek zauważyłeś, że większość osób wystarczy tylko postraszyć Sądem czy prawnikiem, aby wpłynąć na ich decyzje? Tak działają np: firmy windykacyjne, które ślą specjalne wezwania do zapłaty, mające za cel wystraszenie dłużnika. Straszą takim sposobem tylko biednych, ponieważ naprawdę bogaci ludzie są odpowiednio przygotowani na takie sytuacje. Czemu tak się dzieje? Otóż dzieje się tak ze względu na małe możliwości ludzi, którzy przeważnie żyją od pierwszego do pierwszego. Karolina pomimo iż dużo zarabia, tak naprawdę żyje od pierwszego do pierwszego. Mój kolega również może i dobrze zarabia, ale co z tego? Jak większość swoich pieniędzy zostawia co miesiąc w klubach, drogich restauracjach, kasynach oraz Vitkacym4? Gdyby miał na koncie odłożoną grubą kwotę, to inaczej reagowałby w takiej sytuacji.

-Inaczej czyli jak?

Nie wiem czy zauważyłeś, ale jak wejdziesz w konflikt z człowiekiem majętnym, to rozmawiasz z nim tylko poprzez jego prawników. Oni reagują spokojnie, na luzie, a sporną sprawą zajmuje się ich prawnik5. Moja koleżanka zaliczyła byle stłuczkę i już druga strona angażowała w to swojego prawnika, który pilnował jego interesów. Gdyby mój kolega był tym na kogo pozuje, to by na luzie wykonał telefon do swojego prawnika informując go, że ktoś prawdopodobnie chce wyłudzić od niego pieniądze6. Oglądałeś może przesłuchanie Donalda Tuska przed komisją ds. Amber Gold? Tusk na tym przesłuchaniu, to sobie dosłownie jaja robił z tej całej komisji śledczej. Śmiał się, komentował złośliwe ich poczynania oraz prześmiewczo żartował. Mógł sobie na to pozwolić, ponieważ jest to osoba mająca szerokie znajomości oraz zapewne kilkanaście baniek na koncie, które w chwilach takich jak ta dawały mu luz i spokój ducha. Jak zachowywała się Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz w sprawie afery reprywatyzacyjnej? Nie stawiła się na ani jedno przesłuchanie komisji, która nakładała na nią karę za karą. A jak wyglądał szeregowy urzędnik, który był przesłuchiwany w tej samej sprawie? Cały spocony, spięty, jąkaty, stremowany, występował przed komisją, która jeździła po nim jak po zbitym psie.

Prawo tak naprawdę jest stworzone dla bogatych. Biedni mają nakazy i zakazy, a bogatych stać na prawników, którzy mogą im pomóc chociażby ukryć majątek przed Komornikiem czy przenieść majątek do jakiegoś raju podatkowego. Swego czasu było głośno o aferze Panama Papers, gdzie wyciekła do mediów lista osób posiadająca swoje aktywa w rajach podatkowych. Jak myślisz? Kto był na tej liście? Józek spod czwórki? Kryśka spod siódemki? Jadzia z warzywniaka? Ja? Ty? Oczywiście, że zwykłego, szarego człowieka tam nie uświadczyłeś. Były to tylko majętne osoby, których było stać na takie usługi. Jak mawia stare chińskie przysłowie-prawo jest jak płot. Wąż się prześliźnie, tygrys przeskoczy, a bydło zostanie. Zwykłego szarego Kowalskiego nie stać na dobrego Adwokata. Jedynie dostaje z urzędu, jeśli popadnie w jakieś tarapaty. Adwokat z urzędu ma zazwyczaj w dupie swojego klienta. Nie przyłoży się do sprawy tak, jak wtedy kiedy byś mu zapłacił. Niestety taka jest prawda. U lekarza jest podobnie. Inaczej jesteś obsłużony prywatnie, a inaczej państwowo. Widać gołym okiem inne podejście do swoich obowiązków. Kiedy mój ojciec wylądował w szpitalu, to inną miał opiekę kiedy….a zresztą lepiej będzie jak przemilczę pewne rzeczy odnośnie polskiej służby zdrowia!!!

Tyab, ale do czego zmierzasz? Widzę, że robisz mi tu jakiś wykład dotyczący prawa. Jak to się wszystko ma do prawa wzajemności? Jak to się wszystko ma do interesownej pomocy? Nadal nie odpowiedziałeś mi na wcześniejsze pytanie, a mianowicie w jaki sposób poprzez różne wydatki pozbywam się sam życiowych możliwości?

Prawo to przede wszystkim wiedza oraz odpowiednia argumentacja. Niestety wiedza, która może uratować Ci dupę słono kosztuje. Najlepsi Adwokaci w Warszawie biorą za godzinę konsultacji nawet 1000 złotych. Żeby coś załatwić w życiu będziesz potrzebował znajomości albo pieniędzy. Jak masz znajomości i pieniądze, to masz ten życiowy luz w kryzysowych sytuacjach tak jak Tusk przed komisją śledczą, a jak nie masz tego i tego, to jesteś w ciemnej dupie i byle frajer może Cię nastraszyć jakimś pismem. Znajomości dobrze mieć, ale jeszcze lepiej mieć pieniądze, ponieważ to one generują prawo wzajemności oraz dają Ci niezależność i spokój ducha. Twoje pieniądze w zamian za interesowną pomoc. Ktoś Ci pomaga w jakiejś sprawie, ale robi to ze względu na swój własny interes. Tym interesem są właśnie pieniądze, którymi zapłacisz za prawie wszystko w dzisiejszych czasach.

Czym zapłaciłbyś prawnikowi za poradę? Czym zapłacisz lekarzowi jak nagle ciężko zachorujesz? Czym zapłacisz, jak nagle przydarzy Ci się nieoczekiwany wydatek, który zaserwuje Ci życie? Okularami Ray Ban, na które wydałeś pół swojej wypłaty? Kolejną torebką Michaela Korsa? Trzydziestą parą butów? Najnowszym telefonem? Telewizorem? Czy może samochodem wziętym na raty? Zapłacisz rzeczami, które tak naprawdę z dnia na dzień tracą swoją wartość? Oczywiście, że zapłacisz tylko i wyłącznie pieniędzmi. To one dają możliwości, a nie dobra materialne, które kolekcjonujesz. Jednak co z tego jak zamiast odłożyć pieniądze, ty wydałeś je na jakieś pierdoły, które mają wzbudzać u innych podziw? Co Ci z tych rzeczy jak teraz stoisz przed wyborem czy zapłacić ratę kredytu czy rozwiązać palący Cię problem, który nagle zrzuciło na Ciebie życie?

Pamiętasz chłopaka, któremu doniosłem kanister paliwa? Jest to idealny przykład na to, jak dobra materialne pozbawiają możliwości. Chłopak pracował za granicą kilka lat i za wszystkie zarobione pieniądze kupił sobie wypasiony samochód. Kiedy jechał miastem, to ludzie odwracali za nim głowy. Pewnie sobie myśleli, że mu się zajebiście powodzi, skoro stać go na taki samochód. Jednak taki samochód to życie ponad stan. Taki samochód to drogi wydatek w utrzymaniu. Z tego co wiem to większość pieniędzy jakie teraz zarabia, ładuje w ten samochód. On nie ma niczego poza nim. Jest jeszcze młody i szaleje, ale ciekawe co by było, jakby miał tym samochodem wypadek? Samochód do kasacji, a na koncie pustki. Jedyne wyjście to pomoc znajomych, rodziny lub zadłużanie się w banku. Niestety zadłużenie się jest to jedyne wyjście w dzisiejszych czasach dla wielu Polaków w kryzysowych sytuacjach.

Pamiętam jak kiedyś rozmawiał z naszym wspólnym kolegą, który jeździ zwyczajną Skodą:

-Adam, to kiedy odpalasz swojego ślimaka? Łykam go w kilka sekund.

-Mi tam samochód służy tylko do jeżdżenia, a nie do ścigania. Nie mam z tym problemu, że wyprzedzi mnie nawet jakiś maluch.

Adam bardzo mądrze mu odpowiedział. Gdyby jeszcze wiedział, że czasem Łukaszowi w tym samochodzie brakuje paliwa i musi dzwonić po znajomych w tej sprawie, to mógłby go zgasić całkowicie. Jakie Łukasz ma możliwości? Co mu daje ten samochód? Może i daje podziw plebsu, może i daje emocje jak jedzie 300 na godzinę. Może i jakiś koksu pod wiejską remizą zbije z nim pionę. Może i wyrwie jakieś blachary, ale co z tego? Jakie on ma możliwości? W razie nieoczekiwanego wydatku będzie musiał pożyczać pieniądze lub sprzedawać to cacko, na które kilka ładnych lat tyrał ciężko za granicą. Kiedy mu pierdolnie pralka w domu, to będzie musiał wybierać czy będzie chodził w brudnych ciuchach, czy może nie będzie jeździł przez miesiąc samochodem. Takie właśnie dylematy go czekają w przyszłości.

Ale czy mój kolega to odosobniony przypadek? Nie!!! Tak również wygląda życie większości Polaków. Nagły wydatek rzędu 1000 złotych sprawia, że zaczynają panikować. Postaw się, a zastaw się. Zero oszczędności, zero poduszki finansowej na czarną godzinę. Za niedługo będą Święta Bożego Narodzenia. Zaraz zacznie się czas zakupów i szaleństw. Większość Polaków nie stać na zorganizowanie Świąt. Będą musieli posiłkować się pożyczkami czy kredytami, aby po raz kolejny pokazać przed rodziną i znajomymi, że im się powodzi, a potem spłacać cały rok kolejny kredyt, na który niestety trzeba będzie zarobić pieniądze swoją ciężką pracą, robiąc rzeczy, których się zazwyczaj nienawidzi.

U mojej dziewczyny w pracy szykują się zwolnienia. Firma szuka oszczędności więc zrobiła audyt, który stwierdził, że jedna osoba jest wstanie robić jeszcze kilka innych rzeczy. Karolina już sra w gacie, żeby jej nie zwolnili. Przyzwyczaiła się do wystawnego życia i może mieć lipę. Jak to zrobią to będzie musiała znaleźć bardzo szybko nowe zatrudnienie. Być może będzie to zatrudnienie poniżej jej oczekiwań. Kredyty wzięte na wielki dom z ogrodem, wycieczki oraz samochody, trzeba będzie za coś spłacić. A co będzie jak nagle spadnie na nich dodatkowy problem, który będzie tylko wydatkiem? Co będzie jak nie będą mogli sobie pozwolić na ten wydatek? Wtedy będzie problem, którego rozwiąże sprzedając na szybko te dobra materialne, na które tak ciężko pracowała7. Będzie musiała wyprzedawać te rzeczy do których się przyzwyczaiła i na które ciężko pracowała.

Moja dziewczyna ma wielki luz i spokój. Może nie ma drogich torebek oraz ciuchów marki Gucci, ale za to ma kilkaset tysięcy złotych na koncie, które praktycznie uzbierała od małego nie wydając pieniędzy na głupoty. Stać ją praktycznie na każdy nieprzewidziany wydatek, jaki może na nią spaść w tej chwili. Stać ją na to by kupić mieszkanie za gotówkę, stać ją na najlepszego prawnika. Stać ją praktycznie na każdego lekarza w Polsce. Kiedy nasi znajomi chwalą się swoimi dobrami materialnymi wziętymi na kredyt, to lekko się uśmiechamy, ponieważ wiemy, że jedna nieprzewidziany wydatek rzędu kilku tysięcy złotych, wprowadzi w ich życie wielki chaos, nerwy, nieprzespane noce, oraz niepewność jutra. A jak tam Twoja poduszka finansowa? Masz ją? Czy może jak zepsuje Ci się telefon to już jesteś w ciemnej dupie, ponieważ masz 0 na koncie, a do wypłaty jeszcze 20 dni? I jak tu żyć bez Fejsbunia co? No chyba, że mama i tata Ci pomoże, w przeciwnym razie zostaje Credit Agricole, a w ostateczności Provident.

-Tyab, a jak najszybciej zbudować taką poduszkę finansową na czarną godzinę?

Jak? Cierpliwością. To trochę potrwa jak w obecnej chwili masz 0 na koncie, a dodatkowo jeszcze obciążają Cię jakieś zobowiązania. Żeby zbudować poduszkę finansową w pierwszej kolejności musisz ograniczyć niepotrzebne wydatki. Zobacz ile zarabiasz na godzinę. Potem ile zarabiasz dziennie. Jak już to zrobisz, to przyjrzyj się swoim wydatkom. Musisz zobaczyć na jakie niepotrzebne rzeczy wydajesz swoje pieniądze. Trzymaj się zasady, żebyś nie wydawał więcej, niż zarabiasz dziennie. Zanim wydasz 50 złotych na cokolwiek, kilka razy zastanów się czy jest to Ci teraz bardzo potrzebne? Zastanów się czy akurat potrzebujesz czegoś w takiej ilości? Tym bardziej się zastanów jeśli w obecnej chwili żyjesz od pierwszego do pierwszego. Ja wiem, że sprzedawca ładnie się uśmiecha i jest teraz niepowtarzalna okazja kupić coś za promocyjną cenę. Ja wiem, że od jutra pójdą ceny w górę, albo że jest to ostatni produkt na magazynie. Ja wiem, że kusi coś kupić fajnego, ale chciałbym abyś był świadomym konsumentem, który kupuje to co tak naprawdę potrzebuje. Mając kilka tysięcy na czarną godzinę, można od czasu do czasu przymknąć oko i zaszaleć. Jednak kiedy masz 0 na koncie, to należy bardzo szybko zbudować poduszkę finansową, ponieważ nie wiesz co czeka Cię jutro.

Spójrz na co dotychczas wydawałeś pieniądze. Być może płacisz za coś z czego nie korzystasz i tutaj należy poszukać oszczędności. Mój kolega ma Netflixa, którego nawet nie ogląda, ale płaci za niego co miesiąc parę złotych. Masz podobnie? Jak tak to rocznie uzbiera się ładna sumka. Warto przyjrzeć się swojemu życiu jakie prowadzisz. Może duży hajs Ci idzie bokiem na imprezy? Sam wiem po sobie, że jak człowiek mocno da w palnik, to pieniądze idą jak woda. Na drugi dzień budzisz się z kacem, uboższy o kilka stów, które pomogli Ci wydać koledzy. Może warto te pieniądze przeznaczyć na poduszkę finansową? Nic się nie stanie jak opuścisz kilka imprez w miesiącu. Spójrz również jakie masz nałogi. Palisz papierosy? Pijesz często alkohol? Bierzesz narkotyki? Chodzisz na dziwki? A może grasz w kasynie, zakładach bukmacherskich czy na maszynach? Jeśli masz takie nałogi, to ile byś nie zarabiał, będziesz zawsze zadłużony. Jeśli masz takie nałogi, to ile byś nie zarabiał, to zawsze będziesz biedny. Jeśli z tym nic nie zrobisz, to prędzej czy później Twoje życie zamieni się w piekło.

Są ludzie, którzy zasypiają przy włączonym telewizorze. Są ludzie, którzy nie wyłączają komputera kiedy gdzieś wychodzą. Są ludzie, którzy lubią kąpać się codziennie w wypełnionej po brzegi wannie. Takie drobne rzeczy dnia codziennego, mogą rocznie nabić ładny rachunek za prąd czy wodę, a przecież te pieniądze można inaczej spożytkować, budując swoją poduszkę finansową. Warto również nauczyć się negocjacji. Czasem robiąc jakieś większe zakupy, możesz ugrać parę złotych dla siebie, które potem można przeznaczyć na coś pożytecznego. Pomyśl jeszcze o dodatkowym źródle dochodu, którym możesz zająć się po pracy. Tym bardziej warto się nad tym zastanowić, kiedy w chwili obecnej ledwo wiążesz koniec z końcem. Banalne? Wiem!!! Ale jeszcze chce Ci dać do myślenia w inny sposób.

Te cyferki przy niektórych słowach to są przypisy w których rozwijam temat. Najczęściej pod nimi kryją się różnego rodzaju historie, które bawią, śmieszą, irytują, wywołują emocje.

Pokaż więcej

2 Komentarzy

  1. Tyab ważny wpis , sądzę , że bez telewizorów ludzie byliby szczęśliwsi .Pamiętam jak poznałem w swoim życiu kilka dobrych lat temu bogatych ludzi to pierwsze co mi doradzili to pociąć karty kredytowe i spłacić wszystkie długi (choć żadnych kart i długów nie miałem) to dało mi to wtedy do myślenia . Byli ubrani za nie więcej niż parę stówek a mogli sobie kupić pół osiedla za gotówkę którą mieli .Ten przykład Karoliny i zamożnego gościa też zmiażdżył system jak Maciek z Klanu .Skoro ktoś ma odwagę by zarabiać dużo to czemu boi się głupiego prawnika ?
    „Kupujesz meble. Mówisz sobie, to jest ostatnia kanapa, jakiej będę potrzebował w życiu. Kupujesz kanapę, potem przez parę lat jesteś zadowolony, że cokolwiek będzie się działo złego, masz przynajmniej rozwiązaną sprawę kanapy. Potem idealne łóżko. Zasłony. Dywan.
    A potem jesteś uwięziony w swoim uroczym gniazdku i stajesz się własnością rzeczy, które kiedyś były twoją własnością.” dla podsumowania pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Back to top button
Close